e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Niemowle, a duzy pies...  (Przeczytany 3519 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Niemowle, a duzy pies...
21 listopada 2012, 14:43
Nie znalazlam podobnego watku, wiec zakladam nowy.
Mam duzego psa, owczarka niemieckiego, ktory powiedzmy, ze nie nalezy do najspokojniejszych, bardzo latwo sie ekscytuje i ma ogromnie duzo energii, a teraz spodziewamy sie dziecka. Martwie sie jak to bedzie, czy nie bede musiala psa trzymac na dworze, albo co gorsza oddac, kiedy pojawi sie dziecko. Jak bylo u Was?

Offline nikola/23 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 4.10.2008
Odp: Niemowle, a duzy pies...
28 listopada 2012, 21:38
U nas było tak że pies miał ok 6 lat ( mieszanka boksera z owczarkiem) więc do spokojnych psów nie należał. Powiem tak pierwsze przed szpitalem pozwalaliśmy oswoić się mu z zapachem  ( a ze byłam troche w szpitalu to nawąchac sie zdązył) , nie zostawiałam psa sam na sam z dzieckiem i odradzam tego robić, tak samo jak na podłodze (wiem że są rózne psy ale....)
U nas zaczęło się niebezpiecznie jak mały zaczął raczkowac i łapać psa za ogon, a pies do super spokojnych i wytrzyłałych nie należał, potrafił nastraszyć.
Pozniej jak zaczął młody chodzić to lubiał go poklepać po tyłku , co mój pies też jakoś nie tolerował w szczególności jak to robiło moje dziecko.
Dalszych losów już nie opowiem jezeli chodzi o kontakt z psem dziecka starszego, bo pies po szczepieniu na wscieklizne , zaczął mieć padaczke i zrobił sie agresywny w stosunku do dziecka, więc poszedł do uśpienia dla bezpieczenstwa naszego i dziecka.

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Odp: Niemowle, a duzy pies...
28 listopada 2012, 22:16
O nikola, malo pocieszajacy przyklad, dzieki

Offline anetka71 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 11.10.2008
Odp: Niemowle, a duzy pies...
29 listopada 2012, 02:53
Ja wprawdzie jak Ola się urodziła byłam posiadaczką małego i średniego (20kg) psa ( obie suczki ) i obie charakterne. Xena, suczka rodziców ( miała wtedy, ok. 9-10 lat, niezbyt lubiąca dzieci ) oraz mojej Luki ( suczka wielkości do kolan, inteligencja to nie jest jej największy atut,niestety :-\ ), wrednawa i przy jedzeniu lepiej nie ruszaj. także ja baardzo obawiałam się, jak to będzie jak pojawi się Ola. Dodatkowo mam kota Mariana, którego tlenem i sensem życia byłam ja ( dzięki Bogu po urodzeniu Oli sobie odpuścił) i do dnia porodu z fochem w oczach siedział mi na brzuchu i pakował się do łóżeczka dając do zrozumienia, że on tu rządzi.

Pojawiła się Ola. Od początku nie odganiałam psów, jedynie kota wywalałam z łóżeczka. Myślę, że to bardzo ważne, żeby nie przepędzać zwierzaków, bo będą czuły zagrożenie. Także póki Ola była malutka żadnego zagrożenia nie było. Xena omijała  ją szerokim łukiem, Luka wąchała z daleka. Marian - wiadomo - wszędzie się wpychał  ;)
Jak Ola zaczęła być bardziej kumata i mobilna  :P od początku miała mówione, że piesków nie wolno ciągnąć, szarpać itp. I szczerze powiedziawszy - nigdy nie było problemów w konatktach Ola-zwierzaki. Chyba jakoś intuicyjnie Ola nie męczyła Xeny  ( która później była już bardzo chora ) i Xena jakoś wyjątkowo nie zaczepiała Oli; jedynie brała od niej smakołyki. Luka, moja niezbyt mądra suczka póki co jest w kontaktach z Olą nienagannie grzeczna, choć tak jak pisałam - Ola wie, że nie wolno grzebać w misce, ciągnąć za uszy itd. Dużo to właśnie kwestia mówienia dziecku od początku, co może, a co nie. O dziwo Marian - zazdrosny do granic możliwości o Olę do około jej 5msc życia - kocha ją od ponad 2 lat równie mocno jak mnie, daje się przytulać, karmić, tarmosić, wytrzymał nawet palca w uchu i próbę włożenia palca, ale nie powiem, gdzie  :P :P :P

