e-wesele.pl

...i po ślubie => Relacje ze ślubów => Wątek zaczęty przez: Żabcia w 8 lipca 2006, 21:54

Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Żabcia w 8 lipca 2006, 21:54
Nie miałam czasu by coś napisać. Ta relacja powstawała na raty. Resztę dopiszę i zobrazuję po 20.07.
Pozdrawiam

Kochani, tak jak już pisałam stało się, jestem żoną. Chciałabym wszystkim bardzo serdecznie podziękować za życzenia, które od Was dostałam. Jeżeli chodzi o zdjęcia jeszcze ich nie mam więc będziecie musieli uzbroić się w cierpliwość i jeszcze troszkę poczekać.
Jak wyglądały moje przygotowania? To była droga przez mękę. Jeżeli czytaliście moje countdown to wiecie o co chodzi - głównie o utratę pracy na 4 dni przed ślubem. Na całe szczęście mój były szef zachował resztki godności i nie skorzystał z wcześniejszego zaproszenia na slub.
Ale dość o nim.
W piatek przed ślubem byłam chodzącym odbezpieczonym granatem. Cała nerwowa. W tym dniu załatwiłam fryzjera i zrobiłam pazurki - wyglądały one okropnie - długie szpony z okropnym wzorem. Sytuację uratowała nasza znajoma, która zrobiła mi śliczne i delikatne paznokietki. Ale nasze przygotowania nie byłyby pełne gdyby coś się nie działo. Mianowicie kuzynka Andrzeja, która u nas spała postanowiła zamknąć się w toalecie na zamek (mówiłam jej zeby tego nie robiła bo drzwi mogą się zatrzasnąć, ale NIE ona potrzebowała intymności :?  
Efekt : ona siedziała w WC 4 godziny a my mamy rozwalone drzwi. No i sami wiecie nastroje były lekko mówiąc wybuchowe. No i ostatni punkt programu z wieczoru piątkowego: restauracja. Przyjęcie było w restauracji EL GRECO - unikajcie jej jak ognia piekielnego !!!!!Jako, że sami robiliśmy dekoracje pojechaliśmy wieczorem do lokalu. Zgodnie z ustaleniami z ubiegłego tygodnia stoły miały być już zestawione i przygotowane do dekorowania. Oczywiście możecie domyślić się co było - nawet muchy się ku temu nie goniły, a "szef" lokalu stwierdził, ze zestawią je dopiero w sobotę. Ja się załamałam. Kto niby miałby to robić w sobotę? Na całe szczęscie moja świadkowa zachowała zimną krew i jakimś sposobem przekonała "właściciela" by zestawić stoły. Uff, udało się i tak nastała sobota i dzień ślubu.
W sobotę rano poszłam do fryzjerki na uczesanie, później pojechaliśmy po kwiaty do dekoracji i dla rodziców oraz chlebek weselny.  Gdy przywieźliśmy kwiaty do restauracji okazało się, ze cukiernia dostarczyła już ciasto. I tu kolejny problem. Okazało się, że nie takie jak zamawialiśmy :evil: Okazało się, że w cukierni pana W. mają dwa rodzaje ciastek o tej samej nazwie. Ale my zamawiając pokazywaliśmy palcem o które nam chodziło. Oczywiście ja zadzwoniłam do cukierni i stwierdziłam, że nie wiem skąd wezmą zamówione ciastka ale mają one być. A pan mi na to: to ja zadzwonie do pani późnym popołudniem :D Więc ja nato odparłam, ze późnym popołudniem będę stała przy ołtarzu. Ale trzeba przyznać, ze ciastka zamówione przywieźli.
O 17 mieliśmy ślub. Andrzej ubierał się u taty a ja zostałam u nas w domku. Mój małżonek zobaczył mnie w sukni dopiero pod kościołem. Jeżeli chodzi o kolor sukni to został on zainspirowany przez  kolor  krawata u Andrzeja. Tak się akurat stało, że Andrzej kupił swój garnitur wcześniej (w styczniu) niż ja zamówiłam suknię (w kwietniu).
Na ślubie byliśmy zupełnie wyluzowani. Aż było to dla nas dziwne. Właściwie to cały czas się śmialiśmy. Szczególnie wtedy jak ksiądz wiążąc nam ręce stułą przyłożył mi nią w nos.  :mrgreen: Śmiałam się, że "przytarł mi nosa" :mrgreen:
Andrzej  odważył się też przeczytać podczas Mszy "Hymn o miłości". Aż byłam zaskoczona, że się zdecydował. I powiem Wam, ze dobrze mu to szło.
Ja zaś w czasie Mszy ściskałam mocno rękę Andrzeja i to właśnie pozwalało mi zachować opanowanie.
