e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Dla tych co planują  (Przeczytany 4118 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Dla tych co planują
29 lipca 2005, 10:10
Znalazłam w necie taki oto kalkulatorek, można go zadręczać dzień w dzień-podobno skuteczny  :mrgreen:
kalkulator płodności   :uscisk:

Offline Agnieszka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 20.08.2005
Dla tych co planują
29 lipca 2005, 10:27
Ale super :D Taki kalendarzyk zawsze się przyda...

Offline okruszek

  • maniak
Dla tych co planują
29 lipca 2005, 11:01
ten kalkulator źle oblicza ....  :roll:

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Dla tych co planują
29 lipca 2005, 11:05
Niemożliwe, parę dziewczyn za jego pomocą zaszło w ciążę


Wczoraj dowiedziałam się, że moja najlepsza przyjaciółka, której byłam druhną, jest w ciąży   :Wzruszony:  , ma termin na 1 marca 2006; aż mi się cieplutko na sercu zrobiło  :serce: - to tak jakby moja siostra (której nie mam) miała zostać mamą  :dzidzia:

Offline Agnieszka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 20.08.2005
Dla tych co planują
29 lipca 2005, 12:00
Okruszku a czemu źle oblicza?

Offline BETI Kobieta

  • maniak
Dla tych co planują
3 marca 2006, 10:49
a ja nie moge znalezc tego kalendarzyka...gdzie go szukac..
wprawdzie nie jest mi potrezbny ale chciałabym zobaczyc jak to wygląda

Offline Agnieszka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 20.08.2005
Dla tych co planują
3 marca 2006, 10:51
Beatko wystarczy wejsc na google i wpisać dni płodne i tam wyświetlą Ci się strony z takimi kalendarzykami...

Offline BETI Kobieta

  • maniak
Dla tych co planują
3 marca 2006, 12:10
dzięki, juz znalazłam
 :lol: , ha wychodzi ze dzis mam najwieksze sszanse....a tu nic z tego...cykl bezowulacyjny.... :cry:

Offline argissa

  • użytkownik
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 10:44
Postanowiłam odświeżyć ten temat ;-) a wiec..dla tych co planują...Ile czasu sie staraliscie o te 2 kreseczki na tescie?wczoraj odwiedzila mnie kolezanka w desperacji...rok czasu i nic,ja sama walcze narazie od 3 mc nie tracac nadzieji.Doszła mnie plotka ze jedna dziewczyna starala sie i starała kilka miesięcy wreszcie poszla do lekarza , ktory przepisal jej jakies tabletki na 'przyspieszenie'...minął miesiąc i zasiliła szeregi cięzarówek ;-) czy istnieje cos takiego?jaki 'przyspieszacz zaplodnienia'?

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 10:50
pobudka!!!! :evil:

przyspieszacz zapłodneinia NIE ISTNIEJE..

musiał zrobić jej serię badań i dostała tabletki hormonalne albo zastrzyki większające grubość sluzówki macicy...

Offline Gosiaczek80

  • Chuck Norris
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 10:53
moja szwagierka też się długo starała, w końcu zrobiono jej "zmiękczanie jajników" (czy ktoś wie o co tu chodzi?) i jest mamą jednojaowych bliźniaczek (słodkie niunie)

Offline argissa

  • użytkownik
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 11:02
Monia...moze nie 'przyspieszacz' jako taki ale jakies tabletki hormonalne ktore powodują ze jest duzo owulacji podczas cyklu...cos na zasadzie luteiny...pamietam sama jak mi lekarz przepisal na wywolanie okresu ,ktory sie zatrzymał po podrózy..powiedział wtedy " tylko uwazaj teraz ze zdwojoną siła...po tych tabletkach jestes niemal wiatropylna,one powoduja ze kobieta staje sie bardzo bardzo plodna" czyli jest jednak cos co pomaga jakby zajsc w ciąze

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 11:15
gdyby to było tak proste już dawno byłabym w ciązy..  :roll:

Offline argissa

  • użytkownik
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 11:20
wiem....w srode ide do lekarza,kontrolnie bo mija pol roku od ostatniej wizyty kiedy odstawilam tabletki antykoncepcyjne.poprosze o zestaw badan jakie tam trzeba i podpytam co i jak , bo staram sie od kilku mc i nic z tego nam nie wychodzi ;-) jak sie dowiem o jakims cudownym sposobie na pewno sie z Tobą monia podziele tajemnicą :P

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 11:33
jest jeden .. URLOP..  min. 2 tyg bez telefonów i miałczenia pacjentów..

