e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Prezenty ślubne  (Przeczytany 14043 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline donia

  • entuzjasta
prezenty ślubne
21 kwietnia 2006, 13:00
Ja też mam dylematy przyszłej panny młodej i żonki...

im bliżej do tego dnia tym większy niepokój... ostatni głównie spowodowany ślubem i weselem   :urwanie_glowy:  (czy wszystko będzie tak jak sobie wymarzyliśmy ???)
dylematy nie dotyczą Pierona, bo znam go od podszewki...różowe okulary z nosów spadły dawno.
Ktoś mądry powiedział, że jak chcesz kogoś poznać to z nim zamieszkaj...
mieszkaliśmy ze sobą zanim wyjechałam do Anglii więc znamy swoje wady równie dobrze jak zalety... nie jesteśmy ideałami i mamy charakterki (ja jestem mega złośnica i kierowniczka), a Andrzejek jest spokojniejszy, bardziej stonowany ale nie jest przy tym uległy i potulny... zawsze jednak znajdujemy kompromis... w większości cech się dopełniamy i patrzymy w tym samym kierunku...potrafimy ze sobą bez końca rozmawiać i to na każdy temat...przeżyliśmy już wiele trudnych chwil razem, możemy na siebie liczyć nie tylko wtedy kiedy jest dobrze ale tym bardziej gdy przychodzą problemy i choroby...

czeka nas całe życie razem :serce:  :serce:  (że jesteśmy sobie przeznaczeni czuliśmy od pierwszej chwili) i mam nadzieję, że nie zniszczymy tego co nam dane...
myślę, ze to tylko od nas dwojga zależy czy będziemy się całe życie kochać i szanować, czy nie braknie tematów do rozmów, czy nie zanudzimy naszego życia...czy będziemy szli w tym samym kierunku... Trudna jest pielęgnacja miłości... :i_love_you:

a moim największym marzeniem jest dożyć starości przy moim gadule i spacerować po parku  z wnukami trzymając go za rękę...
 

A jeśli chodzi o rodzinkę to wiadomo w każdej jest kilku kandydatów do   :ckm:  

 :id_juz:

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
prezenty ślubne
21 kwietnia 2006, 14:06
Cytuj
Co do wątpliwości- nie mam ich. Za długo jesteśmy razem... klapki z oczu mi już chyba spadły i wiem kim jest człowiek za którego chcę wyjść  Niespodzianek nie będzie


Tu się nie zgodzę, człowiek zmienia się przez całe życie i nigdy nie będzie gwarancji jak się zachowa w danej sytuacji za 10-20 lat, ale jako mężatka od jakiegoś już czasu mogę stwierdzić, że po ślubie jest tak samo jak przed. Najważniejsze jest jednak aby umieć zaprzyjaźnić się ze swoją drugą połową, każdy może mieć gorszy dzień i wtedy trzeba się rozumieć, wspierać. Trzeba się po prostu nauczyć drugiego człowieka, wtedy niespodzianek nie będzie

Offline donia

  • entuzjasta
prezenty ślubne
21 kwietnia 2006, 14:22
Cytat: "Maja"
Trzeba się po prostu nauczyć drugiego człowieka, wtedy niespodzianek nie będzie


ano!!!

Myślę, że ciągle się zmieniamy (rozwijamy), gorzej jak zmiany idą w przeciwnych kierunkach...
można się przez to ocknąć przy człowieku którego się nie zna...

Offline Lea Kobieta

  • Przyjaciele
  • Chuck Norris
prezenty ślubne
21 kwietnia 2006, 17:03
A mój luby napisał mi dzisiaj sms'ka (jest w Niemczech w pracy- więc muszą nam wystarczyć telefony) o takiej treści:

,,Moja miłość nie wiem kiedy się zaczęła, ale wiem,że nigdy się nie skończy..bo tak jak nie miała początku tak i nie będzie miała końca."

