e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Chrzest  (Przeczytany 32800 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mariolka Kobieta

Odp: Chrzest
17 stycznia 2009, 18:16
dlatego się własnie pytam
czy to nietakt jak na chrzcie będą tylko rodzice chrzestni?
i sprawiedliwie nie zaprosimy ani jednych ani drugich dziadków
bo to zaraz wygląda tak zaprosimy teściów to oni zaraz najmłodszego syna wezmą, bo jeszcze u nas nie był...,a to chciałaby siostra męza z synkiem, bo też nie była
i wtedy zmieni się to wielką imprezę,zważywszy,ze nie mam warunków
poza tym b edzie od nas wymagana impreza alkoholowa a tego nie chcę...

Offline Wercia Kobieta

Odp: Chrzest
17 stycznia 2009, 18:37
Mariolka moim zdaniem to zależy od Waszych Rodziców....
Moi Rodzice nie robili by problemu..... ale Teściowa to chyba by nas zabiła....
Porozmawiaj z Rodzicami i wytłumacz sytuację... trzymam kciuki żeby było dobrze...

A czy Rodzice nie mogliby wrócić w ten sam dzień do domu? ::) Czy to za duża odległość? ::)
A co do alkoholu to u mnie w rodzinie chrzest i komunia sa BEZALKOHOLOWE i KONIEC!
Guzik mnie obchodzi co ktoś wymaga  >:(
« Ostatnia zmiana: 17 stycznia 2009, 18:42 wysłana przez Wercia »

Offline Zaneta_81 Kobieta

Odp: Chrzest
17 stycznia 2009, 18:45
u nas było tylko winko do obiadu...jak ktoś miał ochotę na więcej to miał pecha ;)

faktycznie jakby mi miała się zwalić cała rodzinka na głowę i domagała się imprezy, wyjaśniłabym sytuację i zaprosiłabym tylko chrzestnych...

Offline Mariolka Kobieta

Odp: Chrzest
17 stycznia 2009, 19:31
Cytuj
faktycznie jakby mi miała się zwalić cała rodzinka na głowę i domagała się imprezy, wyjaśniłabym sytuację i zaprosiłabym tylko chrzestnych...
tak to własnie by wyglądało...
i nieważne,że jestem tu sama, miałabym dwójkę małych dzieci,w tym jedno niemowlę i nie jestem mistrzem kuchni
nawet nie mam jak posadzic tylu gości przy stole
bo najzwyczajniej się nie zmieściliby(mam malutkie mieszkanie)

Cytuj
A czy Rodzice nie mogliby wrócić w ten sam dzień do domu? Roll Eyes Czy to za duża odległość?
Cytuj
własnie nie...
za duża odległośc i nie mają samochodu...ani moi rodzice ani teście
i tu się pojawia problem

Offline Wercia Kobieta

Odp: Chrzest
17 stycznia 2009, 20:19
Mariolka myślę że Rodzice zrozumieją sytuację i będzie dobrze... ;)

Odp: Chrzest
24 stycznia 2009, 12:53
Jak się jest młodym to takie wyjście wydaje się normalne, ale pomyśl sobie jak byś się czuła gdyby twoje ukochane dziecko nie zaprosiło cię na chrzest twojego wnuka ? Ja sobie nie wyobrażam nie zaprosić dziadków na chrzciny. Jeśli macie taką złą sytuację mieszkaniową to oni o tym chyba doskonale wiedzą i może zasponsorują obiad w restauracji ( to wcale nie jest głupi pomysł, bierze się łóżeczko do lokalu i dziecko sobie śpi , a rodzina je ). Przyjęcie nie jest zwykle długie więc na noc wraca sie do domu, a jeśli odległość jest naprawdę daleka to się nie przyjeżdża , ale zaprosić wypada . To są uroki życia - jak masz dużą najbliższą rodzinę to wszelkie przyjęcia są duże. Uważam , że na chrzciny wypada zaprosić chrzestnych, dziadków i rodzeństwo. Można spokojnie zrezygnować z zapraszania ciotek, swoich chrzestnych , znajomych i dalszych krewnych.
Jeśli chodzi o wybór chrzestnych to nie patrzcie na wiek tylko na możliwości , głównie finansowe. Chodzi mi o to, że wybierając 15-letniego chrzestnego prezent robią jego rodzice, za 8 lat on zaczyna dorosłe życie a tu komunia chrześniaka - znowu kasy nie ma jeszcze swojej w nadmiarze i wtedy chrześniak to taka "kula u nogi".
Jak znam już życie to nie warto wybierać na chrzestnych znajomych. Na komunię jeszcze ich znajdziecie, ale na wesele to już wątpię. Oczywiście są przyjaźnie na wieki, ale zdarza się to naprawdę rzadko.

