e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: "Kocie mamy" palec do budki  (Przeczytany 328978 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

"Kocie mamy" palec do budki
22 marca 2007, 11:25
piekne te kotki ale cena jest powalająca jak dla mnie
mąż by mnie z domu wywalił
chyba pozostane z moją Antosią ze schroniska :skacza:

Offline narwanka Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
22 marca 2007, 11:41
Sliczy kociak :) Podobaja mi sie strasznie MC i NFO :D To jedne z najladniejszych kotow - zwlaszcza rude i kremowe :



NFO Z hodowli Sikrad*PL  :brewki:

Offline duddis

"Kocie mamy" palec do budki
22 marca 2007, 19:16
ja właśnie dlatego wziełam drugiego kota, żeby pierwszy nie był zazdrosny o dziecko. sprawdziło się. ale ja wziełam drugiego też kocura. jakby była kotka to by trzeba jedno wykastrować, albo kotka na antykoncepcji by musiała jechać. a to mi nie odpowiadało. między kotami jest różnica 1,5 roku. bardzo dobrze się dogadują. ani jeden ani drugi nie zaczął znaczyc terenu.


Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
"Kocie mamy" palec do budki
22 marca 2007, 20:06
Beth faktycznie nie mówimy o kocie "na kolanka"...
Ola chce rozwinąć hodowlę i zależy jej bardziej na sprzedaży dla hodowców...może dla mnie jako dla zaprzyjaźnionego konowała zastosowałaby system prowizji... :los:  :los:  :los: A mama tych maluchów (1,5 roczna kotka) jest europejskim championem....tato też jakiś medalowy.

Kota chyba nie kupimy....brak entuzjazmu ze strony męża...walczyc o to nie będę...
Ale foty kotów zamieszczę...tylko muszę poczekać aż maluchy trochę podrosną - dopiero w poniedziałek się urodziły.

Offline Gosia-oosta Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
22 marca 2007, 20:50
piękne te wasze kociaki :) musze watek pokazac mojej koleżance z pracy, która koty uwielbie..na pewno jej sie spodoba..narwanka, ten tatus przystojne kocisko, nie ma co, dostojny bardzo..

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
"Kocie mamy" palec do budki
22 marca 2007, 21:14
Rozumiem Twoje zdanie...ale jednocześnie rozumiem pasję hodowców.
Sama miałam psiaka ze schroniska...czy kupię kota nie wiem...ale wiem, że równie mocno chwyciłby mnie za serce rodowodowy arystokrata jak i zwykły dachwiec z charakterem.

Offline Yukari-chan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 00:14
Ostatnio - chyba w zeszłym miesiacu była nawet akcja kastrtowania zwierząt w dużej ilosci placówek w polsce i ceny były dość niskie - trzeba się było jedynie zapisać kilka tygodni wczesniej aby łądnie w termin akcji utrafić. Przykładowo sterylka koteczki kosztowała 40 zł.

Mam takie samo podejscie jak martini. Kot schroniskowy niczym się nie różni od tego hodowlanego...no moze poza tym, że bardziej tęskni za domkiem i człowiekiem.

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 09:46
Cytat: "martini"
I choc w pelni rozumiem Wasze zachwyty nad rasowymi kotami, to jednak kraje mi sie serce na mysl o tysiacach wydawanych na kota z hodowli, podczas kiedy dachowce siedza w schroniskach... i czekaja

zgadzam sie w 100%
byc może moje zdanie laczy sie z tym że w życiu nie dałabym 5000,- za KOTA!!!!
chyba że chciałbym go wystawiać

ja mam już 3 kota (pierwszy uciekł, drugi był chory) i w końcu stwierdzilismy że uratujemy kolejne życie (mam też psa ze schroniska)
akcja była krótka pojechalismy wzieliśmy od razu do weta
w nosy spała razem z nami na moim policzku
koteczka była taka malutka że przez pierwszy miesiąc musiałam ją nosić w bluzie jak kangurzyca bo tak sie garneła do ciepła
dorosła wyszła z torby ale mnie nadal traktuje jak matke
i odwdzięcza sie za uratowanie życia jak zaden inny