Oczywiście się rozryczałam :cry:  :cry:  :cry:
Kochane to moje stworzonko :serce:  :serce:  :serce:  :serce:

Offline Ecia

  • uzależniony
prezenty ślubne
21 kwietnia 2006, 19:36
Super temat :)

Czy mam wątpliwości? To zależy w stosunku do czego. Wiem, że Grzesiek jest tym człowiekiem, z którym chcę dalej iść przez życie, wiem, że dla niego ja znaczę ile on dla mnie. Decyzja o ślubie była najlepszą decyzją jaką mogliśmy podjąć :mrgreen:

Nie mieszkamy razem przed ślubem. I w kwestii tego jest trochę stresu - jak to będzie? Jestem pewna, że będzie spooooro zgrzytów. Najprostszy przykład - Grześ jest bałaganiarzem, a ja bym chodziła i sprzątała :twisted: Ale zdajemy sobie sprawę z tych różnic między nami. Chociaż na pewno po zamieszkaniu razem wyjdą rzeczy, których teraz się nie spodziewamy, ale wierzę, że wszystko da się przezwyciężyć :)

Z resztą ciężko jest przewidzieć, jak się zachowamy za 5, 10, 15 lat.. Mogą się przecież pojawić kłopoty ze zdrowiem, z pracą, z dziećmi... Ale to jest właśnie piękne - przysięgać sobie nie tylko na dobre czasy, ale i na te złe, kiedy jest na prawdę ciężko.

Offline Antalis

  • Chuck Norris
prezenty ślubne
21 kwietnia 2006, 20:01
A ja się boje tylko tego że nie okaze sie taka wspaniala jaka Rafał mnie postrzega.Pewnie ze bede sie starała zeby byl szczesliwy al ejednak mały niepokój pozostaje.Boje sie tez rutyny, nie chcialabym by codzienne zycie przysloniło mi wytajtkowe chwile.Na naukach nam mowiono z eokres narzeczenstwa jest najpiekniejszym i najwazniejszym.Dla mnie okres małzenstawa bedzie jeszcze wazniejszy i piekniejszy  :!: To juz postanowione  :!: Damy z siebie wszystko bo MIŁOŚĆ TO MY  :!:  :serce:

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
prezenty ślubne
21 kwietnia 2006, 20:50
Cieszę się, że temat się podoba - jest chyba dość ważny pośród tego weselnego rozgardiaszu. Bo właściwie czym byłby ten rozgardiasz, gdyby nie było między nami i naszymi mężczyznami miłości i chęci wspólnego spędzenia życia?
Jestem tradycjonalistką. Dlatego nie mieszkamy ze sobą. Oczywiście Maciek ma w mojej łazience szczoteczkę do zębów, przyjeżdża na weekendy, ale to nie jest takie prawdziwe życie razem. Ślub zmieni więc w naszym życiu bardzo dużo. Dla mnie w ogóle zacznie się życiowa rewolucja i otworzy się bardzo dużo ścieżek. Kończę studia, wychodzę za mąż, przeprowadzam się do innego miasta. Dlatego pierwsze miesiące naszego małżeńskiego życia na pewno będą bardzo ważne i zupełnie nowe.
Przestraszona jestem. Zwłaszcza jak sobie pomyślę, że to już tak niedaleko. Czas szybko płynie, przygotowania pochłaniają i z dnia na dzień okazuje się, że już niedługo zostanę żoną mojego Przyszłego Męża. Boję się, że nie spełnię jego oczekiwań. Że nie będę umiała iść na ważne kompromisy. Podobno 39% panien młodych najbardziej obawia się tego, że narzeczony zwieje z kościoła. I ja właściwie tak po cichu też się tego boję. Nie mam jak na razie żadnych podstaw, ale mimo wszystko i podskórnie czuję pewien strach.
A do tego oboje się różnimy. Ja jestem spontaniczna, ale zarazem dużo analizuję (na szybko), lubię porywać się z motyką na słońce, lubię mieć poukładane i posprzątana (tak jak Ecia :) , mam zmysł organizatorski i jestem uparta. Maciek z kolei jest bardziej zamknięty w sobie, robi mniej błędów, umie się ugryźć w język w dobrym momencie i ma zmysł.. bałaganiarski. I te wszystkie cechy naszego charakteru są diametralnie różne i nie są drobnostkami. Będziemy musieli nauczyć się z nim żyć, bo teraz jeszcze nie do końca umiemy. Będziemy musieli się akceptować, wspierać, szanować i ufać sobie. Wiem, że małżeństwo i te magiczne słowa "mąż-żona" bardzo nam w tym pomogą i naszą miłość wzmocnią. Małżeństwo jawi mi się jak coś trwałego, o co trzeba walczyć, co jest psychicznym i duchowym więzem, właściwie nierozerwalnym.
Ale skąd tyle rozwodów i tyle nieszczęśliwych małżeństw? Przecież większości kobiet i mężczyzn musiały przyświecać podobne pobudki, co i nam... Może to dlatego, że po ślubie wszyscy spoczywają na laurach i uznają, że już nie trzeba się troszczyć? Że przestają po pewnym czasie rozmawiać, bo tyle rzeczy dookoła jest ważniejszych (praca, dzieci, urządzanie mieszkania)?
Mam nadzieję, że nigdy tego się nie dowiem, a my będziemy potrafili rozwiązywać nasze problemy zanim urosną do rangi niemożliwych do rozwiązania, że będziemy potrafili przystopować, wysłuchać siebie nawzajem, "olać" wszystko dookoła i zatroszczyć się o nasz związek. Że nam się uda. A za kilkanaście lat wpadnę na to forum i będę mogła napisać o sobie "jestem szczęśliwą żoną i gdybym mogła to poślubiłabym mojego męża jeszcze raz" :)
I Wam też tego życzę. Nie zapominajmy, że w tym całym chaosie to my i nasi mężczyźni jesteśmy najważniejsi.

