e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: w jakich czasach żyjemy-my i nasze dzieci??  (Przeczytany 874 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline tete Kobieta

  • "Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań."
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.06.2007
jest ciekawy artyk. w Newsweeku...ciekawa jestem Waszej opini..

Dziecko w czasach paranoi
Coraz więcej do powiedzenia w kwestii opieki nad dziećmi mają wszelkiego rodzaju marketingowcy, coraz mniej liczy się zdrowy rozsądek matek i ojców. Ale na szczęście na naszych oczach rodzi się rodzicielski ruch oporu.
My, rodzice, wypowiadamy wojnę. Firmom farmaceutycznym, które straszą nas śmiercią naszych dzieci, jeśli nie zaszczepimy ich przeciw pneumokokom. Firmom elektronicznym, które straszą nas, że jeśli nie kupimy monitorów oddechu, nasze dzieci uduszą się w czasie snu. Firmom medycznym, które straszą nas, że jeśli nie pobierzemy krwi pępowinowej naszego dziecka przy porodzie, nie przeżyje ono w przyszłości ataku groźnej choroby. Mamy dość wmawiania nam, że musimy skończyć odpowiednie kursy, aby stać się w miarę poprawnymi rodzicami. Mamy dość wpędzania nas w nieustające poczucie winy. Dość wmawiania nam, że należy nałożyć dziecku kask, kiedy stawia pierwsze kroki, żeby nie nabiło sobie guza, oraz kupić dach nad wanienkę, żeby nie płakało, gdy naleci mu trochę wody do oczu. Mamy dość wpędzania nas w opętańczą presję bycia mamą idealną i idealnym tatą. My, rodzice, wypowiadamy wojnę wszystkim złodziejom, którzy okradają nas nie tylko z pieniędzy, lecz także z czegoś o wiele cenniejszego - z poczucia bezpieczeństwa. Won od naszych rodzin!".



pewno moze to byc woda na młyn..niemniej az mnie korci poczytac co myslicie...

"-To wódka?- słabym głosem zapytała Małgorzata. Kot poczuł się dotknięty i aż podskoczył na krześle. -Na litość boską, królowo- zachrypiał- czy ośmieliłbym się nalać damie wódki ? To czysty spirytus. "

Offline :martyna: Kobieta

  • Chuck Norris
Dużo racji jest w tym tekście. Baardzo dużo. Niektórym sama uległam jak szczepienia. Wiadomo - zdrowie najważniejsze. Kiedyś nie było tylu chorób, a raczej nie były tak nagłaśniane jak teraz, być może nie były rozpoznawalne. Nie mogę powiedzieć, że całkowicie ulegam presji marketingu, ale staram się to robić ze zdrowym rozsądkiem, który dla każdego znaczy co innego. Monitora oddechu nie mam, dachu nad wanną też...Ostanio będąc w hurtowni pewna pani w bardzo zaawansowanej ciąży wybierała elektr. nianię z monitorem i zaciekle tłumaczyła swojej współtowarzyszce do czego on służy..."no wiesz, dziecko na tym leży i jak przestaje oddychać, to on po 20 sek piszczy". Tak mnie korciło, żeby się odezwać, ale dobre maniery nie pozwoliły mi się wtrącić i jej monolog. Z kolei moja koleżanka pytała się mnie, czy pozwalam Gabrysi samej raczkować i chodzić przy meblach (jak jeszcze nie chodziła samodzielnie). Wielkie moje zdziwienie było, ale odpowiedziałam przytakując, że pozwalam mojej córce samej poznawać świat. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogłabym za nią krok w krok chodzić, jak cień, byle się jej nic nie stało. Zdanie moje jest takie, że dziecko powinno się przewrócić, uderzyć...żeby nauczyło się, że życie to nie tylko "bezpieczne ruchy", że czyhają na nas niebezpieczeństwa. Wiadomo, że jak widzę jakieś zagrożenie dla niej to staram się chronić ją przed nim.
Wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem.

