e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Faceci i ślubne przygotowania...  (Przeczytany 7879 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline clubrotation Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 4.07.2009
Faceci i ślubne przygotowania...
10 maja 2008, 22:09
Dziewczyny czy tylko ja jestem odosobnionym przypadkiem czy Wy też tak macie, że Wasz facet olewa sprawę przygotowań totalnie i najlepiej jakbym sama wszystko załatwiła i znalazła??? mam tego dość!!!

rybkawiedenka

  • Gość
Może nie każdy, ale każdy jakiego ja znam. To normalne i nie masz szans z tym wygrać, olej, weź sprawy w swoje ręcę i zró tak jak ty uważasz. Wtedy będziesz miała pewność ze wszystko jest tak jak TY chcesz i ten dzień będzie wymarzony.

Ja robiłam u nas wszystko a mój M ograniczyl się do przymierzenia garnituru który mu wybrałam.

Offline Justys851 Kobieta

  • Chuck Norris
A u mnie tak nie jest , mój Pm we wszystkich przygotowaniach czynnie uczestniczy, razem sobie wszystko konsultujemy, jak mam jakiś pomysł, albo on to razem wszystko obgadujemy co i jak , żeby w ten dzień było wszystko tak jak MY chcemy bo to Nasz dzień  :D



Morgan

  • Gość
U mnie tylko częściowa była pomoc w sensie przy wyborze orkiestry, a reszta została na mojej głowie :)

Offline anikaa Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 2.08.2008
Na początku przygotowań okazało się, że to ja mam spodnie w tym związku - wszystko było na mojej głowie. Nie dawałam rady i nie wytrzymałam - odbyliśmy rozmowę na temat tego, że to jest nasz wspólny dzień i oczekuję od niego pełnego zaangażowania w jego przygotowanie. Pomogło. Teraz to nawet M czasem "pędzi do przodu". Podzieliliśmy pewne obowiązki - ja robię to i to, ty jesteś odpowiedzialny za tamto. I jest ok :)

Offline Antalis

  • Chuck Norris
Justys no to mozemy sobie podac rece :)
Moj maz uzcestniczyl w przygotowaniach od poczatku,szukal, dowiadywal sie, podsuwal pomysly :) Wszystko wybieralismy razem.

Offline marzena.dg Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 26.09.2009
Chyba my kobiety bardziej to przeżywamy i dlatego to tak jest. U mnie to ja wszystko wybieram, przeglądam, wypytuje się, a on tylko jedzie ze mną i razem później konsultujemy się. Opornie nam to idzie, bo ja jestem bardzo nie zdecydowana i brak mi trochę stanowczości.




Offline novalijka Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 06.06.2009
U mnie nie dość, że nie mogę narzekać na brak zaangażowania ze strony narzeczonego, to jeszcze przyszli teściowie i moi rodzice bardzo chętnie się włączają w przygotowania  ;D Pracy nad tym wszystkim jest ogrom i nie wyobrażam sobie, gdybym miała sama to załatwiać. Dlatego też podziwiam dziewczyny, które są w stanie podołać takiej organizacji  :)

Offline clubrotation Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 4.07.2009
Dziewczyny bardzo Wam zazdroszczę, że Wasi mężczyźni się angażują. Ja przez to wszystko zastanawiam się, czy w ogóle ma to sens bo bierzemy ślub po to żeby być razem i się wspierać, a ja póki co ponoszę odpowiedzialność zawsze za wszystko. Myślałam, że moze wspólne zamieszkanie i ślub to zmieni ale pomyliłam się  :-\ nie wiem co robic... póki co oddałam pierścionek  :'(

Offline asik131 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 30.08.2008
Oj, aż tak drastycznie.......  Mój misiek średnio się angażuje.... to "średnio" jest trochę naciągnięte........ To ja ślęczę przy kompie i grzebię i szukam a to zaproszeń, a to tekstów, a to orkiestry......... Nasze wspólne wybieranie polega na tym, że zbieram to co mi się najbardziej podoba, pokazuję miśkowi i wtedy niby razem podejmujemy decyzję. Ale jakoś tak zawsze jest na moim... W sumie to mi nawet pasi. Tylko że mam czasami wrażenie że moje gadanie o ślubie i weselu go męczy. Chcę obgadać wszystkie szczegóły, poradzić się, dowiedzieć się do myśli a on leży z głową w chmurach. Ileż można zwalać to na problemy w pracy. Ja też je mam!!!  :ckm:

Offline SAbina

  • forumowicz
Mój PM również uczestniczy w przygotowaniach. Fakt, ze to ja inicjuje pewne sprawy, ale nie jest tak, że jego nic nie obchodzi. To jest i jego dzień i on też miał jakieś wyobrażenia o tym jedynym dniu w swoim życiu ;) W niektórych sprawach to ja bardziej odpuszczam niż on   :P ale fakt był moment taki, że i ja chciałam oddać pierścionek, ale zacisnęłam zęby, odczekałam, wytłumaczyłam i wszystko zaczęło się toczyć odpowiednim torem

Offline clubrotation Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 4.07.2009
Boże to jakbym słyszała swojego.... wiecznie zmęczony pracą, a jak ja mówie że jestem zmęczona to on nigdy nie traktuje mnie poważnie, a w końcu my mamy 2 etaty-w pracy i w domu. Nie wiem jak Wy, ale ja sie strasznie buntuję, bo nie chce być kurą domową!!!!