Offline donia

  • entuzjasta
prezenty ślubne
21 kwietnia 2006, 21:13
Cytat: "Beth"
Ale skąd tyle rozwodów i tyle nieszczęśliwych małżeństw? Przecież większości kobiet i mężczyzn musiały przyświecać podobne pobudki, co i nam... Może to dlatego, że po ślubie wszyscy spoczywają na laurach i uznają, że już nie trzeba się troszczyć? Że przestają po pewnym czasie rozmawiać, bo tyle rzeczy dookoła jest ważniejszych (praca, dzieci, urządzanie mieszkania)?

właśnie i tego się najbardziej boję...
ale najważniejszy krok w tym momencie uczyniony...zdajemy sobie z tego sprawę i wiemy, że wcale nie jest to łatwe w praktyce...

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
prezenty ślubne
22 kwietnia 2006, 00:03
Zazdroszczę wam wszystkim pewności, że TO ten jedyny!!

My z moim ?!? M. zgubiliśmy się podczas plnowania ślubu...niby chcieliśmy być razem...ja planowałam i naciskałam na ślub (zima, to martwy okres u mnie w pracy wiec miałam więcej casu...zresztą jaka każda babka chciałam żeby wszystko było idealnie...)pewnie też przeginałam z tym parciem na temat a on zdziczał i zgubił się się...z dużą pomocą jego mamy..
a potem ja zgubiłam się z kimś innym.... :oops:  
ale w sumie jest ok - dobrze że to sosbie uświadomiliśmy teraz a nie już po ślubie...

Jeśli czujecie, że to ten monemt TU i TERAZ to planujcie i żeńcie się!!!! my przegapiliśmy ten moment...
Trzymam kciuki za wszystkie szczęśliwe pary!!! :serce:

Offline azzurra

  • maniak
prezenty ślubne
22 kwietnia 2006, 10:25
Anusiu, pięknie napisałaś te ostatnie zdanie. Ja niestety też widzę wokół siebie "przechodzone" związki. Niektóre już to widzą, inne dopiero zaczynają to dostrzegać, że moment na ślub już był i oni go przegapili. To przykre, ale prawdziwe... Trzymaj się! Trzymam za Ciebie kciuki.

