e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: "Kocie mamy" palec do budki  (Przeczytany 318539 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
24 lipca 2007, 10:40
Nasza wariatkowe zabawy :)




Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
9 sierpnia 2007, 13:15
On jest po prostu śliczny a moja taka mała glistka  :D

Ma ktoś kalendarz szczepień kota bo coś się chyba pogubiłam i chyba coś przeoczyłam ::)

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
10 sierpnia 2007, 09:32
Pewnie, że pokażę - moją kochaną dziczyznę (tak ją nazywa mój małż, jak nas kicia napada :D)

Dea w ziółkach




Przytulanki




Dea w łazience - jak nie ma kota to znaczy że siedzi gdzie...w bidecie :D tylko najlepsze jest to, że u nas bidet ma deskę i ona tylko taką małą dziurka tam włazi




a tak sobie spaceruje np. jak ktos się kąpie albo jak my rano się szykujemy i pomyśleć, że jakieś 2-3 tygodnie temu nawet nie doskakiwała a teraz wszędzie jej pełno - aaa i musiałam do kwiatka nasypać kamieni bo akurat w tym przypadku ona uwielbiała grzebać w ziemi :D



Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
10 sierpnia 2007, 10:31
Martini :D Dobre :) Piękna ta kicia strasznie :)

Maja - ale fajna Dziczyzna :D Ciekawa jestem jak będzie wyglądała jako dorosła kocica - w sensie pyszczek. Mojego Męża siostra ma alfa - ma nosek i kształt pyszczka jak alf, a kolorki takie jak Twoja kicia :D

A kiedy szczepiliście ją? Bo z tego co pamiętam powinny być dwa szczepienia jak kociak nie ukończy jeszcze 12 tygodniu (pierwsze w 8 tygodniu, drugie w okolicach 11-12), a potem dopiero co roku powtarza się jedno.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
10 sierpnia 2007, 10:37
szczecpiliśmy ją w 10 tygodniu i wet powiedział, że to jakaś zintegrowana jest i teraz mamy przyść za 8-10 tygodni ale ja jak czytałam w necie to są różne informacje i zgłupiałam..aha on pytał czy to jest kot domowy czy wychodzący i ja powiedziałam, że ona jest domesticus - to może dlatego ???

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
10 sierpnia 2007, 11:20
No to zaszczepcie ją jeszcze w tym 20 tygodniu i potem rok później.
A jaką szczepionkę dostała ?

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
10 sierpnia 2007, 11:23
Jak będę w domu to sprawdzę - on mi naklejkę wlepił w książeczkę

Offline Mariolka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23 kwietnia 2005 r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
10 sierpnia 2007, 17:28
my mieliśmy szczepienia jakoś tak jak Beth napisała.coś koło 8 tyg. potem w 12 tyg. i następne raz na rok.i tez jest niewychodzący na zewnątrz...

Offline grecka Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 08.08.2008
Witam kocich fanów:)
2 września 2007, 22:38
Jako posiadaczka Kotki Matyldy i jamnika Tofika przyłączam się do rozmów. Moja Matylda jest absolutnie tylko domowa, sterylizowana. Powiedziano mi ze skoro nie wychodzi z domu nie musi byc szczepiona. To prawda? Troche martwie się ze pies cos przywlecze z dworu :-\ kicia jest juz ponad roczna- wzielismy ja ze schroniska jako juz wiekszego stworka:) Oto fotki:)

Offline Yukari-chan Kobieta

  • uzależniony
    • Photoblog
  • data ślubu: 26.09.2009
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
3 września 2007, 00:13
Mój Dżejms też nie jest wychodzącym zwierzem, ale mimo to jest szczepiony. Zawsze możesz przynieść cos na butach no i tak jak piszesz, psinka moze coś przywlec. Lepiej nie ryzykować. :)

W ogóle to śliczny kociak :)

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
3 września 2007, 10:25
Zapomniałam sprawdzić...poprawię się a że wrzesień już to i tak zadzwonię do Weta i wtedy naskrobię.

