e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Wiecie, czy nie wiecie...całe życie na DIECIE!!!!!  (Przeczytany 367214 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Anjuschka Kobieta

Ja już się boję o swojego męża - ale to ciężki kaliber, tym bardziej, że za granicą nikt go nie pilnuje.
Moje schudnięcie w ogóle Go nie zmotywowało.

Ostatnio dostał obiad i po obiedzie zaczął sobie robić kanapki. Dostał taką zjeb.kę ode mnie, że się wkurzył i kanapek nie zrobił i już ich nie zjadł. Bo okazało się, że jednak nie był głodny, tylko miał ochotę coś jeszcze zjeść.

Offline eovina Kobieta

Po prostu chłopaki lubią samą czynność jedzenia. Wczoraj się pytam mojego M już po kolacji "po co to jesz przecież nie jesteś głodny" a on na to"lubię samo żucie". rozwalił mnie tą szczerością  ;D
« Ostatnia zmiana: 2 stycznia 2012, 21:20 wysłana przez liliann »

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
gumę mu kup...
do żucia oczywiście...

Offline eovina Kobieta

ale byka strzeliłam, aż wstyd  :oops:

Offline Katrinka Kobieta

ja od wczoraj też na diecie, widzę, że noworoczne postanowienie nie tylko ja takie miałam hehe ;)

Ja dzisiaj zjadłam serek wiejski, mleko z płatkami, pierś z kurczaka na parze i wypiłam maślankę z owoców leśnych ;)
Jutro idę do pracy będzie ciężko... ale już się obkupiłam dzisiaj w lekkie jedzonko ;D

anusiaa a ja zakupiłam grilla elektrycznego ;) mąż chciał, bo też się odchudza ;) będziemy robić mięsko, rybki i warzywka.

Offline selena Kobieta

Katrinka, i jak tan grill? Szybko się robi mięsko na nim?

Też się zastanawiamy nad zakupem ;-)

Ja też mam grill elektryczny i jestem bardzo zadowolona z niego. Rybka z grilla, szaszłyki, pierś z kurczaka itd. Zdrowo i pysznie :)

Jeśli chodzi o męża to mój też dziś mnie kusił - czipsami. Cholernik jeden ;) Ale to nic, chrupałam orzechy, zjadłam mandarynkę i tyle ;) Mój mąż też ma brzuchol i o ile mi to nie przeszkadza to boję się o Jego zdrowie. Także chcę cichaczem go trochę odchudzić. Wyciągnę Go na basen i będę Mu nieco zmniejszać posiłki, gotować bardziej dietetycznie. No muszą być jakieś efekty  ;)

Ja kupilam grill elektryczny jak zaczynałam swego czasu dukana.
Super sprawa, ale mi sie przejadł ;)

Pewno wyciągne go za jakis czas.

Ja mam z Severina cos w ten desen, jak nie ten sam
http://www.skapiec.pl/site/cat/325/comp/259758
"Travel is the only thing you buy that makes you richer"

Offline kjp83

Cytuj
Ja mam awersję do facetów z brzuszkiem...wiem co się z nimi dzieje jak stuknie im 40-tka, po 50-tce jeszcze gorzej, po 60-tce dramat...
Ojjj tam- mój tata wiecznie z wielkim brzuchem ma się świetnie :) Najważniejsze to ruch :)

♡ Szymon & Leon ♡

Alo alo, jak Wam dziś idzie  ;D

Ja wlaśnie pogryzam sobie marcheweczke, ale wczoraj mialam wieczorem takie ssanie w żołądku, ze pilam jedną herbatkę za drugą, żeby nie wziąć nic do ust ;) Przetrwałam.
"Travel is the only thing you buy that makes you richer"

Ja dziś w planach mam basen i pewnie po basenie będzie się chciało jeść  ;D
Ciężki wieczór mnie czeka  ;)

A tak ogólnie to nie doprowadzam do sytuacji gdy czuję głód, bo chcę trochę oszukać organizm. Niech mu się czerwone światło nie zapala  ;)

Offline Anjuschka Kobieta

Ja kontroluję swoją wagę codziennie i dzisiaj mam -0,9kg w porównaniu do wczoraj. Ale to schodzi pewnie woda z organizmu, która nagromadziła się przez świąteczno-sylwestrowe jedzenie (ciasta w głównej mierze). Jak waga dojdzie do moich standardowych 72kg, to już nie będzie tak łatwo.
A dodam, że szczególnie nie dietuję, tyle, że nie jem słodyczy i nie objadam się wieczorami.

Offline baska98 Kobieta

ja jak na razie staram się jeść podobnie jak jadłam z tym, że nie podjadam...
ma być 5 posiłków. Wczoraj ostatni miałam o 17, a o 18 byłam na orbitreku 20min i koszulka była do wyciśnięcia ;D
dziś mam jak na razie I i II śniadanie za sobą. Potem obiad, kolacyjka i orbitrek. Późnym wieczorem planuję też basen...
mam też w planach zmierzenie sobie obwodów żeby porównać np. za miesiąc...