Po uroczystości wychodziliśmy z kościoła. No i wtedy usłyszałam od jednej z babć - dewotek: "co za młoda, z gołymi plecami do kościoła". Zrobiło mi się przykro. Ale wszyscy stwierdzili, żebym się nie przejmowała. Mimo to przez moment zakręciła mi się łezka w oku. Tym bardziej, że nie miałam klasycznego gorsetu, który byłby tak mocno powycinany. A plecy miałam tylko trochę odsłonięte, bo szyjąc sukienkę chciałam, żeby plecy były wyżej zabudowane - resztę odsłonietych pleców przysłaniał welon.
Nie dane mi było jednak rozpamiętywać słów dewotki gdyż zadbał o to mój wujek z ciocią zasypując nas toną grosiaków, które należało wyzbierać. Trwało to ładnych kilka minut przy współudziale świadków i gości.  :mrgreen:
Po życzeniach udaliśmy się na sesję do fotografa. To bylo bardzo miłe, gdy jechaliśmy przez miasto a ludzie nam machali. Jesteśmy też bardzo wdzięczni naszym znajomym, którzy dla nas przystroili samochód odciążając nas w ten sposób. Mieli tylko mały problem: w sobotę było tak ciepło, ze co chwilę pękały im balony :mrgreen:
Sesję mieliśmy w Studio 11 u pana Organiszczaka. Jeszcze nie widzieliśmy zdjęć ale było bardzo zabawnie. Po sesji pojechaliśmy do restauracji "El Greco" Pan Organiszczak został z nami przez cały wieczór, oj , oj a miał co pstrykać. Goście bawili się do białego rana. Również pan Kibała był świetny jako D.J. Chwila moment a rozruszał całe towarzystwo. Nasz pierwsz taniec podobno wyszedł świetnie, za co jesteśmy wdzięczni Pani Kasi Urbańskiej. Jako nauczyciel i człowiek jest świetna. I życzymy jej teraz dużo zdrowia.
Jeżeli chodzi o jedzenie w restauracji to było bardzo dobre. Jednak jeżeli chodzi o to jak restauracja potraktowała naszą obsługę to było poniżej krytyki. Ja jako panna młoda musiałam chodzić za obsługą restauracji i za jej szefem i prosić by D.J, fotograf i pan od wideofilmowania dostali coś do picia i jedzenia. To poprostu karygodne. Gdy zwróciłam uwagę jednej z kelnerek - p. Ani - ta w bardzo nieładny sposób zaczęła podnosić na mnie głos. W międzyczasie kelnerki obsługiwały prywatnych gości szefa.
Gdy w końcu łaskawie przyniesiono im jedzenie okazało się, ze jedzenie było zimne. Wydaje mi się, że tak sie nie robi. Najpierw kelnerki powinny obsłużyć gości weselnych i obsługę wesela a dopiero później serwować jedzenie prywatnym gościom szefa.
Efektem takiego stanu rzeczy były sensacje żołądkowe u jednego z panów obsługujących imprezę weselną. Dziwne, że tylko u niego? Dodam, że wcześniej między nim a kelnerką - p. Anią - była ostra wymiana zdań. Pan ten czuł się bardzo źle i  był bliski zasłabnięcia.
Przykro nam, że tak sie stało. Szanująca się restauracja nie pozwoliłaby sobie na takie sytuacje. Musieliśmy nawet upominać obsługę restauracji by podała coś do picia naszej obsłudze, bo na 3 osoby podano im tylko 1,5 litra wody mineralnej (a było bardzo gorąco w tym dniu). Dopiero po naszych upomnieniach podano im coś jeszcze.
Przecież my za nich zapłaciliśmy więc restauracja nie robiła żadnej łaski.
Ja sama prosiłam 2 razy o herbatę, którą w końcu dostałam po pół godzinie.
Staraliśmy się by goście tego nie widzieli i chyba nam się udało, bo z ich relacji wiemy, ze bawili się świetnie, W dużej mierze jest to zasługa pana Janusza Kibały.
Następnego dnia pojechaliśmy do restauracji odebrać to co zostało. Dodam, że jak wychodziliśmy to na stołach było jeszcze pełno jedzenia i przynajmniej zostało jeszcze kilka butelek mocnego alkoholu. Jak zapewne wiecie i znacie prawa chemii - alkohol paruje. No i wyparował. Dostaliśmy tylko piwo i wino natomiast reszta się zdematerializowała. Jeżeli chodzi o jedzenie to otrzymaliśmy jako zwrot:
3 małe miseczki pieczarek marynowanych
3 małe miseczki papryki marynowanej
1 mały talerzyk sałatki greckiej
1 mały talerzyk ryby po grecku
1 mały talerzyk bigosu
1 mały talerzyk wędlin
3 roztopione galaretki z kurczaka
2 małe pałki (podudzia) z kurczaka
Dodam, że o ciasto i stelaż od tortu musieliśmy się specjalnie upominać.
I tu jest moje pytanie: GDZIE PODZIAŁA SIĘ RESZTA?
Wychodząc z restauracji na stole były jeszcze przynajmniej:

3 miski bigosu,
3 półmiski ryby po grecku
2 półmiski sałatki z tuńczykiem
prawie nietknięty półmisek serów
prawie nietknięte pasty greckie
półmiski innych sałatek
półmiski mięs i pieczone kurczaki
owoce
nie mówie już o zupach.
Dodam jeszcze, że w czasie przyjęcia upominałam kelnerki by doniosły papier toaletowy i ręczniki papierowe do toalety. A w damskiej toalecie było prawie ciemno.
Gdy wcześniej omawialiśmy z szefem lokalu kwestie przyjęcia prosiłam aby poprawił jakość toalet. I on obiecał, że to zrobi i jak widać kiepsko mu to wyszlo.
W niedzielę gdy pojechaliśmy do restauracji by spokojnie porozmawiać z szefem na temat zaistniałej sytuacji, ten zaczął do nas prawie krzyczeć, rzucać niecenzuralnymi słowami na k.... i stwierdził, że to nasi goście zostawili toaletę w takim stanie. Ciekawa teoria, i zapewne to ktoś z naszych gości wykręcił żarówki albo ukradł papier toaletowy? Z relacji gosci wiemy, że toalety były już w takim stanie jak przyszli.Zaś na zarzut, ze brakuje jedzenia stwierdził, że nawet jak ktoś zjadł  (chodziło mu zapewne o jego obsługę lub jego prywatnych gości) to na zdrowie.
A, i jeszcze jedno. W czasie przyjęcia mój małżonek zamówił sobie piwo, o czym ja nie wiedziałam bo byłam akurat przed restauracją. Gdy wróciłam kelnerka przyszła z tym piwem do mnie pytając mnie kto zamawiał piwo. Na to ja odpowiedziałam, że nie wiem i żeby spytała o to gości a nie mnie. Do szefa zaś stwierdziłam, żeby kelnerki bardziej uważały na to od kogo przyjmują zamówienie. Następnego dnia podczas naszej rozmowy z szefem El Greco stwierdził on, że ja powiedziałam do niego i tu cytuję:” żeby kelnerki nie zawracały mi dupy” Przepraszam ale to nie moje słowa.
Po pierwsze: nigdy bym do kogoś w ten sposób nie powiedziała
Po drugie: nie pijam piwa.
W tej sytuacji stwierdziliśmy, że dalsza rozmowa z tym człowiekiem nie ma sensu więc wstaliśmy i wyszliśmy. Szkoda tylko, ze tak udane przyjecie zakończyło sie następnego dnia z takim niesmakiem. Dlatego kochani unikajcie tej restauracji. Nikt  szanujący swoją pracę i markę swojego lokalu nie zachowałby się w ten sposób. Chyba, że mu nie zależy na klientach.
UNIKAJCIE RESTAURACJI „EL GRECO”!!!!
Jak przypomną mi się jeszcze inne sytuacje to jeszcze opiszę.