Offline Kaśka Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 10.06.2006
prezenty ślubne
22 kwietnia 2006, 20:12
ja nie mam żadnych wątpliwości ani przez chwilkę

 od momentu kiedy się poznaliśmy 14 lipca 2004 a było to nad morzem w bardzo trudnym momencie mojego życia kiedy zbierałam się do kupy  po wiadomości o mojej chorobie

wtedy poznałam Krzysia i po dwóch tygodniach  wiedzieliśmy, że napewno będziemy razem

a nie było to proste bo pracowałam wtedy w Warszawie a Krzysiek jest ze Szczecina

daliśmy sobie rok na moje przeniesienie do Szczecina ale po wielkich perypetiach z moją Panią Dyrektor( która nie chciała mnie wypuścić do oddziału szczecińskiego naszej firmy) już po 6 miesiącach mieszkałaliśmy w naszym kochanym mieszkanku

od kiedy się poznaliśmy z moim zdrowiem jest ok a nawet lepiej

oboje mamy charakterki ale cały czas pracujemy nad naszym związkiem

ja też kiedyś myślałam, że życie codzienne zakupy, gotowanie mogą popsuć największą miłość ale teraz wiem jak bardzo się myliłam

to właśnie bycie razem na tym także polega

my nieraz wcale nie mamy ochoty wychodzić z naszego domku tak dobrze nam razem

ślub bierzemy po to aby być pełną rodziną i aby nasi najbliżsi i przyjaciele byli z nami wtedy kiedy dwa serca staną się jednością


  :serce:  MIŁOŚĆ TO COŚ ZBYT CENNEGO BY TO MARNOWAĆ! :serce:

Offline Anielka Kobieta

  • maniak
    • Relacja z naszego ślubu:)
  • data ślubu: 15.08.2006
prezenty ślubne
24 kwietnia 2006, 09:37
Wiecie ja nie wiem skąd - pewnie to intuicja, ale mam jakieś wrażenie, że zawsze się dogadamy choćby nie wiem jak byliśmy pokłóceni. Nie wiem jeszcze jak się życie ułoży. Póki co jest OK. Nie moge powiedzieć żebym miała jakieś wątpliwości. Oby tak zostało.

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
prezenty ślubne
25 kwietnia 2006, 20:57
mogłabym pisac na ten temat i pisać, ale nie chce zanudzac  :wink: Jestem histeryczką i obawy zawsze jakies sie pojawią...
Byłam 6 lat z chłopakiem, byliśmy zareczeni, zaplanowany ślub (miał być 27 września 2003 roku). teraz staram sie myśleć o tym, jak o zabawie dwóch dzieciaków... Ale czasami boje sie, zeby teraz nie było tak samo - tzn. zebym kiedyś po latach nie stwierdziła, ze to nie to...

Ale ogólnie jestem pewna swojego wyboru i to TAk w kosciele bedzie w pełni swiadome...
tak jak powiedziała Ecia- pewnie, gdy razem zamieszkamy wyjdzie duzo nieprzewidzianych problemów... Piotrek jest bardzo dobrym człowiekiem, ja przy nim powoli tez zmieniam sie na lepsze... Mam nadzieję, że to bedzie trwac. co niektórzy dawni znajomi powtarzaja mi, ze nie dam rady w tym zwiazku. Ja jednak wierzę, ze Piotrek zmienił mnie juz na zawsze i ze swoje po prostu juz wyszalałam i teraz juz będzie ze mna dobrze... Różnimy sie w pewnych kwestiach, ale jest to do pokonania. W osiowych wartosciach jesteśmy zgodni.
A co do jego rodziny, to jest to moja najwieksza obawa...Piotrka też... Na pewno nie chce spedzać z nimi Bozego Narodzenia... Nie wiem jak mi przez gardło przejdzie słowo "mama" kierowane do tesciowej... hm...-zabawne myslałam, ze we współczesnym świecie nie ma juz takich ludzi jak ona...Boje sie tego co bedzie po ślubie... Nasza sytuacja jest naprawdę nieciekawa... Żal mi w tym Piotrka, bo to on ucierpi na ytym najbardziej... No i mojej mamy - ona już duzo łez przeze mnie wylała. Jesli bede miec wojny z przyszła rodzinka, mama na pewno tez to przezyje...


a co do ślubu - jak najbardziej to dla mnie przede wszystkim duchowa uroczystość. sukienka, makijaz itd. to dla mnie naprawde tylko gadzety (wiec nawet za bardzo się do tego nie przykładam)! jestem jednak pewna, ze w dniu slubu bede myślać o tych materialnych rzeczach - nie chce, zeby cała odpowiedzialnosć znów spadła na mame...