Offline asik131 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 30.08.2008
Ja też nie!!!!!!!!!! Stop kurom domowym!!!!!!

Offline Antalis

  • Chuck Norris
Dziewczyny a nie jest to niestety troche tak ze Oni probuja sie angazowac ale kazdy ich pomysl zmieniacie ?
Takie postepowani eczesto zniecheca, bo po co sie starac skoro "Ona i tak zrobi po swojemu"  ;)

clubrotation czy to nie jest pochopna decyzja ?Pzreciez to ze niby nie pomaga nie oznacza ze nie bedzie wspierac Cie w zyciu malzenskim.Facetom szczerze mowiac czesto jest wszystko jedno jak to bedzie wygaldalo - Oni po prostu chca miec zone i czy to bedzie w pieknym kosciele czy przy trzepaku - dla nich sam fakt jest wazny. Nam procz tego zalezy an tej calej "oprawie".

Offline asik131 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 30.08.2008
Dziewczyny a nie jest to niestety troche tak ze Oni probuja sie angazowac ale kazdy ich pomysl zmieniacie ?
Takie postepowani eczesto zniecheca, bo po co sie starac skoro "Ona i tak zrobi po swojemu"  ;)


No nie do końca, przynajmniej w naszym przypadku. Gregory jeszcze ani razu nic nie zaproponował. Jedyny pomysł jaki chcę zmienić to sprawa kołder - on chce jedną a ja dwie.

Offline ikusia Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 31-05-2008
Oj, aż tak drastycznie.......  Mój misiek średnio się angażuje.... to "średnio" jest trochę naciągnięte........ To ja ślęczę przy kompie i grzebię i szukam a to zaproszeń, a to tekstów, a to orkiestry......... Nasze wspólne wybieranie polega na tym, że zbieram to co mi się najbardziej podoba, pokazuję miśkowi i wtedy niby razem podejmujemy decyzję. Ale jakoś tak zawsze jest na moim... W sumie to mi nawet pasi. Tylko że mam czasami wrażenie że moje gadanie o ślubie i weselu go męczy. Chcę obgadać wszystkie szczegóły, poradzić się, dowiedzieć się do myśli a on leży z głową w chmurach. Ileż można zwalać to na problemy w pracy. Ja też je mam!!!  :ckm:



hi hi hi, u mnie jest dokladnie to samo :) Ja wszystko wybieram, podsuwam pomysly ktore mnie sie podobają i niby wspólnie cos z tego wybieramy ;) z początku wkurzalam się, ale teraz widzę ze chyba to normalne. A z drugiej strony cieszę się, że  mojemu mężczyznie odpowiadają moje pomysły i nie marudzi, to ze to nie tamto tez nie.
Poza tym dla niego to naprawde nie ma znaczenia, ze kwiaty na stole to mają być róże czy inne (innych i tak nie zna ;)), a serwetki różowe w serduszka ;)
Ja tylko na samym wstepie postanowilam, ze alkohole, napoje i transport gości nalezy tylko i wyłącznie do jego obowiązków. I mysle, ze to akurat ta ilość zadań, którym podoła :P

Offline izabell26 Kobieta

  • kolorowe życie
  • entuzjasta
  • data ślubu: 09.08.2008
Boże to jakbym słyszała swojego.... wiecznie zmęczony pracą, a jak ja mówie że jestem zmęczona to on nigdy nie traktuje mnie poważnie, a w końcu my mamy 2 etaty-w pracy i w domu. Nie wiem jak Wy, ale ja sie strasznie buntuję, bo nie chce być kurą domową!!!!

PM nauczony z domu jest tego ze to kobieta i tylko kobieta zajmuje sie domem, a ja znowu ze oboje..oboje pracujemy, ja na dwie zmiany, mój PM 8-16 i on żąda ze ma byc zawsze obiad, wyprane, posprzątane, ugotowane..a jak nie jest to awantura..czasami mam ochotę oddać pierścionek, bo wiem, ze nie będę kurą domowa..ale to ja zrobiłam błą..przez jakis czas nie pracowałam i nauczyłam go ze tak mozna..ale koniec z tym..od tego tygodnia ide dwa razy w tyg.na siłownie, dwa razy w tyg.mam dentystę i do tego dwa razy w tyg.na solarium (jak bede miala pierwszą zmianę) i PM będzie musiał nauczyc się pracować w domu- zobaczy jak to jest- ze jego wymówki pt"jestem zmeczony, byłem na siłowni" bedą też teraz moimi wymówkami:-) ;D ;D

Jezeli chodzi o zaangazowanie w sprayy śłubne to PM tez niewiele sie angazuje, co tu gadać..owszem, bł ze mna wybrać zespół, fotogrfa i kamerzystę, ale to ciągnęłąm go siła, tak jak na salę..jedynie co, to podjęliśmy wspólnie decyzje co do obrączek, bo to tez bedzie nosił..dla niego to nasze zaangażowanie jest śmieszne, to prawda, ze obojetnie gdzie odbedzie sie slub, on chce miec zone i juz..

a ja czasami wyje w poduszkę, bo bym chciała zeby on też wykazał jakas odrobine checi, a nie tylko pytał" ile kochanie juz ZAŁATWILIŚMY?