Nasza kicia miała wakacje - my postanowiliśmy spędzić urlop wyjazdowo i moi rodzice zgodzili się wziąć nasze zwierzątko - w ten sposób w dzień wyjazdu zapakowałam co trzeba i ruszyliśmy...kicia co prawda tydzień wcześniej była z nami u rodziców, jak byliśmy na weselu ale tym razem pojawił się kłopot-tuż po naszym wyjściu, z drogi napisałam do mamy jak sobie radzą a mama do mnie, że kicia robi skunksa czyt.puszy ogon ;), syczy i warczy ...nie da się dotknąć  :o (dodam tylko, że mamę zna doskonale, tatę zresztą też więc byłam w szoku) taka sytuacja trwała do następnego dnia a potem...potem moja Kota ustawiła sobie wszystkich domowników - mamę (to akurat wiedziałam), tatę :o i brata...spała z wszystkimi i robiła co chciała łącznie ze skakaniem na meble i włażeniem do szafek, szuflad ::) raz tata na nią nakrzyczał, strzeliła focha ale dała się przeprosić - bo dostała od dziadka zabaweczkę owieczkę, z radości skakała z metr nad ziemię ;D i jak przystało na wakację u babci i dziadka wróciła rozpuszczona do granic możliwości...nie chcieli Koty oddać :D

Teraz mam kłopot bo ona nie chce jeśc puszek tylko saszetki i suchą karmę :-\ ładuję się nam do łóżka i odwala orgie nocne...dzisiaj małż do niej wyszedł - spryskał drzwi do sypialni odstraszaczem i zagroził jej, że ją odda...poskutkowało nawet - ciekawe na jak długo ::)
Co ja mam zrobić z tym jedzeniem ???

Offline grecka Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 08.08.2008
Witam:)
3 września 2007, 16:00
Nie daj się zwariować:)
Koty to mistrzowie manipulacji:):):) Ja mam zawsze ten problem gdy wyjeżdzam z Marcinem- dajemy Matylde pod opieke Tesciówki. Ta karmi ją gotowanym mięskiem z reki, samymi smakołykami. Gdy wracamy w domu czeka na nas rozpuszczony potwór w kocim ciałku:) Zaczyna się zabawa w kto kogo przetrzyma. Matylda ostentacyjnie nic nie je- my udajemy że tego nie widzimy.  ::)  Pilnujemy tylko, żeby miska była pełna. Po jakimś czasie Matylda ustępuje i z kuchni dobiega nas pochrupywanie suchej kociej karmy i cichutkie zadowolone mruczenie. Im dłużej Kicia jest u Teściówki, tym dłuzej trwa stan zimnej wojny, ale w końcu i tak wygrywa zwykły głód ;) Twoj Kot na pewno sam sobie krzywdy nie zrobi wiec daj mu troche czasu:) Papaty

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
4 września 2007, 08:54
Ja nie wiem kto kogo przetrzyma - dzisiaj mieliśmy pobudkę o 4 rano :( dalej je tylko suche na reztę nawet nie chce patrzeć  ::) a mama miała dla niej właśnie puszki i saszetki...i to właśnie wtedy się zaczęło - u rodziców, nie wiem dlaczego ???

Offline grecka Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 08.08.2008
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
4 września 2007, 21:06
Pomyśl co bedzie miało dla was bardziej uciążliwe skutki- to ze będzie jadła to co wy chcecie, czy kiedy bedzie jadła to co ona sobie zazyczy. A swoją drogą to dobrze że chce jeśc suche. Skoro je, bawi sie i ma ochote robić wam złośliwości to znaczy że nic jej nie jest:):):) Poprostu obraziła się:)

Offline grecka Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 08.08.2008
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
8 września 2007, 18:36
Jak tam Maja? Kicia je już normalnie czy nadal strajk? Pozdrawiam

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
19 września 2007, 13:13
Powiedzmy, że normalnie - zjada puszki mieszane z saszetkami i chrupki...woli RC ale Puriną też nie gardzi za bardzo...uwielbia kukurydzę, tuńczyka a filety wręcz ubóstwia :P

To moje kocię kochane..teraz to ona już się taka dorosła robi :D




Offline Yukari-chan Kobieta

  • uzależniony
    • Photoblog
  • data ślubu: 26.09.2009
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
19 września 2007, 14:38
No ale kocica szybko wyrosła :D Jeszcze dosłownie przed momentem była taka maciupka  ::)

Widzę Maju, ze ty też masz okupowany monitor :D

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
19 września 2007, 19:58
Ja ją karmię i puszkami i saszetkami a Animondy, ale jak czytam skła to faktycznie saszetki jakby lepsze - więcej mięska jest (przynajmniej w tych dla kociąt) i marcheweczka, skorupiaki jakieś...w puszkach aż takiego wyboru nie mam ::)
Za odkurzaczem, podobnie jak za mopem to moje kocię biega jak szalone - uwielbia, jak "sprzatamy", na mopie się ślizga a na odkurzaczu jeździ ;D

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
20 września 2007, 12:26
Martini - zgadza się wszystko, kropka w kropkę...nasza jeszcze włazi mi pod prysznic jak ja wyjdę albo do jednej z komór w zlewie w kuchni ;D ścierki też kradnie :D