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 15:43
OOOOOO MATKO Monia trzymaj mnie.....
...bo wyjdę z siebie...
...jak słyszę takie prierdoły, krew mi sie gotuje...
A szanowna koleżanka pewnie progesteron dostała z przykazaniem brania w drugiej połowie cyklu i zaszła...w końcu....
...cud faktycznie...

A tabletki na przyspieszenie owulacji to moja droga trochę inna bajka...tak hop siup się ich nie daje.
O zespole hiperstymulacji słyszałaś??? Nie ???? No to poczytaj na google.


 
Cytuj
ale jakies tabletki hormonalne ktore powodują ze jest duzo owulacji podczas cyklu...cos na zasadzie luteiny.


luteina owulacji nie powoduje...

Troche mnie poniosło...ale ignorancji nie cierpię

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 20:36
lila.. trzymam się  i cię i nie puszczam..  :roll:

ale wiesz co.. często lekarze takie bzdury klepią, bo pacjent i tak nie zrozumie a wiadomoz,e chodzi o jeden cel - dzidzię...

tak czy owak czasem warto poczytać forum nasz bocian.. tam mozna dowiedzieć się dużo o sposobach na "podniesienie płodności" i leczeniu niepłodności.. niesktóre z siedzących tam dziewczyn są naprawdę ekspertkami.. qrcze.. one więcej wiedzą o stymulacjach ode mnie  :oops:

Offline groszek

  • maniak
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 22:08
To ja znowu pojadę!!  :twisted:
A skąd ma pacjentka wiedzieć, tyle co Lilian po 6 latach medycyny? Hę?
Wiekszość, nawet jesli pilnie uważała na lekcjach biologii w szkole, niewiele wie o swoim cyklu, a jeszcze mniej o hormonach, ich poziomie i tym podobnych "czarach marach".
A mało który lekarz ma chęci i czas tłumaczyc pacjentce wszystko przystępnie "jak krowie na rowie". Daje pastylki "na przyspieszenie zajścia w ciążę" licząc, że te informacje pacjentce wystarczą i na ogół wystarczają. Ale skoro lekarz odpowiada na pytania infantylnie, albo w ogóle nic nie mówi, to nie można mieć do ludzi pretensji, że brakuje im wiedzy i nie należy tak się złościć na ignorancję, co najwyżej wyprostowac ścieżki wiedzy.

Jak słyszę, ze ktoś robi językowy bład, to nie mówię "Ty ignorancie" tylko poprawiam. A przecież języka uczymy się od urodzenia, a medycyny... tylko nieliczni. Nie ma co się tak wywyższać i zżymać, droga Lilian.  :D

Offline okruszek

  • maniak
Dla tych co planują
10 lipca 2006, 22:21
nie ma co się wywyższać i wyśmiewać, nie ma co ...  :wink:

Offline Mariolka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23 kwietnia 2005 r.
Dla tych co planują
11 lipca 2006, 15:01
Cytat: "groszek"
A mało który lekarz ma chęci i czas tłumaczyc pacjentce wszystko przystępnie "jak krowie na rowie". Daje pastylki "na przyspieszenie zajścia w ciążę" licząc, że te informacje pacjentce wystarczą i na ogół wystarczają. Ale skoro lekarz odpowiada na pytania infantylnie, albo w ogóle nic nie mówi, to nie można mieć do ludzi pretensji, że brakuje im wiedzy i nie należy tak się złościć na ignorancję, co najwyżej wyprostowac ścieżki wiedzy.

faktycznie!lekarze nie mają za bardzo chęci tłumaczyć pacjentce o co chodzi.najlepiej,żeby nic się nie pytała.za mądrych i oczytanych to chyba lekarze za bardzo nie lubią...