Offline paooolka Kobieta

no i ja sie muszę tu pojawić :)
wracam do 1000 kcal na której schudłam 20 kg :)
nie ma diety cud, jest tylko ciężka praca!

dzis na obiadek losos pieczony pyyychotka

Offline baska98 Kobieta

no i oczywiście staram się jeść mniejsze porcje ;)

z chęcią przeszłabym na 1000kcal ale chyba nie chce mi się liczyć...

Kiedyś też byłam na 1000kcal. 10kg w miesiąc potrafiło zejść... po 3 tygodniach już było widać niesamowite efekty. Ech, kiedy to było  8)

Ale już chyba nie dam rady tak, poza tym szkoda mi skóry trochę... muszę zacząć powoli, może poźniej mocniej przycisnę  ;D

A nie miałaś zawrotów głowy? Ja pod koniec miesiąca na 1000kcal to przy wstawaniu mroczki przed oczami...

Offline asia Kobieta

Ja od dzisiaj zaczynam ćwiczyć  ;D Idę na fitness  ;D

Wczoraj przez 15 minut pomachałam w domu ciężarkami ale dłużej nie dałam rady bo Ola też chciała  :P i mi przeszkadzała.

Kupiłam sobie specjalny zeszyt, w którym od 1 stycznia zapisuję co jem, ile ćwiczę.
Co miesiąc też robię pomiary - waga + pomiary w cm (łydka, udo, biodra, pas, biust, ramię).

I co miesiac będę sobie robić zdjęcie  :P

Wrzucaj tutaj, ocenimy  ;D

Co miesiąc będziesz się ważyć? Wow, podziwiam, nie wytrzymałabym  8)
U mnie ważenie w każdy poniedziałek.

Ja się też dopisuję a co ;D marzy mi się 60 na początek potem będe myśleć dalej,  moja "biblia" ostatnio to Liczymy Kalorie  Hanny Kunachowicz, na razie przeliczam WBT i WW Lila będzie wiedziała o co chodzi, czas się chyba wziąć za ogólną kaloryczność, muszę sobie wyrobić nawyk ważenia jedzenia ;D

No ja waze wszystko i zapisuje na dieta.pl

Na fitness chodzę od ponad roku i nie zaprzestaje, ale tez chce cwiczyc w domu.
Fajne cwiczenia np. to Brazil Butt Lift - przez miesiąc cwiczylam i poladeczki się piekne zrobily, oczywiscie kalorie tez sie gubiły bo wysylek niezly.

Zeby tylko doba się rozciągneła.
"Travel is the only thing you buy that makes you richer"

Offline baska98 Kobieta

mi brakuje na tym moim zad... siłowni :(
muszę kombinować...

Offline Zaneta_81 Kobieta

Dziewczyny na każdego jest sposób...mam tu na myśli facetów z brzuszkami  ;)
mój ważył parę lat temu 108 kg  ::) uwielbiał tłuste jedzenie w mega porcjach ( tak  gotowała mamusia  ;) ) a jak widział chipsy, paluszki i piwo to mu sie uszy trzęsły...
dodatkowo prawie zero ruchu...wynik tego był taki , że się spasł jak świ.nia  ::)
w końcu pojawiłam się ja i "dobre" czasy się skończyły  ;D
ale zmiany nie były  radykalne, raczej stopniowe...co by mi się chłop nie zniechęcił i uciekł ;)
zaczęliśmy od biegania...czy słońce czy deszcz wychodziliśmy razem biegać...
i pamiętam jak dziś minę Pawła gdy na biezni dziadek w wieku ok 60lat go wyprzedzał dwa razy na jednym okrążeniu…taaaa
 to był  Ten moment, który spowodował, że zaczęło też i jemu zależeć…i o to mi właśnie chodziło…
do tego  oczywiście zmiana diety…
jak to chłop lubi schabowego, więc mu nie zabraniam tego, ale musiał być kompromis…jeśli schabowy to bez panierki  za to w ziołach lub w sosie jogurtowym…początkowo protestował, ale jak spróbował to ze smakiem się zajadał…zupy bez zabielania, pierożki bez polewania tłuszczem, duuuużo warzyw, picia wody itd.
Później wrócił do swojej pasji czyli gry w piłkę…jako małolat grał w klubie…
Paweł jest mi wdzięczny ze pomogłam i zmotywowałam go żeby o siebie zadbał…
Póżniej po urodzeniu Dawida to on mi pomógł zrzucić 7 kg…więc rachunek wyrównany ;)
Na dzień dzisiejszy dieta nasza tak  wygląda, że nie odmawiamy sobie tego co lubimy, ale przyrządzamy to w ten sposób by ograniczyć dodatkowe kalorie.
No i to co najważniejsze :Paweł ma treningi 4x w tygodniu po 2 godz, gra w I lidze halowej, latem na murawie i na plaży rozgrywają mecze ogólnopolskie. Czyli ruch ruch i jeszcze raz ruch. Bez tego nam ciężko. Parę razy w tygodniu biegamy …jak z dwa dni nie idziemy biegać to organizm już daje znaki ze mu czegoś brakuje ;) Waga Pawła utrzymuje się od lat taka sama czyli 90 kg przy wzrosie 189cm…I nie chciałabym żeby była mniejsza…taka jest akurat…jak była poniżej to już nie wyglądał fajnie ;) A i żeby go motywować ,  to od czasu do czasu powiem coś miłego na temat jego umięśnionych nóg i pupy…ojjj jak to działa!!! ;)
Także dziewczyny dbać o sowich facetów… kombinować w kuchni, aby było zdrowo i smacznie!  Da się!

