e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: "Pożyczyć" faceta.  (Przeczytany 9623 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
"Pożyczyć" faceta.
10 sierpnia 2006, 15:15
Ja nie poszłabym towarzyszyć koledze czy nawet przyjacielowi mojego małża - nie umiałabym się dobrze bawić  na pewno jemu popsułabym zabawę...raczej poszukałabym mu kogoś do pary na takie wyjście a małż to nie wiem jakby postąpił-musiałabym spytać :mrgreen:

Offline Lilkuś

  • uzależniony
"Pożyczyć" faceta.
10 sierpnia 2006, 15:26
Cytat: "Maja"
Ja nie poszłabym towarzyszyć koledze czy nawet przyjacielowi mojego małża - nie umiałabym się dobrze bawić na pewno jemu popsułabym zabawę...raczej poszukałabym mu kogoś do pary na takie wyjście



to byłoby najlepsze rozwiazanie :) samotny kolega i samotna koleżanka moga sie razem dobrze bawic  :mrgreen: moze by cos z tego wyszło?? hihi jednak pożyczanie (moze udostępnianie) swojej drugiej połówki na "jedną noc" koledze czy koleżance to dziwaczne zachowanie.

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
"Pożyczyć" faceta.
10 sierpnia 2006, 15:46
Czyli jak idę gdzieś sam, bez żony, pobawić się (powody moga byc wielorakie) to to tez jest dziwne? Ej dziewczyny, mieszacie się same w zeznaniach ;) Wychodzi na to że lepiej Was nie pytac o zdanie tylko po prostu iść  :mrgreen:

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"Pożyczyć" faceta.
10 sierpnia 2006, 22:31
Pioteras ma racje.
Gdyby któraś z moich pryjaciółek nie miałą innego wyjscia, a Krzyś by sie zgodził...to właściwie czemu nie...ja mu ufam.
Gdyby pseudoprzyjaciólka miała coś w rękawie...to wierze, że zachowałby sie adekwatnie do sytacji i wrócił do domu...ot tyle.

Offline -SpinkA- Kobieta

  • mama do kwadratu :))
  • zapaleniec
  • data ślubu: 24.06.2006
"Pożyczyć" faceta.
10 sierpnia 2006, 22:54
Temat w ogóle jest beznadziejny, ale skoro już jest....

Ja zazwyczaj pozwalam na takie sytuacje mężowi. Baaaardzo mu ufam i pozwalam mu samemu decydować o takich sytuacjach (on mi tak samo) ale oboje zazwyczaj się na to nie zgadzamy. I nie dlatego, że to zaborczość, tylko wyznajemy zawsze jedną zasadę.
ZAWSZE POSTAW SIĘ W SYTUACJI TEJ DRUGIEJ STRONY!
Nikt nie lubi siedzieć w domu i myśleć z niepokojem co robi moja żona/mąż.
Bo nie ma miłości bez zazdrości.   :gitara:    :gitara:    :gitara:  
Czy nie lepiej w ten sam dzień zabrać swojego męża/żonę na randke i pokazać mu kto tak naprawde się liczy?
Cytat: "pioteras"
Wychodzi na to że lepiej Was nie pytac o zdanie tylko po prostu iść

to może po co ci w ogóle żona?   :ckm:

Offline Antalis

  • Chuck Norris
"Pożyczyć" faceta.
10 sierpnia 2006, 23:01
Cytat: "-SpinkA-"
pioteras napisał/a:
Wychodzi na to że lepiej Was nie pytac o zdanie tylko po prostu iść


to może po co ci w ogóle żona?


Swiete słowa - dla mnie to juz jest zwykłe oszustwo i robienie czegos za plecami ukochanej osoby ...

Offline Ecia

  • uzależniony
"Pożyczyć" faceta.
11 sierpnia 2006, 00:32
Cytat: "Antalis"
-SpinkA- napisał/a:
pioteras napisał/a:
Wychodzi na to że lepiej Was nie pytac o zdanie tylko po prostu iść


to może po co ci w ogóle żona?


Swiete słowa - dla mnie to juz jest zwykłe oszustwo i robienie czegos za plecami ukochanej osoby ...