Offline Beth Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 10:57
Wszystko ładnie pięknie, ale jeśli mielibyśmy zrobić statystyki kotów ze schroniska, dachowców w nowych domach wykastrowanych/wysterylizowanych i porównać je z liczbami kotów rasowych w nowych domach, które są wykastrowane/wysterylizowane to 99% tych rasowych będzie już po kastracji, co będzie pewnie odpowiadało jakimś 10-20% dachowców.
Uważam (to będzie uogólnienie i proszę absolutnie się tu nie czuć urażonym, bo jeśli postępujęcie inaczej to tylko brawo dla Was), że koty rasowe są wzięte do domów z większą odpowiedzialnością, jest im zapewniona większa opieka (nawet weterynaryjna) i te koty po prostu nie chodzą samopas, nikt ich nie wypuszcza z domu bez nadzoru. Z dachowcami jest inaczej - większość właścicieli wcale ich nie szczepi, nie kastruje, wypuszcza i pozwala, aby się niekontrolowanie rozmnażały. Moja szwagierka jest tego najlepszym przykładem. Mają kota (w domku), który od początku był karmiony bardzo kiepskimi karmami (np. kiciusiem z biedronki), nie miał swoich zabawek, posłania, a teraz jest to kot któremu nikt nie okazuje wiele czułości (mam wrażenie, że ten kot jest takim dodatkiem do domu), chodzi od rana do wieczora po dworze i zapładnia pewnie wszystkie kocice oraz walczy z innymi kocurami.
Nie piszcie mi tylko, że to nieprawda, że to są odosobnione przypadki. Jeśli takimi by były, to w schroniskach nie byłoby tylu kociąt i kotów bezdomnych, po podwórkach nie chodziłyby biedne i zapchlone dachowce. Ostatnio była ta akcja tańszej kastracji i sterylizacji i skorzystało z niej bardzo dużo osób, które mają RASOWE koty. Także ja rozumiem potrzebę przygarnięcia dachowca, ale to nie rozwiązuje problemu, który jest bardzo duży. Pomóc pewnie mogłaby duża i rozległa kampania świadomościowa w całej Polsce i kastrowanie KAŻDEGO kota, który trafia do schroniska. A na to brakuje pieniędzy.

Offline Yukari-chan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 12:17
Cytat: "Beth"
Z dachowcami jest inaczej - większość właścicieli wcale ich nie szczepi, nie kastruje, wypuszcza i pozwala, aby się niekontrolowanie rozmnażały.


Dokładnie. Znam jedną osobę - która przygarnęla kotkę "bo to przecież takie słodkie" ... Nie sterylizowali jej przez bardzo długi okres, zamiast tego faszerowali kotkę hormonami, żeby zbytnio się nie naprzykrzała. Za każdym razem jak przychodziliśmy w odwiedziny kotka chowała się za kanapą, na kuchennej szafie, lodówce, gdziekolwiek byleby jej tylko nie było widać - bała się ludzi.
Dopiero jak im pokazałam zdjęcia kotek które były właśnie na hormonach, umierały na ropomacicze to ze strachem polecieli do weta wystrerylizować małą.
Ludzka nieodpowiedzialnosć czasem aż paraliżyje!
Przeciez zwierzak to nie jest zabawka którą się posadzi na parapecie i siedzi dla ozdoby! ...
Ale się zdenerwowałam!

Swego czasu - jeszcze za czasów liceum pomagałam w pewnym okoliczym schronisku. Tam każdy nowy kot jest badany przez lekarza, kastrowany i otrzymuje pakiet podstawowych szczepień. Schronisko jest małe i ma dość dużą pomoc ze strony okolicznych szkół i zakładów pracy. Każdy kto przyjechał po zwierzę dodatkowo płacił symboliczną sumę jako rekompensatę tego leczenia. Potem zwierzaki były kontrolowane przez nas przez jakiś czas - czy maja się dobrze w nowych domkach, wszystko po to, zeby nie trafiły znów na ulicę. Wiele kotów nie wracało do schroniska - dożywały starosci u nowych właścicieli.