ps. całe szczęście, że mój mąż nie wchodzi na forum  :P

Offline kjp83

Gorzej jak to facet gotuje  ::)

Mi brzuszek nie przeszkadza ale wiem że za parę lat może się to odbić na zdrowiu, dlatego jak tylko wróci już mu zapowiedziałam że siłownia + basen- jak najwięcej ruchu :)

♡ Szymon & Leon ♡

Offline eovina Kobieta

U mnie w miarę ok wczorajszy dzień zamknięty z bilansem 1000 kcl, dzisiaj wszystko tez jest na dobrej drodze. Byłam w sklepie obkupiłam się w warzywka i jogurty, do tego kasza w różnych rodzajach i będzie git. Kupiłam tez cukinie tyle, że nie wiem co z niej zrobić pomożecie??
Wczoraj wieczorek kręciłam też hula hop. Przed ślubem dużo ćwiczyła na hula hopi żeby talie wyszczuplić i efekty były więc teraz też mam zamiar kręcić.
Mąż ciągle w ataku, ostentacyjnie sobie domową pizze na obiad szykuje. Ja grzecznie na obiad sałatkę z ryżu papryki, pomidora i groszku w sosie czosnkowym  :)

Ja przez ostatnie dwa dni zamykałam się w 700 kcal ale to z braku czasu na przygotowywanie  jedzeniea, a wiadomo, wieczorem kiedy czas jest, to juz sie nie je ;)
W piatek pewno nadrobie bo Zuza ma impreze urodzinkową, ale bede sie pilnowac.
"Travel is the only thing you buy that makes you richer"

Offline Zaneta_81 Kobieta

Gorzej jak to facet gotuje  ::)

no tak, tu już trudniej...ale zawsze można powiedzieć, że akurat dziś nie masz ochoty np na spaghetii tylko na kurczaka z piekarnika ;)

i jeszcze tak jak Lila pisała o królewskim posiłku...u nas takie uczty są zazwyczaj w weekendy...
np mąż ostatnio wpadł z pizzą...hmmm, ależ owszem czemu nie, nam też należy się  ;) bez wyrzutów sumienia pochlonelismy 2 pizze  ;D

Offline paooolka Kobieta

Kupiłam tez cukinie tyle, że nie wiem co z niej zrobić pomożecie??

grillowana do sałatki, grillowana sama, faszerowana :) uwielbiam cukinie!

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
Ojjj tam- mój tata wiecznie z wielkim brzuchem ma się świetnie :) Najważniejsze to ruch :)


może ma dobre gany...
w końcu nie wszyscy co palą mają raka....nie wszyscy co piją marskość...
Każdy z nas ma pewne skłonności zapisane w genach, możemy im pomóc się ujawnić lub nie...
Moja mama też do pewnego czasu miała dobre wyniki pomimo ogromnej tuszy...i właśnie ta hossa się kończy...już ma cukrzycę...
a to dopiero początek...

Mój mąż jest szczupły...brzucha się nie dorobi, ma takie a nie inne geny...
Może sobie zjeść i nie tyje...ale nie obżera się.
Natomiast nawyki żywieniowe miał takie sobie...nad kilkoma musiałam mocno popracować. Niby nie mam po co bo szczupły jest i będzie...ale ma jeszcze naczynia, w nich potencjalnie może mu się odłożyć cholesterol...a potem choroba niedokrwienna serca, niewydolność krążenia i na co mi to...  ;D ;D
Wystarczy, że ja dzisiaj na leki w aptece wydałam 200zł... :-\

 

Jezu, nawet nie wiecie jak jadł moj mąż. U niego w domu owoce to tylko w lato z sadu ::) albo na Święta i tak do tej pory.

Ja jak w domu nie ma jabłek to się głupio czuje ;)

Mial isc od nowego roku na silownie bo mu brzu ch zaczą poważnie rosnąć, ale ja nie wiem czy wytrwa w postanowieniu.

Dla mnie największym problemem jest czas. Chętnie bym posiedziala 3 h na fitnessie czy silowni, ale niestety, z pracy wracam o 19 i zalapuje sie na jedna godzinę. POtem jeszcze trzeba coś w domu porobic i nie ma na więcej czasu :-\
"Travel is the only thing you buy that makes you richer"

Offline Katrinka Kobieta

Ja mam grilla z Tefala,bardzo fajny :) Właśnie piecze mi się pierś z kurczaka ;)

Ja na fitness niestety nie mam czasu...pozostaje mi bieżnia w domu, ale myślę poważnie nad orbitrekiem ;D