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Mam podobne zdanie do Martyny....
a czemu uległam...
szczepieniom na pewno, może z racji zawodu...i dla mnie nie jest to po prostu korzystanie z dóbr nowoczesnej nauki...
kiedyś ludzie umierali na ospę, dzisiaj już jej nie ma...wiadomo dzięki czemu...

jedno jest pewne życie idzie do przodu...my bylismy inaczej wychowywani, nasze dzieci bęą inaczej....a nasi wnukowie...nawet soibie tego nie wyobrażam...





Offline Zaneta_81 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 7.07.2007
Ja jestem zdania że jeśli mogę uchronić przed czymś złym moje dziecko to jest to mój obowiązek…nie ma dla mnie nic ważniejszego niż zdrowie Adulka…
Jestem w stanie odmówić sobie wielu rzeczy, by zapewnić Adulkowi maximum bezpieczeństwa
I to nie jest poświęcenie…to macierzyństwo…
Spotkałam się z opiniami, że przesadzam…tyle dodatkowych szczepień, taki drogi fotelik samochodowy, lokata, fundusze, zajęcia na basenie…
Ja nie uważam tego za paranoje…absolutnie…dla mnie jest to priorytet…
Wiem, że nie uchronię mojego dziecka przed każdym złem tego świata…niestety…życie pokazuje, ze dzieci nawet najbardziej troskliwych i odpowiedzialnych rodziców spotyka nieszczęście…czysty przypadek…zły los…jakkolwiek by tego nie nazwać…

Mimo wszystko staram się nie przesadzać z lękiem o synka…
Nie nakładam kasku, nie podkładam poduszek, żeby nie stuknął główką o podłogę, pozwalam mu się czołgać, turlać, przewracać…ciągle jednak mam na wszystko baczne oko  ;)
pewnie nie raz nabije sobie guza…ale kto z nas go nie miał..
Wiem, że w ten sposób poznaje świat i uczy się samodzielności…

Acha.. tez nie zakupiłam monitora oddechu, nie ślęczałam nad łóżeczkiem w nocy sprawdzając czy dziecko oddycha…

I nie czuję się wpędzana w presje ani okradana…to mój wybór…

 

                         Dzieci się nie wychowuje, dzieciom daje się przykład...

rybkawiedenka

  • Gość
A tekstem się zgadzam, i jestem absolutnym przeciwnikiem paranoi. Nie szczepie dzieci na wiele rzeczy, nawet niektóre obowiązkowe szczepienia omijam, nie przeżywam gorączki czy kataru, w życiu nie byłam z żadną z córek w szpitalu (poza porodem) nawet przez myśl mi nie przeszło jechać na dyżur.

Patrzę z przerażeniem na matki które pozwalają się ogłupić reklamami, wyuczonym formułkami recytowanymi przez sprzedawców. Kupuję dzieciom to ci mi się podoba (jak fotelik pod kolor tapicerki czy wózek w różowym kolorze żeby mi pasował do rękawiczek). Wiele moich koleżanek z przerażeniem patrzy jak moje dziecko wali głową o rózne rzeczy, ryczy a ja nie reaguję. Nigdy nie miałam niani i nawet podczas ostatniej imprezy M użył krótkofalówek z pracy żeby słyszeć małą podczas 10 osobowej imrezy u nas w domu. Nie mam żadnych zabezpieczeń, barierek, a do starego, 10 letniego krzesełka do karmienia które użwam u dziadków przywiązuję Tosie szalikiem żeby nie spadła. I żyję. Dzieci moje też. Dlatego podpisuję się pod tym rękami i nogami i będę popierać tę woję całą sobą.

Offline Zaneta_81 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 7.07.2007
rybko jeśli można wiedzieć do jakiego koloru tapicerki dopasowywałaś fotelik? ;)
 

                         Dzieci się nie wychowuje, dzieciom daje się przykład...

rybkawiedenka

  • Gość
Zanetko wtedy? To beżowej skóry zamszowej. I fotelik (Chicco Shuttle) kupiłam w miodowej zamszowej skórze :) Dziś jeżdzi w nim Tosia, autko inne, ale mąż się nie zgodził na dobieranie tapicerki do koloru fotelika  ;D