Offline martulka Kobieta

Odp: Chrzest
24 stycznia 2009, 14:47
Nie każdy wybiera chrzestnych dla kasy czy prezentów.

Offline Wercia Kobieta

Odp: Chrzest
24 stycznia 2009, 15:21
Jeśli chodzi o wybór chrzestnych to nie patrzcie na wiek tylko na możliwości , głównie finansowe.

Dla mnie możliwości finansowe chrzestnych wogóle nie były brane pod uwagę... :o
Są ważniejsze sprawy od kasy.... :-\

Offline Mariolka Kobieta

Odp: Chrzest
24 stycznia 2009, 17:01
Akacja ty w ogóle nie znasz realiów a mądrzysz sie jak nie wiem
Cytuj
Jeśli macie taką złą sytuację mieszkaniową to oni o tym chyba doskonale wiedzą i może zasponsorują obiad w restauracji ( to wcale nie jest głupi pomysł, bierze się łóżeczko do lokalu i dziecko sobie śpi , a rodzina je )
zastanów się co piszesz
ja nie wspomniałam,że ma mi ktoś sponsorować obiad, bo to chcialam zrobić sama.I nie mam takiej złej sytuacji mieszkaniowej jak sugerujesz.Pod mostem nie mieszkam.Tylko w dwupokojowym mieszkaniu na 40 m kwadratowych.i dojdą bliźniaki.
dziadków zaprosić,rodzeństwo?
to zaraz wyjdzie wesele
ja mam 2 siostry plus każda niech weźnie męża -chłopaka, plus moi rodzice
mój mąz ma 3 rodzeństwa plus małżonkowie, plus dziadkowie
ja będę miała bliźniaki, podwójnych chrzestnych, plus dzieci naszego rodzeństwa i mój synek
to chole...a ile mam łózeczek wstawić do lokalu?Jak mi to sugerujesz?
a potem mam wszystkim postawić hotel?bo są przyjezdni i w większości bez samochodu?
dzięki za Twoje złośliwe rady

Offline ~Ania~ Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 1
  • data ślubu: 2006-10-07
Odp: Chrzest
24 stycznia 2009, 20:36
Widac dziewczyna nie pomyslala piszac swoje sugestie :-/ Ja nawet przez chwile nie pomyslalam o mozliwosciach finansowych chrzestnych. Nie to jest najwazniejsze. A na chrzestnych drugiego dziecka wezmiemy raczej przyjaciolke, bo jak przyjazn jest szczera to przetrwa a z kuzynem/kuzynka mimo ze to rodzina, kontakt tak samo moze sie urwac.   