Offline Agnieszka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 20.08.2005
Dla tych co planują
11 lipca 2006, 15:03
Cytat: "monia"
tak czy owak czasem warto poczytać forum nasz bocian


Zgadzam się Moniu z Tobą...Od jakiegoś czasu śledzę to forum i powiem Wam, że wiele ciekawych rzeczy się dowiedziałam....

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Dla tych co planują
11 lipca 2006, 20:06
Cytat: "Mariolka"
za mądrych i oczytanych to chyba lekarze za bardzo nie lubią...


mariola.. staram, się w miarę tłumaczyć co i jak ale cięzko jest wytłumaczyć dokładnie coś komuś kto nie ma bladego pojęcia o anatomi + fizjologii+ biochemii+patofizjologii..

mnie mój gin - dzieciorób też w szczegóły sie   nie wdaje ponieważ wie,ze cośtam kumam ale  za dużo gadania byłoby żeby nawet mnie wyłożyć kawę na ławę :roll:


Cytat: "Agnieszka"
wiele ciekawych rzeczy się dowiedziałam....


niacha.. skarbnica wiedzy  :mrgreen:

Offline Gosiaczek80

  • Chuck Norris
Dla tych co planują
12 lipca 2006, 10:39
Cytat: "monia"
mnie mój gin - dzieciorób też w szczegóły sie nie wdaje ponieważ wie,ze cośtam kumam ale za dużo gadania byłoby żeby nawet mnie wyłożyć kawę na ławę

to i tak źle i tak nie dobrze. I bądź tu człowieku mądry.
Moim zdaniem lekarze powinni pacjento tłumaczyć co i jak, czego nie robią.  Jak się coś wie, to łatwiej zmierzyć się z "problemem".  Co prawda jak ktoś chce więcej wiedziec to może poszperać w internecie ale....nie wszystko sie znajdzie. Poza tym ja jeszcze coś łapę z fizjologi, anatomi,  ogólnie medycyna mnie interesuje, ale nawet mnie trudno zrozumieć niektóre artykuły.
Nie chcę nikogo urazić, ale jak dla mnie lekarze poświęcają mało czasu pacjentowi. Bardzo żadko zdaża się lekarz, który robi pożądny wywiad lekarski, dopytuje się, słucha pacjenta  i wytłumaczy co i jak. Dlatego tak nie lubię chodzić do lekarzy  :roll:  Forumki-medyczki nie obrażajcie się na mnie.   :blagam:  Może tylko ja trafiam do niewłaściwych lekarzy  :?

Offline Mariolka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23 kwietnia 2005 r.
Dla tych co planują
12 lipca 2006, 11:43
Cytat: "monia"
mariola.. staram, się w miarę tłumaczyć co i jak ale cięzko jest wytłumaczyć dokładnie coś komuś kto nie ma bladego pojęcia o anatomi + fizjologii+ biochemii+patofizjologii..

mnie mój gin - dzieciorób też w szczegóły sie nie wdaje ponieważ wie,ze cośtam kumam ale za dużo gadania byłoby żeby nawet mnie wyłożyć kawę na ławę

czy to znaczy,że aby się czegoś dowiedzieć od lekarza na wizycie w gabinecie, to trzeba byc studentem medycyny?znać się na anatomii, fizjologii, biochemii,,patofizjologii...?jakbysmy wszyscy byli lekarzami to nie musielibysmy do ":lekarzy "chodzić.i po problemie.
plus monia dla ciebie,że wszystko starasz się pacjentom wytłumaczyć.ja wiwm też,że nie wszyscy są w stanie pewne rzeczy pojąć,ale nie trzeba chyba operować za każdym razem medycznymi terminbami,tylko można jakoś tak na "prosty rozum" pewne rzeczy wytłumaczyć.