Ciekawa jestem co Wy na to?
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: okruszek w 8 lipca 2006, 22:06
ja czytałam jednym tchem i teraz wywalam oczy !!!!!!
Przeraziłam się i pomyślałam jak potwornie musieliście się czuc!
A oddali Wam chociaz jedzienie?
Co cię skusiło że wybrałaś ten lokal na slub, Zabcia?
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Marta w 8 lipca 2006, 22:12
Żabciu relacja super...no może oprócz opisu tej restauracji i tych dewotek. :roll:
Nie martw się z doświadczenia wiem, że jest baaardzo dużo takich restauracji...tylko dziwne jest to, że nie wszyscy chcą o tym pisać.  :|  Każdy chwali jak to było super i ile jedzenia dostali do domku.  :|  Dlatego w pewniem sposób podziwniam Cię, że odważyłaś się opisać to i owo.  :)
Żabciu najważniejsze, że tak jak pisałaś goście niczego nie zauważyli.  :)
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Madzialena w 8 lipca 2006, 22:13
Przede wszystkim Gratulacje  :P
cięszę się, że dołączyłaś do naszego grona mężatek  :mrgreen:

Jak piszesz, to na pewno będzie niezapomniany dzień...a wpadek widzę mialaś więcej ode mnie...  :?

co do lokalu.. jeśli to co napisałas jest prawdą, to jestem oburzona.. jak można nie obsługiwać gości weselnych, jak to jest, że trzeba się dopominać o jedzenie, picie.. tragedia.... obsługa widzę też zachowywala się, jakby łaskę robili...

szczerze współczuję, bo wiem, jak w tym dniu człowiek jest zdenerwowany, jak sie wszystkim przejmuje, a tu wszyscy na niego liczą, kazą coś zalatwiac, prosić, pytać itp..
  Coś okropnego..

Ja ze swojego lokalu (mimo pewnych komplikacji związanych z pewną parą i umową) jestem bardzo zadowolona.. obsługa sympayczna, miła, uprzejma, sami donosili napoje czy wódkę, jeśli brakowało.. jedzenia została cala masa (tak go było dużo), wszystko mi zapakowali, przyszykowali do zabrania.. alkohol został,nic nie zginęło..
Także u mnie pod tym względem rewelacja..  :P

A Ty cóż...było, minęło.. możesz teraz tylko wspominać i ostrzegać.... :roll:

Także jeszcze raz gratulacje, miłych i udanych wakacji i pociechy z męża..
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: asia w 8 lipca 2006, 22:19
Izuniu - musimy się spotkać i porozmawiać...przykro mi, że musieliście przechodzić przez takie cyrki...
Ale jako gość bawiący się na Twoim weselu muszę powiedzieć, że zabawa była suuuuper, wszystko było cudowne i naprawdę nie odczułam żadnych niedogodności...