Będzie dobrze, zobaczysz  :) Ola, mimo że Xena zbytnio nie zwracała na nią uwagi - strasznie cierpiała po odejściu Xeny :'( Mi samej po jej stracie było strasznie ciężko,  jak Ola otwierała drzwi i wolała "Xena, oć do domu" to normalnie ryczałam jak głupia  :'(

Ale żeby nie było tak smutno - po stracie Xeny rodzice dostali od mojego brata 2msc labradora o imieniu Rocky. Nigdy nie miałam rasowego, czy dużego psa. Byliśmy wszyscy przerażeni, zwłaszcza że rodzice nie chcieli już innego psa... i muszę powiedzieć, że ten pies mimo okropnego uporu i niszczycielstwa ogródkowego - to pokład cierpliwości i spokoju względem Oli. Olka chyba instynktownie wie, że z nim może zrobić naprawdę dużo  ;) Ostatnio będąc w sklepie dzwonię do męża i proszę o Olę do telefonu.
Pytam Oli "co robisz Oluś?".
 "siedzę" odpowiada.
'Gdzie?"
" na Rokasie"  ;) ;) ;)
Także Ola z panem Rokasem ( bo tak go woła) siedzi w posłaniu, walczy o zabawki, je, głaszcze, siedzi na nim, kiedy ten śpi, uczy go komend, wyprasza go z kuchni; a zawsze jak ktoś krzyczy na żółtego  bandziora, włącza się adwokat Ola z tekstem
 " Rokasek jest malutki"  ;) czyli nie wolno na niego krzyczeć ;)


Ale się rozpisałam  :cegly: ale może znajdzie się ktoś wytrwały do przeczytania  ;)

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Odp: Niemowle, a duzy pies...
29 listopada 2012, 08:49
Ja przeczytałam, bo to dla mnie teraz super ważna kwestia, a czas leci :), dzieki

Offline Agnieszka_B Kobieta

  • Szczęśliwa żona i mama
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 26 grudnia 2008
Odp: Niemowle, a duzy pies...
29 listopada 2012, 12:21
My mamy labradorkę. Jak mały się urodził Luna miała 1,5 roku wiec praktycznie szczeniak i wygłupy, wariowanie to całe jej życie. Rozpedza sie i leci przed siebie nie patrzac na nikogo i nawet nas moze przewrocic (ona wazy ok 30 kg).  Jednakze w stosunku do Patryka po prostu oaza spokoju, az sami sie dziwimy ile mozna miec cierpliwosci. Ostatnio Patryk uczac sie gdzie jest oko, nos, wsadził Lunie palca do oka, ata zadnej reakcji, jeszcze by go wylizała (oczywiscie tlumaczymy dziecku ze nie wolno tak robic). Bawią sie cudownie (oczywiscie pod nadzorem), ale mysle, ze to kwestia rasy bo labradory są bardzo do dzieci.

Offline ricardo Kobieta

  • Patrycja
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.09.2007
Odp: Niemowle, a duzy pies...
29 listopada 2012, 12:45
My co prawda nie mamy psa w ogóle, ale teściowie mają owczarka. Na czas kiedy przyjeżdżamy pies jest zamykany w kojcu. Bo to po prostu wariat. Lubi się bawić, ale do takiego wielkiego nie mam zaufania. Jak mi kiedyś nadepnął na nogę to myślałam, że padnę z bólu. Potrafi naskoczyć dwoma łapami na ramiona że kiedyś wyrżnęłam na ścianę - a do wątłych babeczek nie należę ;) no i jak machnie łbem no to nie daj boże w co komu trafi ;) Oczywiście dawaliśmy jakieś rzeczy do powąchania, ale po prostu nie mam zaufania do takich wielkich psów a już zwłaszcza do niego. Nie chodzi o to, że ugryzie bo nie (tak mi się przynajmniej zdaje), ale jego głupie zachowanie - machnie głową, ogonem, nadepnie łapą czy nawet położy się na dziecku.