Dziewczyny, spokojnie, na końcu wypowiedzi była emotikonka, to taki drobny szczegół ;)

Offline Lilkuś

  • uzależniony
"Pożyczyć" faceta.
11 sierpnia 2006, 08:01
ojejej  :mrgreen:  rozmowa chyba po mału zmienia temat na z pożyczenia męża na wychodzenie bez zgody zony  :mrgreen:  :mrgreen:

Cytat: "-SpinkA-"
Czy nie lepiej w ten sam dzień zabrać swojego męża/żonę na randke i pokazać mu kto tak naprawde się liczy?


o tak, to jest najlepsze rozwiązanie :)  :serce:

Cytat: "pioteras"

Wychodzi na to że lepiej Was nie pytac o zdanie tylko po prostu iść  


pioteras chiwilke kto powiedział, zeby żony nie pytać o zdanie? chyba wystarczy powiedziec, ze chce sie spotkać z kumplemi. Każda zona, nażeczona chyba nie miałaby nic przeciwko...
chyba ze chcesz iść z koleżanką żony bez jej wiedzy... tego nie pochwalam  :evil:


ja np. nie mam mic przeciwko wyjściom mojego narzeczonego beze mnie. Czasem wrecz wolałabym by sobie poszedł z kolegami, pogadał (i miałabym wieczór dla siebie - :mrgreen: ) niz siedział w domku :) M tez nie ma nic przeciwko moim wyjsciom z koleżankami (tzw. moje piątki - niestety wszyscy  w tygodniu pracujemy) :)  nawet dla zdrowotnosci warto spedzic wieczór osobno  :mrgreen:

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
"Pożyczyć" faceta.
11 sierpnia 2006, 08:30
Cytat: "-SpinkA-"
to może po co ci w ogóle żona?

czytaj ze zrozumieniem, emocje na bok... na końcu jest emotek który tez coś znaczy.
A po drugie napisałem "...Was nie pytać..." moja żona nie trzyma mnie w złotej klatce, ufa mi i dokładnie tak jak napisała lilian, wie że gdyby było coś nie tak to w te pędy bym wrócił do domu, po prostu ona jest na 101% pewna że ją kocham i że jest dla mnie najważniejsza. Jednak wie też że oznaki braku zaufania to początek kłopotów. Nie musi ufać mojej przyjaciółce, ufa mi, zna mnie na wylot i wie co i kiedy zrobię :)

Cytat: "Antalis"
Swiete słowa - dla mnie to juz jest zwykłe oszustwo i robienie czegos za plecami ukochanej osoby ...

masz rację, to jest nie fair, pokazałem sytuację ekstremalną. pomysl jednak czy fair jest ograniczanie swobody mężowi. On może chcieć iść z tą przyjaciółką na to wesele, pewnie zna ja dłużej niż żonę, ale kocha żonę i numeru nie wywinie. A jeśli wywinie... no cóż, znaczy to że na Was nie zasłuzył i zrobił by to wcześniej czy później.
Wszystko opiera się na zaufania, jeśli facet naprawdę Was kocha to im więcej okarzecie tego zaufania to tym większe "plony" zbierzecie. Wierzcie mi.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
"Pożyczyć" faceta.
11 sierpnia 2006, 09:00
W sytuacji, gdyby małż wyraził zgodę i chciał iść nic bym nie powiedziała, nie rozumiem tylko takiej sytuacji, kiedy ktoś przychodzi do mnie bo chce wyjść z moim kochaniem - to z nim w pierwszej kolejności powinna ustalić, spytać a dopiero wtedy małż mógłby z tym przyczłapać do mnie.
Gdyby jego kumpel przyszedł bo chce z nim wyskoczyć na piwo  :mrgreen: to pewnie bym się z tego śmiała, już pisałam co myślę o takim zachowaniu tzn. omijaniu samego zainteresowanego, a co on jakiś niepełnosprytny czy jak :?:

Offline Lilkuś

  • uzależniony
"Pożyczyć" faceta.
11 sierpnia 2006, 09:09
Cytat: "pioteras"
Wszystko opiera się na zaufania, jeśli facet naprawdę Was kocha to im więcej okarzecie tego zaufania to tym większe "plony" zbierzecie. Wierzcie mi.


każdy związek powinien być oparty na zaufaniu - to podstawa szczęścia i radości z bycia we dwoje... ja to wiem i M też  :serce:
 :serce:
jednak z drugiej strony bezgranicze zaufanie moze byc przez partnera/partnerkę stronę odebrane jako brak zainteresowania co robi, gdzie i z kim sie wybiera...
zaufanie ok, ale ten 1% niepewności nigdy nie zaszkodzi   :mrgreen:

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
"Pożyczyć" faceta.
11 sierpnia 2006, 09:37
Cytat: "Lilkuś"
brak zainteresowania co robi, gdzie i z kim sie wybiera...

to to juz ignorancja by była :)
Nie moge nie ufać w 100% swojej zonie, to znaczyłoby że nie wierzę jej tak do końca, nie jestem jej pewny, nie wiem czy mnie nie zrani...
Co innego zazdrość :) jak gdzieś idzie sama to na pewno jej powiem że jestem troche zazdrosny, że będę patrzył na zegarek itp. Odrobinka zazdrości jest jak najbardziej pożądana. Jeśli ktoś nie ufa na 100% to coś jest nie tak.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
"Pożyczyć" faceta.
11 sierpnia 2006, 09:43
No to widzę, ża ja z innej strony a Wy z innej - czytając temat nie pomyślałam nawet o tej sytuacji w kategoriach - byłabym zazdrosna czy nie.
Uczepiłam się "pożyczania" osoby oraz omijania i nie pytania jej w pierwszej kolejności, tak jakby była ubezwłasnowowlniona czy tez zupełnie niesamodzielna. To tak, jakbym uważała, że mój małż-moja własność "teren prywatny, wstęp wzbroniony".
nie czułabym się absolutnie zazdrosna za wspólny wypad małża z koleżanką/przyjaciółką, gdyby mi o tym powiedzieli...nie mam nic przeciwko. jego wieczorne wypady (od czasu do czasu) też uważam za zupełnie normalne.

Offline Lilkuś

  • uzależniony
"Pożyczyć" faceta.
11 sierpnia 2006, 10:10
Cytat: "Maja"
nie czułabym się absolutnie zazdrosna za wspólny wypad małża z koleżanką/przyjaciółką, gdyby mi o tym powiedzieli...nie mam nic przeciwko. jego wieczorne wypady (od czasu do czasu) też uważam za zupełnie normalne.


mój przyszły małą ma swoja przyjaciółke, wieloletnią i na słowa "jestem u B" nie reaguje paniką, że mnei zdradzi czy cos (notabene nie widują sie w szczecinie, tylko jak M sam jest w Świnoujściu) ... wiem, że znaja sie od małego, ja ją zreszta też nam, ona ma swojego faceta, który mojego też zna a na dodatek M bedzie ojcem chcestnym córeczki B :) jeżeli kiedykolwiek by sie sami umówili na kawę to ok, nie ma sprawy :) wyszli na balety - ok :)

ale z moją koleżanką - nie  :!: to nie kwestia braku zaufania do M ale do kolezanek  :twisted: wiem, ze M by sie zachował odpowiednio gdyby padła "niemoralna propozycja" i wyszedłby ale koleżanka juz nie byłaby koleżanka, nawet znajomą  :twisted:

Offline -SpinkA- Kobieta

  • mama do kwadratu :))
  • zapaleniec
  • data ślubu: 24.06.2006
"Pożyczyć" faceta.
12 sierpnia 2006, 11:06
Cytat: "pioteras"
Odrobinka zazdrości jest jak najbardziej pożądana. Jeśli ktoś nie ufa na 100% to coś jest nie tak.

Pioteras i tu w pełni się z tobą zgadzam. Dlatego warto zawsze pomyśleć, jak może czuć się nasza druga połówka. Ale decyzja zawsze należy do osoby, której problem dotyczy.
Z regóły to chyba mężczyźni są bardziej podejrzliwi jeśli chodzi o wypady swoich kobitek z innymi facecikami :)
Trzeba sobie ufać. I JUŻ  :kawa:

Offline Oleńka81 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
"Pożyczyć" faceta.
16 sierpnia 2006, 15:40
Ja bym nie pozyczyla.. nie zaleznie od tego, co znaczy .ów slowo.

Kiedys Marcin mnie zawiód, moje zaufanie, i chyba jeszcze długo potrwa zanim bedzie tak jak kiedys..
Kocham, i chociaz wyszlam za niego, nie ufam mu... bedzie musial sie o nie starac..