Możesz być pewna, że będę wszystkim odradzać restaurację EL GRECO  :twisted:
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Żabcia w 8 lipca 2006, 22:25
Relacja jest jak najbardziej prawdziwa. Niestety. I to w tym wszystkim jest najbardziej smutne. Dodam tylko, że wśród alkoholi odpakowanych, które nam oddano była sangria w kartoniku. Takim winem nie da się obracać. Gdyby była w butelce to zapewne podzieliłaby los pozostałych alkoholi. Nie powiedziano nam, że była otwarta w związku z czym w samochodzie mamy zalanycały bagażnik. Jeżeli chodzi o kwestię co skłoniło nas do wyboru tego lokalu to to, że mieliśmy małą liczbę gości - tylko 21 osób, chcieliśmy restaurację na wyłączność a oświadczyny były w połowie października, więc było mało czasu aby coś zorganiazować. Restauracje zaczynają rozmowy od 60-70 osób. Dodam, że wcześniej jadaliśmy w tej restauracji i nigdy nie mieliśmy żadnych ALE....ale tym razem stało się inaczej :(
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Żabcia w 8 lipca 2006, 22:29
Dziękuję Asiu, ale sama przyznasz, że toaleta damska pozostawiała sporo do życzenia, a pan od wideofilmowania rzeczywiście bardzo źle się czuł i sami wcześniej kazaliśmy wrócić mu do domu oraz,że już w czasie przyjęcia wspominałam , że obsługa musiała prosić o jedzenie i picie.
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Madzialena w 8 lipca 2006, 22:31
Cytat: "Żabcia"
Restauracje zaczynają rozmowy od 60-70 osób


zgodzę się, ale tylko częściowo... To fakt, że gdzie nie poszłam, tam mówili, że 60 a nawwt 80 osób to liczba minimalna...

Ja miałam niecałe 50 osób.. zgodzili się we Wspomnieniu, ale mnie ten lokal totalnie nie odpowiadał,, dla mnie beznadziejne rozmieszczenie i wielkośc sal...
Natomiast mój lokal Vivaldi nie robil żadnych problemów dla tych 40 kilku osób..

niestety trzeba jeździć pytać się, a wiadomo, nie zawsze na to jest czas.. :cry:
Najważniejsze jednak, że Twoi goście bawili się calkiem, całkiem dobrze  :mrgreen:
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: asia w 8 lipca 2006, 22:38
Izuniu - ja miałam jedzenie i picie w zasięgu ręki - o nic nie musiałam prosić.
Toaleta - fakt, do najczyściejszych nie należała ale aż tak bardzo mi to nie przeszkadzało - bawiłam się na sali a nie w wc  :wink:

Chcę abyś wiedziała, że naprawdę super się bawiłam! Bo najważniejsi są ludzie  :mrgreen:

Ale nie ukrywam, że bardzo mi przykro, iż przez jednego bałwana czujecie niesmak... :evil:
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: okruszek w 8 lipca 2006, 23:09
Cytat: "Żabcia"
pan od wideofilmowania rzeczywiście bardzo źle się czuł i sami wcześniej kazaliśmy wrócić mu do domu

 o boże! Z każdej strony mnie zaskakujesz! Miałas duzo nieprzyjemnych rzeczy!

I z tą toaletą ... trzeba było powiedziec aby szef osobiscie korzystał z wc podczas waszego przyjęcia!
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Żabcia w 8 lipca 2006, 23:18
Trudno się rozmawia z osobą , która krzyczy, rzuca niecenzuralnym słownictwem i ma monolog, który uniemożliwia współrozmówcy wejście mu w słowo. Psychologia mówi o takim zachowaniu jedno: jeżeli ktoś nie ma argumentów to właśnie w taki sposób będzie się zachowywał. Na podstawie tej rozmowy z tym człowiekiem wyrobiłam sobie opinię zarówno o nim jak i o jego "lokalu". Rozsądny szef próbowałby załagodzić sprawę ten jednak nie wykazał minimum dobrej woli.  I tak jak powiedziałam. Moja noga nigdy nie przekroczy progu tej  tak zwanej restauracji. Wolę uzbierać na bilet i jechać do Grecji niż do El Greco.
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Ecia w 9 lipca 2006, 01:25
Żabciu bardzo mi przykro, że musieliście przejść przez to wszystko. Gratuluję, że, pomimo okropnej sytuacji, daliście sobie radę :)