Zgodzę się z Beth, ze kot rasowy to większa odpowiedzialnosć...ALE - każdy kot, rasowy czy dachowiec to taka sama żywa istota która potrzebuje opieki i kochajacego człowieka.
Tyle ode mnnie :)

Offline Beth Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 13:05
Yukari - mój poprzedni post wcale nie miał na celu wzbudzić reakcji typu "czy rasowe koty są bardziej warte kochania niż dachowce?", także ja się zgadzam z tym, że jeden i drugie wymagają tyle samo czułości, opieki i kontaktu. Bardziej mi chodzi o to, ze ludzie nie mają świadomości na co się decydują biorąc do domu żywe zwierzę, a jeśli biorą kociaka, bo kotka w piwnicy się okociła to robią to bardziej pod wpływem impulsu niż przemyślanej decyzji. I potem wychodzą takie historie jak opisałaś.
Z rasowymi jest o tyle lepiej, ze zazwyczaj ludzie najpierw zapoznają się z charakterystyką rasy, potem szukają hodowli i często czekaja na kociaka ponad 3m-ce, co pozwala dodatkowo zastanowić się czy to sluszna decyzja. Tak włąśnie jak widze robi Narwanka, tak zrobiłam ja i pewnie inne osoby, które chcą rasowca.
Ja bym najchętniej przygarnęła wszystkie niekochane i biedne stworzenia, ale to niemożliwe. Jedyne co staram się robić to propagować program 'rasowy=rodowodowy' i wpłacać regularnie pieniądze na fundacje pomagające zwierzakom.
Niedoścignionym wzorem, do którego faktycznie niektóre polskie schroniska dążą, są dla mnie schroniska, a nawet specjalne komórki w policji w USA zajmujące się tylko  sprawami zwierząt. Na Animal Planet często pojawia się program  "Policja dla zwierząt w Miami" albo "SPCA". Tam to dopiero jest kontrola nad tym wszystkim!

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 14:11
To wszystko zależy od ludzi. Ja kocham moje dachowce, mają opiekę wspaniałego weterynarza (kicek i kicka, obydwa po zabiegach), szczepienia, jedzenie, zabawki, itd... O rasowca nie dbałabym bardziej, bo wydaje mi się, że o moje kicuchy dbam wystarczająco dobrze :)
Niestety, ale jak piszesz Beth , procentowo to wygląda źle, bo nie każdy tak dba o dachowce. Jak usłyszałam kiedyś od koleżanki z pracy, że jej mama sama zabiła kociaki bo ich pół dzika kotka okociła się na balkonie... jak usłyszałam "przecież by nam co rok rodziła, co byśmy z tym robili"...  :evil: cóż... nie za dużo teraz rozmawiamy... :evil:

Offline Yukari-chan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 14:17
Cytat: "Beth"
Yukari - mój poprzedni post wcale nie miał na celu wzbudzić reakcji typu "czy rasowe koty są bardziej warte kochania niż dachowce?"


Ale nieee- źle mnie zrozumiałaś - ja tylko dodałam cos od siebie :)
Cytat: "PumoRi"
Jak usłyszałam kiedyś od koleżanki z pracy, że jej mama sama zabiła kociaki bo ich pół dzika kotka okociła się na balkonie... jak usłyszałam "przecież by nam co rok rodziła, co byśmy z tym robili"...


O boże!
Przeciez ja bym takiego człowieka chyba... :pogrzeb:
Mojej koleżanki mama wyrzuciła kota z 4 piętra przez okno...bo chciała sprawdzić czy kot spadnie na 4 łapki  :mdleje: Kotu na szczęście nic się nie stało - podobno, bo zwierze w szoku nie czuje bólu, ale nie mogę zrozumieć takiego zachowania :dno:

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 14:30
dziewczyny ale to niestety wszystko zależy od właściciela
uważam że jak ktoś bierze zwierzaka ze schroniska to tak jakby brał od hodowcy tylko nie płaci za niego takich chorych pieniędzy
moje oba zwierzaczki są wysterelizowane i nie brałam udziały w żadnych akcjach ani nikt mnie nie musiał uświadamiać
za psa 8 lat temu płaciłam 120,- a za kota jakoś w zeszłym roku 150,-
ale zgadzam sie że ludzie są nieodpowiedzialni i pozwalają na niekontrolowane rozmnażanie, przykładem są np moi teściowie
mieli cocer spaniela i jak wyprowadzili sie na wieś to oczywiscie od razu zaszła
miała 6 a za kilka lat znowu szóstke z którego jedno zostało w domku
na szczęście wszystki znalazły dom ale po co
potem ta jej córeczka zaszła i to również 2 razy po 7 sztuk
moja mądra teściowa zaczeła ją faszerować hormonami dzięki którym miała cieczke 4 razy w roku
w koncu namówiłam ich do sterylizacji i jest spokój, ale to prawda ich głupota nie zna granic
nie chcieli jej sterylizować bo zwariuje
moim zdaniem każda suka w schronisku powinna być wysterelizowana a pies wykastrowany
szkoda że panstwo zamiast znowu spierać sie o aborcje i dawać grubą kase na świątynie opatrności bożej nie pomysli o naszych małych przyjaciołach

Offline narwanka Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 14:34
Ktore koty sa lepsze to nie dojdziecie kochane nigdy bo obydwa :D

Ja np. biore(kupuje) kota rasowego bo chce wiedziec jakich zachowań i jakiego wyglądu mogę sie po moim kocie spodziewać. Chce kota trzymać tylko w domu (tzn. spacery na smyczy mile widziene tez) a nie wiem jak dachowiec by sie w domu czuł. Po za tym zawsze marzył mi się włochaty przyjaciel :)

Jeszcze 35 dni do urodzin kotków :D A w lipcu beda u nas..... jak to duuuuuuuuuuuuuuuuuzo czasu chlip... :(

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 14:44
Cytat: "Yukari-chan"
Mojej koleżanki mama wyrzuciła kota z 4 piętra przez okno...bo chciała sprawdzić czy kot spadnie na 4 łapki

 :szczeka:  :evil:  :cry:
brak mi słów...

Offline Yukari-chan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
23 marca 2007, 15:17
Cytat: "narwanka"
Jeszcze 35 dni do urodzin kotków  A w lipcu beda u nas..... jak to duuuuuuuuuuuuuuuuuzo czasu chlip...


Szybko zleci - zobaczysz :) A potem będzie sama radość :)

Cytat: "jagodka24"
szkoda że panstwo zamiast znowu spierać sie o aborcje i dawać grubą kase na świątynie opatrności bożej nie pomysli o naszych małych przyjaciołach


Tak poza tematem wam się wtrące - słyszałyście, ze firma która wzięła kase na budowę światyni podobno zbankrutowała ?  :drapanie:

Offline megan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 07:51
ech ale dyskusja rzogorzala  :los:
koty wszystkie sa cudowne - tylko niektore potrzebuja pomocy, kochajacych dloni i cieplusiego domku i kogos komu moga ufnie wtulic pyszczek w dlon wiedzac ze nic zlego wiecej sie nie stanie ... dachowce, mieszance, podworkowe maluszki  :los: chore i bezbronne - milosc mojego zycia  :los:

[/URL][/img]

[/URL][/img]

[/URL][/img]

[/URL][/img]

Offline ilka2 Kobieta

  • entuzjasta
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 15.09.07 cywilny, 22.09.07 kościelny
"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 08:21
Tak wyglądała moja Czarna jak ją przyniosłam w kieszeni z targu za 1 grosika:))))


Offline megan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 08:24
cudna  :los:

Trini karmiona przez Pawelka

[/URL][/img]

Offline ilka2 Kobieta

  • entuzjasta
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 15.09.07 cywilny, 22.09.07 kościelny
"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 08:35
Tak sie kocha z moim psiakiem


Tak rosła i przechodziła etap chodzenia po drzewach


A teraz taka piękna jest:

Offline megan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 08:45
i jak tu nie kochac kotusiow  :los:

Offline Yukari-chan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 09:08
na tym ostatnim zdjeciu - "jakie ty masz oczyska!"  :skacza:
Kochane to ;]

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 17.09.2005r.
"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 10:11
hmm nie rozumiem Beth.. kiedy mówi o karmieniu kotów...a co to ma wspólnego z miłością do nich... piszesz, że jak ludzie mają dachowce, to karmią je byle czym, nie dbają o nie, puszczają itp..

.. Mój kotek europejski (bo teraz tak się nazywa dachowce) je, jak Ty to mówisz szitowate karmy z Biedronki, Tesco czy Lidla.. (czasem Kit keta jakiegoś lub Darlinga) + karma Whiskas (innej nie chce), bo na jakieś "wypasione" puszki nas nie stać, a nasz kotek je na potęgę... :drapanie:

  Ważne, że wybieram karmy, które zjada...;)


   Nasz Fokusik jest kastrowany, biega sobie po dworze wtedy, kiedy chce... wypuszczamy go na dwór, a jak chce wrócić, to wchodzi po drabince  na parapet i miauczy, albo puka pazurkami w okno....    :skacza:

Toficzek, nasz poprzedni kot, również był wspaniały (kto siedzi dłużej na forum, to wie, w jak ważnym momencie naszego życia nam zaginął i jak Fokus trafił do naszego domu), był bardzo łagodny, nie ganiał za kotami, nigdy się nie gryzł z innymi,  nie kastrowaliśmy go, zachowywał się jak dziewczyna ;)   no i był mniej wybredny jeśli chodzi o jedzenie (czyt.nie domagał się karmy whiskas)

 Oba nasze kociaki są wspaniałe... Tofik zawsze zostanie w naszej pamięci.. a Fokusik cóż.. to trochę inny charakterek ;)

   Właśnie wczoraj Foka wrócił wieczorem ze spaceru cały wymazany, czarny na łapie, brzuchu... nie wiem czy upaćkał się gdy był pod jakimś samochodem (np. otarł się o koło) czy inaczej, ale był straszliwie brudny.. Kodzik go wykąpał ( z moją pomocą), ale akurat wczoraj to chyba był zły dzień... to była istna masakra w łazience.. kotek wsciekły, skakał jak opętany po wannie i kafelkach, 3 razy wyskoczył z wanny, 2 razy poleciał na plecy bo się wykręcał lądował w wodzie..  łazienka cała była zalana, a Kodzio podrapany i zakrwawiony... :(

 ale kotek się chyba zbytnio nie obraził.. rano przyszedł do naszego łóżka, położył się, spał, potem wstał, miauczał, zrobił nam jak zwykle masażyk...  także chyba nie jest zbytnio na nas zły  :taktak:

Offline Beth Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 11:56
Madzialena - weź się zastanów co napisałaś, aż mi się nie chce tego komentować. Wg mnie jesteś po prostu nieodpowiedzialną osobą, która nie powinna mieć zwierząt i tyle.
Wypuszczasz koty, żeby latały, jeden już Ci zginął, a skoro nie był kastrowany to nie dość, że zapładniał zupełnie bez sensu inne kotki, które potem lądowały z kociętami na dworze to jeszcze na dodatek pewnie przez to zginął - zagryzł go inny kot albo wpadł pod samochód. Tego drugiego pewnie czeka podobny los, bo jeśli biega zupełnie bez nadzoru i wczoraj prawie został przejechany to może się to zdarzyć powtórnie.
Puszki, które kupujesz to największy shit na rynku - zawartość mięsa w tych puszkach to max. 2-3%, reszta to spulchanicze i sztuczne składniki. Puszki lepsze, które mają sensowną zawartość mięsa (co najmniej 30%) wcale nie są wiele droższe. A jeśli tak bardzo Cię nie stać na porządną karmę, to kup kawał wołowiny, potnij na kawałki, zamroź i dawaj kotu dwie porcje dziennie po rozmrożeniu. Chociaż coś mi się wydaje, że byłoby to dla Ciebie czasochłonne.
Nie obchodzi mnie co teraz napiszesz, uważam, że nie potrafisz zapewnić opieki swojemu kotu. I szczerze mu współczuję.

Offline Yukari-chan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 12:36
Cytat: "Madzialena"
.. Mój kotek europejski (bo teraz tak się nazywa dachowce) je, jak Ty to mówisz szitowate karmy z Biedronki, Tesco czy Lidla.. (czasem Kit keta jakiegoś lub Darlinga) + karma Whiskas (innej nie chce), bo na jakieś "wypasione" puszki nas nie stać, a nasz kotek je na potęgę...  

Ważne, że wybieram karmy, które zjada...;)


Ja chyba źle przeczytałam!
Nie mogę uwierzyć ! On tego nie je bo to lubi...on to je bo się uzależnił! Tak jak Beth napisała - w tych karmach jest tyle mięsa co w mące cukru! To zwykła chemia i tylko szkodzisz kotu karmiąc go tym. Ale jak miłe ci problemy żołądkowe zwierzaka, jego cierpienie później, krew w odchodach to jak najbardziej - whiskas i inne tego typu zalecane... :mdleje:

Cytat: "Beth"
Wypuszczasz koty, żeby latały, jeden już Ci zginął, a skoro nie był kastrowany to nie dość, że zapładniał zupełnie bez sensu inne kotki, które potem lądowały z kociętami na dworze to jeszcze na dodatek pewnie przez to zginął - zagryzł go inny kot albo wpadł pod samochód. Tego drugiego pewnie czeka podobny los, bo jeśli biega zupełnie bez nadzoru i wczoraj prawie został przejechany to może się to zdarzyć powtórnie.


W ogóle nie mogę zrozumieć takiego czegoś - jak można puszczać biedne zwierzę bez opieki. Bierzesz do domu podległe tobie stworzenie to przydałby się trochę odpowiedzialności!

Tutaj kilka cytatów z innego forum - historie prawdziwie, tragiczne - przemawia do to Ciebie, Madzialena?

I ten - bardzo trafny!
Cytuj
Chciałabym ostrzec wszystkich wypuszczających swoje kotki na dwór, mieszkających w większych lub mniejszych miastach ale w blokach. Jeżeli wypuszczacie swoje kociaczki na dwór (nawet na parę godzin) musicie się liczyć z możliwością, że kot może wrócić w stanie napradę opłakanym i to nie z powodu pogryzienia go przez psy, tylko z winy ludzi, którzy przez swoją głupotę lub nieuwagę mogą skrzywdzić tak niewinne stworzonko jakim jest kotek.
MOja kotka (Monka) półtora tygodnia temu wrócila z rannego spacerku niestety tylko już na dwóch nogach, ciągnąc cały "tył" za sobą. Następnego dnia okazało się że ma zwichnięty prawy staw biodrowy i konieczna jest operacja (wycięcie główki kości biodrowej, itd. same nieprzyjemne rzeczy). Nie miała żadnych śladów po pogryzieniu więc to nie mógł być pies. Sama raczej z niczego nie skoczyła, bo w okolicy nie ma wysokich drzew i za bardzo nie miałaby z czego. To mogło byc wszystko, ale najbardziej prawdopodobne jest to, że po prostu ktoś albo potrącił ją rowerem, albo (jak przycupneła sobie koło krzaczka) potrącił nogę.
Kotka bardzo się ocierpiała (przed i po operacji). Na szczęście wraca już powoli do zdrowia (dzisiaj miała ściągnięte szwy). Za jakieś 5 tygodni powinna normalnie chodzić, ale nie wiadomo czy będzie jeszcze kiedykolwiek skakać.

Naprawdę trzeba bardzo uważać, ja już nie wypuszczam moich kotów samych na dwór w obawie o inne rzeczy, jakie mogą się im przytrafić (złamania, pogryzienia i inne), a koty były tylko przed blokiem, nigdzie dalej nie odchodziły.

Tak ku przestrodze, jeżeli decydujecie się na wypuszczanie swoich kochanych kociaków na dwór to zawsze może się coś im przytrafić i sa narażone naprawdę na wiele niebezpieczeństw.

To wasz wybór...


Też mam dachowca - kocham go jak nie wiem, ale czy pzrez to jestem gorszą kociarą, bo nie wypuszczam go na dwór, bo nie karmie whiskasem, tylko czasem jak nie mam kasy, a bywa - gotuję mu kurczaczka albo inne mięsko? To źle ?
Aż się płakać chce... :sad:

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 17.09.2005r.
"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 13:24
Sorry dziewczyny, ale jesteście niesprawiedliwe...  i te okropne zdjęcie wcale nie było potrzebne.. nie jestem w stanie oglądać czegoś takiego...
 mój kot nie został wczoraj potrącony przez samochód, więc tak nie pisz...

 Poza tym, to jest mój kot, więc pozwól, że będę go karmiła tym, czym chce.. on jest wybredny.. parówek, wędliny, mięsa, ryby, gotowanego kurczaka, indyka nic nie tknie!! próbowałam mu dawać inne rzeczy, ale nie chce... więc dostaje puszki..  poza tym skoro mam męża, to również on decyduje o tym, co je nasz kot.. i nie zgadza się na kupowanie drogiego jedzenia..  poza tym, gdy znaleźliśmy Fokusa miał około 8-9 miesięcy.. od początku próbowaliśmy z różnych jedzeniem,, niestety.. uparł się i już.,, jedyna rzecz jaką jeszcze je i czasem mu kupujemy to surowa wątróbka..

po drugie wiem, co jest w tych puszkach, wszystkich nie je, niektórych w ogóle nie ruszy.. a,że  uzależniają? uzależniają właśnie te firmowe karmy.. przecież daję mu Whiskasa (sucha karma) i niestety innej już nie chce..  więc myślę, że gdybym zaczęła mu dawać puszki Whiskasa to potem nic innego by nie zjadł...


 a Tofik nie zginął ot tak sobie,, nie było Cię na forum, to nie wiesz dlaczego nas opuścił..

Fokus jest kotem wziętym z dworu,, więc nie będę mu zakazywała chodzenia po dworze.. na smyczy nie pójdzie,, pod opieką nie chce..    Któraś z Was napisała,że on jest biedny bo chodzi po dworze... nieprawda.. przecież ja go nie wyrzucam siłą na dwór,,, idzie jeśli chce (oczywiście, jeśli jest bardzo zimno czy pada deszcz, to go nie wypuszczam).. i jest szczęśliwy. (aa jest kastrowany)


Napadłyście na mnie jak bym Wam zrobiła wielką krzywdę.. pewno część foremek karmi kota tym jedzeniem, tylko się do tego nie przyznały.. ja tak, i mocno oberwałam....

Zrobiłyście mi wielką przykrość,, tylko tyle Wam powiem.. że poczułam się bardzo okropnie.... może wzięłam to zbyt mocno do siebie, ale poczułam się tak, jakbym oberwała w policzek .... i przykro, że na forum jest tyle złośliwości,,

Offline Yukari-chan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 13:37
Cytat: "Madzialena"
i te okropne zdjęcie wcale nie było potrzebne.. nie jestem w stanie oglądać czegoś takiego...


a ja jestem zdania, że takie właśnie rzeczy przemawiaja do ludzi

Cytat: "Madzialena"
a Tofik nie zginął ot tak sobie,, nie było Cię na forum, to nie wiesz dlaczego nas opuścił..


Nie mam na myśli Tofika, czy innego kota - chodzi mi o to, ze każdy kot wychodzący jest narażony na olbrzymie niebezpieczeństwo.

Cytat: "Madzialena"
Napadłyście na mnie jak bym Wam zrobiła wielką krzywdę.. pewno część foremek karmi kota tym jedzeniem, tylko się do tego nie przyznały.. ja tak, i mocno oberwałam....


Napisałam czym karmie swojego Dżejmsa - gotowane wątróbki, kurczak(bardzo lubi z dodatkiem marchewki), wołowina. Z tych "firmowych" Royal canin - niby jest dla rasowych, ale Dżejms zajada aż się uszka trzęsą. Przyznam się - z początku nie miałam zbyt duzego pojecia o karmieniu kota - przez pierwszy okres karmiłam whiskasem - jak mnie wet postraszył nieżytami żółądka, wrzodami jelit i innymi tego typu chorobami wywołanymi "chemią whiskasową" to zrezygnowałam natychmiast.

Cytat: "Madzialena"
i przykro, że na forum jest tyle złośliwości,,


Z mojej strony to żadna złośliwość - próbuję Ci tylko coś uświadomić, a jak karmisz kota czy jak go prowadzisz to Twoja decyzja - tylko pomyśl o konsekwencjach proszę.

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 17.09.2005r.
"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 13:49
Yukari to wytłumacz mi coś proszę...  :taktak:

 piszecie, że karmy sklepowe (no te tanie),są do kitu, bo to same dziwne składniki, mało mięsa.. no i zgadzam się z tym... ale z drugiej strony piszesz, że Whiskas, Kitket itp też są niedobre, bo są naładowane chemią, czymś, co uzależnia itp..  myślałam, że zarzucacie mi właśnie to, ze nasz kot dostaje tanie puszki, a nie Whiskas, Darling, Kitket czy Sheba,..

no to w końcu czym karmić tego kota?

gdy Fokus znalazł się w naszym domu próbowaliśmy od razu wielu rzeczy: wędliny, parówki, konserwy, mięso surowe, kurczak czy indyk gotowany... ale nic nie jadł.. :(  nie wiem, czym on się żywił w pierwszych miesiącach swojego życia, nie wiem gdzie przebywał, w jakich warunkach,... nie wiem czy miał stały dostęp do jedzenia, czy nie.... teraz  w zasadzie on toleruje tylko puszki (chociaż przyznam, ze jest wybredny, bardzo wielu nie lubi i chociałby miał głodować, to nie zje i już), lubi surową wątróbkę, tuńczyka w sosie własnym i kukurydzę z puszki...  więc menu ma ograniczone ...

co ja mogę, że on normalnych rzeczy nigdy nie chciał jeść? :(

Offline Yukari-chan Kobieta

"Kocie mamy" palec do budki
24 marca 2007, 14:07
Cytat: "Madzialena"
piszecie, że karmy sklepowe (no te tanie),są do kitu, bo to same dziwne składniki, mało mięsa.. no i zgadzam się z tym... ale z drugiej strony piszesz, że Whiskas, Kitket itp też są niedobre, bo są naładowane chemią, czymś, co uzależnia itp.. myślałam, że zarzucacie mi właśnie to, ze nasz kot dostaje tanie puszki, a nie Whiskas, Darling, Kitket czy Sheba,..


Nie wiem jak jest z Shebą, nie widziałam składu, nigdy nie kupowałam - moze któraś z was mnie wpomoże :) Ale Whiskasy Kitkety i inne supermarketowe karmy stawiam na jednej półce - chemia, chemia i jeszcze raz chemia.

Cytuj
co ja mogę, że on normalnych rzeczy nigdy nie chciał jeść?


Moja koleżanka tez miałą ten problem. Zrobiła tak, zę ugotowała kotu coś zdrowego, dałą w jego miseczce i zostawiła. Nie ruszył. Nic innego nie dostał. Po paru godzinach zgłodniał, przyszedł i zjadł. I tak robiła stopniowo aż kotek nauczyłsię jeść normalne rzeczy.
Słuszałam tez o sposobach mieszania karm marketowych z jedzeniem normalnym i stopniowe zmiejszanie dawki tego pierwszego, ale nie wiem czy to działa. Tylko o tym słyszałam.

Trzeba próbować - to nie jest wcale tak,ze kociak je To ikoniec - nicinnego nie ruszy - konsekwentnie trza :P

A tak przy okazji - dziewczyny - jak wasze koty reagują na kocimiętkę ?