Marcin pracuje w restauracji, w tejze samej pracowala polka, wiedziala ze w tamtym czasie bylam w ciazy, ze mielismy juz slub cywilny, ale i tak za nim latala.. znalysmy sie..
dowiedzialam sie przypadkiem, (zajzalam do jej tel.  :twisted: ) myslcie sobie co chcecie, teraz wiem ze dobrze zrobilam..
byly tam zapamietane sms-y wyslane do mojego Marcina.
(Marcin codziennie konczy ok12 w nocy, ok 1 godz. schodzi mu na dojazd  do domu..)
w tym wlasnie momencie kiedy wracal do domu , dzwonila do niego, wysylala wiadomosci, prosila o spotkanie..
nawet kiedy bylam w szpitalu gdy urodzilam moj skarb, zostalam dwa dni dluzej.. dzwonila do niego i skladala mu propozycje.. pytala sie czy nie moze do niego przyjsc..
w dniu kiedy zrobilismy "pepkowe", zaczelam coraz bardziej podejrzewac ze cos miedzy nimi jest..
na drugi dzien rano po imprezie zajrzalam do jej tel. bylam w szoku.... :x  :shock:
chcialam krzyczec i plakac w jednym momencie...
spytalam sie Marcina co to znaczy?
zaczal sie tlumaczyc ze nic miedzy nimi nie zaszlo, ze ona za nim latala, on nie chcial...
ze powinnam mu wierzyc..
bla bla bla
skoro on jest niewinny.. to dlaczego mi nie powiedzial jaka jest sytuacja..?
czyzby sie bal..?
czego..?
powiedzial ze nie chcial mnie denerwowac..
a caly ten cyrk trwal ponad miesiac..
i gdzybym nie pobawila sie w detektywa, moze nigdy bym sie nigdy o niczym nie dowiedziala ...
a moim bledem bylo to, ze kiedys "pozyczylam" jej Marcina, bo nie miala z kim isc na wesele...
nie ma pozyczania faceta...

Offline demka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 25 grudnia 2005
"Pożyczyć" faceta.
17 sierpnia 2006, 11:48
Cytat: "Oleńka81"
i chociaz wyszlam za niego, nie ufam mu...

w takim razie ja na slub kościelny bym się nie zdecydowała...
Nasza Oliwcia:

Nasza Lenka:

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"Pożyczyć" faceta.
17 sierpnia 2006, 12:05
dla mnie w takiej sytaucji małżeństwo nie ma sensu...
być z kimś komu się nie ufa...

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
"Pożyczyć" faceta.
17 sierpnia 2006, 12:08
demka - chca być razem, mają dziecko i wydaje mi się, ze nadwyrężone zaufanie będzie łatwiej odbudować....
u mnie też nadwyręzone zaufanie było/jest przyczyną rozpadu ?!!? związku - oboje zgodnie uważamy, ze powinniśmy byli się już dawno pobrać, bo razem zawsze łatwiej jest przejść przez rożne zawirowania.
Oleńka81, zycze ci, zeby zaufanie wróciło!i zeby wszsytko było ok!!

Offline azzurra

  • maniak
"Pożyczyć" faceta.
17 sierpnia 2006, 12:15
Cytat: "Anusia-szczecin"
oboje zgodnie uważamy, ze powinniśmy byli się już dawno pobrać, bo razem zawsze łatwiej jest przejść przez rożne zawirowania.


A co ślub zmienia? Jak ludzie się kochają i chcą być razem, to powinni przejść każde zawirowanie bez względu na to, czy są małżeństwem, czy nie.

Jeżeli ktoś postępuje jak mąż Oleńki81, to nie jest to wina "pożyczenia" go koleżance, lecz jego! Nie potrafił poradzić sobie z tą sytuacją, zawiedł zaufanie. Wykorzysał pierwszą lepszą sposobność.

Ja też uważam, że jak się komuś nie ufa, nie powinno się brać z nim/z nią ślubu.