A pan z tak zwanej "restauracji" przekona się jeszcze jaką potęgą jest forum. Jestem pewna, że nie zdaje sobie sprawy z tego, jak dużą antyreklamę sobie zrobił... :twisted:
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Beth w 9 lipca 2006, 10:48
Żabciu - współczuję, że musiałaś się tak zestresować tą restauracją - to dowodzi tylko tego jak bardzo dobrze chciałaś, żeby wyszło. No niestety - stało się i mam nadzieję, że wszystkie forumowiczki będą omijały "El Greco" szerokim łukiem, ja już sobie nazwę zapamiętałam i będę ją konotować negatywnie ;) W każdym razie - najważniejsze było to, że goście się dobrze bawili, że ślub był piękny i że masz wspaniałego męża! Reszta to drobnostki i trzeba o nich szybko zapomnieć! Życzę Tobie i Twojemu mężowi wszystkiego najlepszego i dużo, dużo szczęścia na przyszłość!  :serce:
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Lewar w 9 lipca 2006, 11:25
świetnie że to Żabcia opisałaś, na pewno nie wybrałbym i będę szczerze odradzał ten epokowy bar mleczny, podejście jak za wczesnego PRL'u źle opłacane aroganckie kelnerki, bucowaty szef i tragedia gotowa....
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: dziubasek w 9 lipca 2006, 11:55
Żabciu, gdybym wcześniej wiedziała, że robisz wesele w el greco.... nie wiem, czy nie doczytałam w Twojej setce (a śledziłam ją przecież uważnie) czy po prostu o tym nie wspomniałaś, ale ja tez już kiedyś byłam na weselu w el greco... i co mnie wówczas oburzyło- to szef, który był ubrany w dres i przemiszczał się po restauracji z miną "wyżej sr.m niż du.e mam", obsługa fatalna i prywatni goście szefa, którzy zasiedli w lożach za gośćmi weselnymi  :| Na szczęście tak jak w Waszym przypadku, na weselu mojej byłej szefowej najwazniejsi byli ludzie...bo bawilam się rewelacyjnie!!! To było najbardziej udane wesele na którym byłam- nigdzie się tak nie wytańcowałam...także widać, że na prawdę restauracja, obsługa nie jest w stanie popsuć zabawy ludziom, którzy przyszli świętować z Młodą Parą!! :mrgreen:
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: agulkaaa w 9 lipca 2006, 12:07
Żabciu na początek wszystkiego najlepszego ( witaj w gronie mężatek)
my też mieliśmy na weselu przeboje z orkiestrą ale o tym szybko zapomnielismy wy też spróbujcie stało się szkoda że to przytrafiło się właśnie Wam ale nie ma co się przejmować najważniejsze że goście bawili się super
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 10 lipca 2006, 08:17
Żabciu bardzo Ci współczuję tych nerwów bo sama pamiętam jak zdenerwowałam się jak zobaczyłam bukiety z kwiaciarni. Ale najważniejsze, że goście bawili się dobrze. Czasem takich organizacynych wpadek się nie uniknie. Czasem żałuję że czasu nie można cofnąć i jeszcze raz organizowć ślubu i wesla, bo pewnie w tedy po zmianie tego  czy owego byłoby jeszcze fajniej.
Żabeczko Kochana, zapomnij choć trochę o tych nieprzyjemnych sprawach, czasu niestety się nie cofnie, natomiast ty możesz teraz spokojnie cieszyć się i delektować, tym, że jesteście już małżeństwem. GRatuluję WAM z całego serduszka i za Wasze szczęście, radość, MIŁOŚĆ i pomyślność w życiu będę trzymać kciuki.
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Maja w 10 lipca 2006, 08:48
Żabciu najważniejsze, że goście niczego nie zauważyli - szkoda sobie strzępić języka na takich ludzi jak ten burak....a z tą Grecją to pomysł tygodnia :mrgreen:  :wink:
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: azzurra w 10 lipca 2006, 08:53
Jejku Żabciu, jak czytam takie ślubne relacje, to wpadam w panikę... Czy to naparwdę tak trudno zrozumiec, że dla młodych to jest najważniejszy dzień życia, do którego przygotowywali się miesiącami?  :evil: Zastanawiam się, czy jest jakiś sposób, żeby takie sytuacje nie miały miejsca... Antyreklama, antyreklama i jeszcze raz antyreklama! Wierzę, że te forum to potęga i wielu ludzi dzięki Twojej relacji zrazi się do tej "restauracji". Ja też sobie tę nazwę zapamiętam, jak kiedyś będę przejazdem, to wybiorę inny lokal  :twisted:  