Odp: Chrzest
24 stycznia 2009, 21:08
Naprawdę nie chciałam być złośliwa i nie wiem w którym miejscu mojej wypowiedzi doszukujesz się złośliwości.
Och, doprawdy nikt nie patrzy na kasę ( ja też nie kierowałam się tym gdy wybierałam chrzestnych dla moich dzieci ). Chodziło mi o "obarczanie"  kosztami osoby na to nie przygotowanej . Nie piszcie teraz , że nic nie oczekujecie od chrzestnych, oni zawsze mają coś do kupienia i nigdy nie przyjdą z pustymi rękami. I często tak bywa, że nawet bardzo bliska osoba wzięta w kumy nagle się odsuwa i nie wiemy dlaczego . Bo my o tym nie wiemy, że nie ma pieniędzy i nawet tego od niej nie oczekujemy , żeby coś przynosiła chrześniakowi , ale wielu chrzestnym się wydaje , że bez prezentu do chrześniaka się nie chodzi i się odsuwają. A pojawiają się tylko na komunii i weselu.
 Realia znam , aż za dobrze ; doświadczenie w tym temacie też mam ( mam 2 chrześniaków- dorosłych , 3 dzieci swoich i kilka przyjęć chrzcielnych  zorganizowanych ), mam też "sporo"  lat na karku i stąd może ta różnica w poglądach.
Podziwiam cię , że na 40m2 chcesz sama zrobić przyjęcie ( nawet jeśli miało by być tylko dla chrzestnych), ja bym się na to nie zdecydowała .
Ty pytasz - forumki odpowiadają, przykro mi, że akceptujesz tylko wypowiedzi popierające cię , a inne krytykujesz.
Mimo wszystko uważam, że nie bedzie nietaktem jak zaprosisz tylko chrzestnych , jeśli poinformujesz o tym najbliższą rodzinę , bo może być i tak , że jak nie poprosisz kogoś to się śmiertelnie obrazi.
Trzymam kciuki .

Offline Mariolka Kobieta

Odp: Chrzest
25 stycznia 2009, 11:42
Akacja ja własnie napisałam,że chcę zrobić w restauracji obiad, bo na pow. 40 m kw to się nie da urzadzić zadnych chrzcin.praktycznie liczmy jeden pokój, bo drugi jest malutki i jeszcze jak dojdą łóżeczka dla bliźniaków itp, to się tam nikt nie zmieści
i nie chodziło mi,że każdy ma przytakiwać na to,co ja miałam na myśli.Ale chodziło o to,żeby własnie spojrzeć na to pod katem mojej sytuacji,że jestem daleko od rodziny i wszyscy co do jednej osoby,będą przyjezdni...
I sam obiad to nie problem, ale wiadomo po obiedzie co z tymi osobami zrobić?wysłać na dworzec,żeby poczekali na pociąg kilka godzin np, bo taki będzie rozklad jazdy PK{?
to mialam na myśli.I dlatego was pytałam o zdanie czy to nie będzie nietakt, zaprosić tylko i wyłacznie chrzestnych?Czy się reszta nie obrazi?Czy ktoś już tak miał?
Inna sprawa jak się ma chociaż częśc rodziny na miejscu.zapraszasz, spotykamy sie w Kościele, potem obiad w restauracji, chwilę posiedzieć i sie goście rozchodzą.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: Chrzest
26 stycznia 2009, 10:05
Ja też się w kilku kwestiach nie zgadzam z Akacją.
Na prawdę nie każdy wybiera Chrzestnych pod kątem zasobności portfela. Poza tym stwierdzenie, że

Cytuj
Jeśli chodzi o wybór chrzestnych to nie patrzcie na wiek tylko na możliwości , głównie finansowe. Chodzi mi o to, że wybierając 15-letniego chrzestnego prezent robią jego rodzice, za 8 lat on zaczyna dorosłe życie a tu komunia chrześniaka - znowu kasy nie ma jeszcze swojej w nadmiarze i wtedy chrześniak to taka "kula u nogi".

Ja właśnie w takim mniej więcej wieku zostałam Matką Chrzestną. Zapytano mnie i moich rodziców, poza tym od razu było zastrzeżone, że bez prezentów (Chrzestny w moim wieku) bo nikt na nie nie liczy i nie dlatego nas wybrano na Chrzestnych. (aha zanim będzie Komunia jest jeszcze roczek ;))
Nigdy nie dano mi odczuć, że oczekuje się ode mnie prezentów. Odwiedzaliśmy się często, widujemy się i jakoś nie czuję żeby moja - teraz 13 letnia - chrześnica czy jej rodzice oczekiwali jakichkolwiek gratyfikacji. Nie każdy pojmuje rolę Chrzestnych poprzez finanse ;)

Odp: Chrzest
26 stycznia 2009, 18:03
Mi nie chodziło o wybór pod kątem  zasobności  portfela , żeby chrzestny sypał kasę chrześniakowi , tylko o to , czy wybrana osoba jest gotowa do tej roli , a niestety wiąże się to też z kosztami.
 Maju nie zgadzasz się ze mną , a sama piszesz , że zapytano ciebie i twoich rodziców , czyli od razu liczono się z tym , że koszty ( choćby były minimalne) poniosą twoi rodzice.
Ja nie pojmuję roli chrzestnej tylko od strony finansowej, utrzymuję kontakt z moją chrześnicą i bez prezentów, ale jak wspominam moich chrzestnych , to byłam właśnie dla nich taką "kulą u nogi" i w trakcie każdej wizyty u nich miałam wrażenie, że "są niezadowoleni, bo dać coś muszą" , chociaż ja od nich niczego nie oczekiwałam.
Życzę wam udanego wyboru , żeby obie strony jednakowo pojmowały rolę "kuma" i żeby kontakty z chrzestnymi po chrzcie nagle nie uległy oziębieniu.

Tak się zastanawiam skąd wzięła się "moda" na bardzo młodych chrzestnych. Tworzy się wtedy coś jak trzy pokolenia. Rodzice mają po dwadzieścia parę lat, chrzestni po ok. 15 i dziecko malutkie.  Czyli to taka lekka fikcja ten chrzestny, bo tak naprawdę to nie spełnia roli jaką powinien ( nie wątpię , że są wyjątki, bo znowu się będziecie czepiać mojej wypowiedzi ).
Wiecie, że są rejony gdzie matką chrzestną zostaje babcia?  :)

Offline martulka Kobieta

Odp: Chrzest
26 stycznia 2009, 19:45
Akacja_ "uczepiłaś się" młodych chrzestnych a czy któraś z nas napisała, że wybiera nastolatka na chrzestnego?

Offline Beacia Kobieta

Odp: Chrzest
26 stycznia 2009, 20:10
Ja zostałam chrzestną gdy miałam 15 lat. w tym roku moja chrześniaczka skończy 10 lat. widuję się z nią średnio raz w tygodniu. nikt nie daje mi odczuć, że za kazdym razem powinnam się pojawić z prezentem. z resztą rodzice dziecka od razu powiedzieli, że nie chodzi im o prezenty.
Według mnie  babcia jako chrzestna to nieporozumienie. babcia to babcia i moim zdaniem nie powinno się tego zmieniać.
 a dlaczego wybiera się na rodziców chrzestnych młodych? moim zdaniem dlatego żeby chrześniak z chrzestnymi miał lepszy kontakt, bo mniejsza różnica wieku to ułatwia. albo  chociażby dlatego żeby chrzestni np dożyli ślubu swojego chrześniaka. przynajmniej zwiększa się prawdopodobieństwo  ;D ale może się mylę.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: Chrzest
27 stycznia 2009, 08:21
Akacja zapytano moich rodziców o zdanie bo ja nie byłam pełnoletnia to raz, a dwa właśnie po to żeby im zakomunikować, że nie oczekują prezentów ;)

Wg mnie wybieranie na rodziców chrzestnych osób młodych, młodszych od rodziców ma na celu swego rodzaju zabezpieczenie dla malucha. W końcu Chrzestni są też po to, żeby zaopiekować się dzieckiem kiedy rodziców zabraknie - sam kontakt z Chrzestnymi też jest ważny, a kwestię babci jako chrzestnej uważam za pomyłkę. Babcia Matką wnuka  ::) 

Odp: Chrzest
27 stycznia 2009, 08:50
O babci - chrzestnej napisałam jako ciekawostkę, bo tak się praktykuje w niektórych rejonach Polski.
Osobiście też nie jestem za tym, żeby babcia była chrzestną.

Martulko, nie uczepiłam się młodych chrzestnych, każdy wybiera kogo chce.

Offline Mariolka Kobieta

Odp: Chrzest
27 stycznia 2009, 08:53
odnośnie dziadków na chrzestnych to ja tak mam
moim Chrzestnym jest mój dziadek czyli ojciec mojego ojca
bez sensu

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: Chrzest
27 stycznia 2009, 08:55
Swoją drogą to na prawdę trudny wybór jest, wiem po sobie, że Chrzestnego mam na prawdę w porządku, o Chrzestnej wolałabym nawet nie wspominać :-[

Odp: Chrzest
27 stycznia 2009, 09:10
a ja zostalam matką chrzestną (pisze matką bo tak sie czuje) w wieku 13 lat
moja siostra sie uparła pomimo ze ze strony meza byla dorosła siostra
i wiecie co????jestem w tego dumna
niegdy wielce nie sypałam mojemu chrzesniakowi a on wie dlaczego
ale zawsze jestem do jego dyspozycji
zawsze wiedzial ze jestem jego drugą mamą
a ja sie nim zajmowalam jak wlasnym dzieckiem
teraz ma 13 lat i mamy super kontakt

a kolejny plus to to ze doczekam do jego slubu (mam nadzieje)
a np mpja kuzynka tez miala na crzestnego naszego dziadka i co? laska ma 33 lata i juz go nie ma

u nas w rodzinie troszke inaczej sie wybiera chrzestnych
rzeczej pod względem kontaktu z dzieckiem
moja siostra czyli chrzestna jagody widuje się z nią jak tylko może i nigdy nie powiedzialam jej ze ma kupic to czy tamto pomimo ze ją stac
wedlug mnie glownym zadaniem tych rodziców jest bycie przy dziecku, wspieranie go

Offline martulka Kobieta

Odp: Chrzest
27 stycznia 2009, 10:36
Moim chrzestnym był brat mojego taty, a chrzestną żona kuzyna mojego taty. Niestety ani mój tata, a no ojciec chrzestny nie doczekali mojego ślubu.

jagodka24 a nie trzeba być bierzmowanym, żeby zostać chrzestnym? Tak coś kiedyś słyszałam  ::)

Offline Mariolka Kobieta

Odp: Chrzest
27 stycznia 2009, 10:45
też mi sie tak zdaje,że trzeba mieć bierzmowanie, aby zostac chrzestnym

Offline Olucha Kobieta

Odp: Chrzest
27 stycznia 2009, 10:55
Mam takie pytanko, wiem że w prawie kanonicznym jest napisane że chrzestnt powinien być bierzmowany, czy spotkałyście się może z tym że nie był? Czy można to jakoś obejść?

Offline Mariolka Kobieta

Odp: Chrzest
27 stycznia 2009, 10:57
nie mam pojęcia
chyba mozna podejśc do bierzmowania i tyle(jak ktoś nie miał)

Odp: Chrzest
27 stycznia 2009, 13:13
ja nie mialam bierzmowania
musiałam mieć zgode z mojej parafii bo chrzest byl w innym mieście
ksiądz na mnie popatrzyl (byłam troszke wyrośnięta) uśmoiechnął sie i wypisał
to wszystko zależy od księdza

Offline kate_bush Kobieta

Odp: Chrzest
27 lutego 2009, 23:37
Mam takie pytanko, wiem że w prawie kanonicznym jest napisane że chrzestnt powinien być bierzmowany, czy spotkałyście się może z tym że nie był? Czy można to jakoś obejść?

to wszystko zależy od księdza, jak ja zostawałam chrzestną (w 2004) to musiałam takie zaświadczenie przedstawic,ale jak już chrzcilismy moją córkę to chrześni musieli przynieśc zezwolenie na bycie chcrzestnym(byc może niektórzy księża uzależniają to od posiadanego bierzmowania ale nie wiem)