A tą kreseczkę to ma jeszcze powiedzmy na dolnej wardze i też to zabawnie wygląda ;)

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
20 września 2007, 12:42
Maju - śliczna kota :) Pięknie wyrosła i wydłużyła się :) Ciekawie się czyta to, co piszesz o jej zachowaniach, bo nasz Bąbel robi z kolei zupełnie odwrotnie :) Tzn odkurzacza się boi, śpi obok na fotelu (albo ew. w moich nogach jak są chłodniejsze noce), nie gryzie rąk i jest bardzo samowystarczalny ;) Oczywiście lubi czułostki i zabawy z szalony ganianiem, ale tylko wtedy kiedy sam ma na to ochotę.
Zostawiliśmy go na 10 dni samego z przychodzącą 2x dziennie sąsiadką. Dzwoniłam najpierw codziennie jak durna, bo bałam się, że on to rozstanie bardzo przeżyje - ale gdzie tam! Jadł i bawił się jak zawsze. Co prawda jak wróciliśmy to nie odstępował mnie na krok przez dwa dni, ale żadnego focha nie walnął, a potem to mizianie mu przeszło. A w domu nic nie było rozwalone, przewrócone, nabałaganione.
Taki nam się egzemplarz zdystansowany trafił ;)

Ale już planujemy drugiego kota - po rozmowach i oglądaniu chcemy czarnego dymnego kocurka rasy Maine Coon. Dorosły wygląda tak (reproduktor Ares z hodowli Agattino spod Wrocławia):


Najbardziej chcielibyśmy kocurka z tej hodowli, z której pochodzi powyższy Tatuś, ale nie wiemy ile będziemy czekać. Po Aresie w połowie sierpnia urodził się miot, w którym są dwie dymne czarne koteczki. Zastanawiamy się dość poważnie, ale jednak chyba wolelibyśmy kocurka (chociaż w sobotę jedziemy zobaczyć maluchy i kto wie czy nam serce bardziej nie zabije). Czarny dymny u MCO to dość rzadki kolor, są też dwie hodowle w których spodziewane są czarne dymniaki, ale wszystkie bardzo daleko od Wrocławia. A ta hodowla na miejscu jest cudowna (raz już tam byliśmy) - hodowczyni to bardzo miła i ciepła osoba, a koty fantastycznie wychowane i miziaste...
Zobaczymy jak będzie - mam nadzieję, że niedługo pojawi się u nas nowy futrzak :) Imiona dla kocurka już mamy - będzie albo Frędzel albo Dymek. Dla koteczki myślałam o imieniu Zoe, ale nie wiemy czy na kotkę się zdecydujemy...

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
21 września 2007, 09:27
Martini - jeszcze nie miałam okazji :) Ale imię już dawno za mną chodzi i gdybym wiedziała, że nie zrobię tym krzywdy dziecku, to zarezrwowałabym dla swojej przyszłej córki ;) A tak - może będzie kota :D
Mnie w sumie wszystko jedno czy kocur czy kotka, ale Mąż strasznie nalega na kocurka. A ja coś czuję, że w sobotę zakocham się w jakiejś małej dymce :)

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
21 września 2007, 09:33
Piękności, a jak z pielęgnacją takiego kocika :?:

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
21 września 2007, 10:28
Maja - ano właśnie nie tak źle :) Tak jak u Brytków - czesanie gumowym zgrzebłem co kilka dni :) One się nie kołtunią jak nie wychodzą na dwór, więc praktycznie zajęć pod tym względem nie przybędzie. Na czarnych bluzkach będę po prostu miała dłuższe włosy ;D

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
21 września 2007, 10:30
He he - dobre...u nas ostatnio babka nas zaskoczyła w meblowym zachwalając pewną tkanine obiciową dla posiadaczy kotów ;D okazalo się nawet, że mamy takową na naszym wypoczynku a teraz będzie na krzesłach - czego to człowiek dla tego kochanego futra nie zrobi :)

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
21 września 2007, 11:05
Maja - a zdradź jaka to tkanina? :) Zawsze się przyda taka wiedza :)
My byśmy chcieli bardzo mieć w salonie (jak już się mieszkania dorobimy) skórzany zestaw i w jakim byłam szoku jak weszliśmy do domku tej hodowczyni, a tam salon w skórze! A ona ma 5 kotek i 2 kocury, a do tego małe bąble co chwilę. Otóż okazało się, że MCO WCALE jej tego nie drapią! Normalnie widziałam na własne oczy. Mój Mąż się uchachał, bo wychodzi na to, że uda się mieć skórę w salonie :) Co prawda to będzie ekoskóra, więc tańsza i można co jakiś czas obijać, ale i tyle naszego :)
A mieszanka kolorystyczno-rasowa jaka nam wyjdzie będzie super :) Już się właściwie nie mogę malca doczekać w domu :) No i jestem ciekawa reakcji Bąbla :)
Jeśli koteczki nam się spodobają i wybierzemy jedną, to moglibyśmy ją odebrać już pod koniec listopada.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
21 września 2007, 11:15
Beth ja nie wiem jak to się nazywa ale wygląda jak ircha, aaa i my mamy przeciez rattanowe boki, a nasza kota wogóle nie jest nimi zaineteresowana tzn. kłamię, jak nie zwracamy na nią uwagi to staje tak, zeby jej nie sięgnąć i skubie ;) w ten sposób domaga się zabawy na przykład...małża spytam jak to się nazywa, aaa i to jeszcze nie chłonie płynów jak ci się wino rozleje to spływa  8)
Myślę, że to że kot nie niszczy umeblowania zależy też od tego, jak się go wychowa - nasza ma na koncie stłuczkę, jak była malutka i to z naszej winy :-\, koty to przecież na prawdę mądre zwierzęta są :taktak:
Już widzę, jak obok Bąbla biega taka piękność - ja bym koteczkę brała ;)

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
21 września 2007, 12:45
Maja - ja też bym brała, ale wiadomo jak to jest z chłopami :) Mój sobie ubzdurał, że chce kocura i ma być kocur. Ale spokojnie - pewnie go jakoś nagnę ;)
A powiedz mi - nie boisz Ty się sterylizacji? Mnie to najbardziej przeraża przy posiadaniu kotki. Cały czas się zastanawiam czy dałabym to radę psychicznie przeżyć.
Martini - napisz mi jak u Ciebie kicia zniosła zabieg?

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
21 września 2007, 12:54
Boję się jak cholera, ja wiem że trzeba - bo ona się potem będzie męczyć ale jak tylko pomyślę to normalnie :'( a to już niedługo :-\

Offline agatonek Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 26.07.2008
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
21 września 2007, 14:54
Beth, jak Twój mąż zobaczy śliczną dymną koteczkę to pewnie ciężko mu będzie zrezygnować  ;)

Ja mam w domu kocicę, wysterylizowaną. Zabieg odbył się po pierwszej rui, która nawiasem mówiąc była trudna dla wszystkich. Kota wyła, łasiła się, piszczała, wystawiała kuperek i... obsikała w domu wszystkie ściany. Trwało to parę dni a w piątek rano zawiozłam ją do weta. Odebrałam po południu, lekko wybudzoną ale jeszcze nie całkiem.
Mało się w domu nie popłakałam. Kotek ledwo trzymał się na na łapkach, miał problemy z utrzymaniem równowagi, na ogolonym brzuszku był opatrunek z plastrem jeszcze podbiegły krwią. Kotka nie mogła w ten dzień jeszcze jeść, więc ja po prostu starałam się, żeby spokojnie sobie odpoczęła. Ale ona zbierała się i chwiejnym krokiem ruszała w stronę dziury (mały otwór przez który można się przedostać do pojemnika na pościel) w kanapie. Biedna była strasznie. Musiałam w pokoju pozatykać wszelkie otwory, a kotę położyłam sobie na brzuchu. Z mojego brzucha na szczęście nie  uciekała. Kuwetę położyłam obok siebie  ;) i tak dotrwałyśmy do rana. Na drugi dzień już było dużo lepiej. Podkarmiłam ją trochę - wcinała tak łapczywie że musiałam dawkować porcje. Po dwóch dniach kocura była już całkowicie sprawna. Co do rany, to zagoiło się wszystko bez problemu. Ale sierść odrastała przez parę miesięcy więc wyglądała troszku dziwnie  ;) 

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Odp: "Kocie mamy" palec do budki
21 września 2007, 15:02
No to nie jest takie właśnie hop-siup z tą rują, bo jednak pierwszą trzeba przeczekać. I ta pierwsza może być najgorsza :( Sam zabieg ponoć nie jest bardzo skomplikowany, ale jednak poważniejszy niż u kotów. Nasz kastrację przeszedł bardzo dzielnie - następnego dnia już właściwie był jak nówka. Ale jednak ze sterylizacją jest ciężej...
No zobaczymy - może po prostu trzeba będzie jeszcze chwilkę poczekać na drugiego kocurka. Zamarzyliśmy sobie nietypowy kolor, to swoje w kolejce odstać musimy ;)