Offline Olcia27 Kobieta

  • uzależniony
    • w moim obiektywie
  • data ślubu: 06-09-2008
heheh u mnie to samo jakby ktoś się spytał Tomka co mamy załatwione to odpowiedź brzmiała by" no mamy samochód, muzykę i kucharkę".Tomek wychodzi z założenia że na wszystko mamy jeszcze czas więc z miesiąc temu dostał listę co ma załatwić i jak na dzień dzisiejszy z tej listy nie ma NIC.

Offline izabell26 Kobieta

  • kolorowe życie
  • entuzjasta
  • data ślubu: 09.08.2008
Olcia, u mnie tez niby PM ma załatwić wódkę, napoje, ale to jest tak, ze jak ja z nim pojadę to on załatwi, a samemu, to tak jak mówisz- ma jeszcze czas..jak narazie nawet garnituru nie oglądał, bo stwierdził, ze jeszcze schudnie :mdleje: :mdleje:

Offline Olcia27 Kobieta

  • uzależniony
    • w moim obiektywie
  • data ślubu: 06-09-2008
Iza ja jestem może o tyle w dobrej sytuacji że to Tomek chciał wesele nie ja więc jeśli tego nie załatwi trudno, nie będzie , ja się przejmować nie będę  ;D

Offline izabell26 Kobieta

  • kolorowe życie
  • entuzjasta
  • data ślubu: 09.08.2008
no właśnie, a u mnie to ja chciałam wesele, a PM tylko obiad dla rodziny no i teraz on ma wymówkę..kiedys go zastrzelę z pistoletu na wodę:-) ;D

Offline Olcia27 Kobieta

  • uzależniony
    • w moim obiektywie
  • data ślubu: 06-09-2008
właśnie mój Tomasz dzwonił i jestem w wielkim szoku , bo na weekend pojechał do domu i był u księdza i załatwił nauki.

Ja własnie chciałam skromny obiad dla najblizszej rodziny i tyle , no ale cóż trzeba było pójść na kompromis

Offline izabell26 Kobieta

  • kolorowe życie
  • entuzjasta
  • data ślubu: 09.08.2008
no brawo:-) my mamy nauki zrobione, ale jeszcze poradnia przed nami..widzę, ze u was odwrotnie niz u nas..dogadałabyś sie z moim PM ;D

No wiec Twoj Tomasz ma czas ale mysle ze i plan:-)

bedzie dobrze :skacza:

Offline myszkasc Kobieta

  • Chuck Norris
Mój Adaś akceptuje każdą moją decyzje.
Również mam nerwy, bo on jest zmęczony, a ja  ??? ??? ???
Dziś jest 5 lat jak ze sobą mieszkamy a około 8 miesięcy jak mieszkamy razem i dziś miałam kryzys i chciałam wracać do rodziców...
W ogóle ja już bym chciała mieć swój wąteczek :D
Pokazać Wam efekty Naszej pracy (remont) i w ogóle pożalić się w wielu sprawach....

Offline izabell26 Kobieta

  • kolorowe życie
  • entuzjasta
  • data ślubu: 09.08.2008
Mój Adaś akceptuje każdą moją decyzje.
Również mam nerwy, bo on jest zmęczony, a ja  ??? ??? ???
Dziś jest 5 lat jak ze sobą mieszkamy a około 8 miesięcy jak mieszkamy razem i dziś miałam kryzys i chciałam wracać do rodziców...
W ogóle ja już bym chciała mieć swój wąteczek :D
Pokazać Wam efekty Naszej pracy (remont) i w ogóle pożalić się w wielu sprawach....

To zakładaj watek, kazdy powód by go załozycjest dobry, a my chetnie poczytamy:-)

ja tez mam dzis kryzys:-(

Offline anikaa Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 2.08.2008
No to zakładaj myszko!!! Myślę, że nikt nir będzie zgłaszał zastrzeżeń ???

Offline myszkasc Kobieta

  • Chuck Norris
To mnie namówiłyście :)
A jak nie będziecie czytać to  :boks_4: :boks_4: :boks_4:
Tylko gdzie w odliczaniu założyć  ??? ??? ???

Offline anikaa Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 2.08.2008

Offline izabell26 Kobieta

  • kolorowe życie
  • entuzjasta
  • data ślubu: 09.08.2008

Offline werci Kobieta

  • Zawsze razem...
  • forumowicz
    • ODLICZAM!!!
  • data ślubu: 29 sierpień 2009

i ja dołączam się do kryzysowiczek :/  momentami brakuje sił..... choć i czasami jest tak jak powinno być.... ;D zrozum tu faceta ??? a mówią, że kobiety są "trudne"... ale jak już będę żoną... hihi ;D