Mariolka my mamy taką samą sytuacje,jesli chodzi o miejsce zamieszkania nasze i naszych rodzicow-3 rozne miejscowosci.A poniewaz tez nie mamy warunkow na zorganizowanie takiej mprezy w domu to chcrzest odbył się u moich rodziców (wszystkim pasowalo bo między miejscowościami naszych rodzicow jest ok 60 km a my mieszkamy od jednych i drugich ok 170).impreza była w domu ale zamówilismy catering,było nas w sumie 12 osob(oprocz nas i chrzestnych dziadkowie pradziadkowie i rodzenstwo mojego P.) Nie pisze tego zeby ci cos zasugerowac ,my tak po prostu zrobilismy i wszyscy byli zadowoleni. a w twojej sytuacji- hmm a moze zapros dziadkow ale juz wasze rodzenstwo nie?chyba to bedzie jakies wyjscie?nie wiem jakie sa relacje w waszej rodzinie, ale mysle ze rodzenstwo powinno zrozumiec ze robienie duzych chrzcin przy 3 maluchow (w tym blizniakach) jest problemem. a dziadkowie to dziadkowie.To tylko moje zdanie,mam nadziej ze uda ci sie jakis kompromis wypracowac. A wiecie juz kogo poprosicie na chrzestnych??

w naszym przypadku tak fajnie się złożyło że i my i chcrzestni jestesmy z jednego rocznika. Mozliwosci finansowe nie mialy znaczenia przy wyborze chcrzestnych, do tej roli wybralismy naszych najblizszych przyjaciol, bo nie wyobrazalismy sobie nikogo innego.Ja nie mam rodzenstwa a P. ze swoim nie ma zbyt dobrych kontaktow (jest od nich sporo starszy,wyjechal z domu jak byli berbeciami jeszcze). a te osoby są nam bardzo bliskie.Dodatowym plusem byl fakt ze chresni chodzili razem do podstawowki. tworzymy niezle zestawienie hehe.a dziadkowie w roli chrzestnych???NIE NIE NIE.dziadkowie maja inna role w zyciu dziecka

Offline Mariolka Kobieta

Odp: Chrzest
28 lutego 2009, 16:03
ale jak zaproszę dziadków to mam ich prosić na chrzestnych?Bo akurat rodzeństwo miało być chrzestnymi...
odechciewa mi sie wszystkiego...
nie mam zamiaru chrzcin robić u moich rodziców, bo to tez bez sensu
Rodzice mieszkają w szczecinie.My w Gdyni. Nie wyobrażam sobie jazdy pociągiem z bliźniętami i Marcelem(3 latka)Do tego bliźniaczy wózek, bagaże, kojce....?5 godzin podrózy samym pociągiem. A jak potem tam w jednym malutkim pokoiku u rodziców mamy spać w 5 osób?A gdzie te dzeci położyć?
I co teście ze słupska do Szczecina pociągiem? też mają jakies ze 3,5 godz. jazdy.A siostra, która ma być chrzestną też dojazd z Koszalina,jakieś 2,5 godziny jazdy

Zresztą myślę,że moja matka to sie nawet nie obrazi jak nie będzie zaproszona na chrzciny.Moze nawet zadowolona
Jak była u mnie ostatnio 3 lata temu na chrzcie Marcela, to powiedziala,ze mam sie nie obrażać,że ona nigdy wiecej do mnie nie przyjedzie...bo za daleko... Szczecin-Gdynia(bezpośrednie połączenie pociągiem pospiesznym)


Offline kate_bush Kobieta

Odp: Chrzest
28 lutego 2009, 16:27
mariolka tak jak ci pisalam w poprzednim poście ja tylko opisałam jak my to zorganizowaliśmy. co do dziadkow to ja bym ich nie prosila na chrzestnych bo dziadkowie to dziadkowie a chrzestni to chrzestni.a to rodzenstwo ktore ma byc chrzestnymi zapraszasz z parą? ja tez bym nie chciała sie tłuc z maluchami pociągiem czy autobusem,wiec cie rozumiem ;D

Offline Mariolka Kobieta

Odp: Chrzest
28 lutego 2009, 16:29
kate bush ja wiem że tylko sugerowałaś
ale od razu odpisuję jak sprawa sie ma
jak zaproszę na chrzestną moja siostrę, która mieszka w Koszalinie to wiadomo przecież,ze przyjedzie samochodem z mężem i synkiem.Mam jej powiedzieć:słuchaj ale Twój małżonek nie jest proszony?
więc wiadomo
teraz sprawa sie pogmatwała, bo to bliźniaki i zwiększa się zapotzrebowanie na chrzestnych
to juz w ogóle...