Offline Agutka Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 26.08.2006
prezenty ślubne
25 kwietnia 2006, 21:20
Rok temu przed slubem cywilnym  mialam dylematy. To bylo zaraz po tym jak zamieszkalismy razem i przechodzilismy proby ogniowe :wink:  Ale teraz- teraz nawet cien niepokoju nie gosci w moim sercu. Chyba nigdy w zyciu nie bylam niczego tak pewna jak Andreasa, jak malzenstwa razem z nim, jak jego i mojej -NASZEJ OGROMNEJ MILOSCI :serce: Ja ogolnie bardzo trzezwo podchodze do zycia, do spraw malzenstwa, do drugiej polowki. Byc moze nauczylo mnie tego zycie-poprzez kilka rozwodow w mojej rodzinie :( Ale w tym przypadku nawet kropla zwatpienia sie u mnie nie pojawia. Nie ma zadnego zawachania-nic takiego. A mysl,ze moglibysmy sie kiedys rozstac czy cos w tym stylu jakby  nas nie dotyczyla- i wcale nie jest tak,ze sie nie klocimy, czy,ze nie ma miedzy nami spiec. Oczywiscie,ze sa,ale w sumie sa one tak malo wazne i nieistotne, a przy tym tak bardzo siebie juz znamy,ze nie mamy zadnych problemow z rozwiazywaniem konfliktow. I nie patrzymy na siebie przez rozowe okulary bo juz zbyt dlugo jestesmy ze soba i zbyt wiele razem przezylismy , ale rownoczesnie jestesmy dla siebie "idealami". A slowa przysiegi bede wypowiadac bardzo swiadomie-gdyz ja wlasciwie zyje tylko dzieki naszej milosci i tylko dla niej... :serce:
Relacja z tego Jedynego Dnia :) Zapraszam  Gość
http://e-wesele.pl/forum/viewtopic.php?p=119076#119076

Offline ronda

  • nowicjusz
Weselne podarunki
31 maja 2006, 22:25
Witajcie wszystkie szczęśliwe mężatki oraz przyszłe żonki!  :)
Mój temat jest może nietypowy ale bardzo ważny. Otóż poszukuję rady: co na weselny podarunek? Raczej taki ze "średniej półki"
Z góry dziękiza pomoc!

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
prezenty ślubne
31 maja 2006, 22:37
zajrzyj tutaj - ten temat już był
http://www.forum.e-wesele.pl/viewtopic.php?t=2723

Offline krollewna

  • forumowicz
prezenty ślubne
1 czerwca 2006, 14:01
No to ja nieco odswieze temat, bo pewnie jeszcze wiele panien mlodych ma rozterki.
Mimo, ze mieszkamy z Jarkiem razem, to watpliwosci mam a dotycza one zycia po slubie. Problem tkwi w tym, ze Jarus dostal dobra prace i ma zamiar w niej zostac, a ja od pazdziernika wracam na studia. Zostaly mi jeszcze dwa lata, wiec przez ten okres ja bede w Poznaniu a Jarek w Londynie. Wiem, ze sa tanie loty, ze na czwartym roku nie ma duzo zajec, ze bedziemy do siebie czesto przyjezdzac, ale jak sobie pomysle, ze znowu nie bedziemy razem to plakac mi sie chce  :(
 I mysle, ze nigdy nie mozna powiedziec, ze sie kogos zna od podszewki. ZAWSZE nawet najblizsza osoba moze nas zadziwic (pozytywnie lub nie), ale taka swiadomosc dodaje zwiazkowi uroku- bo jaki jest sens spedzenia reszty zycia z kims przewidywalnym?? Ja ciesze sie,ze spedze reszte zycia z moim (juz niedlugo) mezem,  bo wiem ze to jest TA WLASCIWA osoba. I wydaje mi sie, ze to jest dobry czas na powiedzenie sobie tak przed Bogiem, bo nawet najwieksza milosc moze zburzyc takie dlugie rozstanie.