Za to moi rodzice mają kundelka i ten pies dałby się pokroić za nasze dzieciaki i cały czas się z nimi bawi.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: Niemowle, a duzy pies...
29 listopada 2012, 12:57
Marta, podpytaj jeszcze Marty (mamy Nikoli). Ona ma Gończego, spory piesek  ;)

U mnie psy dwa ale one są przydomowe, domowe są koty.
Nie zmienia to jednak faktu, że dziecko ma kontakt ze zwierzętami. Szczególnie, jak się robi cieplej to Lila spędza czas w przydomowym palcu zabaw.
Mamy psa - owczarek niemiecki i suczkę - amstaff.
Suczka miała kontakt z dziećmi i to ona jest częstszym towarzyszem zabaw Lili (wiem, wiem groźna rasa; agresywny pies, pies zabójca itd.)
Brutus jest mało delikatny, nawet dla nas, nie pojmuje i nie ogarnia swojej wielkości.
Potrafi nadepnąć mnie, aż kwiczę, a że ważymy podobnie to sama wiesz, jaka to rozkosz.
Lila nie raz została popchnięta przez Brutka ale nie złośliwie, jak stawiała pierwsze kroki to Brutus powalał ją machnięciem ogona  ;D
Cebra jest delikatniejsza, mimo wrodzonego ADHD  :P
Panuje jedna zasada - nigdy nie zostawiam dziecka samego z psami. Zasada ograniczonego zaufania jest. To tylko zwierzęta i nigdy nie wiadomo, co im strzeli do łba.
Zawsze zerkam, wychodzę, zaglądam. Lila też wie jak pieska głaskać, tulić.
Psy się przyzwyczaiły i teraz doceniają nową towarzyszkę zabaw, która potrafi rzucać zabaweczki  ;)

Aha, przed porodem wszystkie zwierzaki zostały odrobaczone extra (mimo normalnego trybu). Poza tym ciuszek Lili do wąchania, oswojenia i nie były przeganiane, jak chciały ją powąchać - na lizenie nie pozwalałam a Brutus to uwielbia.
Teraz Lila krzyczy na Brutusa, jak jej zabiera np. ciastko albo jabłko, albo jak ją liże.
Ona wie, że "Dutus tak daje baziaki" ale nie może tego robić ciągle, podobnie jak nie całujemy kotka w nosek  ;)

Offline madziatko Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 03.07.2010/31.07.2010
Odp: Niemowle, a duzy pies...
29 listopada 2012, 13:29
J też mam gończego polskiego (27kg żywej wagi i energii) i powiem Ci, że jest super. Huzar nie ma nic do dziecka (niecałe trzy miesiące). Pozwalam im na kontakt, na wąchanie czy nawet polizanie. Gdy karmię Grześka pies często leży obok, w nocy wstaje razem ze mną.. Zobaczymy jak będzie gdy Młody zacznie raczkować, ale większych problemów nie przewiduję... Aaaa i razem na spacery z psem i wózkiem chodzimy :)

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Odp: Niemowle, a duzy pies...
29 listopada 2012, 13:32
To pociaszajace :)

Offline nikola/23 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 4.10.2008
Odp: Niemowle, a duzy pies...
29 listopada 2012, 17:33
Wiesz u teściów mielismy bokserke ( niestety nie dawno zdechła nam) ja ją wychowywałam od maluskiego i powiem Ci ze ona np zupelnie inna , powąchała młodego jak był malenski i szla spac, ale to taki psiak kochany że by zalizał a nie ugryzł.
Także wszystko zależy od rasy psa i wychowania.