Najważniejsze jednak, że goście dobrze się bawili :) To pewnie właśnie zapamiętasz z tego dnia :)
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: madziulek w 10 lipca 2006, 15:34
Ale relacja :) brawo na szczęście jakoś wszystko sie ułożyło ale rzeczywiści emieliście dzień przed ślubem wybuchowy :) Czekamy na fotki
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Żabcia w 26 lipca 2006, 11:41
Znacie zasadę: kto ma myszkę ten ma władzę :D Tak też jest u nas. Jeden komuter a dwoje chętnych. Ale udało się. Wróciliśmy już z podróży, mamy zdjęcia więc ruszam do dzieła i kilka zamieszczam. Zanim jednak to zrobię chciałabym Wam podziękować za wszystkie posty i życzenia jakie zamieściliście w moim wątku.
Przed ceremonią:
(http://img204.imageshack.us/img204/6205/img3842mkx5.jpg) (http://imageshack.us)
Zdjęcie które bardzo nam się podoba:
(http://img81.imageshack.us/img81/9451/img4076mdo3.jpg) (http://imageshack.us)
a to inne z serii ulubionych:
(http://img230.imageshack.us/img230/3257/img4145mzg1.jpg) (http://imageshack.us)
A to nasz chlebek weselny:
(http://img204.imageshack.us/img204/3205/img4263mqq1.jpg) (http://imageshack.us)
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Maja w 26 lipca 2006, 12:13
Iiii, dlaczego tak mało -żabciu dawaj, dawaj...
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: agulkaaa w 26 lipca 2006, 12:13
żabcia
małłłłłłłłłłłłłłłłłłlo
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: okruszek w 26 lipca 2006, 12:43
żabciu, a jaka fryzurke miałas ?
Słabo ją widać
I mało zdjęc :) Macie pewnie ich z 500 albo i więcej, dawaj ...  :mrgreen:
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 26 lipca 2006, 12:56
super, super, wreszcie ś jakieś zdjęcia !!!1 ale mało,mało , domagam się wiecej  :twisted:


zdjęcie z bańkami mydlanymi bardzo mi się podoba
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Żabcia w 26 lipca 2006, 13:07
Wiem, że zdjęć jest trochę mało ale muszę je obrobić. Tzn. ich rozmiary są trochę za duże więc muszę je pozmniejszać a to zajmuje trochę czasu.
Jeżeli chodzi o przygotowania przed ślubem, to do nich należała też terapia kolorami  :mrgreen: A oto i ona czyli drinki w moim wykonaniu:
(http://img230.imageshack.us/img230/6004/p6290286mof9.jpg) (http://imageshack.us)
(http://img230.imageshack.us/img230/7379/p6290290man5.jpg) (http://imageshack.us)
terapia pomogła  :pijaki:
A to nasza Asia jak podryguje w pląsach :D :
(http://img204.imageshack.us/img204/1107/img4353mqy3.jpg) (http://imageshack.us)
 A teraz my na sesji w plenerze. Sesję robiliśmy kilka dni po slubie. Na miejsce sesji wybraliśmy ogród botaniczny w Glinnej.
 To jak jechaliśmy do Glinnej. Z uporem maniaka szukaliśmy maków. Udało nam się. Znaleźliśmy całe 3 maczki :D
(http://img230.imageshack.us/img230/9379/img4775mwz9.jpg) (http://imageshack.us)
To ja o mały włos a wpadłabym do studni:
(http://img230.imageshack.us/img230/416/img4801mjg1.jpg) (http://imageshack.us)
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: asia w 26 lipca 2006, 13:51
:mrgreen:  piękne foteczki  :mrgreen:
Drinki mniamnyśnie wyglądają, zdjęcie w "makach" romantyczne  :serce: , fotka przy studni - świetna  :D  Tylko mi to jedno zdjęcie nie pasuje - znowu się Asia wkręciła na ślub i wesele  :wink:
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: okruszek w 26 lipca 2006, 13:54
mało zdjęc ...
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 26 lipca 2006, 14:36
Może maków mało ale zdjęcie w zborzu i tak ma swój urok :)
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: Żabcia w 27 lipca 2006, 00:06
A tu jeszcze pare fotek w zgodzie z naturą:
(http://img231.imageshack.us/img231/2554/img4811mtf2.jpg) (http://imageshack.us)
(http://img231.imageshack.us/img231/2686/img4812mvg3.jpg) (http://imageshack.us)
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: madziulek w 27 lipca 2006, 08:28
śliczne zdjęcia macie więcej???
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: okruszek w 31 lipca 2006, 15:30
tylko tyle fotek z pleneru? Niemożliwe ... chyba, że plener trwał 15 minut to się zgodzę.
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: -SpinkA- w 31 lipca 2006, 18:31
Żabeczko nasza dużo miłości, szczęścia i zaufania w drodze przez życie ze wspaniałym mężem :)
[/size][/color]

 :Daje_kwiatka:    :Daje_kwiatka:    :Daje_kwiatka:    :Daje_kwiatka:    :Daje_kwiatka:  


Powiem Ci że należysz do tego rodzaju pechowych ludków co ja - wydaje się, że ślub to łatwa sprawa, innym idzie ok a tu tylko Ciebie spotykają problemy.... Trzeba podnieść wysoko czółko i do przodu! Ty się tak zachowałaś, gratulacje   :brawo:    :brawo:    :brawo:  Nie można im pokazać, że mogą z nami pogrywać jak chcą i współczuję Ci tych przykrości, naprawdę.
Zdjęcia bardzo ładne i .....co my tu mamy? Asia z forum? Bardzo miło pooglądać Was razem foremeczki jak się pysznie bawicie.
Żabko delektuj się tą piękną chwilką - wklejej fotki!
Gratuluję żonko :) :)
Tytuł: Żabcia zdaje relację ze swojego ślubu
Wiadomość wysłana przez: AnetaM w 31 lipca 2006, 19:42
żabciu kochana...zak dawno tu nie zaglądałam ale trudno w terenie o dostąp do netu...
jestem zachwycona tym jak w cudownie wyglądaliście!!! piękna sukienka i żadna ciotka dewotka mi tu nie powie czegoś złego, ja jestem pod ogromnym wrażeniem, cudowna Para młoda!!! Szkoda że tyle przykrych sytuacji spotkało was z strony organizatorów w restauracji....zapomnijcie o tym a pamięŁtajcie o tych najmilszych i najpiękniejszych momentach których na 100% było dużo dużo więcej!
Gratuluję Wam!! teraz niech życie was rozpieszcza, przeszkody pokonujcie jednym podskokiem z lekkością motyle, niech wasza miłość, ta obrączka włożona na palec zawsze będzie dla was podporą w trudnych chwilach i daje siłę do kroczenia wciąż naprzód!  :serce:
jeszcze raz wszystkiego dobrego..acha i chcę więcej zdjęć...super są te co wkleiłaś...zwłaszcze te 3 maczki  :mrgreen: