e-wesele.pl

różności => Pogaduchy => Wątek zaczęty przez: Gosiaczek80 w 18 grudnia 2010, 20:48

Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 18 grudnia 2010, 20:48
Cytuj
Ostatnio zasłyszałam kawałek rozmowy ekspedientek z cukierni/piekarni, młoda dziewczyna opowiada: skończyłam liceum i poszłam na studia na turystyke....
Przerażające że wylądowała w sieciowej  cukierni w netto....

izulek. podam Ci znacznie gorszy przykład. męża siostra cioteczna skończyła dzienną polonistykę, a po wielkich bojach pracuje....w zakładzie przetwórstwa mięsnego...jako pracownik bardzo fizyczny, bez perspektyw na awans, i co dziennie musi przerobić 10 ton mięcha.....
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marcella w 18 grudnia 2010, 20:56
Smutne to co piszecie :(
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 18 grudnia 2010, 21:10
marcella szczerze...
ja rozumiem ze są problemy z pracą...
ale jak dziewczyna po studiach ląduje przy taśmie produkcyjnej to znaczy m.in. to, że jest zupełnie nieprzystosowana do życia, mało elastyczna i niezaradna...
a jak jeszcze nie robi nic żeby się stamtąd wyrwać...no to..... :roll:


Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marcella w 18 grudnia 2010, 21:17
No mi chodziło tak bardziej ogólnie...
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: kjp83 w 18 grudnia 2010, 21:38
wiecie co... ja się nie dziwie że magister robi na taśmie. Jeśli ja na ustnej maturze pytam sie znajomych gdzie składają papiery a od więcej jak 50% słyszę cos na styl " nie wiem jeszcze, może na cukrową złożę" no to sorry czego taka osoba oczekuje?! Stanowiska kierowniczego, bo tak w reklamie radiowej uniwerek sie chwali ??? Ja jestem za tym żeby studia były płatne- bardziej by sie doceniało studiowanie, a wybór przyszłego zawodu byłby bardziej przemyślany. Wiem że zaraz zostane zlinczowana za tą opinię, bo jest dużo biednych młodych ludzi. Ok, można pogodzić pracę ze studiami.
I podpisuje się pod tym co pisze liliann.
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 18 grudnia 2010, 21:46
spróbuj pogodzić pracę  medycyną....życzę powodzenia...
no chyba, że skończyć chcesz na gołych trójach...

...zlinczować bym Cię mogła...bo moich rodziców nie stać by było na wysłanie mnie na płatną medycynę...
właśnie mnie wczoraj moi studenci oświeci ile to teraz kosztuje i ile kosztuje powtarzanie przedmiotów...fizjologia 7 tys, anatomia 5,5 tys...nie dopytałam się tylko czy to za semestr czy za rok...ale mniemam, że za semestr

dzięki Bogu ja zdałam egzamin...
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 18 grudnia 2010, 21:59
Lila....to nie zupełnie tak jak myślisz....ona mieszka w bardzo małym mieście, jeśc za co trzeba, mieszkanie za coś opłacić, wiec tam pracuje....co nie oznacza, ze się z tej pracy wyrwac nie chce...trochę pobabrała sobie dziewczyna życie swoim mężem i tu też ma kłopot (choć ja, niby nie wiedziaca, widzę jasne rozwiazanie)...
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 18 grudnia 2010, 22:14
a Ja uważam,że nie jest żadną hańba praca fizyczna
lepsze jest wzięcie jakiejkolwiek pracy i zapierdzielanie niż biadolenie,że nie ma w tym kraju żadnej pracy i siedzenie na doopie albo łażenie po zasiłek
bardziej szanuję kogoś po studiach, który pójdzie do netto na kasę niż takich, którzy czekają aż im praca do drzwi zapuka
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: madziq w 18 grudnia 2010, 22:18
sory ale jak ktoś po studiach ląduje na taśmie czy innej pracy fizycznej to nie znaczy że jest mało elastyczny, niedostosowany itp  ::) wszystko zależy gdzie się mieszka, często jakie się ma znajomości i wiele zależy od kierunku studiów. znam wiele osób które były by świetne w wyuczonym zawodzie a tu perspektyw na na taka pracę brak  ::)
a znam tez laskę która po magistrze pracy fizycznej się nie chwyci bo się zniżać nie będzie  ::) więc woli biedować bo by jej korona spadła i szuka ciągle pracy w swoim wyuczonym zawodzie  ::)
płatne studia? bosheeeee  :o to ja bym na pewno nie studiowała bo bym nie miała za co  ::)
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 18 grudnia 2010, 22:33
a Ja uważam,że nie jest żadną hańba praca fizyczna
lepsze jest wzięcie jakiejkolwiek pracy i zapierdzielanie niż biadolenie,że nie ma w tym kraju żadnej pracy i siedzenie na doopie albo łażenie po zasiłek

tu też się zgodzę...żadna praca nie hańbi...
jędolenia nie znoszę...nie mniej jednak pewne ALE mam...


... wiem co znaczy skończyć studia i szukać roboty bez pleców...
łatwo nie było, ale jak się człowiek zaprze to w końcu się udaje...
jestem tego najlepszym przykładem...


Madziq...pisałam coś o elastyczności...
musi w wyuczonym szukać??? nie może w pokrewnym...nie może doszkolić się trochę...lekko przekwalifikować, zmienić trochę optykę...jak jej nie trzymają dzieci i mąż to zmienić miejsce zamieszkania...
Nigdy nie ma tak, że nie ma możliwości...
zawsze są...tyle, że raz lepsze a raz gorsze....
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: madziq w 18 grudnia 2010, 22:41
Lila z tą laską pisałam jako o zupełnym przeciwieństwie innych moich znajomych którzy tej pracy znaleźć nie mogli więc się chwycili fizycznej. Zachowanie tej damulki mnie wręcz śmieszy bo ciągle lamentuje że kasy brak a innej pracy podjąć nie chce. opisałam tylko 2 skrajności. o elastyczności chodziło mi opisując pierwszy przypadek,  że w cale nie znaczy że jej ktoś nie ma skoro musi podjąć zupełnie inną pracę. Być może pisałam za bardzo skrótowo ale to z pośpiechu  :P
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 18 grudnia 2010, 22:44
wiesz są tacy, którym zawsze źle...
co byś nie robił będzie beee...
podejrzewam, ze nawet jakby dostała robotę...to by gabinecik miał nie ten kolor...albo coś innego by było nie tak...
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 19 grudnia 2010, 10:02
marcella szczerze...
ja rozumiem ze są problemy z pracą...
ale jak dziewczyna po studiach ląduje przy taśmie produkcyjnej to znaczy m.in. to, że jest zupełnie nieprzystosowana do życia, mało elastyczna i niezaradna...
a jak jeszcze nie robi nic żeby się stamtąd wyrwać...no to..... :roll:





Wiesz co? Śmieszne jest to co piszesz. Poprostu śmieszne albo straszne...  ::) "niezaradna, nieprzystosowana do życia?" Powiem tak, ciesz się że mieszkasz w takim dużym mieście, że tak Ci się życie potoczyło i że nie musisz takich dylematów przeżywać. I baaardzo mało w takim razie widziałaś. Ciesz się ale nie wpychaj wszystkich do jednego wora!
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 19 grudnia 2010, 10:28
uderz w stół...a nożyce...
 
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Nika w 19 grudnia 2010, 10:39
Lila a co z ludźmi, którzy mieszkaja w małej miejscowości i póki co nie mająwizji na przeprowadzke do wiekszego miasta, bo to jakby nie było wiąże się z wnajęciem mieszkania,itd., a na to tez kasa potrzebna. Ja również szanuję ludzi, którzy łapią się każdego zajęcia, lepsze to niż czekanie na cud.
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 19 grudnia 2010, 10:41
Przestań bo poprostu nóż się w kieszeni otwiera jak się czyta takie bzdury...
Tytuł: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 19 grudnia 2010, 11:37
na marginesie...mieszam w dużym mieście, bo swego czasu się do niego przeprowadziłam z małej miejscowości...sama...
mieszkając w hotelu asystenckim
...bo moje miasto nie dawało mi możliwosci rozwoju na takim poziomie na jakim sobie tego życzyłam...

To ja kreuję swoje życie, a nie ślepy los... bo na wiele spraw mam wpływ...


Lila a co z ludźmi, którzy mieszkaja w małej miejscowości i póki co nie mająwizji na przeprowadzke do wiekszego miasta, ....

a co ja mam odpowiedź na każde pytanie?
można dojeżdżać do pracy...można robić wiele rzeczy...

Należy też czytać to co ktoś pisze ze zrozumieniem, a nie tendencyjnie...i brać wszytko do siebie.

Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: kjp83 w 19 grudnia 2010, 12:43
Mam koleżankę która dojeżdzała do pracy 100km. Codziennie. Jak stanęła na nogi wynajęła mieszkanie, później kupiła. Zaznaczam że nikt jej nie pomagał, nie miała wsparcia finansowego. Ja też mieszkam w dużym mieście ale z pracą nastawiam się na dużo mniejszy Stargard. Rzeczywiście nie ma co generalizować ale większość osób ( zaznaczam nie wszystkie) które narzekają na swoją sytuację robi na prawde niewiele aby tą sytuacje zmienić. Dużo zależy od szczęścia ale szczęściu trzeba tez pomóc.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marcella w 19 grudnia 2010, 13:14
wiecie co naprawdę nie można generalizować..  każda z nas zna tysiące różnych przykładów i tych złych i tych dobrych.. i nie można ludzi oceniać po tym gdzie pracują.. życie różnie się układa..
A za płatnymi studiami to ja nigdy nie będę.. To prawda, że bardziej by się je doceniano. Ja co prawda bym studia skończyła nawet jeśli byłyby płatne bo moich rodziców w tamtym czasie pewnie byłoby stać.. ale 3/4 moich znajomych mogłoby tylko pomarzyć.. poza tym jak się wybiera kierunek studiów to się jest tak młodym człowiekiem, że naprawdę nie zawsze się wie co chce się robić w życiu.. a nie każdy ma jakiś talent..
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 19 grudnia 2010, 14:54
Taaaa można dojeżdżać. Ja dojeżdżałam 3 lata po 100km codziennie pociągiem. Mój mąż 7 lat. Na dojazdy odchodziło na jedną osobą prawie 400zł (bilet na pkp miesięczny + bilet po mieście) więc na dojazdy też trzeba mieć. A z dzieckiem małym to jak dojeżdżać? My wracalibyśmy teraz ok 19ej w taką pogodę do domu a w lepszą pogodę o 18-ej. Od 6 rano. Miałoby dziecko rodziców... przed kąpielą na godzinę...
A na przeprowadzkę do Warszawy czy Łodzi rzadko kogo stać. Nawet w naszym mieście mamy kredyt na 30 lat bo inaczej nie da rady. W życiu też trzeba mieć bardzo dużo szczęścia bo nie na wszystko ma się wpływ. I nie każdy miał możliwość mieszkać z rodzicami długo, studiować i pracować na własne późniejsze życie.

 
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 19 grudnia 2010, 17:46
kjp83...
szczęście to jest wypadkowa naszej aktywności i jakiś procent losu...który tylko dlatego jest nam przychylny bo coś robimy...
tu się zgodzę w 100%...

jak ktoś nic nie robi to nic nie ma...ale również się i nie myli... ;D ;D ;D to jest jedyny plus...



Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 20 grudnia 2010, 09:57
Ja też się zgodzę, że często nie ma pracy w wyuczonym zawodzie, trzeba dojeżdżać. Ale każdy o sobie decyduje sam, każdy ma swoje priorytety i jeżeli ktoś chce siedzieć z dzieckiem cały dzień w domu, bo inaczej nie widziałby Go wcale to ok. Ale niech nie jęczy jak to jest ciężko, trudno itp. Każdy jest kowalem swojego losu. Jakbym miala się umartwiać jak mi jest źle bo nie pracuję, nie mam kasy i z dzieckiem siedzę to co to za życie. Siedzę bo chce, nikt mnie nie zmusza. ZAWSZE jest jakieś wyjście, nie zawsze proste, ale jest.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: aneta_81 w 20 grudnia 2010, 10:33
laski, temat jest bardziej skomplikowany niz nam sie wydaje.. każdego człowieka  należałoby potraktować indywidualnie..

ja studiując (w wakacje) pracowałam na kasie, stałam na promocjach, sprzątałam po remontach, wykładałam towar i wiele innych.. dlatego teraz bardzo sie ciesze, ze siedze w cieplutkim biurze i robie to co robie..
wychodze z założenia, ze nie ma nic za darmo trzeba najpierw cos dac od siebie zeby potem chciec miec cos wiecej..
ale roznie to bywa w zyciu.. niektórzy koncza studia i dalej nie moga znalezc pracy. Wtedy moim zdaniem trzeba pomyslec o jakims doszkoleniu albo zmianie kierunku.
kolezanka konczyła agrotutystyke.. 2 lata szukała pracy, nie tylko w zawodzie i nic.
Po kilku miesiącach pomyślała o studiach podyplomowych z : zamówień publicznych, prace znalazła zaraz po skonczeniu studiów.
Także warto probowac.. doszkolic sie, przeszkolić  ..

Moim zdaniem  wybierajac studia nie nalezy kierowac sie tylko i wyłacznie swoja pasja.. trzeba troszke pomyslec, czy po tych wybranych studiach mam jakas szanse na prace.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 11:03
Tylko, że na studia też trzeba mieć pieniądze. I to nie takie proste jak się wydaje, że można sobie na forum radzić jakim to się jest mądrym...

Tak jak Aneta napisała - każdy przypadek jest indywidualny i nie ma co być najmądrzejszym i wmawiać tylko, że 3/4 ludzi którzy mają źle TYLKO jęczą... Wiadomo... masz lepiej, nie musisz jęczeć. Ja nikomu nie życzę, żeby musiał kiedykolwiek martwić się o tyle rzeczy o ile muszą martwić się ludzie nie mający pieniędzy.

Anulka a jak ktoś nie ma z kim dziecka zostawić to co??? Tylko jedno wyjście widzisz? Siedzę bo chcę???? heh...
Zresztą nie ma co dyskutować bo to za trudne tematy. I nie ma sensu. Zwłaszcza jeśli ktoś nie musi się tym martwić to nie widzi wszystkich problemów z tym związanych i rzuca 3 pomysły nie wczuwając się i myśli... "Hah, przecież to takie proste"  ::) Niestety tak nie jest.

Ale nie ma co o tym gadać
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: aneta_81 w 20 grudnia 2010, 11:22
Aga, a złobek może być rozwiazaniem w Twoim przypadku? może opiekunka?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 11:36
Anetko już nie mówię o moim przypadku bo szkoda gadać. Przecież tu zawsze ktoś napisze, że marudzę czy jędole itp... A nie! Tylko złość mnie ogarnia bo ja kiedyś miałam pieniądze na wszystko co chciałam, tzn na normalne godne życie ale nigdy nie byłam taka w stosunku do ludzi którzy nie mieli jak większość tutaj osób! I mnie przeraża brak wyobraźni i egoizm.

A odnośnie mojego przypadku to tak żłobek ok, ale jak mam dojeżdżać jak tu zaproponowano to dziecko będzie od 6 rano do 19 w żłobku? Więc to, że z nim siedzę uważam jedynie za mądrość a nie za nic nie robienie! Bo to dziecko chyba ma mieć rodziców a nie być sierotą nie? A na opiekunkę to musiałabym nie wiem ile zarabiać :/ To się mi nie opłaca zwyczajnie, tak samo wyjdzie jak właśnie jestem domu. A jeśli pracowałabym u nas na miejscu co nie jest takie proste bo u nas jest z pracą tragicznie to nie mam już teraz szans na żłobek. Brak miejsc. I to nie jest marudzenie. Odpowiedź na pytanie. Konkretnie i zgodnie ze stanem faktycznym.

Nie wszystko jest takie proste i kolorowe jak się wydaje wielu osobom
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 20 grudnia 2010, 12:02
Zastanawia mnie tylko że z ostatnich 7 dni na JEDNEJ stronie z ofertami pracy jest ponad 350 ofert dla województwa łódzkiego.... Pytanie - nie ma ludzi którzy posiadają kwalifikacje do wykonywania tej pracy czy ludzie są ale zbyt leniwi żeby pracować?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 12:36
Tak tak tak Rybko... świetne spostrzeżenie... bez komentarza
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 20 grudnia 2010, 12:51
To nie są spostrzeżenia tylko naturalne ludzka ciekawość. Zawsze mnie zastanawiało jak to jest że oferty pracy są a ludzie narzekają na jej brak. Czy to kwestia tego że pracodawcy oferują za mało? albo warunki zatrudnienia są absurdalne? nie wiem, głośno się zastanawiam.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: aneta_81 w 20 grudnia 2010, 12:52
Aga, nie bierz wszystkiego do siebie ..
Ty siedzisz teraz z dzieckiem i ja uwazam to za ciezka robote .. 
mały skończy 3 latka, pojdzie do przedszkola, to wtedy bedzie Ci łatwiej..




Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 13:12
Mam nadzieję Aneta, że właśnie tak będzie. I dziękuję Ci kochana za wparcie. Nie o Tobie mówiłam o tym egoizmie. Siedzę z małym bo nie mam innego wyjścia a do żłobka nie mogę go oddać i też nie chcę bo jest za mały moim zdaniem.

Ryba skoro tylko głośno myślisz to już Ci mówię. Większość ofert pracy jest dla pracowników fizycznych a zwłaszcza dla operatorów koparek, monterów instalacji sanitarnych, pracowników czysto budowlanych, spawaczy, ślusarzy itp. potem trochę mniej dla operatorów wózków widłowych, magazynierów itd, potem są fryzjerzy, szwaczki itp. Jest też trochę ogłoszeń dla budowlańców po studiach, najlepiej z 10 letnim doświadczeniem, uprawnieniami itd ha ha, trochę dla bankowców... Następna rzecz, że zatrudniają na umowę zlecenie notorycznie co nie jest dobre. Zwalniają po kilku miesiącach i zatrudniają nowych znów na zlecenie. Tak np u nas mój szwagier już w 4 fabryce robi jako magazynier. Zatrudnili 20-tu i zwolnili 20 po 2 umowach. Trzecia rzecz, że wynagrodzenia często są tak niskie, że byś mi nie uwierzyła... naprawdę. Fakt, ja dojeżdżałam 100km do Warszawy, dostałam 1000zł a 200 odchodziło mi na bilety. Jeździłam bo musiałam ale nie mieliśmy dziecka, mogłam wracać późno i wtedy nawet nie zaczęłam jeszcze studiów po pracowałam 3 dni po maturze. Teraz to co innego. Ja mam ofertę pracy... w mojej byłej firmie ponieważ bardzo mnie tam doceniano i prezes miesiąc temu powiedział, że mogę wrócić w każdej chwili mimo że nie pracuje tam już 3 rok... ale wracałabym do domu o 19ej... od 6 rano. I jeszcze parę spraw jest na nie bardzo istotnych. Poprostu nie mogę. Nie wszystko jest takie kolorowe i proste.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: kjp83 w 20 grudnia 2010, 13:54
Aga bardzo Cię lubię ale w Twoich postach jest tyle żalu do świata, często narzekasz. Ja rozumiem że jest Wam ciężko, ale to jest Wasz wybór że nie pracujesz, skoro piszesz że dostałaś propozycje i możesz z niej skorzystac w każdej chwili. Fakt mało będziesz widziała synka ale wolny czas będziesz mogła wykorzystać bardziej aktywnie. Będziesz mogła robić rzeczy na które teraz piszesz że Cie nie stać. Więc ok szanuję Twoją decyzje że wolisz zostać z dzieckiem w domu, ale proszę Cie staraj się mniej narzekać na świat- doceń to co masz i z tego sie ciesz :)
Ja sama pracuję od 9-17 później w domu jeszcze siedze przed kompem. W tygodniu w zasadzie dziecko mnie nie ma. Owszem od 17 siedzi obok mnie ale to tylko tyle- on sie bawi, ja pracuje. Ale za to w weekendy jestem w 100% jego! Wymyslam milion opcji na weekend i aktywnie spędzamy ten czas- kino, teatr, bawialnie.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 14:02
Kasiu ale ja NIE MOGĘ! jejku, czytajcie dokładnie. Nie mam z kim zostawić Norberta. Przecież piszę o tym tysiące razy. I są jeszcze inne względy. Nie mogę wykonywać siedzącej pracy a tam siedziałabym 8 godzin + 2,5 godziny w pociągu. I tu nie chodzi o przejście się co godzinę w te i we wte. Mnie naprawdę nie wolno... stąd nie takie łatwe to wszystko. Jezu teraz wyjdzie, że następna rzecz do narzekania bo jestem chora  ;D ;D ;D Ale jejku, pytacie to odpowiadam. To nie jest narzekanie. I uwierz mi, że znam niewielu ludzi którzy mają ciężką sytuację i nie mają żalu do świata bo to się nie da. Zwłaszca jeśli ktoś naprawdę robi wszystko co się da żeby było lepiej.
 A sama piszesz o weekendach kino, teatr, bawialnie... dla mnie to jak narazie marzenia. Więc zobacz jakie są tu inne sytuacje. Nie można porównywać Kasiu. Każdy ma inną sytuację.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Kasia* w 20 grudnia 2010, 14:10
Ryba podejrzewam że na większość z tych ofert jest mnóstwo kandydatów. 350 ofert na woj łódzkie to nie wiele...
ja jak robiłam nabór na kelnera na umowę zlecenie to w ciągu 3 dni przyszło ponad 100 cv. i byli to ludzie z różnymi kwalifikacjami (z wyższym wykształceniem  tez)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 14:18
Ryba w województwie Łódzkim jest 123,8 tysięcy osób bezrobotnych. To stan z końca października tego roku. 350 ofert
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 20 grudnia 2010, 14:21
Kasia to świetnie, bo to oznacza że ludzie jednak chcą pracować.

kjp ja też pracuję i nie ma mnie w domu 10h dziennie.
Cała moja pensja idzie na przedszkole i nianię Tosi. Zostaje mi DOSŁOWNIE 127 pln na koncie po opłaceniu powyższych. Wniosek? Pracuję 10h dziennie za 130 pln miesięcznie. Ale wole to niż siedzenie w domu, wole pracować i rozwijać się, spędzać aktywnie dzień. Nie ma takiej siły która przekonałaby mnie do pozostania w domu z dziećmi. Praca daje mi skrzydła, daje wiatr i napędza do działania. Spędzam z dziećmi max 2h dziennie. I to też nie zawsze. Ale nie nażekam że mi ciężko. Bo sama tak zdecydowałam. I nie ma dla mnie argumentu że nie mam z kim dziecka zostawić. NIE CHCE to co innego. Ale NIE MAM nie działa bo ja własnie oddałam, za cenę swojej pracy.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 14:29
Tak ryba.... a jecie coś? Opłaty jakieś robisz? I zabawki, prezenty które czasem czytam kto co ma dostać to za te 130zł na miesiąc tak?

A ja NIE MAM z kim zostawić małego bo uważam że brak matki tylko dlatego żeby opłacić opiekunkę to jakaś głupota totalna (oczywiście dla mnie, bo uważam że rodzina jest najważniejsza, a nie opiekunka, niania itp) Dlatego też jeśli mam iść do pracy to tylko i wyłącznie po to, żeby rodzinie było LEPIEJ a nie dlatego, żebym ja się lepiej czuła. Dla mnie to egoizm w czystej postaci. Ale wiesz, że my mamy odmienne zdania na temat wychowania.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marcella w 20 grudnia 2010, 14:33
Wiesz Aga ale naprawdę większość osób tak pracuje.. Moji znajomi są lekarzami i jeszcze non stop mają dyżury 24h.. naprawdę mało to dziecko widzą.. Takie jest niestety okrutne nasze życie.. mój Marcin siedzi non stop w pracy.. tyle, że w domku to chociaż widzi małą jak jest przerwa na jedzonko :) albo jak już strasznie mała za nim płacze to na chwilkę robi przerwę.. A jak ktoś pływa.. to już w ogóle nie widzi dziecka przez jakiś czas.. no niestety coś za coś :(
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 20 grudnia 2010, 14:35
Wiem że mamy dlatego absolutnie nie neguję Twojego. Każdy patrzy na świat przez swój pryzmat i ja to szanuje.
Opłatami zajmuje się mąż, to pewien układ jaki ustaliliśmy jeszcze długo przed ślubem i drugim dzieckiem. Zdaję sobie sprawe że zycie jest przewrotne, i może zabraknąć jego dochodu ale póki jest jak jest to żyję chwilą.

marcella pisze prawde, 95% pracujących dookoła mnie ludzi tak funkcjonuje. Inaczej siedzieliby i narzekali że nic nie mają.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 14:40
A no właśnie ale to jeszcze masz drugą pensję... męża. to co innego. Dla mnie nie byłoby ważne ile mojej pensji na co idzie a ile męża... My mamy wspólne pieniądze. Przynajmniej mieliśmy jak ja pracowałam.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: aneta_81 w 20 grudnia 2010, 14:42
Ja tez wole pracowac.. naprawde, dla mnie siedzenie z dzieckiem to duzy wyczyn.. Nie nadaje sie do tego kompletnie..
 czekam na weekend, spedzamy go raczej aktywnie.. ale po weekendzie jestem wykonczona.. ;)

Praca daje duza satysfakcje, można tez liczyc na jakies premie czy bony świąteczne..
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: dziubasek w 20 grudnia 2010, 14:48
Dokładnie... wszyscy Ci w naszym otoczeniu, którzy faktycznie się dorabiają pracują całe dnie, dzieci nie widują... tylko w weekendy. Takie życie niestety.
Osobiście cieszę się, ze mam możliwość wychowywania dzieci w domu, to dla mnie mega ważne. Czas mojej relizacji odkładam na potem, jak pójdą do przedszkola. Ale jest możłiwe tylko dlatego, że mój mąż tyra jak dziki osioł za przeproszeniem. Coś za coś.
Aga oponka, tak na marginesie- nie myślałaś, aby wziąć pod opiekę jakiegoś drugiego malucha w podobnym wieku do Norberta? Znaim pojawił się Kajtuś miałam takie plany- widzę same korzyści: Norbert wychowywałby się w towarzystwie rówieśnika, Ty miałabyś trochę kasy, a dzieci w wieku 1,5-2 lat już całkiem fajnie potrafią się razem bawić.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 14:59
Ania pewnie, że myślałam. Chciałabym bardzo taką pracę bo ja uwielbiam dzieci... ale mamy psa... >:( A biorąc go nie myślałam o takich rzeczach, nie wiedziałam, że tak będzie. Nie oddam go teraz bo to członek mojej rodziny. A z psem odpada takie rozwiązanie :-\
Aha Marcelko nie rozumiesz mnie. Ja nie chcę mieć wielkiego Suwa i domu z pięknym ogródkiem. Dla mnie ważniejsze jest, żeby dziecko widywało nas częściej niż godzinę dziennie. Mnie by wystarczyło tylko tyle, żebym nie musiała martwić się że nie mam na naprawdę podstawowe rzeczy. U nas można na palcach policzyć rodziny lekarzy które nie mają 2 samochodów z wyższej półki i pięknego domu i stać ich na mnóstwo rzeczy. Zaraz będzie, że mają kredyt... tak każdy ma. Ale jeden ma na 800tys bo taki sam chce a drugi ma 200 bo na większy go nie stać i wtedy ma mieszkanko a nie dom, zwykły mały samochodzik itp i jest szczęśliwy. Mnie wystarczyłoby tylko tyle, żeby nie musieć się zamartwiać skąd mam wziąć na to czy na to... i nie piszę tu o zabawkach czy nowym samochodzie... Czy to takie trudne do rozgraniczenia?

Zaraz będzie, że lekarze uczą się pół życia to im się należy. Wiem i nie zazdroszczę i odpowiedzialności i trudu zyskania zawodu ale nie muszą siedzieć potem w prywatnych gabinetach od pracy do drugiej pracy. To ich wybór już.  
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Nika w 20 grudnia 2010, 15:10
Aga sorry ale Ty masz zawsze jakieś ale. Tak naprawdę siedzisz w domu bo nie masz z kim dziecka zostawić?nie chcesz go dać do żłobka?nie ma w żłobku miejsc?czy chcesz z nim siedzieć?Bo ja się juz pogubiłam. Tylko nie traktuj tego jak atak na siebie, ja tylko pytam. Przy pierwszym dziecku wróciłam do pracy po 5 miesiącach, Pola miała 4 jak poszła do żłobka, może była za mała?ale nie miałam wyjścia bo albo bym z nia została i finansowo byłoby kiepsko albo mogłam ją do żłobka posłać i móc sobie na nieco więcej pozwolić. Taki był mój wybór. Teraz sytuację mam taka, że do 10 miesięcy będę z Lenką później wracam. Lena od stycznia mam nadzieję idzie do żłobka, wg. Ciebie jest za mała?Może. Ale takie jest  życie i takie sa moje wybory. Lubię swoją pracę i chce wrócić, nawet gdybym miała całą pensję niani oddawać.Co nie znaczy, że uwqżam, że obecność rodziców nie jest dziecku potrzebna, można to wg.mnie pogodzić.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: demka w 20 grudnia 2010, 15:11
Przepraszam bardzo a co przeszkadza PIES ??
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marcella w 20 grudnia 2010, 15:12
Oponka ale zrozum, że to Ty chyba nie rozumiesz.. zobacz tyle osób daje Ci rady.. tyle pomysłów na pracę.. a Ty na wszystko NIE.. Spróbuj zobaczyć to z innej strony.. Wszystko odbierasz do siebie.. a tu nie każy jest nastawiony negatywnie, tylko wręcz odwrotnie.. A o lekarzach to źle mnie zrozumiałaś.. oni są na specjalizacji i muszą być na dyżurach po 24 h..... I to minimum raz w tygodniu... a też mają dziecko w wieku mojej Zuzki..
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anusiaaa w 20 grudnia 2010, 15:13
Ja dojezdzam do pracy 33 km w jedna strone, wracam o 18 lub 19. Dziecko widze 1 lub 1,5 (nie wliczam 15 min porannego ubierania i wywozki do babci) - wydaje mi się, ze co druga mama jest w podobnej sytuacji ponieważ takie jest zycie i z jednej pensji przeciętnego człowiekia nie idzie w miare godnie zyc.

Taka podjęłam decyzje już w czasie ciąży, bo pozostając w domu przez 3 lata wypadasz z obiegu, niestety ::)

Ale też z drugiej strony, nie zdecyduje się na drugie dziecko dopoki nie bedzie mnie stac na opiekunke - bo wiem, ze babcie juz nie dadza rady, a ja nie chce zostać w domu i nie pracowac....trzeba wybrac czasami i nie zawsze te wybory są dobre dla wszystkich czytaj dla dziecka, aczkolwiek nie sądze aby moja córka byla jakoś pokrzywdzona. Caly weekend poswiecam tylko i wylacznie jej. Jest wesola dziewczynka, ktora kocha swoje babcie ponad zycie :D



Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 15:34
Przepraszam bardzo a co przeszkadza PIES ??


Naprawdę nic???? Trochę pomyśleć wystarczy. Pytałam ale każdy się boi obcego psa i to normalne. Tym bardziej, że nie jest to milutki pudelek... Pytałam wiele razy! W UP też, ale jedno ale było - PIES

Marcela kurde koniec dyskusji z mojej strony bo gdyby właśnie to było takie proste to bym chyba nic nie mówiła nie? Na wszystko NIE bo tak jest, co mam na to poradzić?

Nika poczytaj dokładnie to zrozumiesz. Nie chce się powtarzać bo wtedy jest właśnie efekt że się żalę ciągle.

Skończmy mój temat ok? Gdyby było tak bez problemu to bym napewno nic nie napisała. Ostatni raz! Jezu jaka głupia istota ze mnie! [/color]
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: demka w 20 grudnia 2010, 15:38
Jak dla mnie NIC dlatego się dziwię...
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anusiaaa w 20 grudnia 2010, 15:42
Szczerze, popieram z tym psem Age.

Bo pies to obowiazki dodatkowe i wyprowadzic psa - bo trzeba w deszczu, mrozie itp. np. z dwojką małych dzieci to dla mnie harcore ::)

Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 16:29
Ania to to nic bo Jacek wychodzi z psem przed i po pracy. Dajemy radę bez problemu ale ja się boję bo to tylko zwierzę a jest mój a co dopiero ktoś obcy ma oddać dziecko na cały dzień z obcym psem  ::)

Ale tam nie gadajmy już, nie ma sensu
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Kasia* w 20 grudnia 2010, 20:09
zawsze można popilnować dziecka u kogoś w domu a psa zostawić

Ale tam nie gadajmy już, nie ma sensu
w domu.

no  własnie  ::)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: dziubasek w 20 grudnia 2010, 21:10
pierwsze słyszę, aby pies stanowił problem.... Daj ogłoszenie i sama zobacz ile osób się zgłosi.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 21:27
Aniu ale ja się boję! Nie ufam swojemu psu jak żadnemu innemu zwierzęciu a gdzie dopiero jak inne dziecko ,obce będzie mu chciało coś zabrac czy go złapie za ogon czy uszy i mocno pociągnie. Co innego jak pies jest wychowywany z dzieckiem a co innego jak przychodzi obce. Wiem, bo wiele dzieci do nas przychodzi i widzę jak Budrys reaguje. Szczerze to dziwię się Waszemu podejściu ::) Zaufaniu do zwierzęcia.... obcego?  :-\
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 20 grudnia 2010, 21:53
ale siędyskusja rozwinbeła od mojego przykładu.....

dolewając oliwy do ognia to psa można zamknąć w jednym pokoju fdo którego dzieci nie beda mieć w stępu. zamontować zamek u drzwi czy coś  takiego....

Oponko ty się dziwnie miotasz. Raz piszesz, że z wyboru zostałaś z małym bo chcesz by wiedziało, że ma rodziców, a z drugiej strony między wierszami czytam, że jestes tym umęczona i w cale Ci się to nie podoba. I ciągle marudzisz.
Słuchaj ja ponownie jestem na wychowawczym, ponownie nie będzie mojej pensji, wybiegłam z obiegu na kilka lat i ponownie bedzie cieżko albo jeszcze ciężej (bo dwoje dzieci) i ponownie nie bedzie mnie stac na wiele rzeczy, pomimo iz czasem potrzeby rosna....ALE decydując się na ponowny wychowawczy wiedziałam na co się decyduje. Że jak wróce do pracy do będzie nieco wiecej kasy, luźniej w porfelu ale dziecka mało będę widziała (o Agaci pisze, bo Zu to i tak w przedszkolu) i mało jej świata pokaze, mało bede miała wpływu na to co ja chce (choć tu Lila pewnie coś od siebie napisze). A jak nie weróce jeszcze teraz do pracy to sytułacja będzie odwrotna....coś za coś....

Żłobek..w tym roku szkolnym masz opiekunkę (bo nie masz żłobka), a od września 2011 żłobek możesz już mieć...

A jeżleli oboje mielibyście pracować w Warszawie to może sprzedacie swoje mieszkanie, a tam kupicie mniejsze ? Albo swoje wynajmiecie i za to w W-wie wynajmiecie/kupicie inne. Byłoby bliżej do pracy/ żłobka/ przedszkola.   to są propozycje do rozwazenia. AAA i mieszkanie z kredytem też można sprzedać....
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: s.aga w 20 grudnia 2010, 21:54
ja siedzę w domu juz ponad 2 lata. i posiedzę jeszcze rok póki mała nie pójdzie do przedszkola
wyjście miałam, nianie. ale po dłuzszych przemyśleniach oddawać wypłatę obcej kobiecie. czyli tak naprawdę zarabiać tylko na nianię to bez sensu. więc mąż pracuje na etacie plus dorabia w domu.
zgodzę się że z obiegu (wiru pracy) pewnie wypadłam
wiem tylko jedno. chcę iść do pracy zanim zacznę myśleć o drugim dziecku. bo na tą chwilę marzę o wyrwaniu się z domu  ;D
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anusiaaa w 20 grudnia 2010, 21:57
pierwsze słyszę, aby pies stanowił problem.... Daj ogłoszenie i sama zobacz ile osób się zgłosi.

Ania, moim zdaniem stanowi, a na pewno zawęża chętnych bo albo zwizane jest to z uczuleniem na siersc, albo dzieciak się boi, albo rodzice się boją, zeby pies dziecka nie pogryzl itp itd.

Nie zawsze mozna zostawic komus dzieci pod opieka i isc z psem, albo psa komuś podrzucić. Np w mojej klatce w godzinach 8-15 to tylko starsza pani na parterze jest, reszta ludzi w pracy, nawet nie ma kto pomoc.

Zamknac psa na caly dzien w pokoju ::) Super pomysl.

Wiadomo dla chcacego nic trudnego i dwoma psami pewno i by człowiek dał rade, ale to zależy od wielu czynników.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 20 grudnia 2010, 22:27
No zamknięcie psa na pół dnia w pokoju.... świetny pomysł naprawdę. Gratuluję. Zostałabym bez mebli, dywanu itp.  :D :D :D świetne ;D

Gosiaczku ja nie mam umiejętności czytania między wierszami i baaaaardzo się z tego cieszę. Nie pisałam, że nie chcę być w domu z małym. Chcę a do pracy tylko z musu spowodowanego brakiem funduszy.

A mieszkanie w Warszawie...? Hah... naprawdę trzeba trochę wiedzieć w temacie jeśli się che radzić.

Ale koniec tego tematu, naprawdę.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Anjuschka w 20 grudnia 2010, 22:39
A nie można np. wziąć jakiegoś dziecka na 5h? Może by się jakieś takie znalazło, którego mama pracuje np. od 10, a tata wraca o 15? Albo jakaś babcia odbiera? Nie koniecznie muszą to być 4-5h. Może wtedy pies mógłby posiedzieć w innym pokoju.
Co prawda nigdy nie miałam psa, także nie wiem jak on to by wytrzymał. Jednak pomyśleć można. Albo rzeczywiście iść do tego drugiego dziecka do domu.

A oponko - jaką Ty musiałabyś mieć pracę? Siedzieć 8h Ci nie wolno, a chodzić przez 8h wolno? Tak tylko pytam - to nie jest żaden zarzut czy tam cokolwiek.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 20 grudnia 2010, 22:41
Aga tematu nie skończymy tylko dlatego że Ty sobie tego życzysz. Nie chcesz, nie zaglądaj tutaj, ale pozwól innym wypowiadać swoje zdanie.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: kjp83 w 20 grudnia 2010, 22:45
Beagle to psy z bardzo dużym pokładem energii. Taki pokój byłby zdemolowany. Jedyne wyjście to oddawać budrysa na te 5h np do rodziców.

Tak na marginesie wielki szacun dla wszystkich mam siedzących z dziećmi więcej jak rok. Poważnie! Ja bym chyba osiwiała, to jest na prawde ciężka robota!
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Anjuschka w 20 grudnia 2010, 22:50
Albo rzeczywiście pilnować dzieci poza domem - bo przecież, gdyby normalnie pracować, to i tak pies zostawałby sam w domu.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 20 grudnia 2010, 22:58
do mojej sasiadki, mającej psa (nieważne jaka rasa) przeyjechał wnuczek w wieku dwóch miesiecy. Wnuczek mieszkał u babci tydzień....a psisko sporo czasu było zamkniete w innym pokoju i jakos przezył i domownicy tez przezyli i meble też przezyły....z tego co wiem ty masz twarda reke w hodowli psów.  A pies był zamknięty bo szczekał, a jak szczekał to mały się budził z ogromnym płaczem. Nie mówiac ze trzeba by było siedziec obok dziecka i pilnować co pies robi.  ja wiem ze to tylko tydzień....

chce ci pokazać oponko ze sa jakies rozwiazania....wiesz co ileś głów to nie jedna...szkoda tylko, że ty od razu po przeczytaniu piszesz NIE.

poza tym odchodzimy od tematu. Z tej dyskusji zrobiło się roztrzesanie sytułacji rodzinnej oponki....
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: aneta_81 w 21 grudnia 2010, 11:55
ach,. Aga bo Ty wszystko wzielas to siebie..
gdybym ja siedziala w domu z dzieckiem, to nie chciałabym miec jeszez dodatkowego zajecia bo chyba nie dałabym rady ..
nie wiem, moze to zalezy od dziecka, ale moj Mati potrzebuje duzo uwagi, to nie jest dziecko któremu dasz klocki i masz spokoj na godzine..
wiec jak jestem w sobote to jestem szczesliwa jak uda mi sie przy nim zrobic obiad  ;)

z drugiej strony Aga, dziewczyny maja racje w tym, że jak sie wraca do pracy, to naprawde zostaje mało czasu dla dziecka.. jak koncze prace o 15, a odbieram małego o 16.... nie raz musze jechac po zakupy.. takze też szału nie ma .. mimo tego, ze prace mam wymarzoną bo 7-15..
cos za cos...
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: dziubasek w 21 grudnia 2010, 11:56
nie no zamykanie psa w innym pokoju to jakieś nieporozumienie, ale jestem przekonana, że znaleźliby się chętni, którzy zgodziliby się na obcowanie ich dziecka ze zwierzakiem, ale mniejsza o to. Za to napewno bez problemu znalazłabyś pracę do zajmowania się dziećmi u kogoś w domu. TEGO JESTEM PEWNA!
A własny biznes? Jesteś zarejestrowana w urzędzie pracy? Dofinansowanie na start pewnie byś otrzymała, może dodatkowo fundusze unijne?Kilka osób z naszego forum wyszarpały z tych instytucji niemałe pieniądze. Tylko trzeba popracować nad pomysłem. Swoich Ci nie zdradzę ;) bo pewnie sama się za to zabiorę, ale teraz są możliwości i warto z nich korzystać, albo chociaż próbować.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 21 grudnia 2010, 12:05
Ja piszę NIE bo piszecie jakbym ja wcześniej o tym wszystkim nie myślała.... Myślałam tysiące razy. I każdy pomysł tu wypowiedziany był przeze mnie już wcześniej przemyślany. Dlatego piszę prostą odpowiedź. Pies do rodziców odpada bo teściowa zwyczajnie go nie chce i koniec, taka jest. Zmuszę ją, żeby się zajmowała moim psem? Chyba nie. Nawet bym nie próbowała, to jej dom i ma prawo nie chcieć.

Gosia ważne ważne jaka rasa. Kjp napisała dokładnie. Mój pies jak jest zamknięty jak wychodzimy z domu nie zje nic, aczkolwiek może dlatego, ze jest w pustym przedpokoju zamykany a w kuchni nic nie ma do zjedzenia. Ale jak jest zamykany nawet na 10 minut w pokoju a ktoś jest u nas to jest tragedia! Wyje, szczeka, gryzie co się da. NORMA u tych psów. Kto ma to wie.

Czy mogę 8 godz chodzić. Jak najbardziej, mogę biegać, skakać, salta robić :D :D :D Nie no, poważnie to tylko nie mogę siedzieć przez dłużej niż 2-3 godziny ciągiem. Powiedziano mi że mam unikać jak ognia pracy siedzącej lub stojącej ciągiem. Ale jak będę musiała to będę pracować na siedząco, co tam.

jeszcze jakieś pytania, propozycje??? ;D ;D ;D ;D

Dziewczyny, wszystko można tylko nie zawsze się da. Najłatwiej to jest radzić przez internet...  :D :D :D To też cecha narodowa, łatwo się mówi i poucza innych.

Moge pilnować dziecka i u kogoś ale nie mam takich propozycji, jezu! Dałam ogłoszenia już nie raz w naszym radiu, gazecie. Niedawno dodałam w internecie.... odzewu brak jak narazie.

Aneta Norbert jest taki sam jak Mateuszek w takim razie  ;D U nas klocki są na 5 minut góra :D
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: nikola/23 w 22 grudnia 2010, 12:46
Oj tak potwierdzam ze w mniejszych miastach jest trudniej o prace i zeby dobrze zarabiac, oraz aby dostac dobrą prace badz w swoim zawodzie trzeba dojezdzac, a mam przyklad np. z moim męzem wychodzi z domu 0 5 rano wraca najwczesniej o 20, czasem 24 (tak jak to bedzie mialo dzisiaj), prace moze i by u nas w miescie znalazl ale.......... slabo platną, drugie moja siostra dojezdza az za Katowice dzien w dzien (miala prace tu blizej ale slabo platne, skonczyla 2 -studniów, matematyke i fizyke jadrową wiec mogla by znalesc prace niby wszedzie i co nie ma jej i nie siedziala na tylku bo szukala) teraz jest na wysokim stanowisku ale dojazdy codzienne wykańczają ja choc jezdzi autem.
Moj mąz akurat jezdzi a to busem a to pociagiem, czasem az mi go zal jak go widze przychodzącego o 24 i jedzącego wrecz z zamknietymi oczami.
A jezeli chodzi o mnie prace mam juz zaklepaną u mojej siostry (czyli po plecach), (mam nadzieje ze bedzie czekac na mnie  ;))u nas cięzko , (ja jestem osoba ze szukam , dzwonie nawet teraz chodz siedze z dzieckiem w domu, ale siedzie z nim z wlasnej nie przymuszonej woli  ;)), pracy uwierzcie mi nie ma no chyba ze wlasnie w sklepie z rybami (wczoraj widzialam oglosznie), czyli od wrzesnia czeka mnie rowniez dojazd i caly dzien poza domem i dziecko bede widziala tylko wieczorami przy kapieli ale co zrobic takie zycie.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: milenaw w 22 grudnia 2010, 13:14
Ja myślę, że zawsze jest coś kosztem czegoś, ale chciałam tylko zaznaczyć, ze nie wszystkich stać na żłobek bo dwie pensje ida na życie, rachunki, kredyt mieszkaniowy itd. Dobrze jeśli ktoś ma babcie do pilnowania ale jak nie to jest cieżko.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: kjp83 w 22 grudnia 2010, 15:58
Nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź milenaw. Jak dziecko idzie do żłobka to z jednej pensji robią się dwie, wiec nie bardzo rozumiem, że nie stać na żłobek. To właśnie siedzenie w domu jest droższą sprawa i nie każdego na to stać ( pomijam już tych którzy są w domu z dzieckiem bo brak dla nich pracy).
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: milenaw w 22 grudnia 2010, 16:04
Chodziło mi o to, że na  macierzyńskim też są dwie pensje, które np. wystarczają na podstawowe potrzeby i nie da się z nich już urwać 500 zł na żłobek. tej strony.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Nika w 22 grudnia 2010, 16:09
W Poznaniu państwowy żłobek z komitetem, ubezp. i rytmiką wychodzi coś ok 350 zł.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 22 grudnia 2010, 17:24
No ale jak konczy się macierzynski to kasy nie ma, więc ja też nie rozumiem  ::)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 22 grudnia 2010, 17:31
dokładnie...
wtedy jest opcja jedna pensja i mama w domu....
lub dwie pensje i dziecko w żłobie...


minimalna krajowa jest większa niż 500zł za żłobek...
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 22 grudnia 2010, 17:38
wyobrażam sobie w takim razie Wasze zdanie na mój temat... ::)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: kjp83 w 22 grudnia 2010, 17:54
Na macierzyńskim nikt Ci dziecka nie przyjmie do żłobka.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: nikola/23 w 22 grudnia 2010, 19:22
Gorzej jak w miesie tylko jeden złobek i nie ma miejsc przez najblizsze 2 lata  :D bo tak wlasnie jest u nas.

Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: kjp83 w 22 grudnia 2010, 19:26
2 lata przed to nawet dziecka w brzuchu nie ma... grunt to zapobiegliwość. O żłobek dowiadywałam sie jeszcze w ciąży, zapisywałam jak Szymon miał miesiąc. Do przedszkola zapisałam na 2,5 roku przed. W obu przypadkach wszyscy pukali się w głowę patrząc na to co wyrabiam (najbardziej rodzice). Teraz przyznaja mi racje, ale najwazniejsze że ja miałam i mam spokojną głowę.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: nikola/23 w 22 grudnia 2010, 19:37
Do przedszkola co prawda tez trzeba wczesniej ale ja nie musze  ;) bo moja mama pracuje w przedszkolu wiec mam ten problem z glowy.

A dam np przyklad mojej szwagierki gdzie ma dziecko 2 letnie teraz juz na dniach ma urodzic dziecko kolejne, maja nianke na ktora ich tak naprawde nie stac, z wyplaty zostaje jej ok 300zł bo reszte oddaje niance  :-\, teraz jest jeszcze tam tesciu (jej ojciec) i nianka dalej do pomocy bo sobie z malym rade dac nie mogą  :D.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: madziq w 22 grudnia 2010, 19:54
u nas nie ma żłobka  >:( teraz będąc przy małej pracuję tylko połowe  tego co powinnam ale jeszcze pół roku i pójdzie na 4 h do prywatnego przedszkola dzięki czemu ja będę pracować na pełny etat  ::)
u nad w państwowym przedszkolu nie ma czegoś takiego jak wcześniejsze zapisy, co roku jest rekrutacja i wtedy dopiero się składa papiery, komisja rozpatruje itp.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: s.aga w 22 grudnia 2010, 20:29
u mnie w mieście jest jeden żłobek, a doostanie się tam dziecka graniczy z cudem
wiem że robiony jest wywiad w rodzinie i jak np chociaż dziadek jest na emeryturze to dziecka nie przyjmą bo ma je kto bawić  :o
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anusiaaa w 22 grudnia 2010, 21:30
U nas tez i w przedszkolu i w zlobku(oczywiscie mowimy o Panstwowych) nabor jest od 1 kwietnia, nie ma czegos takiego jak zapisy wczesniej.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 22 grudnia 2010, 21:39
U nas tak samo.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marcella w 22 grudnia 2010, 21:57
Teraz nabór w żłobkach jest zmieniony i można zapisywać kiedy się chce.. oczywiście to nie zmienia faktu, że często czy nawet zazwyczaj nie ma miejsc..
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: kjp83 w 22 grudnia 2010, 22:44
W całym kraju zapisy do państwowych przedszkoli są w kwietniu. Ja zapisałam go do prywatnego. Będziemy startować do państwowego ale w razie W będzie deska awaryjna :)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Elcik w 22 grudnia 2010, 22:47
W Gdańsku nie ma bata: rekrutacja otwierana jest ok 1 marca przez internet, dostajesz określoną ilość punktów i tyle... dwoje pracujących rodziców nie ma szans na żłobek czy przedszkole państwowe - z góry dostajesz bardzo małą ilość punków. Kumpela była sobie pogadać w jednym takim przedszkolu i usłyszała: Pani tu rodzice to sami albo samotni albo rozwiedzeni... ludzie się potrafią rozwieść żeby dać dziecko do państwówki...
A już nie wspomnę o tym że jak znajomy męża posłał córę po znajomości do przedszkola państwowego... to teraz musi za każde popuszczenie w majtki płacić 100zł opiekunkom....
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 22 grudnia 2010, 22:49
jak to?nie rozumiem... ???
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Elcik w 22 grudnia 2010, 22:50
Aby nie doniosły do góry... dziecko musi samo załatwiać swoje potrzeby.. jeżeli Panie muszą przebrać, to to kosztuje..
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Nika w 22 grudnia 2010, 23:50
Co??Przecież to się do prokuratora nadaje!!PAnie przedszkolanki aż tak bardzo ryzykują? Gdyby to wyszło to one mialyby dużo większy problem niż rodzice tych dzieci, które popuszczają. Naszej Poli zdarzyło się kilka razy zapomnieć w zabawi i nikt problemu z tego nie robił, a chodzi do zwykłego państwowego przedszkola.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: KAHA w 23 grudnia 2010, 10:13
To może i ja wtrące swoje dwa zdania.

Nie dojeżdzam do pracy, w sensie takim, że pracownię mam w miejscu zamieszkania. Docelowo pracuję u Klienta, ogarniam promień 300 km od miejsca zamieszkania, a jak jest dobre zlecenie to i cały kraj. Do domu w sezonie wracam najczęściej kiedy Łucja już śpi, wychodzę, kiedy jeszcze śpi. Dla siebie mamy tylko niedziele i sobotnie popołudnia. W moim zawodzie jest praca w miom mieście, za 1100 do ręki plus ewentualnie premia od zysku. Podzękowałam. Założyłam własną firmę. Bez kapitału, miałam 2 tysiące w kieszeni. Raz jest lepiej a raz gorzej. Nie kwękam, nia marudzę. Cieszę się, że mam pracę. Cieszę się, że lubię to co robię i sprawia mi to radość. Z dzieckiem w domu siedziałam rok i wówczas finansowo było ciężko.
Mała od września idzie do przedszkola - państwowego. Miejsce ma już zarezerwowane.
Do dziecka mam opiekunkę jak babcia nie może. Miesięcznie kosztuje 1/3 mojej pensji. Gdybym dzisiaj zamknęła firmę - od ręki pracowałabym u kogoś. To jest kwestia odpowiedniego przygotowania do pracy, nie chcę pisać wykształcenia. Ale o to tutaj chodzi. Wczoraj robiłam dekorację w klubie TheEva w Warszawie, barman dojeżdza do pracy z dalekiego miasta. Często cały tydzień jest w Warszawie, a do domu jeździ na niedziele. Powiedział mi, że gorycz biedy jest gorsza niż gorycz rozstania na kilka dni.
Trzeba coś wybrać. Albo ma się pieniądze albo dziecko przy boku. Takie czasy.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 23 grudnia 2010, 13:50
wspaniale i miło poczytać,że forumki są takie  zaradne, zorganizowane i nie mają żadnych problemów. Tylko się cieszyć z tego

 a najlepiej na świecie wychodzi nam Polakom dawanie rad innym, układanie im życia i ocenianie...aha i jeszcze "wychowywanie" cudzych dzieci

coście się tak uczepiły tej oponki?Jej sprawa czy chce siedzieć z dzieckiem w domu czy nie?Niech siedzi. Czy ona was prosi o pieniądze, paczki?To co komu przeszkadza jej statut bezrobotnej?
mi np to lata i powiewa. Nie spędza mi to jakoś snu z powiek.
Ona na razie zajęła się wychowywaniem dziecka, wiele matek tak robi,że rezygnuje z kariery na rzecz dziecka. Co w tym takiego złego?

Wesołych świąt  :)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: kjp83 w 23 grudnia 2010, 13:55
Mariolka Oponki wypowiedzi trochę przyjęły charakter pytający, stąd te podpowiedzi co może robić kobieta siedząc w domu z dzieckiem. Nie wydaje mi się żeby ktoś tu pouczał, a na pewno nie układamy życia oponce!
Rozmowa jest na ten określony temat więc jeśli większość wypowiedzi jest raczej w pozytywnym brzmieniu, że większość nie ma problemów i jest zaradna to fakt- tylko się cieszyć  ;D
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 23 grudnia 2010, 14:07
Zaradność a występowanie problemów to często baaaaardzo odległe sprawy. Bo np zdrowia sobie nikt nie wybierze i tego co dzieje się z bliskimi a w mojej sytuacji np to wszystko zepsuło. Teraz nie miałabym takich problemów.

Kasiu Twoje wypowiedzi i niektórych innych, życzliwe naprawdę można odróżnić od "najmądrzejszego dawania rad i podśmiechiwania się, że jestem nie zaradna, nie przystosowana do życia itp... mogę się założyć, że takich zdań było mnóstwo po drugiej stronie komputera ;D

Ale mam to w nosie. Ja dalej szukam czegoś w godzinach wieczornych lub w weekendy. I wg moich kryteriów, co mogę a czego nie. Może coś znajdę. 
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 23 grudnia 2010, 13:26
nie wiem, ale jakoś Ja czytając ten wątek odniosłam wrażenie,że większość wpisów jest poradami dla oponki
a ona i tak z nich nie skorzysta, to po co się niepotrzebnie produkować?

jest dorosła, wie co ma robić. Niech sama kieruje swoim życiem
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: KAHA w 23 grudnia 2010, 13:28
wspaniale i miło poczytać,że forumki są takie  zaradne, zorganizowane i nie mają żadnych problemów. Tylko się cieszyć z tego

 a najlepiej na świecie wychodzi nam Polakom dawanie rad innym, układanie im życia i ocenianie...aha i jeszcze "wychowywanie" cudzych dzieci

coście się tak uczepiły tej oponki?Jej sprawa czy chce siedzieć z dzieckiem w domu czy nie?Niech siedzi. Czy ona was prosi o pieniądze, paczki?To co komu przeszkadza jej statut bezrobotnej?
mi np to lata i powiewa. Nie spędza mi to jakoś snu z powiek.
Ona na razie zajęła się wychowywaniem dziecka, wiele matek tak robi,że rezygnuje z kariery na rzecz dziecka. Co w tym takiego złego?

Wesołych świąt  :)


Mariolka, a to do mnie było ?
Jeśli tak to nie widzę w swojej wypowiedzi "rad" ani "recepty na życie". Swoją wypowiedzią określiłam własne zdanie na ten temat. Jak się mieszka na prowincji to nie ma mowy o dobrze płatnej pracy "na etat". Albo trzeba wyjeżdzać do większego miasta, albo robić coś na własny rachunek. Albo ewentualnie mieć znajomości lub ustawionych rodziców, którzy dadzą na start wszystko, na co szarak musi pracować całe życie. Można jeszcze ewentualnie zacząć bawić się w politykę i zostać znajomym króliczka...i siedzieć na stolku prezesa, dyrektora, naczelnika....lub pierdzieć w stołek w jakiejś miejskiej spółce lub urzędzie za przyzwoite pieniądze...
Mieszkamy z Oponką w jednym mieście. Ja na jej miejscu zrobiłabym inaczej niż ona. Ona zrobi jak uważa.

Jeśli sama zainteresowana poczuła się urażona - przepraszam.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Maja w 23 grudnia 2010, 13:32
Łatwo mówić - daj do żłobka, weź opiekunkę ale trudno jest jednocześnie znaleźć dobrą nianię i pracę bo przecież niani trzeba zapłacić. Ze żłobkami to w ogóle nie ma sensu się wypowiadać. Ja sama mam 2 ale moje dziecko do żłobka nie pójdzie, do przedszkola miejskiego też nie bo nie mieszkamy w mieście, a gminnego nie ma i koniec kropka.

Oboje pracujemy i tutaj mam na pewno o niebo lepiej ale opiekunkę znaleźć muszę i pewnie też z połowa pensji pójdzie. Poza tym do domu będę wracać różnie. Właśnie uświadomiliśmy sobie, że musimy kupić drugie auto bo mąż teraz dojeżdża do pracy do Szczecina, ja będę dojeżdżać do Stargardu ::)

Wracać zbyt wcześnie nie będę, a jak pójdę na studia to mi jeszcze co drugi weekend odpadnie ale wiem na co się piszę i robię to z pełną świadomością. Nie mam zamiaru komukolwiek doradzać jak ma sobie życie poukładać bo to nie moja sprawa, a że komuś czasem źle to chyba ma prawo się pożalić, nie ???
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 23 grudnia 2010, 13:34
Pewnie, że nie skorzystam bo nie mogę. Ale większość boli jak ktoś nie robi tego co dla reszty jest normalne i proste do wykonania.

Kaśka nie poczułam się urażona. Chyba nie mam czym? Nie korzystam z wielu rad tutaj bo są one w mojej sytuacji nie do spełnienia. I tyle. Ale nie każdy wie o mnie wszystko po 3 postach na krzyż a tak się większości wydaje.
Ale po co kontynuować temat mojej osoby. Nie można nigdzie napisać, że żyje się w chorym kraju bo zaraz miliard postów atakujących dlaczego się narzeka... jak są powody to się narzeka i tyle.

A Mariola chyba nie do Ciebie pisała akurat.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 23 grudnia 2010, 13:40
KAHA dokładnie
Ja w ogóle nie odnosiłam się do Ciebie
nic takiego przecież nie napisałaś, co mogłoby urazić oponkę
przynajmniej Ja tak uważam
miałam na myśli całokształt wątku
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anusiaaa w 23 grudnia 2010, 14:03
Albo ewentualnie mieć znajomości lub ustawionych rodziców, którzy dadzą na start wszystko, na co szarak musi pracować całe życie.

O tak, czasami zazdroszcze takim znajomym, co to rodzice kupili im mieszkanie/dom + jeszcze dali na remont i na wakacje...ja musze na wszystko z mezem sama zapracowac, a potem oni sie dziwią, że co roku nie jezdzimy na Majorke ::)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 23 grudnia 2010, 14:49
anusiaaa my te z na wszystko sami pracujemy
ale Ja nie zazdroszczę...
przynajmniej nikt mi potem nie wypomnie,że coś komuś zawdzięczam
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Vall w 23 grudnia 2010, 14:53
Dokładnie... wszyscy Ci w naszym otoczeniu, którzy faktycznie się dorabiają pracują całe dnie, dzieci nie widują... tylko w weekendy. Takie życie niestety.

niestety tak to wygląda... czasem nawet nie maja tych weekendów....
Ja uważam, ze to nie wina naszego kraju...ale c'est la vie, po prostu!

Ja podziwiam te wszystkie z Was, które zostają w domach z dziećmi. Podziwiam w pozytywnym sensie! wg mnie nie ma cięższej pracy niż całodobowa opieka nad dzieckiem. W życiu nie zdobyłabym sie na taki wysiłek. Rok w zupełności wyczerpał moją energie i pokłady cierpliwości.

Mam szczęście, że mam nienormowana pracę i mimo dwóch etatów udaje mi sie spedzać z dzieckiem więcej niz godzine, dwie dziennie... ale bywa i tak, że nie ma mnie w domu po kilka dni... jestem w rozjazdach.... Czas spędzony w komplecie, z całej naszej trójki można policzyć na palcach... Ja mam więcej czasu w tygodniu, w weekendy z młodym zostaje tata, ja pracuje all day long, często poza miejscem zamieszkania...

Ale może zabrzmi to brutalnie ... ale lubie te moje wyjazdy, jest to chwila dla mnie..męcząca-pracująca... ale podobnie jak rybka - czuje wiatr w żaglach, wiem, ze robie cos dla siebie, ale i dla nas!! Dzieki temu możemy realizować nasze plany....

Owszem często targają mną sprzeczne uczucia... ciesze sie, rozwijam, ale  miewam poczucie winy, choć może źle to ujęłam... hmm.. po prostu zdarza się, że tęsknie za synkiem... ale przechodzi mi bardzo szybko, gdy jestem zbyt długo... z nim sam na sam ;-)

Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anusiaaa w 23 grudnia 2010, 15:22
anusiaaa my te z na wszystko sami pracujemy
ale Ja nie zazdroszczę...
przynajmniej nikt mi potem nie wypomnie,że coś komuś zawdzięczam

dlatego Mariolka, napisalam "czasami" zazdroszcze ;) bo potem zdaje sobie sprawe, ze dalam sobie rade ze wszystkim SAMA.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Vall w 23 grudnia 2010, 15:24
dalam sobie rade ze wszystkim SAMA.

o tak..to jest największa satysfakcja!

Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: chlebosia w 23 grudnia 2010, 15:41
Dlatego ja się cieszę,że mam zawód jaki mam i który wybrałam z pełną świadomością.nie jest może dla innych niczym szczególnym,ale dla mnie jest.dzięki mojej pracy,spędzam w szkole 4-5 godzin dziennie i wracam do domu,albo od rana do 12 pracuję,albo od 11 do 15.-jestem nauczycielem w kl I-III. mam czas i na pracę i czas dla dziecka i bardzo mi z tym dobrze. mój mąż pracuje często do 18-19 a teraz w okresie jesienno zimowym pracuje za granicą.  w weekendy lub w sezonie" dorabiam " jako wizażystka. teraz jeszcze kończę studia podyplomowe z terapii. jeśli ktoś chce pracować w zawodzie,to myślę,że warto zastanowić się przed studiami czy w danym kierunku znajdzie pracę.zazwyczaj studia robimy takie by odpowiadały naszym zainteresowaniom,ale jak potem nie będzie z tego pracy to nie fajnie.mnie osobiście interesowały trzy kierunki ,wybrałam taki,w którym wiedziałam,że znajdę pracę i zrealizuję siebie.


I ja też czasem zazdroszczę tym,co im dali rodzice na mieszkanie itp - sama bym tak chciała,bo czemu niby nie
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 23 grudnia 2010, 20:18
Ja też sama na wszystko pracuję... od 17 roku życia... więc nikt mi nie wmówi, że nie jestem zaradna. Ale wszystko się zmienia i raz ma człowiek więcej możliwości a raz mniej, raz więcej siły a raz mniej, raz więcej zdrowia a raz mniej...

Zawsze człowiek się cieszy jak zapracuje sam na wszystko ale gdybym miała jakąś działkę po dziadkach, mieszkanie itp... napewno byłoby to mega szczęście bo nie miałoby się teraz problemów.

Dlatego ludzie ze wsi bardzo często dostają dużą pomoc, bo tu trochę ziemi się odda, tu część sprzeda itp... mnóstwo moich znajomych tak ma. Mieli rewelacyjny start, bo ziemia to największa inwestycja i najlepsza
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: tete w 26 grudnia 2010, 17:41
ale ,ze Wam się chce licytowac jak przekupy na targu..która ma lepiej która bardziej samodzielna....itp...która musi sama na wsio zarobic.

Matko,ŻYCIE SIĘ TOCZY szybciej lub wolniej,w miejscach gdzie jest praca albo nie,gdzie są żłoby alby nie,gdzie sie dzieci dostaną do przedszkola lub nie...czasem jest jak u agi ze okolicznosci sa do bani,czasem  sie wybiera 'siedzenie z dzieckiem' itp..

Czasem tescioWa /mama zostaje z dzieckiem (i nie piszczcie mi tu ze "to nic wielkiego" i ze ';samemu sie dochodzi do wszystkiego" bo taka mamA alub tesciwoa to ok 1000zł W KIESZENI I SWADOMOSC TEGO ZE MA SECRE NA DLONI DLA DZIECKA.i DOBRZE jesli Bóg da ze mama/tesciowa moze zostac z dzieckiem,gorzej jesli nie ma szans realnych na powrót do 'starej pracy') ,jest jedna pensja i zero prespektyw.

Dlamnie jest sprawa jasna,trzeba zakasac rękawy,pomyśclec,pochodzic po UP,poszukac dofinasowania,
zrobic cokolwiek aby ROBIC COS.(wiem ze masło maślnane).

Aby nas ten stan ie doprowadzil do frustracji i zlosci.

Sama siedze 3lata w domu,nie czuje sie ani matka polką ani sfrustrowana karierowiczka której sie nie udalo...czuje sie normalnie.Znaczy na swoim miejscu..
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: karolina5600 w 4 lutego 2011, 22:36
Powiem tak, od 16 roku życia pracuję (przez moją matkę), dorabiałam gdzie się dało ulotki, drukarnie, promocje. Zawaliłam przez to technikum po którym miałam perspektywy do znalezienia DOBREJ pracy. Miałam nie całe 18 lat jak zamieszkałam z moim narzeczonym. Powiem wam tak, dopiero we wrześniu 2010 roku zapisałam się do LO, ale nigdy wcześniej nie miałam problemu ze znalezieniem pracy. Nie mówię tu o pracy na produkcji czy w spożywczym czy w MC' Donald. To zależy jakim człowiekiem postrzegają nas inni ludzie. Pomimo nie skończonej szkoły. Nie uważam się za osobę głupią czy też jakąś nie doinformowaną, upośledzoną ? Po prostu tak mi się życie potoczyło. Można skończyć studia i dalej być głupim jak but. Mało takich co przez znajomości na studia, czy tam do pracy się dostają.

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 4 lutego 2011, 22:44
Karolina popieram ...i się zgadzam
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: karolina5600 w 4 lutego 2011, 23:12
Dzięki ;) taka prawda, jak komuś się nie chce pracować to trudno. W tych czasach za darmo nic nie ma. Co do studiów też trzeba patrzeć jaki jest rynek pracy, jakie zapotrzebowanie na dane stanowiska. Co z tego że mi się podoba np "archeologia" jak pracy żadnej po tym kierunku nie znajdę. Ja np myślę o czymś związanym z księgowością, rachunkowością. Chociaż matematyki szczerzę nienawidzę  ;D Ale daję rade, o dziwo  :P
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 4 lutego 2011, 23:15
Karolina masz wiele racji, aczkolwiek nie we wszystkim sięz Tobą zgodze. Natomiast kierunek studiów rzeczywiście nie zawsze wiąże nas z zawodem. Ja po 11 latach psychologii zajmuję się finansami i administracją  ;D
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: karolina5600 w 4 lutego 2011, 23:22
Wiadomo, to co nam się wydaje najlepsze nie raz okazuje się nie tym co chcielibyśmy w życiu robić. Nie rzadko kierunek studiów jest wybierany pod presją rodziców. Ale nie raz się spotkałam z tym że koleżanka czy kolega ze szkoły poszli na swój wymarzony kierunek studiów i stwierdzili że jednak to nie to.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Lilea_com w 5 sierpnia 2011, 23:52
Karolina masz wiele racji, aczkolwiek nie we wszystkim sięz Tobą zgodze. Natomiast kierunek studiów rzeczywiście nie zawsze wiąże nas z zawodem. Ja po 11 latach psychologii zajmuję się finansami i administracją  ;D

Ja ostatnio stwierdziłam, że mogłam otworzyć listę studiów, zamknąć oczy i celować w cokolwiek. I tak pewnie będę bezrobotna, albo nie będę pracować w zawodzie.  ;D ;D ;D ;D ;D
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Lirene w 30 kwietnia 2012, 19:32
Teraz kiedy już na dobrę muszę się zająć organizacją slubu mam ochote rzucić to wszystko i pojechać z narzeczonym na jakąś bezludna wyspę, tak mnie zniechęcają te wszystkie formalności, jednak z drugiej strony chciałabym, żeby wszyscy bawili się dobrze i miło spędzili czas, to bardzo wazne!
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: MAGGDA w 5 września 2012, 09:05
Powiem tak, od 16 roku życia pracuję (przez moją matkę), dorabiałam gdzie się dało ulotki, drukarnie, promocje. Zawaliłam przez to technikum po którym miałam perspektywy do znalezienia DOBREJ pracy. Miałam nie całe 18 lat jak zamieszkałam z moim narzeczonym. Powiem wam tak, dopiero we wrześniu 2010 roku zapisałam się do LO, ale nigdy wcześniej nie miałam problemu ze znalezieniem pracy. Nie mówię tu o pracy na produkcji czy w spożywczym czy w MC' Donald. To zależy jakim człowiekiem postrzegają nas inni ludzie. Pomimo nie skończonej szkoły. Nie uważam się za osobę głupią czy też jakąś nie doinformowaną, upośledzoną ? Po prostu tak mi się życie potoczyło. Można skończyć studia i dalej być głupim jak but. Mało takich co przez znajomości na studia, czy tam do pracy się dostają.

Pozdrawiam

a ja nie przez mamę tylko z własnej chęci odkąd skończyłam 15 lat to gdzieś dorabiałam - a to zbierałam owoce, a to składałam rysunki w biurze projektowym, potem zastępowałam sekretarkę na urlopie, a to pomagałam w sklepie, na studiach dawałam korki, robiłam tłumaczenia. i nie dlatego, że MUSIAŁAM. Chciałam. a to chciałam martensy, a to firmowe jeansy któe tak naprawdę nie były potrzebne. i na dobre mi to wyszło bo nauczyło mnie pracy - nie boję się łapać czegokolwiek mimo, że pracuję w zawodzie. i moje dziecko na pewno będę namawiać do dorabiania. nie zmuszac broń Boże!! jak mnie bedzie stać dziecko będzie miało na podstawowe "wymysły" - ale na swoje "wybryki" będę chciała, żeby odkładało pieniążki z kiszonkowego, ew cos dorobić. to uczy zaradności w zyciu
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 5 września 2012, 09:22
MAGGDA ale jest różnica wg nie jesli dziecko idzie dorobić na swoje wybryki, typu markowe jeansy itp
a co innego jak musi zarobić na swoje podstawowe potrzeby, jak ubrania, podręczniki, itp
bo te rzeczy powinni zapewnic rodzice
a przykre jest jak zasuwa dzieciak a z tych pieniędzy wlasnie nie może sobie kupić niczego dla przyjemności
bo uważam ,że mając 15 lat, to trzeba się głównie kształcić

Ja odrózniam te 2 sposoby dorabiania
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: MAGGDA w 5 września 2012, 09:37
zgadza się dlatego ja napisałam, że nie MUSIAŁAM dorabiać - sama chciałam, bo też rodzice nie dali mi wszystkiego co sobie zażyczyłam. ja tylko miałam w zamierzeniu przekazać, że dzieciom nie powinno dawać się wszystkiego czeo sobie zażyczą, trzeba je nauczyć pracować. bo potem są takie sytuacje jak moja współlokatorka ze studiów - bardzo zdolna dziewczna, jedna z lepszych na studiach, mogła uczyć angielskiego, tlumaczyc, ale nie ona tylko narzekala ze nie ma kasy (bo rodzice mało jej dawali bo nie mieli) ale spała do południa, popołudniami po zajęciach wiecznie  w necie siedziała lub tv oglądała w czasie kiedy ja studiując dwa kierunki wstawałam na 7 rano b pracowałąm na pół etatu na budowie, potem szłąm na uczelnię, potem jeszcze korki... do tego był okres że ciężko chorowałam... ale dałam radę i się pracy nie bałam - wtedy miałam kasę na dodatkowe ubrania, wyjazdy. mi o to chodzi. mi rodzice dali wszystko żeby żyć normalnie dzięki Bodu, ale wymagali, żeby oszczędzać.

to, że rodzice każą zarabiać bo im się nie chce dawać kasy, lub nie mają możliwości lub cokolwiek innnego - to inna sprawa. mnie rodzice nauczyli, że najpierw potrzeby dziecka potem oni - pamiętam czasy, że mnie na angielski wysyłali, a sami nie mieli w co się ubrac - ale to było ważniejsze

nie chcę żebyście mnie żle zrozumiały
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 8 września 2012, 18:54
Ja też dorabiałam
zbierałam truskawki(ciężka robota -nie powiem), sprzedawalam kurczaki z rożna, potem na budzie z hamburgerami(na nocki)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: MAGGDA w 8 września 2012, 19:15
i zle ci to zrobiło??? bo ja uważam że mi taka praca dobrze zrobiła. a jaka dumna byłam np z moim big starów czy martensów!!!

ps. ty truskawki a ja maliny :))))
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: dziubasek w 8 września 2012, 19:39
Ostatnio miałam podobne przemyślenia widząc jak 18letni syn mojej koleżanki ciągnie od niej wiecznie kasę, której po prostu nie ma, a całe wakacje przebalował, albo przeleżał do góry brzuchem...