Offline Mariolka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23 kwietnia 2005 r.
Dla tych co planują
12 lipca 2006, 12:04
Cytat: "argissa"
Postanowiłam odświeżyć ten temat ;-) a wiec..dla tych co planują...Ile czasu sie staraliscie o te 2 kreseczki na tescie?wczoraj odwiedzila mnie kolezanka w desperacji...rok czasu i nic,ja sama walcze narazie od 3 mc nie tracac nadzieji.Doszła mnie plotka ze jedna dziewczyna starala sie i starała kilka miesięcy wreszcie poszla do lekarza , ktory przepisal jej jakies tabletki na 'przyspieszenie'...minął miesiąc i zasiliła szeregi cięzarówek ;-) czy istnieje cos takiego?jaki 'przyspieszacz zaplodnienia'?

od tej wypowiedzi sie zaczęło.całkim możliwe,że własnie tak lekarz nazwał te tabletki.a od razu forumowiczki-medyczki zaczęły "oświecać ciemny lud" terminami medycznymi.  bo ja nie chciałabym w gabinecie u lekarza na pytanie "co to znaczy?".USŁYSZEĆ:"a o hiperstymulacji słyszałaś?nie?...to poczytaj na google".(wypowiedź liliann- nie umiem zacytować kilku osób w jednym poście).
po pierwsze:nie każda pacjentka ma dostęp do internetu
po drugie:nie każdy potrafi posługiwać się nim(np.nasze mamy)
po trzecie: nie po to idę do lekarza,żeby potem w internecie czytać co mi jest, bo to chyba powinien wyjaśnić mi lekarz.
może forumowiczki-medyczki nie potraficie nas do końca zrozumieć, bo nie wiecie jak to jest być w gabinecie po drugiej stronie.może jak Wy w gabienecie mówicie,że jesteście lekarzami to lekarze traktują was poważniej. nie wiem.

Offline Mariolka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23 kwietnia 2005 r.
Dla tych co planują
12 lipca 2006, 12:07
zaznaczam,że nie chchiałam tą wypowiedzią nikogo urazić,a szczególnie moni i liliann.wierzę,że akurat wy staracie się pacjentom pewne rzeczy tłumaczyć,ale wierzcie mi ,że jest wielu lekarzy,którzy nie mają na to chęci...

Offline argissa

  • użytkownik
Dla tych co planują
12 lipca 2006, 13:01
Mariolka BRAVO! popieram!
p.s. tak sie składa ze na uczelni mam takie przedmioty jak fizjologia,patofizjologia,anatomia a nawet biochemia...ale jest to tylko zdrowie publiczne...mam 5-tki - ale niestety nie mam tak 'specjalistycznej'wiedzy na temat hormonów (gdyz na uczelni tematem przewodnim są enzymy - ktore tłuke od roku) ...napisalam ten post z ciekawością , co odpiszecie - czy plotka ktorą uslyszalam ma w sobie choć ziernko prawdy..a poczulam sie jak teraz czytając odpowiedzi jak idiotka,niedouczona blond lala.Medycyna nie powiem ,jest moim sposobem na spedzanie wolnej chwili w domu tj,interna...ale o ginekologii nie mam zielonego pojęcia,bo nie interesowalo mnie to nigdy do moment 'czas na dzidzie'...teraz widze ze glupie ciele musi sobie zakupic nową ksiązke do domowej biblioteczki ...lepiej sobie samemu postudiowac niz pytac...bo zamiast wytlumaczyc wiekszosc naskakuje 'to Ty nie wiesz jak działa Twoj cykl"?-niestety nie wiem,nie jestem 'jeszcze' lekarzem - a  lekarze nie mają czasu mi odpowiedziec,wiec pytam na forum...

Offline Mariolka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23 kwietnia 2005 r.
Dla tych co planują
12 lipca 2006, 13:06
ja też czytam na internecie wiele informacji.i potrafię sobie pewne rzeczy znaleźć.ale czytając ten post też poczułam się jak tępa idiotka z "ciemnogrodu".bo akurat o hiperstymulacji nie słyszałam.bo mnie to nie interesowało akurat,gdyż nie miałam problemu z zajściem w ciążę.

Offline argissa

  • użytkownik
Dla tych co planują
12 lipca 2006, 13:08
chyba sobie dam spokoj z wnikliwymi pytaniami...szara gęś... :( ide na naszego bociana..poczytac.pozdrawiam wszystkich  :|

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Dla tych co planują
12 lipca 2006, 21:48
Nie miałam ochoty ciągnąć tego tematu, ale widzę, że dyskusja idze w zła stronę.
Znaczne od tego że się nie obrażam i takie tam…ale pare słów wyjaśnienia się tu należy  i pozwólcie, że nie będę cytować tylko odniosę się ogólnie.

Pisząc o  ignorancji, nie miałam na myśli brak wiedzy medycznej…tylko podejście do tematu.
Niejedna z dziewczyn na tym forum ma lub miała problemy z zajściem w ciąże…czasem wystarczy poczytać trochę miedzy wierszami.
Osobiście mam wiele szacunku do par dzielnie zmagających się z tym problemem.
Stresów jakim są poddawane nie sposób opisać…O tym jaki to ogromne wyzwanie dla związku, nawet nie wspomnę. Niewiele trzeba, żeby w chwili rozpaczy np. po kolejnym nieudanym zabiegu wyrzucić partnerowi w twarz „To przez Ciebie”. A ile trzeba mieć siły żeby na te słowa nie zareagować kłótnią. Osoby te mają często ogromną wiedzę medyczną z tego zakresu. Leki wspomagające zapłodnienie, typy zabiegów  znają pewnie niejednokrotnie lepiej ode mnie.
Dlatego zżyma mnie jeśli ktoś wyskakuje z tekstem „ale ja wiem, mam sposób. No jest jakaś tabletka”. A Ci wszyscy ludzie co??? Jakoś na ten cudowny specyfik nie wpadli, nikt im go nie przepisał???  tylko wydali kolejne 7 tys na in virto???

Jeśli ktoś chce zaistnieć na forum to proponowałabym jakiś lekki temacik o kwiatkach i szmatkach. Poznać trochę ludzi, zorientować się „w okolicy”, a potem uderzać w wielki dzwon..

A co rozmów z pacjentami. Wiem ze są lekarze co nie rozmawiają…sa i tacy co gadać po prostu nie lubią. Nie każdy jest gaduła jak ja.
Elokwencja nie zmniejsza ich wartości jako diagnostów i terapeutów. Sama znam kilku nota bene bardzo dobrych ginekologów, z których jeden to wyjątkowy mruk, a jednocześnie   r e w l a c y j n y położnik.
Nawet miedzy sobą w pracy mówimy, że lekarz z niego super, ale jak któraś lubi gina co się nad nią  porozczula i pogada, to niech do niego nie idzie, ale jak chce mieć super prowadzoną ciąże, tyle że bez nadmiernej gadaniny - to wybór trafny.
A doktor prywatnie tez jest milczkiem.

Po drugie - podstawa mojej pracy to długopis. Wszystko co zrobię musze opisać, to zajmuje mi ogromnie dużo czasu. Podobnie jak wy nie mam ochoty siedzieć po godzinach w pracy i wykańczać papierów, a i tak niejednokrotnie zabieram je ze sobą do domu (czego właściwie robić mi nie wolno). Gdyby za przykładem zachodnich szpitali pisanina została przełożona na barki sekretarek medycznych mogłabym siedzieć z pacjentami do bólu.
A i tak poświęcam tym rozmowom dużo czasu - jak już mówiłam jestem gaduła i lubię tłumaczyć. Skutkiem tego są np. prośby naszych stałych pacjentów (np. po przeszczepach lub dializowanych) „Pani doktor niech Pani mnie weźmie przy tym pobycie…. Czy Pani będzie mnie prowadzić???”.
Efekt taki, że latam na wizyty z stertą historii, druga kupa papierów rośnie mi na biurku….stos czekoladek leży na stoliku (jakbym to jadła, to by mnie łatwiej było przeskoczyć jak obejść)
A ja zbieram opierdol od profesora, który akurat wymyślił sobie sprawdzenie jak to młodzież zalega z oddawaniem historii chorób do archiwum.

Większość rzeczy można wytłumaczyć językiem prostym i zrozumiałym - ale nie wszystko i nie wszystkim. Nie będę się rozwodzić  tej kwestii…
Jest jeszcze jedna rzecz, czasem dla pacjenta jest lepiej, żeby wiedział mniej jak więcej…bo wtedy sobie tak nawkłada do głowy, że już w ogóle nie idzie z nim pracować. Teraz mam taki świeży przeszczep nerki…specyficzna psychika.

Kończę przydługi wywód - gaduła w pisaninie też jestem.
Jak ktoś dotrwał do końca to moje szczere wyrazy podziwu.