Offline Żabcia

  • bywalec
prezenty ślubne
1 czerwca 2006, 14:28
My jesteśmy ze sobą juz prawie 5 lat. Ponad 4 lata mieszkamy ze sobą. A jednak czasami przez głowę przemknie myśl czy aby nie rozczarujemy się sobą po ślubie. Ale wiem, że jesteśmy ze sobą już dość długo. Byliśmy w różnych sytuacjach, tych dobrych i tych złych. Potrafimy się kłócić ale też potrafimy wspaniale się godzić. Nigdy żadne z nas nie zrobiło niczego celowo by zranić to drugie, nieporozumienia staramy się wyjaśniać na bieżąco, a nie odkładać to na później. Staramy się ze sobą dużo rozmawiać i przebywać - na ile pozwalają na to obowiązki, darzyć wzajemnym szacunkiem. Mimo obaw - a został nam tylko miesiąc do ślubu - wierzę, że dzięki pracy jaką wkładamy w nasz związek będziemy się zawsze kochali oraz żyli długo i szczęśliwie. Związek to nie tylko miłość. Sama miłość nie wystarczy. Miłość jest ziarnem z którego wyrasta związek- kwiat, który trzeba pielęgnować od samego początku, podlewać, nawozić, podcinać, aż stanie się najpiękniejszym. Mam nadzieję, ze uda nam się to osiągnąć.  
Oj.......ale się rozpisałam :)

Offline ronda

  • nowicjusz
prezenty ślubne
1 czerwca 2006, 17:27
Anusia-dzięki za info!  :D
Ale chodziło mi o coś wręcz przeciwnego! To ja jestem gościem i mam obdarować!
Dziewczyny please! Wesele końcem czerwca, a ja ciągle w lesie!
Pozdrawiam!

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
prezenty ślubne
1 czerwca 2006, 17:33
aaaaaa to zmienia postać rzeczy. :mrgreen:
chyba leży u mnie czytanie ze zrozumieniem tekstu :roll:  :wink:
a nie próbowałaś podpytać mlodych co by chcieli?teraz najczęściej chcą pieniądze...
a może pościel, ręczniki - jest tego trochę... :roll:

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
prezenty ślubne
1 czerwca 2006, 17:51
Ja też właściwie im jestem bliżej ślubu tym więcej mam dylematów - może nie dotyczących tego "czy to właściwy facet?", ale tego jak nam będzie ze sobą. Krollewna - wiem doskonale co czujesz, my jeździmy do siebie już prawie 3 lata i naprawdę jest to strasznie męczące. Dlatego czas najwyższy wziąć ślub, postanowiłam sobie, że nie chcę mieszkać z facetem przed ślubem, bo wtedy ślub niewiele by zmienił w naszym życiu. Ale po ślubie nie wyobrażam sobie bycia na odległość, jeżdzenia do siebie i tracenia cennego czasu. Dlatego ogromnie Ci współczuję, bo na początku na pewno będzie Wam ciężko (zwłaszcza, że teraz jesteście ze sobą codziennie). Związki na odległość wymagają jeszcze więcej pracy i wysiłku niż te na miejscu, chociaż mają na pewno swoje plusy :) Nic bardziej nie cieszy niż spotkanie po długiej rozłące, wtedy wszystko jest takie odświętne i ma się dla tej drugiej osoby dużo wyrozumiałości i cierpliwości. Ale z kolei ciężko jest w chwilach trudnych, kiedy ta druga osoba byłaby potrzebna natychmiast żeby przytulić i uspokoić. Poza tym w naszym przypadku - telefon buduje między nami pewien mur i potrafimy się telefonicznie pokłócić, gdy tymczasem jak jesteśmy razem prawie nam się to nie zdarza. Także duża próba przed Wami, ale na pewno Wam się uda jeśli tylko będziecie potrafili sobie zaufać i panować nad tymi rozjazdami.
Żabcia - bardzo mądrze napisałaś!

Offline Lea Kobieta

  • Przyjaciele
  • Chuck Norris
prezenty ślubne
1 czerwca 2006, 18:00
Cytat: "Żabcia"
Miłość jest ziarnem z którego wyrasta związek- kwiat, który trzeba pielęgnować od samego początku, podlewać, nawozić, podcinać, aż stanie się najpiękniejszym.



Piękne słowa, piękne...l

Offline gulinek

  • bywalec
prezenty ślubne
18 lipca 2006, 09:55
Piękne!!!

a co do prezentów to chyba lepiej dać pieniązki
-zamiast kwiatów mówiliśmy wszystkim,że chcemy małą maskotkę