Offline Oleńka81 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
"Pożyczyć" faceta.
17 sierpnia 2006, 14:54
nie, to nie tak.
bardzo kocham Marcina, jest dla mnie najwazniejszy na swiecie..
ciezko jest mi to wytlumaczyc..
od jakiegos czasu jest miedzy nami inaczej..
tym bardziej od naszego slubu.
jest inny, lepszy, mysle, ze zrozumial swoje bledy..
ja potrafie, czekac...
zawsze byly miedzy nami jakies problemy, ale zawsze potrafilismy sobie z nimi radzic.
zawsze sobie tlumaczylam, ze to byla moze moja wina.. bylam w ciazy..
bylam nerwowa.. chustawki nastrojów..  jak to kobieta w ciazy..

jestem okropna zazdrosnica.. i wiem ze to jest moja najwieksza wada..
moze Marcin mial dosc mojego zachowania..
nie wiem..

wiem, ze slub jest bezsensu gdy nie ufa sie drugiej osobie..
ale bardzo chcialam byc jego zona.. to bylo moje marzenie.. ktore sie spelnilo..

(demka - chca być razem, mają dziecko i wydaje mi się, ze nadwyrężone zaufanie będzie łatwiej odbudować....
u mnie też nadwyręzone zaufanie było/jest przyczyną rozpadu ?!!? związku - oboje zgodnie uważamy, ze powinniśmy byli się już dawno pobrać, bo razem zawsze łatwiej jest przejść przez rożne zawirowania.
Oleńka81, zycze ci, zeby zaufanie wróciło!i zeby wszsytko było ok!! )

dziekuje za zrozumienie...

Offline -SpinkA- Kobieta

  • mama do kwadratu :))
  • zapaleniec
  • data ślubu: 24.06.2006
"Pożyczyć" faceta.
17 sierpnia 2006, 20:39
Oleńko81, bardzo Cię podziwiam za odwagę, cierpliwość i za to, że miłość jednak zwyciężyła. Dałaś mężowi szansę, macie dziecko - wasze światełko. Jesteś odważna. Inne kobiety by trzymały zadziorka do końa życia.
Myślę, że on wie że postąpił żle a ty jesteś cudowna, że podniosłaś głowę i pokazałaś klasę - niech widzi jaki ma skarb obok siebie. Myślę, że już nigdy nie zrobi żadnego głupstwa.
Tylko pamiętaj Olu - jak to się kiedykolwiek powtórzy - uciekaj   :|  
Jest nie jeden, który skoczyłby w ogień za Tobą. Zasługujesz na to, żeby Cię Twój wybranek kochał i szanował.
Pozdrowienia dla Waszego skarba !

Offline ilka2 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.09.07 cywilny, 22.09.07 kościelny
"Pożyczyć" faceta.
17 sierpnia 2006, 21:07
Wiem Oleńko81 co to znaczy stracić zaufanie do osoby którą się kocha, wiem ile potrzeba czasu i wysiłku żeby choć troche te zaufanie wróciło. W moim przypadku nie chodziło o druga kobietę, ale o rzeczy które miały dla mnie ogromne znaczenie. Myślę też, że do końca juz nigdy nie zaufamy, zawsze pozostawimy sobie "margines bezpieczeństwa".
Bardzo Kocham mojego mężczyznę ale ślubując sobie miłośc , wierność i uczciwość małżeńską nie bedę tego pewna na 1000%. Kochamy sie od 8 lat wiele razem przeszliśmy, ale nie wiem czy za 10,20 lat będzie tak samo, zakładam, że juz nigdy mnie nie zawiedzie, bardzo sie stara odbudować utracone zaufanie. Życie i sytuacje którym musimy stwaić czoła nas zmieniają.
Każda z nas wyznaje inne wartości, dlatego czasami nie potrafimy zrozumieć "tej drugiej", która w naszych oczach marnuje sobie życie....bo wybaczyła, bo nadal kocha....

Podpisuje sie pod słowami Spinki:
"Myślę, że on wie że postąpił żle a ty jesteś cudowna, że podniosłaś głowę i pokazałaś klasę - niech widzi jaki ma skarb obok siebie. Myślę, że już nigdy nie zrobi żadnego głupstwa"

Offline nightingale

  • nowicjusz
"Pożyczyć" faceta.
17 sierpnia 2006, 22:30
Niesamowicie dziwne pytanie. Czy pożyczyć faceta? Odpowiedź jest tak oczywista, że pytanie trąci prowokacją. Oczywiście taką "forumkową".
Ktoś napisał o zaufaniu. A co "wypożyczenie" ma wspólnego z zaufaniem?
Bardziej zasadniczym pytaniem jest "Dlaczego wypożyczać i po co?" Bo koleżanka (kolega) nie ma z kim iść na imprezę? A czy koleżanka (kolega) musi iść z kimś? Jeżeli to duża impreza to czy sama nie będzie się dobrze bawiła mimo braku partnera? Na wesel wśród 40 do 150 osób nie będzie mogła się pobawić? A jak pójdzie sam(a) to przestanie się liczyć wśród znajomych i dostanie łatkę ...to ta co nie umie sobie znaleźć faceta...?
Poza tym mąż, żona, narzeczony, narzeczona, partner, partnerka to nie kaseta wideo z wypożyczalni. I celowo piszę o kasecie a nie o płycie DVD bo pamiętam, że kasety zawsze trzeba było przewinąć na początek po to aby wypożyczający miał pewność, że kaseta nie uległa zniszczeniu czy zerwaniu w "czasie wypożyczenia". Sprawdź tu kobieto czy nie "urwał się" on nam na imprezie! - I to jest o zaufaniu.
A poza tym gdyby mój men chciał pójść na taką pożyczkową imprezę to wiele, wiele straciłby w moich oczach i to nie ze względu na brak zaufania.

Wrrr... Okruszek napisał coś (w podtekście) o braku sensu takiej dyskusji. Święte słowa. I ja bym się nie włączyła do niej bo mam podobne zdanie ale... kilka ostatnich postów mnie sprowokowało - chyba że taki był cel zakładającej i rozpoczynającej tą dyskusję.
Jeżeli tak - to cel został osiągnięty.

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
"Pożyczyć" faceta.
18 sierpnia 2006, 09:13
-SpinkA-,

podpisuję się pod twoją wypowiedzią obiema łapkami :!:  :!:

Offline goni@ Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 23.09.2006
"Pożyczyć" faceta.
18 sierpnia 2006, 09:33
Cytat: "nightingale"
Wrrr... Okruszek napisał coś (w podtekście) o braku sensu takiej dyskusji. Święte słowa. I ja bym się nie włączyła do niej bo mam podobne zdanie ale... kilka ostatnich postów mnie sprowokowało - chyba że taki był cel zakładającej i rozpoczynającej tą dyskusję.
Jeżeli tak - to cel został osiągnięty.


Czyżbym wywoałała burzę dyskusji?  :twisted:
Temacik załozyłam,bo miałam taką sytuację w rodzinie i chciałam zobaczyć co sądzą o takim pomyśle inni...
Kurcze nie wiedziałam,że to będzie odebrane jako prowokacja....  :?

Offline asia Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 10.09.2005r.
"Pożyczyć" faceta.
18 sierpnia 2006, 19:55
Nie przejmuj się goni@  :wink:  ludzie różnie reagują na pewne pytania!
Miałaś prawo je zadać i jest ok! Myślę, że nikt nie powinien się poczuć dotknięty... :roll:

Offline azzurra

  • maniak
"Pożyczyć" faceta.
18 sierpnia 2006, 19:58
Cytat: "ilka2"
bardzo Kocham mojego mężczyznę ale ślubując sobie miłośc , wierność i uczciwość małżeńską nie bedę tego pewna na 1000%


A powinnaś. To właśnie zakłada ważność przysięgi małżeńskiej. Jeżeli się tak nie myśli, to w świetle prawa kanonicznego jest nieważna.

Offline ilka2 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.09.07 cywilny, 22.09.07 kościelny
"Pożyczyć" faceta.
19 sierpnia 2006, 00:25
Pozwól że o tym co powinnam a czego nie będe decydować sama! :)

I nie bardzo interesuje mnie ważność przysięgi małżeńskiej wg prawa kanonicznego Ważniejsze jest dla mnie to co będziemy sobie przysięgac wobec Boga :)

Offline azzurra

  • maniak
"Pożyczyć" faceta.
19 sierpnia 2006, 00:47
Jakoś nic na to nie poradzę, że nie rozumiem ludzi, którzy decydują się na ślub, a nie są w 100% pewni słów przysięgi. Ona jest naturalna, oczywista. Jeżeli ktoś nie jest jej pewien, to nie zawiera ważnego ślubu, bo ślubowanie przed Bogiem też wymaga pewności, myślisz, że on uznaje: "ale za 20 lat, to już nie wiem..."  Niestety sakrament małżeństwa jest tak skonstruowany, że zakłada, że ludzie go zawierający biorą odpowiedzialność za swoje słowa: aż do śmierci i wierzą w to, co mówią. To może się nie podobać, ale tak właśnie jest.