Offline aeniołek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 6.02.10
Odp: Niemowle, a duzy pies...
5 grudnia 2012, 14:41
Ja też mam gończego (26kg) i miałam obawy...ale podeszliśmy do tego w sposób polecony przez koleżankę. Na samym początku jak przyjechaliśmy do domu ze szpitala to daliśmy małego do obwąchania i polizania. Chociaz się bałam bo to "tylko" pies i to zapatrzony we mnie. Pierwsze tygodnie były trudne bo pies nie mógł przyzwyczaić się do płaczu, jak mały płakał to on chciał od razu go oglądac i sprawdzać co się dzieje...wąchał go i był bardzo ciekawski. Później przywykł do sytuacji. Chodziłam z wózkiem na spacery, mały leżał w leżaczku na podłodze, nigdy nie odtrącałam psa jak podchodził i lizał go czy wąchał (ja z tych co nie mają nic przeciwko lizaniu). Jak mały leżał na macie to tylko pilnowałam, żeby go Mazur nie przygniótł albo po nim nie przeszedł  :P. Obawiałam się za to jak będzie kiedy Rolek zacznie raczkować...jak zaczął pełzać to podpełzywał do posłania psa i całymi dniami tak przelegiwał, w pobliżu. Maziek nieraz na niego warczał bo nie wiedział czego się spodziewać ale ja wiem, że on mu krzywdy nie zrobi więc tylko obserwowałam i starałam się rozwiązać sytuacje. Grunt to porządne nagradzanie psa! Jak mały zaczał chodzić to łazil do niego non stop i przyszedł taki okres, kiedy zaczął go męczyć- skakać na niego, ciągnąć za uszy. Zawsze takie zachowania ukrócałam bo dziecko musi wiedzieć, że nie może męczyć psa. Mazur znosił to dzielnie i zawsze dostawał nagrody za dobre zachowanie...później się to skończyło, a teraz niestety znowu zaczeło i czasem mi go żal bo nie zawsze zdąże odgonić małego od niego. Jak tylko zmienimy mieszkanie na większe to montuję bramkę między pokojem a przedpokojem, żeby móc zamykać psa w przedpokoju, żeby miał spokój jak chce spać...no i ciągle tłumaczę, że nie wolno. Mazur warczy nieraz okropnie, ucieka, a nawet raz jak mały złapał go za ogon podczas kiedy on jadł to odwinał się z zębami ostrzegawczo. Mały się wystraszył i teraz już nie próbuje. No ale mój pies zawsze był i jest karny, nigdy nikogo nie pogryzł, nigdy nie warczał na nas kiedy zbliżalismy się do miski.
Uważam, że najważniejsza sprawa to kontakt dziecka z psem od samego początku. Maziek ma poczucie, że to "jego" dziecko- martwi się jak maly płacze, chodzi ze mną w nocy pod łóżeczko, kilka razy spał przy łóżeczku jak mały był niespokojny. Na początku trzeba nagradzać psa za to, że jest posłuszny w kontaktach z niemowlakiem. A jak niemowlę zacznie być bardziej rozumne to uświadamiać, że to żywa istota i też może ją boleć, albo może chcieć mieć spokój...Nieraz bawią się ze sobą i jest super, fajnie się to ogląda. Chociaż częsciej mały ma urazy bo go Maziek trzepnie ogonem albo się "walnie" cielskiem obok i go gdzieś przyniecie ale teraz już nie mam w ogóle strachu, że coś może być nie tak...nigdy nie brałam pod uwagę usunięcia psa z domu. Wszystko zależy od tego jaki charakter ma pies i w jakim stopniu jest posłuszny...
Ja się też rozpisałam  :P.
Cieszę się też, że moja przyjaciółka ma dwa psy z czego jeden- suczka- do dzieci ma średnie podejście. Nieraz już u nich byliśmy i tłumaczyłam małemu, że to są inne pieski i trzeba uważać bo on teraz wszystkie psy kocha i wszystkie traktowałby jak swojego...więc teraz obawiam się bo muszę jakoś wytłumaczyć mu, że tylko do swojego może mieć taką swobodę, a do innych nie...

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Odp: Niemowle, a duzy pies...
5 grudnia 2012, 15:49
A w jakim wieku byl Twoj pies kiedy pojawilo sie dziecko? Przyznam szczerze, ze najbardziej sie martwie tym, ze moj pies sie latwo ekscytuje, nie jest agresywna i jest bardzo karna, ale wystarczy na nia spojrzec a ona juz wariata dostaje bo sie chce bawic...

Offline aeniołek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 6.02.10
Odp: Niemowle, a duzy pies...
5 grudnia 2012, 20:16
W wieku 5 lat..ale wariat to on jest do dziś  ;D Młody ma non stop siniaki, czasem nawet na twarzy, bo jak wracamy do domu to Maziek przybiega do przedpokoju i nieraz go przewróci albo uderzy ogonem  ::). Ale ja obie myslę, że na takie ADHD to jakiś dobry kabanosik albo paróweczka? Możesz zacząć psa już szkolić i uczyć panowania nad emocjami...jeszcze zanim pojawi się dziecko. Ale ja sobie myślę, że oni się sami siebie nauczą, pod Twoją baczną uwagą, nagradzaniem spokoju czy wykonywania komendy typu "uwaga" albo "spokój"...będzie dobrze :-). Jak psina zrobi coś przez przypadek i dziecko zacznie płakać to sama się zdziwi i zacznie uważać, bo to będzie członek jej stada  ;).
A tu Wam wkleję zdjęcie bo myślałam, że padnę dziś...poszłam do łazienki przygotować kąpiel dla Rolka, wracam a tu mój syn poszedł spać... ;D



 ;D ;D

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
Odp: Niemowle, a duzy pies...
5 grudnia 2012, 22:46
Marta napewno opanujecie sytuacje... ja co prawda dużego psa nie posiadam, ale... Jak Nikodem miał 9 miesięcy w naszym domu zamieszkał mój "rodzinny", dorosły już psiak, Mało komfortowa sytuacja, bo jednak mały już raczkujący i wszędobylski, a po drugiej stronie barykady, dorosły, 6-letni pies nie chowający się z takimi maluszkami. Boja raz, na początku postraszyła zębami... nakrzyczałam na nią, pierwszy raz chyba widziała mnie w takiej sytuacji i w takim gniewie i już nigdy później tego nie zrobiła. Jak mały miał jakoś 1,5 roku biegł i upadł na nią centralnie, kiedy spała- w odruchu się odwróciła i go dziabnęła w buzię  :-[ Sama była mega wystraszona i przez cały dzień siedziała pod łóżkiem mimo, że nawet nie podniosłam na nią głosu- widziałam sytuację i wiedziałam, że to był odruch.... zadrapanie na buzi zagoiło się szybko, ale nauczyło mnie to jednego- zaufanie do psa trzeba mieć mocno ograniczone, bo jednak mogą się wydarzyć takie sytuacje, które mogą doprowadzić do nieszczęśliwego w konsekwencjach wypadku...
Teraz mięliśmy też nową sytuację, bo zaadoptowaliśmy roczną suczkę. Niewielką, ale znowu- dorosłą, która najwyraźniej nie chowała się z dziećmi. Kilka dni bacznej obserwacji, później kontrola przy zabawach, a teraz? daje sobie świetnie radę z moimi czortami- jak trzeba odgoni, ale za to jest pierwsza do zabawy ;)

Offline aeniołek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 6.02.10
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 08:33
Rolek też nieraz tak się rzuca na Mazura jak on śpi...nie zdarzylo się, żeby go dziabnął ale myślę, że może się to zdarzyć. Zawsze się złoszcze na małego i tłumaczę, że tak nie wolno bo pies śpi ale dziecko wie swoje  ::).

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 09:35
Staram sie ja kontrolowac ile moge, ale jednak nie jest to latwe bo ona ma jakiegos psychola w glowie, jak ktos biegnie to koniec, moge sobie gadac. Nie zwraca uwagi na dzieci w wozkach zupelnie, czasem chodzimy z dziecmi Anjushki na spacery i Tomkowi tylko zaglada do wozka, ale kiedy Paula biega, albo macha raczkami Rina dostaje szalu. Dwa razy tez skoczyla na Paule, tak z radosci, wiadomo, pilnuje jej zeby krzywdy dzieciom nie zrobila i Paula byla cala i zdrowa, tylko sie przestraszyla, w sumie nawet sie nie przewrocila, ale nie wiem jak sie pozbyc takiego zachowania. Od razu ja skarcilam za to, ale widze, ze nic to nie dalo, bo gdybym tylko pozwolila to Paula by lezala a pies na niej....

Mam nadzieje, ze bedzie inaczej z czlonkiem naszego stada i ze te zachowania da sie jakos opanowac.

Offline aeniołek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 6.02.10
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 10:02
Wg mnie powinnaś już teraz zacząć ćwiczyć poskramianie jej emocji...na swoje dziecko może z jeszcze większą milością chcieć skakać niż na cudze.

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 10:07
Tylko jak? Na nas nie skacze, jak sie ekscytuje to skaczejakby obok nas, ale na obcych to owszem.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 10:19
Marta, szkolenie u specjalisty. Ja wiem, jak trudno nauczyć psa, żeby nie skakał.
Jeden z naszych, mimo sędziwego wieku, nadal kica. Drugi już nie ale to pewnie przez wzgląd na dysplazję  ;)

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 10:24
Chyba sie na tym skonczy... Zobaczymy jak bedzie.

Offline aeniołek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 6.02.10
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 10:52
Wiesz co, w zasadzie to ja bym poczekała na rozwiązanie i zobaczyła. Teraz sobie przypominam jak w ciąży próbowałam oduczyć Mazura szczekania jak ktoś wchodzi do domu, puka albo dzwoni domofonem...myślałam, ze małego będzie to budzić, ze będzie miał jakieś zrywy...ale takie zachowania jak szczekanie czy skakanie jest bardzo ciężko oduczyć samemu...po kilkunastu próbach zrrezygnowałam, a później okazało się, że mały śpi jak zabity bo do szczekania psa jest przyzwyczajony- chyba jeszcze z brzucha  ;). Ze skakaniem nie wiadomo skoro na Was nie skacze to na dziecko też niekoniecznie będzie. Zresztą może się okazać,że teraz będziesz walczyć ze skakaniem, a jak się pojawi nowy człowiek to wróci rekacja bo przecież uczyłaś nie skakać jak nikogo dodatkowego nie było...;). Myślę, że będzie dobrze :).

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 10:58
Dzieki dziewczyny. Tak sobie mysle, ze ona jest taka slodka i lagodna, ze wszystko sie jakos ulozy.

 A co do budzenia jej, to ja czesto kiedy spi gdzies ja zaczepie, poglaskam, a czasem na nia wejde jak jest ciemno, bo szczegolnie lubi spac w przejsciu i ona nie ma odruchu zadnego w zwiazku z tym, bardziej otworzy jedno oko i tyle. Oczywiscie jedzenie tezmozna jej z pyska wyjac i nic, mozna tez kazac zostawic i tez zawsze zostawi, wiec jest na prawde karna i lagodna. Tylko ten psychol entuzjasta ;D

Offline anetka71 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 11.10.2008
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 11:45
Jeśli moja Luka, sunia o naprawdę ptasim móżdżku, nieusłuchana i w ogóle średnio z niej udany pies  :P nauczyła się obchodzić z małym dzieckiem, to nie ma bata, żeby inny się nie nauczył  ;)

Wiadomo, że są skrajne przypadki - psów agresywnych, trudnych itd...których po prostu nie da się nauczyć i trzeba je oddać lub po prostu poddać eutanazji; ale moim zdaniem podstawą jest, żeby pies przez te pierwsze dni, tygodnie nie był i nie czuł się odtrącany. Większość wynika z winy ludzi, bo krzyczą na psy, odganiają, a pies wariuje. Choć zasada ograniczonego zaufania działa u mnie wobec każdego zwierzaka, nawet mojego 4kg kota. Zwierzak to zwierzak, zawsze może mu coś odpalić...

Offline aeniołek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 6.02.10
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 15:28
Mówiąc szczerze to nie wyobrażam sobie uśpienia psa z takiego powodu  ::). Lepiej go oddać niż zabijać!

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 16:16
Ja tez bym nigdy o tym nie pomyslala, w razie jakis trudnych sytuacji nie do przejscia mam juz dom dla Rinci ;D zawiadomilam rodzicow, ze maja nie kupowac psa jeszcze przez rok, bo w razie czego beda mieli domowniczke. W sumie chyba troche na to licza, bo uwielbiaja Rincie. No ale to ostatecznosc, przeciez ja tez ja kocham.

Offline anetka71 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 11.10.2008
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 16:45
Mówiąc szczerze to nie wyobrażam sobie uśpienia psa z takiego powodu  ::). Lepiej go oddać niż zabijać!

Widzisz, u nas w Szczecinie jest taka polityka, że psów do schronisk nie przyjmują...W ogóle. No chyba, że znajdą na ulicy, bez chipa itd. Moim zdaniem psa powinno się komuś oddać i tak powinno być w pierwszej kolejności, ale po 1 - ciężko jest kogoś chętnego znaleźć np. dla psa 5 czy 6 letniego, a po 2 - kto przyjmie agresywnego względem dzieci psa? Nawet ludzie bez dzieci wolą wziąć psa łagodnego niż agresywnego; ja przynajmniej świadomie bym się nie zdecydowała...
Pamiętam jak wzięliśmy nasza Lukę. Przeryczałam przez nią wiele dni i nocy. Była nieusłuchana, niszczyła wszystko ( z lampki wiklinowej została tylko żarówka i kabel :P ), bywała agresywna, dużo warczała. Rok miałam wyjęty z życiorysu, tak dawał mi w kość :-\. Wieczne ucieczki i wdrapywanie się za nią na płot były na porządku dziennym... Jakoś przetrwałam i choć inni pukali się w czoło - wyszła na ludzi, heh  :P Ale gdybym widziała agresję w stronę Oli, gdyby ją ugryzła ( nie mówię o szczypnięciu, czy kłapnięciu pyskiem) i gdybym po prostu bała się o swoje dziecko - wiem, że musiałabym pozbyć się Luki. Nie pozwoliłabym sobie nawet na sekundę na możliwość narażenia Oli zdrowia/życia. Choć kocham wszystkie swoje zwierzaki i mam ich obecnie 5, Ola jest dla mnie najważniejsza i jej bezpieczeństwo również...

Offline aeniołek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 6.02.10
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 16:52
Zawsze mogłabyś spróbować poszukać jej miejsca w schronisku w innym mieście gdzieś w pobliżu...zawsze to lepiej niz usypiać psa wg mnie.

Offline marta082008 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 16.08.2008
  • Skąd:: Szczecin
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 16:53
To jest tez racja, ale mi sie wydaje, ze jak ktos sie zaprze, a pies jest zdrowy to jakis tam dom znajdzie. Chocby to, ze napisze na forum takim jak to, ja bym pomogla, znam kobiete ktora ma hopla na punkcie zwierzakow ima taki dar, ze kazdemu niechcianemu znajdzie dom. Ostatnio znalazla dom dwom psom, koniowi i grupie koz ;D jedna to nawet mi probowala wcisnac, przyznam szczerze, ze prawie jej sie udalo, juz myslalam, zeby koze zostawic w szopce z dostepem do dzialki przy naszym domku, pod opieka sasiadki z zaznaczeniem, ze sasiadka moze sobie koze doic albo i zjesc jak zechce ;D no ale na szczescie nie zdecydowalismy sie ;D

Offline anetka71 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 11.10.2008
Odp: Niemowle, a duzy pies...
6 grudnia 2012, 17:45
Ja, dzięki Bogu domu nie musiałam szukać. Choć rodzice przyznali mi się jakiś czas temu, że za plecami szukali kogoś chętnego i nie znaleźli... Ja, tak jak pisałam - zaparłam się i szukać nie musiałam  :) Ale nie "potępiam" ludzi, którzy decydują się na inne wyjścia dla zwykłego bezpieczeństwa. Potępiam tych co kupują pieska pod choinkę albo na urodziny,piesek im się znudził, a bo trzeba kupę posprzątać i wyjść na spacer,więc przywiązują go w lesie do drzewa albo na 2m łańcuch na tyłach domui tak pies wegetuje do późnej starości... albo ludzi, którzy się nad zwierzakami znęcają; tego nigdy nie zrozumiem :-\. Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo dziecka, czy rodziny - tutaj niestety lub stety - dla mnie zwierzę jest i zawsze będzie na drugim miejscu.