Moi rodzice nigdy na mnie nie oszczędzali, mogła mieć wszystko co chciałam... a mimo to czułam wielką potrzebę zarobienia na swoje potrzeby sama i już jako 17 latka pracowałam po 3 weekendy w miesiącu, całe wakacje, aby móc sobie pozowlić na "luksusy" ;) Wakacje studenckie wyjeżdżałam za granicę pracując w fabrykach, na farmach byle tylko zarobić na swoje własne m... co zresztą wspólnie z ówczesnym narzeczonym nam się udało. Mając 22 lata mieliśmy swoje gniazdko podczas gdy większość naszych znajomych tylko wypominała nam "szczęście" (no bo przecież praca w wakacje po 14 godzin na dobę w koszmarnych warunkach wcale się do tego nie przyczyniła)  podczas gdy sami byli na utrzymaniu rodziców nie hańbiąc swoich studenckich rączek pracą ;)
Chciałabym, aby moje dzieci też dorabiały i zapracowywały na swoje większe wydatki. nie wyobrażam sobie fundnąć dziciom np. samochodu, mieszkania nawet jak byłoby mnie na to stać. Dołożyć się? Nawet jak miałoby to  być 90%- nie ma problemu, ale chciałabym, aby znali wartość pieniądza, a tego nauczyć się da tylko przez pracę i wyrzeczenia, niestety.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 8 września 2012, 19:55
a ja zrywałam porzeczki do skupu...miałam 15 lat...maaatko jak marnie za nie płacili wówczas... ::)  zarobiłam na piłkę do soccera...

Dziubas zgadzam się z Twoją teorią co do wychowywania dzieci...
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: MAGGDA w 10 września 2012, 10:39
Chciałabym, aby moje dzieci też dorabiały i zapracowywały na swoje większe wydatki. nie wyobrażam sobie fundnąć dziciom np. samochodu, mieszkania nawet jak byłoby mnie na to stać. Dołożyć się? Nawet jak miałoby to  być 90%- nie ma problemu, ale chciałabym, aby znali wartość pieniądza, a tego nauczyć się da tylko przez pracę i wyrzeczenia, niestety.

no włąśnie ja tak samo myśle... i uważam, że rodzice moi właśnie mnie tak wychowywali...
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Ola888 w 10 września 2012, 10:59
Bardzo mądra teoria ja też się zgadzam z dziubaskiem. Dołożyłabym jeszcze tylko tyle że stosunek dziecka do pieniądza trzeba kształtowac wcześniej tak żeby taki 16 latek np zdatny do pierwszej pracy wiedział że są w życiu rzeczy na które trzeba sobie zapracowac, jeśli od małego będzie uczony tego że dostaje co chce, same najdroższe rzeczy do tego stopnia że " na gwiazdkę już pomysłów brak" bo dzieciak wszystko ma to moim zdaniem " z tej mąki chleba nie będzie".
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: MAGGDA w 10 września 2012, 12:18
haha moje dziecko od nas (i to nie całkowicie) pierwszą zabawkę dostało tydzien temu :)) (jedynie kupujemy książeczki i kolorowanki)

fakt sporo zabawek ma bo na "okazje" chętnie rodzina mu kupuje fajne rzeczy. ale ma swoją skarbonkę i wszystkie pieniążki tam wkłada. ostatnio dostał od mojej mamy tomka-domkowo take and play - chciał dokupić wagoniki - pięknie wyjął pieniążki ze skarbonki i kupił. chciał dzwig karolka z tej serii - 3 miesięce czekał trochę jeszcze dozbierał, resztę mu dołożyliśmy. I uwierzcie - to nie ze sknerostwa - wg mnie coś takiego może go nauczyc szanowania kasy - mam taką nadzieję. mnie nauczyło.

Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marta082008 w 25 października 2012, 14:32
Czesc dziewczyny, wlasnie dowiedzialam sie, ze moj byly uczen zmarl, mial zaledwie 9 lat i chorowal na serce, strasznie mi smutno, najgorzej, ze nie moge byc na pogrzebie.... Najpierw uczylam go w klasie, a potem mialam nauczanie indywidualne w domu... Troche z nim czasu spedzilam...
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 25 października 2012, 14:43
przykro mi
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marta082008 w 25 października 2012, 14:53
Wybralam sobie taki zawod, ale za kazdym razem kiedy umiera dziecko, to jest straszne. Pare lat temu, kiedy bylam jeszcze na studiach i bylam wolontariuszka, umarla mi dziewczynka, jednego dnia opiekowalam sie nia, byla niemowiaca, ale porozumiewala sie za pomoca piktogramow, byla bardzo szczesliwa bo po kilku tygodniach pobytu w szpitalu psychiatrycznym ( depresja) wypuszczali jej mame i miala ja zabrac do domu, to byl piatek,w poniedzialek, kiedy przyszlam okazalo sie, ze mama owszem zabrala Lidzie, ale w sobote utopila ja a sama sie powiesila... Do dzis pamietam jak siedzialam z Lidzia a ona pokazywala mi na piktogramach jak bardzo kocha mame... Miala siedem lat.

A teraz Szymus, ktory byl bardzo odwazny i mimo bolu zawsze pogodny, odszedl, nie przezyl operacji na serduszko... Nie wyobrazam sobie co musza przezywac jego rodzice, tak go kochali, starali sie zapewnic mu normalne zycie... To dziecko przeszlo tyle operacji, ze chyba nie jeden lekarz tyle nie przeprowadzil. Podziwialam Ta rodzine
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: madziq w 25 października 2012, 15:24
 :'(
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 25 października 2012, 15:37
 :'(
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Zaneta_81 w 28 października 2012, 09:42
straszne  :'(  :'( :'(
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Anjuschka w 29 października 2012, 08:43
Straszne i smutne :(
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 14 maja 2013, 15:52
Nie wiedziałam gdzie to napisać, bo w sumie nie mamy takiego wątku o wszystkim i o niczym...

Ale własnie oglądam Wydarzenia na Polsacie. Mówią że Angelina Jolie usunęła obie piersi, ponieważ Jej szanse na zachorowanie na raka piersi to aż 87%... Bardzo to przykre... Straszna choroba :(
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: kjp83 w 14 maja 2013, 16:05
A moim zdaniem straszne byłoby gdyby zachorowała na raka i zostawiła 6-stke dzieci.
Zrobiła strasznie dużo dla wszystkich kobiet-
1. teraz wiele z nich przebada się czy ma gen zwiększający ryzyko- badania są za free na naszej genetyce,
2. Da to siłę wielu kobietom po mastektomii :)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 14 maja 2013, 16:30
Chyba sie nie zrozumialysmy... tez uwazam ze dobrze zrobila, Jej mama umarla na raka piersi :( Straszna jest ta choroba i to cierpienie :( Niestety w moim otoczeniu bardzo dużo osób chorowalo/choruje.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: tete w 14 maja 2013, 21:27
pojęcia nie mam co bym zrobiła na jej miejscu..ale nie ulega wątpliwości-dzięki niej wiele kobiet w końcu się zbada...
ps anluka,mama jej zmarła na raka jajnika-gdzie u Angeliny ryzyko procentowe także wystąpiło :-\
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anulka 80 w 14 maja 2013, 21:38
Smutne :( ale dobrze zrobiła...
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: loona w 14 maja 2013, 21:59
Ja po usłyszn iu tego newsa uznałam, że sodówka Jej odbiła i głupieje  ::)

Ale gdy wczytałam się w pobudki i jak to w rzeczywistości przebiegało to uważam, że to bardzo mądra decyzja.

Zrobiła to z myślą o dzieciach i chwała Jej za to. Skoro ktoś ma kasę i możliwości powinien brać przykład.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 14 maja 2013, 23:36
też mi news...
profilaktyczna mastectomia u kobiet z nosicielstwem BRCA1 lub BRCA2 jest faktem i jest od lat oferowana w naszym rodzimym szczecińskim ośrodku klinicznym...
tyle, że niewiele kobiet się na to decyduje z wiadomych przyczyn,
nie wiem też jak rozwiązana jest u nas kwestia rekonstrukcji, w sensie refundacji...

Natomiast pani Angelina sprawiła sobie w to miejsce fajny silikonowy biust + przeszczep własnych brodawek oczywiście, żeby wyglądało naturalnie...
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: gosiaczekk w 15 maja 2013, 08:47
Dokladnie liliann, podobno od razu jej ten silikonowy zrobili (tak czytałam) nawet nie widziała siebie bez piersi. Tylko czy to możliwe tak od razu wykonać zabieg usunięcia i rekonstrukcji?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 15 maja 2013, 08:59
Oj Lila, przepraszam, że ten news nie jest dla Ciebie taki HOT :P

Wiadomo że to jest normalne, nawet mojej bratowej to zaproponowali (ma 80% szans że będzie miała raka piersi, Jej mama choruje :(), ale wg mnie dobrze że Angelina o tym mówi, na pewno jest to ważne.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: malinowa__mamba w 15 maja 2013, 09:01
Na zajeciach nam mowili 2lata temu, ze jest refundowana
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Ola888 w 15 maja 2013, 09:13
Co jest refundowane, mastektomia ? Czy mastektomia i rekonstrukcja później ?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 15 maja 2013, 10:42
Wszystko zależy od przypadku.

~anulka~ to pewnie z fachu i tyle :) Dla mnie też akurat teraz nie było to coś dziwnego ale dlatego, że dużo się o takich sprawach ostatnio nasłuchałam. Ale niech nagłąśniają, może choć trochę więcej ludzi zrobi sobie "przegląd" lub chociaż się trochę doedukuje ::)

Usunięcie piersi i rekonstrukcje implantem można zrobić od razu. Wiem to napewno.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: malinowa__mamba w 15 maja 2013, 11:10
Co jest refundowane, mastektomia ? Czy mastektomia i rekonstrukcja później ?
  no implanty tez
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: chlebosia w 15 maja 2013, 13:35
Nie wiem tylko jak to jest z tą rekonstrukcją,bo to dziwne,że miała tak szybko. Moja mama miała usuwaną pierś i na rekonstrukcję trzeba odczekać około roku aż się dobrze rany pogoją.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ooppoonnkkaa w 15 maja 2013, 13:45
Bo wszystko zależy od przypadku. Ja byłam teraz w szpitalu z dziewczyną, która również obudziła się po operacji z nową piersią.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 19 maja 2013, 13:56
wszystko zależy od dalszej terapii
czy jest radioterapia, czy jej nie ma
 
Na zajeciach nam mowili 2lata temu, ze jest refundowana

jak ja studiowałam to NFZ jeszcze nie istniał  :P :P :P
 
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: malinowa__mamba w 19 maja 2013, 14:21

jak ja studiowałam to NFZ jeszcze nie istniał  :P :P :P
;D ;D ;D


Z takich ciekawostek to aktualnie nawet wlasną brodawkę mozna zostawic...(slowa szczecinskiego prof. L. prosto z piatkowego seminarium ;))
...oczywiscie mowie o profilaktycznym usunieciu piersi zdrowej
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: liliann w 19 maja 2013, 14:43
przy profilaktycznej zostawiali już za "moich" czasów ...

nawet przy terapeutycznych operacjach jest to możliwe, tyle, że nie przy wyszystkich
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: malinowa__mamba w 19 maja 2013, 15:20
przy profilaktycznej zostawiali już za "moich" czasów ...

nawet przy terapeutycznych operacjach jest to możliwe, tyle, że nie przy wyszystkich
a to nie wiedzialam  :Szczerbaty:
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: epox w 3 września 2013, 15:46
a ja tak z innej bajki...znajomy zaproponował mi prace,na początku brzmiało jako-tako :D po japońsku,ale teraz wymogiiiiii,że raczej zostane na mojej marnej pensji :D tak sie chciałam wygadać :D przepraszam :D
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marta082008 w 8 września 2013, 00:20
Epox, a czego wymagaja?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: epox w 11 września 2013, 13:39
miałam podjąć sie pilnowania 3 dzieci,teraz wymogi wzrosły do -każdej pracy w domu,brakuje tylko,zebym zaczęła sypiać z panem domu :D hihihi wiec...
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 14 września 2013, 22:27
też mi wymagania... ::)
Ja też pilnuję 3 dzieci i sypiam z Panem domu... ;D :P
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marta082008 w 19 września 2013, 13:01
Hahaha Mariolka ;D
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anetka71 w 19 września 2013, 17:54
Dziewczyny, mam pytanie z innej beczki.

Czy któraś z Was pracuje/dorabia w domu? Ale nie chodzi mi o pracę typu własna działalność itd., tylko o pracę chałupniczą ( chyba tak to się zwie  ;)). W internecie można znaleźć trochę takich ogłoszeń, ale zazwyczaj są to informacje bardzo okrojone.

P.S. Grażynka w "Klanie" robiła swego czasu woreczki z ziołami i całkiem dobrze jej płacili  :P :P :P
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: elisabeth81 w 3 października 2013, 15:01
nie wiem gdzie zapytać to tu zapytam.... gdzie najlepiej dać ogłoszenie o wolnym stanowisku? orientujecie się który serwis jest najczęściej "oglądany"?
pracuj.pl? gazeta ?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anusiaaa w 3 października 2013, 15:09
Ela, z tego co się dowiedziałam na szkoleniach to zalezy na jakie stanowisko szukasz tam uderzasz.

Na zwyklejsze stanowiska to info.praca, na Managerskie pracuj.pl (tu podobno bardzo drogo).
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 3 października 2013, 16:40
Elu a na jakie stanowisko potrzebujesz? Jakie kwalifikacje, jakie godziny pracy? Możesz mi na priv napisać? :)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anetka71 w 3 października 2013, 20:09
Z tego, co się orientuję, to w Szczecinie bardzo popularny jest infoludek.pl; przynajmniej wśród znajomych. Sama zresztą tam szukam ;)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Maja w 3 października 2013, 20:33
Myślę, że pracuj.pl albo gazetapraca
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marta082008 w 3 października 2013, 22:37
Infoludek na Szczecin. Moi rodzice zawsze tam pracownikow szukaja
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: loona w 4 października 2013, 07:58
Ela? A może tutaj się też ogłoś. Pewnie jakaś forumka będzie zainteresowana.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Maja w 4 października 2013, 09:45
loona, a chciałabyś zatrudnić "znajomego" bo ja nie ;)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: loona w 4 października 2013, 09:56
A dlaczego nie? Ja wolę ludzi z polecenia bo mniej więcej wiem czego się po nich spodziewać.

Jak się przyjmuje w ciemno (nawet na okres próbny) to się potem trzeba bujać z jakimś wynalazkiem, bo o ile na rozmowie wydaje się nadawać to potem wychodzi szydło z worka (3 razy już tak miałam...)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anusiaaa w 4 października 2013, 10:38
Wszystko jest fajnie Loona, dopoki znajomy pracuje dobrze.

Gorzej jak trzeba go zwolnić  ;)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Maja w 4 października 2013, 10:41
Bywa też tak, że jak ktoś jest "z polecenia" albo "znajomy" to myśli, że może więcej albo że obowiązuje go taryfa ulgowa.
Dla mnie znajomi to znajomi, a praca to praca - nie łączę
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: elisabeth81 w 4 października 2013, 10:51
dałam na pracuj.pl i dostałam sporo sensownych ofert.

z zatrudnianiem znajomych - trzeba ostrożnie i umiejętnie... ja zatrudniłam żonę kolegi męża...z dużymi obiekcjami a teraz to mój jeden z b. wartościowych pracowników... także jest to różnie.

ja mam ogólnie nosa do ludzi i jeszcze z rekrutacją się nie pomyliłam.

 
acha a szukam tenerów do prowadzenia zajęć z robotyki dla dzieci i młodzieży... praca z robotami Lego We DO i nowymi Lego  EV3 ... baaardzo fajne roboty ;)
trenerów miało być
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 4 października 2013, 11:28
Ela wklej tu to ogłoszenie co dodałaś na pracuj.pl :) Albo mi na priv jak tu nie chcesz.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: loona w 4 października 2013, 11:49
Ela i ja poproszę.  :-*
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marta082008 w 15 października 2013, 20:28
Pamiętacie, że rok temu pisałam o śmierci mojego byłego ucznia, zmarł podczas operacji na serduszko. Za dwa dni jest pierwsza rocznica jego śmierci, a dziś na świat przyszedł jego braciszek. Ja nie wierze, że to przypadek. To mały Szymonek musiał rodzicom zesłać pocieszenie w tak trudnym czasie....
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: baska98 w 10 grudnia 2013, 07:25
wiem, że to nie odpowiedni watek ale nie wiem, w którym mogłabym zapytać...

kto potrafi zrobić coś takiego?
https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/1459763_534251183331135_1035321542_n.jpg

tylko dla innego dziecka...

Moja koleżanka ma takiego fajnego Mikołaja i on ma MPDz :( chciałabym zrobić taki plakat z info o przekazaniu 1% podatku ale nie potrafię :-\ 2 dni już na to zmarnowałam i nic :(

plisssssss
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marta082008 w 10 grudnia 2013, 09:50
Basiu, moj maz by to pewnie zrobil, ale jest tak zawalony praca do konca roku, zenawet mu nie zaproponuje. Natomiast pomyslalam sobie o empiku lub rossmannie, oni maja programy do robienia kalendarzy, fotoksiazek, pocztowek, itd. Moze bedzie tez cos do zrobienia plakatu, dla tych co w grafice nie siedza.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: .:Anka:. w 10 grudnia 2013, 09:52
http://kreatywna-uliczka.blogspot.com/

to jedna z naszych forumek - może ona ci pomoże?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: baska98 w 10 grudnia 2013, 11:00
ja to potrzebuję tylko i wyłącznie w formie elektronicznej czy jak to się tam pisze (zielona jestem w tym temacie)...
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: mon_ka98 w 10 grudnia 2013, 11:19
jeśli w formie elektronicznej to najłatwiej to zrobić w programie gimp
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: baska98 w 11 grudnia 2013, 11:30
już załatwione dziki caril :-* :-* :-* :-* :-* :-* :-* :-*
kochana jesteś :-*
(http://i626.photobucket.com/albums/tt349/baska98/Miko1420aj1_zpsa63c1270.jpg) (http://s626.photobucket.com/user/baska98/media/Miko1420aj1_zpsa63c1270.jpg.html)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 11 grudnia 2013, 12:20
Extra!!!
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: baska98 w 11 grudnia 2013, 13:17
zdolna bestia ta Karolina, nie? :D
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: gosiaczekk w 12 grudnia 2013, 09:14
Oj Carola widzę, że ty wszechstronnie uzdolniona kobitka. MAło takich :)

Dziewczyny pilnie szukam Pani do sprzątania ze Szczecina - 1 raz w tygodniu - lokal ok.100m2. Bardzo zależy mi na uczciwej i dokładnej osobie, koniecznie z polecenia. Jeśli możecie kogoś polecić, Prosze piszcie na priv.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: marta082008 w 12 grudnia 2013, 13:56
Super :)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: mon_ka98 w 12 grudnia 2013, 14:14
świetny plakat :brawo_2:
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: agnieśka w 13 grudnia 2013, 10:41
Bardzo fajny plakat  :) podoba mi się, bo jest inny niż te, które do tej pory widziałam.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: ediwonder w 5 lutego 2015, 12:02
Niezły plakat, ale ważniejsze żeby w rozliczeniu podatku podać ten krs.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: gosiaczekk w 16 kwietnia 2016, 12:56
Dziewczyny co trzeba dołączyc do wniosku 500+ jesli wypelniam tylko na drugie dziecko? JAkies zalaczniki sa potrzebne? np akt urodzenia dzieci?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 16 kwietnia 2016, 16:11
Nic
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: tete w 16 kwietnia 2016, 19:15
Miałam dorzucić  skan akt urodzenia młodszej i skan własnego dowodu.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: gosiaczekk w 16 kwietnia 2016, 21:02
o kurde a ja juz wyslalam sam wniosek. I co teraz?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 16 kwietnia 2016, 21:36
Gosia, a przez co skladalas?
Ja przez bank i nic nie musiałam dołączać
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: gosiaczekk w 17 kwietnia 2016, 22:47
tez przez bank (mbank)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: pii w 19 maja 2016, 16:48
Ja też przez bank. Ciągle przy logowaniu wyskakiwała mi informacja, że można w ten sposób złożyć, więc myślę dlaczego nie? I wniosek poszedł bez zbędnej papierologi :)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: joannaM w 23 maja 2016, 08:09
Składałam wniosek już prawie 1.5 miesiaca temu i cisza, przez ING. A Wy już macie pieniądze?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: pii w 20 czerwca 2016, 14:00
Tak, już kilka tygodni temu. U nas ogólnie bardzo szybko były wypłaty, a wniosek był składany osobiście.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Zara23 w 24 listopada 2016, 07:30
Mam od jakiegoś czasu permanentne zapalenie zatok. I nic mi nie pomaga. Macie może jakiś sposób na to? Znalazłam tylko coś takiego w necie link usunięty Ale ja nie ufam raczej tego rodzaju opracowaniom. CO o tym sądzicie? Warto czerpać z tego wiedzę, czy raczej nie?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: anulla_p w 24 listopada 2016, 19:46
Spamować też trzeba umieć :dno: Już zgłosiłam do moderacji :P
A z zapaleniem zatok to się idzie do lekarza
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Michalina07 w 2 grudnia 2016, 14:12
Mam pytanie, a gdzie mieszkacie po ślubie? W domu czyli wynajmujecie mieszkanie?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: skuterkowy w 11 lutego 2017, 20:45
Ja kieruję się filozofią mówiącą o tym, że wszystko siedzi w głowie człowieka - jak czegoś chcesz to do tego dojdziesz.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: gigik w 23 maja 2017, 15:42
plakat super :)
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: zlybananek w 4 września 2017, 09:39
A ja nieco z innej beczki - jestem po studiach, mój przyszły mąż po zawodówce. Ja skończyłam dobry kierunek studiów, a mój mąż ma zawód hydraulika (LIBK USUNIĘTY) moja rodzina jest bardzo przeciwna temu związkowi, bo "nie ten poziom intelektualny", ale gdyby tak było, nie bylibyśmy razem. Macie jakieś pomysły, jak uciąć te dyskusje na nasz temat?
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: księżniczkafiona w 8 listopada 2017, 15:02
W XXI wieku każdy może być z kim chce. Poza tym hydraulik świetnie zarabia czasami lepiej niż ktoś po dobrych studiach.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: AnnPretty w 27 lutego 2018, 10:19
Myślę też, że każdy żyje tak, jak chce, każdy ma prawo do wyboru: robić lub nie robić. Znam dobrego człowieka, zarabia dobre pieniądze, LIBK USUNIETY I w końcu nigdy nie ma pieniędzy. Wyciągaj wnioski sam.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: Maritka w 28 lutego 2018, 08:31
Ja zauważam, że przeciętne stanowisko biurowe nie jest już lepiej wynagradzane niż praca na produkcji. Potrzeby rynku się zmieniają i jeśli nie jest się jakimś dyrektorem, to zarobki wcale nie powalają. Podobno jest rynek pracownika - ale chyba nie koniecznie biurowego.
Tytuł: Odp: Dyskusje...o życiu...
Wiadomość wysłana przez: elzunia90 w 28 lutego 2018, 12:54
To prawda, że pracownicy biurowi dostają niewiele więcej, niż najniższa krajowa :/ też widzę milion ogłoszeń, a jak się na nie odzywam, to proponowana stawka nie powala.