e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: kucharz, który kradnie...  (Przeczytany 13113 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

kucharz, który kradnie...
23 marca 2006, 12:10
Cytuj
U nas wódka będzie pod kluczem- klucz w rodzinie. W schowku mają lodówkę. Ciekwe tylko, czy mają zapasowe klucze do schowka...

to nastepna sprawa - masz klucz ale nie masz gwarancji ze ktos nie ma drugiego... o kant d...y rozbic cale ceregiele zwiazane z chowaniem ;/
wiec miejmy tylko nadziejej ze bedzie dobrze,..... pozdrawiam  :mrgreen:

kucharz, który kradnie...
16 grudnia 2006, 21:13
nietety przez taka obsluge inni ktorzy robia wesele bardzo czesto maja podgorke. ja po to robie wesela zeby zarobic a ne ukrasc komus wiem ze moja obsluga jest fachowa i uczciwa

Offline KAHA Kobieta

kucharz, który kradnie...
4 stycznia 2007, 20:30
Odświeżam temat, bo wydaje mi się bardzo istotny. Pracuję przy obsłudze wesel od 7 lat i widziałam nie wiele dziwnych sytuacji. Co do złodziejstwa na weselu i w czasie jego przygotowań to spotkałam jedną kucharkę, która kradła "ile wlezie", na sali nie było nikogo z rodziny, bo wszytko było zlecone firmom. Od czasu tamtej dekoracji nigdy nie przyjmuje dekoracji , gdy gotuje ta właśnie kucharka. Nigdy więcej nie widziałam kradzieży na salach, ale może za bardzo skupiam sie na swojej robocie. Co do lokali, to musze napisać, że wszystkie podzielne potrawy typu bigos, flaki, rosół są konsumowane przez obsługę kuchenna , kelnerów i wszelkie inne pomoce, choć wiadomo, że to jest bigos ugotowany na Wasze wesele, to samo z ciastem, zawsze znajdzie się trochę na talerzyku dla obsługi kuchennej i wcale nie trzeba ich częstować, sami się poczestują. Nikt i nic tego nie zmieni. A wódka?? Znam parę lokali, w których zawsze nie odliczają się puste butelki, tylko czy to jest wina obsługi?? A może goście pili sobie gdzieś poza salą i zostawili "gdzieś" puste szkło?? Wiem jedno, na moim weselu nic nie zginęło. A dobre lokale i cateringi nie robią takich rzeczy, bo poczta pantoflowa ma ogromną siłę. Takie jest moje zdanie.

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
25 maja 2007, 18:44
Cytat: KAHA link=topic=2474. msg185601#msg185601 date=1167939015
Odświeżam temat, bo wydaje mi się bardzo istotny.  Pracuję przy obsłudze wesel od 7 lat i widziałam nie wiele dziwnych sytuacji.  Co do złodziejstwa na weselu i w czasie jego przygotowań to spotkałam jedną kucharkę, która kradła "ile wlezie", na sali nie było nikogo z rodziny, bo wszytko było zlecone firmom.  Od czasu tamtej dekoracji nigdy nie przyjmuje dekoracji , gdy gotuje ta właśnie kucharka.  Nigdy więcej nie widziałam kradzieży na salach, ale może za bardzo skupiam sie na swojej robocie.  Co do lokali, to musze napisać, że wszystkie podzielne potrawy typu bigos, flaki, rosół są konsumowane przez obsługę kuchenna , kelnerów i wszelkie inne pomoce, choć wiadomo, że to jest bigos ugotowany na Wasze wesele, to samo z ciastem, zawsze znajdzie się trochę na talerzyku dla obsługi kuchennej i wcale nie trzeba ich częstować, sami się poczestują.  Nikt i nic tego nie zmieni.  A wódka?? Znam parę lokali, w których zawsze nie odliczają się puste butelki, tylko czy to jest wina obsługi?? A może goście pili sobie gdzieś poza salą i zostawili "gdzieś" puste szkło?? Wiem jedno, na moim weselu nic nie zginęło.  A dobre lokale i cateringi nie robią takich rzeczy, bo poczta pantoflowa ma ogromną siłę.  Takie jest moje zdanie.

To dla mnie jest logiczne - trudno żeby kucharz albo kelner kanapki z domu przynosił.  Przecież za zespół, kamerzystę itp też płacimy.  Co do kradzieży to myślę że ci, którym zależy na reputacji nie wezmą ani okruszka.  Mnie uprzedzono, że na pólmiskach będzie niewiele, beda często dokładać lub wymieniac na świeże, natomiast spakują tylko to co nie zostało wydane / z przystawek i sałatek/.  natomiast jeśli życzymy sobie resztki z pólmisków to owszem spakują na wyrażne życzenie do osobnych, podpisanych pojemników.  Ale nie ręczą za czystość owych produktów.  Uważam, że to ok, nie czarujmy się ale gości też mamy różnych - szczególnie nad ranem. . . . . . .

Offline Oleńka81 Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
26 maja 2007, 21:24
Ja byłam okropnie potraktowana po zakonczeniu po weselu!!  :-\
Otóz, nie za bardzo miałam ochote i siłe na to, aby pakowac wszystko i zapakowac do autokaru, zdecydowalismy, ze wezmiemy tylko to zo nie zostalo otwarte, rozpoczete.. tj. wódka, napoje;
a w poniedzialek lub wterek, przyjedziemy i zabierzemy reszte..

Jakie było moje zdziwnienie, gdy przyjecgalismy aby zabrac TO CO NASZE, w koncu zaplacilismy za to!!!
Przypomne ze osób było ok 60, a wesele było robione na ponad 70!! i było zapłacone za te ponad 70 osób..
wiec tego nikt nie ruszył, nikt nie zjadł na weselu.. bo było wszystko wyliczone co do osoby..
moja siostra była swiadkowa, to widziala jak kelnerki zbierały butelki po wódce.. w których była jesczcze wódka... ale w pore zwróciła uwage to zostawiły i tym sie zajmowal mój tato!!

wiec jak przyjechalismy... dostalimy tylko...... mała salaterke sałatki wazywnej z kurczakiem, sałate wazywna, maluśki kawałeczek tortu naszego!! , kilka plasterków wedlin..
to wszystko co dostalismy spowrotem... jaka byłam wściekła!!!!!!!!!!!
zapłaciclismy ponad 6 tys. zł. za wesele.... za samo jedzenie!!!!
a tak zostalismy potraktowani!!
powiem tylko ze to było w białymstoku, dla zainteresowanych podam na prv. nazwe sali.. aby sami sie nie wpakowali w oszustwo!!
kazdemu odradze ten lokal.. a jak juz ktos tam bedzie kiedys mial... to prosze w tym samym dniu zabrac wszystko.. bo to stracicie!!
pozdrawiam!!

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
26 maja 2007, 23:14
Normalnie trudno uwierzyć. . . .  Z tego co wiem od innych to na mojej sali wszystko jest pakowane stopniowo np .  po obiedzie jak kuchnia ma troche wolnego to już pakuja to co zostało z obiadu - oczywiście żadnych rosołków czy makaronu ale znajoma się śmiala, że nawet olbrzymi słoj sosu z obiadu jej naszykowali.  W związku z dobrą opinią  mają odległe terminy.  I co najważniejsze w czasie rozmowy nie czekają na pytanie odnośnie " reszte" tylko od razu dostajesz rzetelną informację jak to będzie wyglądać i czy ewentualnie masz odmienne życzenie.

Odp: kucharz, który kradnie...
29 maja 2007, 16:03
". . . Co do lokali, to musze napisać, że wszystkie podzielne potrawy typu bigos, flaki, rosół są konsumowane przez obsługę kuchenna , kelnerów i wszelkie inne pomoce, choć wiadomo, że to jest bigos ugotowany na Wasze wesele. . . "

Bardzo trudno jest wytrzymać całą noc bez jedzenia - więc nie dziwne chyba jest , że obsługa też musi coś przegryźć.  Te "podzielne" potrawy trudno jest ugotować w zamówionej ilości - gotuje się więcej i jak zostaje to się je  je.  W naszym lokalu wydaje się na stoły zważone półmiski ( z reguły przeważone) więc to co zostaje nie jest zapłacone i nie mamy poczucia , że ktoś jest okradany. 
Inna sytuacja jest jak wynajmujecie kucharkę i gotuje z Waszych produktów - wtedy pasowało by powiedzieć z grzeczności , żeby się poczęstowała - wtedy żadna strona nie będzie  miała ansów do drugiej.

 ". . . to samo z ciastem, zawsze znajdzie się trochę na talerzyku dla obsługi kuchennej i wcale nie trzeba ich częstować, sami się poczestują. . . "
W naszym lokalu nie mamy zwyczaju częstowania się ciastem -1/2 ciasta idzie na stoły, 1/2 zostaje na rozdawanie ( decyzja należy do młodych) - jest nam bardzo miło jeśli młodzi częstują  nas ciastem , ale nigdy nie robimy tego sami.

". . . a w poniedzialek lub wterek, przyjedziemy i zabierzemy reszte. . . "- tu bym się aż tak bardzo nie dziwiła , że dostałaś tylko "resztkę" - jeśli lokal pracuje to nie ma miejsca na przechowywanie pozostałego po weselu jedzenia do wtorku ( do poniedziałku rano to jeszcze tak , ale nie dłużej ), a to co było już wydane na stoły zabiera się do domu na własną odpowiedzialność.

". . . to widziala jak kelnerki zbierały butelki po wódce. .  w których była jesczcze wódka. . .  " - i może myślicie , że pić resztki chciały ? No nie. . . .

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
1 czerwca 2007, 21:33
W resztki wódki zbierane przez kelnerki nie uwierzę.  Natomiast jeśli zamawiamy obsługę kuchni i gotują z naszych produktów to tez uważam, że należy zaprosić do częstowania sie wszystkim a nawet nie zbiedniejemy jeśli przygotujemy niewielkie paczuszki swiątecznej strawy czy ciasta do domu dla rodziny. . .  Fotograf, kamerzysta, kierowca czy zespól mają swój stolik i są traktowani prawie jak goście / nikt nie wylicza im co zjedli/, a kuchnia ma mieszać w garach i zagryzać kanapką z domu???? Zresztą , z tego co wiem, przeważnie spora częśc "resztek " i tak ulegnie zniszczeniu/ bo gdzie to przechować?/, więc ogólnie dyskusję na temat kotleta zjedzonego przez kucharkę uważam za żenującą.  Wcześniej o tym nie myślałam ale teraz plauję przy najbliższej rozmowie wspomnieć aby nam do rachunku doliczono taki sam koszt wyżywienia obsługi kuchni jak i zespołu.  Niewiele drożej a lepiej sie poczuję. . . .

Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 09:07
jejku-rety:
obsługuje kilka wesel w tygodniu, wiec wiem o czym piszę.
Moje zdanie jest bardzo radylkalne w tej kwestii. Mówisz, ze niech obsługa sobie je bigos czy rosół - potrawy niepodzielne - mów sobie co chcesz, ale mnie sie to nie podoba i już!!! Przeciez ten przykładowy bigos został ugotowany na konkretne wesele i jesli na kuchni jest kilka osób, to ten bigos bedzie zjedzony kosztem ilości wydanej na stoły!!! I nie mysl, że bigosu jest gotowana wieksza ilość - bo nie jest!!! TO sie nazywa okradanie młodej pary!!! Wara od czyjegoś.
Podobna sytuacja jest z ciastem, obsługa szykując patery z ciachem - częstuje się - najczęściej są to obkrajane "boczki". Czy to nie jest złodziejstwo??? Jest!! Nie twoje to nie ruszaj. Przecież za ciasto płaci sie od kilograma i za te obkrajane boczki też!
Nie inaczej jest w przypadku owoców, jeden złapie banana drugi mandarynkę, trzeci oberwie sobie winogronko - tak robic nie mozna, a jednak sie robi!!! a potem jest zdziwienie, dlaczego po weselu nic nie zostało :(, albo zostało niewiele.

Akacjo_ - piszesz, że trudno jest nie jeśc przez cała noc - jasne sprawa, piszesz, że jesli cos zostanie to sie je - a jesli nie zostanie - to co???? To wtedy sie wydaje mniej na stoły. Te kilka porcji rosołu czy bigosu to niewiele, ale jedna jest to pomniejszenie ilości ugotowanej na wesele i okradanie młodej pary. Czy w lokalu, w którym pracujesz nikt nigdy nie poczestował sie przed weselem kawałkiem ciasta - sma wiesz jak jest. I nie chodzi tu o ilości tylko o to, że zjedzenie nawet najmniejszego kawałka ciasta jest w tym momencie kradzieżą.  Nie płaciłaś - to nie jesz, ale jesli zjesz to jesteś złodziej!!!!
A jesli własciciel lokalu nie zapewnia swojej obłsudze jedzenia w czasie pracy - to niech sobie obsługa przynosi kanapki z domu i już!!!

Piszecie , żeby dac flaszke na początku imprezy - kochani, oficjalnie obsługa  ma płacone za prace na waszym weselu.  Jesli bedziecie zadowoleni, to owszem mozna dac flaszke, ale  PO WESELU!!!!
Ciastem też mozna poczęstować, ale bez przesady. Często słysze teksty typu, że był gówniany (przepraszam) klient, bo nie dał wódki czy ciasta po weselu. I nie musiał!!! bo zapłacił za prace wszystkich, którzy podawali i gotowali na weselu, kazdy dostał za to kasę. I wara im wszystkim od waszych ciast , bigosów i innych wiktuałów.

 
Młoda para po weselu może iść do obsługi i każdej osobie dać flaszke i ciasto, ale to jest dobra wola młodej pary - nie musi tego robić, ale może i tak najczęściej jest.
W kazdą sobotę jestem w kilku miejscach i widzę - duzo niedobrego. Nie jest to złodziejstwo typu wkładanie w torbę i wynoszenie do domu, ale podjadanie tego czy owego jest . Niestety. Może kogoś to nie razi, ale dla mnie jest to niedopuszczalne. Za wszystko, co jest gotowane na wesele płaci młoda para, nie gotuje sie dodatkowych porcji dla obsługi - więc, jeśli obsługa je - to niech za to zapłaci.

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 09:29
Jakoś nikt nie wepadł na pomysł aby osoby z np zespołu jadły kanapki z domu.  Szykuje im sie stól i podaje to co gościom - czyżby lepsza kategoria pracowników??? Ich też wynajmujemy i płacimy.  Te s w pracy

Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 10:06
Jakoś nikt nie wepadł na pomysł aby osoby z np zespołu jadły kanapki z domu.  Szykuje im sie stól i podaje to co gościom - czyżby lepsza kategoria pracowników??? Ich też wynajmujemy i płacimy.  Te s w pracy

kapela i kamerzysta to zupełnie inna para kaloszy - wszyscy sa świadomi, ze trzeba za ich żarełko zapłacić, a jedzenie bez pozwolenia za towar zapłacony to jest kradzież!!!

Nikt nie broni ci częstowania obsługi, jesli masz taka wole to w czym problem???? to w kńcu twoje pieniądze.

Problem w tym wątku dotyczy kradzieży jedzenia przez obsługę, a nie częstowania - to sa zupełnie inne sprawy jejku-rety.

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 11:08
[b
Cytuj
kapela i kamerzysta to zupełnie inna para kaloszy - wszyscy sa świadomi, ze trzeba za ich żarełko zapłacić
[/b]


niezłe, dobrze, ze nie jestem kucharką czy kelnerką

Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 11:52
[b
Cytuj
kapela i kamerzysta to zupełnie inna para kaloszy - wszyscy sa świadomi, ze trzeba za ich żarełko zapłacić
[/b]


niezłe, dobrze, ze nie jestem kucharką czy kelnerką

nie rozumiem po co to bicie piany, jesli masz inna opinię na ten temat - to oki, masz do niej prawo, możesz przeciez czestowac całe miasto. Prawda jest jednak taka, że obsługa sal samowolnie je weselnie jedzenie bez konsekwencji - kosztem ilości potraw wydawanych na stoły. W wielu lokalach jest to wręcz bezczelna kradzież - po weselu mozna zabrać tylko to, co zostało na stołach - a co z resztą???? niewydanymi posiłkami dla gosci, którzy nie przyszli na wesele czy oszukiwanie na gramaturze??? Nikt nie będzie stał w kuchni i pilnował. Przykre jest to, że własciciele dają na to ciche przyzwolenie. Poczytaj sobie opinie poniżej - wzięły się z powietrza???? Nie twierdze, że taki stan rzeczy jest codziennością na wszystkich salach, ale niestety tak sie dzieje :( . Nie bez powodu w wielu lokalach w kuchni jest telewizja przemysłowa, bo czasami nawet właściciel lokalu nie panuję nad podjadaniem potraw weselnych przez swoich pracowników.

Gratuluje, że na wesele masz lokal, w którym nic nie ginie, a okruchy ze stołów weselnych wysypuje sie wróblom do karmika. Oby więcej takich.
Napisane: Czerwiec 02, 2007, 11:49:35
zaznaczam, że pisze o weselu organizowanym w domu weselnym czy restauracji a nie robionym we własnym zakresie z wynajęta kucharką i pomocami. Chodzi mi o te miejsca, w któych płaci sie od talerzyka okreslona kwotę.

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 21:04
Pewnie ze mną coś nie tak, ale ciągle nie rozumiem różnicy miedzy np. kamerzysta a kelnerem? Myślę, że jako ,że kelnerzy, kucharz są w centrum żarelka nikt nie myśli o tym co beda jeść bo dla większości jest to oczywiste.  Ja też się nad tym nie zastanawiałam  nie wdałam się w tą dyskusję.  Za kradzież uważam wynoszenie w torbach tego co ja kupiłam.  Natomiast w miejscy gdzie zamawiamy określoną ilość porcji powinny interesować nas tylko nasze porcje i Nic wiecej.  Poza tym nie wiem czy krojąc smakowite ciasta - zamiast wyrzucić brzydki brzeg - nie zjadłabym go z ochotą i z czystym sumieniem.  I pewnie nie przyszło by mi do głowy, że ktos pomówi mnie o kradzież.  Ale ja nie muszę uchodzic za kryształowo uczciwą - bywam na forum z ciekawości i mogę pisać co myślę.  Gdybym chciała sie zareklamowac jako weselny usługodawca. . .

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
3 czerwca 2007, 12:08
I jeszcze jedno: to Twoje słowa:
"mam wrażenie, że zostałam żle zrozumiana. My - ludzie pracujący na rzecz Waszych wesel nie oczekujemy od Was wystawnych obiadów, drinków i nie wiadomo jakiego częstowania. Ja zawsze noszę do pracy przysłowiowe kanapki i nie wymagam od nikogo "stawiania" żarełka. W końcu biorę za swoją usługę pieniądze.
Jednak nie raz postawiona zostałam w bardzo głupiej i kłopotliwej sytuacji, np.: przychodzi pora obiadu, na stół wjeżdża "wiaderko" zupy, przy stole siada rodzina młodych, najadają się i nagle okazuje się, że na dnie zostało troszkę zupy... i co wtedy?! ktoś do nas podchodzi i zaprasza na obiad... Jak zachowałybyście się w takiej sytuacji? Nam jest bardzo głupio i zazwyczaj odmawiamy, nie dlatego, że unosimy się honorem - po prostu zawsze mamy ze sobą swoje jedzenie i naprawdę nie wymagamy od nikogo częstowania. Każdy z naszych klientów podchodzi do tej sprawy indywidualnie. Inny przykład ? W trakcie dekoracji podchodzą do nas ludzie z rodziny i opowiadają, jakie to ogromne koszty ponieśli na np.: upieczenie czy zakup ciast i przepraszają, że nas nie częstują... w poniedziałek przyjeżdzamy na salę po swoje rzeczy i te same osoby zdejmują z pater na stołach (jeszcze nie sprzątniętnych po weselu i poprawinach) tony ciast i innego dobra, ładują do reklamówek i wręczają je nam - jakbyście się wtedy zachowały? Masz ochotę to postaw kawę czy herbatę - to niezobowiązujące.
A a'propos jedzenia i wódki dla orkiestry i kamerzysty - to wydarzyło się naprawdę... pewna młoda para postanowiła, że na ich weselu nie będzie stołu dla w/w - bo za swoją pracę biorą sowitą zapłatę - orkiestra przez całą imprezę grała super i zgodnie z umową ... przyszedł czas oczepin, kiedy to kapelka zaczęła się kręcić, jej kierownik podszedł do młodego i powiedział, że są głodni i jadą coś zjeść - odliczają  za to od swojej usługi 500 zł - młody się zgodził... i tyle kapelkę widział...

...kucharka weselna stoi nad garnkiem z bigosem i próbuje czy wszystko ok, widzi to ojciec młodej i mówi
" co się pani na moim pasie - do pracy przychodzi się z kanapkami"

albo - to chyba najgorsze i zazwyczaj ma miejsce w sobotę, na salę podsyłana jest "czujka" z rodziny młodych. której zadaniem jest pilnowanie obsługi kuchennej, żeby przypadkiem czegoś nie wyniosła - to jest ŻENUJĄCE -  wiecie jaka jest potem atmosfera w kuchni przez całe wesele? Kiedy ktoś z kogoś robi złodzieja, niewiadomo za co i dlaczego...

ja na salę jeżdżę jeszcze w sobotę, praktycznie tuż przed przyjazdem młodych po ślubie - zostawiam im jakąś niespodziankę, a tu za mną ktoś tupta i patrzy czy nie biorę czegoś ze stołów. Wiecie, to jest okropne - bo czy jestem taka głupia i zrobię z siebie złodzieja za kawałek ciastka, które mogę sobie kupić za 1 zł w cukierni ?! To nie moje  - więc nie ruszam! Czasy złodziejstwa na weselach to przeszłość, nasi rodzice, pamiętający czasy nibykomumy powielają jakieś nieaktualne stereotypy i wychodzą później z tego takie, przepraszam JAJCA, że kapela zalewa mordy, kucharki kradną, goście wynoszą wódkę. Żyjemy w czasach wolnego rynku i wolności wyborów - myślicie, że szanujące się firmy z branży ślubnej robią TAKIE RZECZY?!
A TAK SZCZERZE -  kto z Was widział zalaną kapelę na weselu? kucharkę ze złodziejskim pakunkiem?
Temat poddaję do przemyślenia i nie krzycz na mnie okruszku (bo stereotypy o biorących mundurowych też trzeba między bajki włożyć!!!)
Buziaki. KAHA "
 Tu uważalaś, że kuchnia nie kradnie....


Myślę, że "kuchnia" też powinna sobie zrobic przerwe sniadaniową.

Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
4 czerwca 2007, 09:42
jejku rety, powtarzam po raz ostatni , co innego wesele w restauracji a co innego wesele we własnym zakresie z wynajeta kucharką.
Ja widzę wyrażną róznicę między kelnerem a kamerzystą czy kapelą. Za talerzyka kamerzysty sie płaci w odróznieniu od obsługi kuchennej. W watku poruszany był temat złodziejstwa w restauracjach i tego, że pomomo niestawienia sie gości - po weselu nic nie zostaje. Napisałam, jak jest - to, że obsługa kuchenna je jakąś częśc tego, co jest szykowane na wesele, szczególnie to, co jest niepodzielne - a to według mnie nie jest w porządku, bo to jest kradzież. Czepiasz się mnie i bijesz pianę. O co ci chodzi, poczytaj wątki innych userów.
Prawda jest taka, że cała resturacja je to, co jest przygotowane na wesele - przy przyzwoleniu włascicela - a to jest kradzież - tak ciezko to zrozumieć????

Podtrzymuje swoje zdanie co do częstowania na weselu kamerzysty czy fotografa. Również opinie , która dotyczy czestowania innych ludzi z branży, którzy pracują na konto wesela w tygodniu.

Tu chodzi o kradzież - nie rozumiesz tego???? 
A twoje cytaty są nietrafione, bo nie dotyczą tematu - w wątku chodzi o kradzież w restauracji a nie na weselu robionym we własnym zakresie. Co ma do tego częstowanie???? Jesli ktoś jest częstowany to nie kradnie.

A twoje insynuacje, że sobie robię reklamę na forum jako weselny usługodaweca jest żenujące!!!!!

Rozumiem, że nie masz pojęcia o branzy ślubnej i cięzko jest ci odróżnic wesele i wesele.
Piszesz, że z czystym sumieniem zjadłabyś kawałek "brzegu" ciasta - a ja nie, nie ruszyłabym nawet okruszka, podobnie jak większość ludzi z branży. Ale jak widać z opinii na forum są czarne kwiatki, które maja w nosie prywatna własność i jak nikt nie widzi, to traktują ja jak swoją!!!
To jest okropne, że taka sytuacja ma miejsce nadal, bo wiekszość weselników sobie odpuszcza po weselu dla świętego spokoju.


Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
4 czerwca 2007, 10:20
I jeszcze jedno: to Twoje słowa:
"mam wrażenie, że zostałam żle zrozumiana. My - ludzie pracujący na rzecz Waszych wesel nie oczekujemy od Was wystawnych obiadów, drinków i nie wiadomo jakiego częstowania. Ja zawsze noszę do pracy przysłowiowe kanapki i nie wymagam od nikogo "stawiania" żarełka. W końcu biorę za swoją usługę pieniądze.
Jednak nie raz postawiona zostałam w bardzo głupiej i kłopotliwej sytuacji, np.: przychodzi pora obiadu, na stół wjeżdża "wiaderko" zupy, przy stole siada rodzina młodych, najadają się i nagle okazuje się, że na dnie zostało troszkę zupy... i co wtedy?! ktoś do nas podchodzi i zaprasza na obiad... Jak zachowałybyście się w takiej sytuacji? Nam jest bardzo głupio i zazwyczaj odmawiamy, nie dlatego, że unosimy się honorem - po prostu zawsze mamy ze sobą swoje jedzenie i naprawdę nie wymagamy od nikogo częstowania. Każdy z naszych klientów podchodzi do tej sprawy indywidualnie. Inny przykład ? W trakcie dekoracji podchodzą do nas ludzie z rodziny i opowiadają, jakie to ogromne koszty ponieśli na np.: upieczenie czy zakup ciast i przepraszają, że nas nie częstują... w poniedziałek przyjeżdzamy na salę po swoje rzeczy i te same osoby zdejmują z pater na stołach (jeszcze nie sprzątniętnych po weselu i poprawinach) tony ciast i innego dobra, ładują do reklamówek i wręczają je nam - jakbyście się wtedy zachowały? Masz ochotę to postaw kawę czy herbatę - to niezobowiązujące.
A a'propos jedzenia i wódki dla orkiestry i kamerzysty - to wydarzyło się naprawdę... pewna młoda para postanowiła, że na ich weselu nie będzie stołu dla w/w - bo za swoją pracę biorą sowitą zapłatę - orkiestra przez całą imprezę grała super i zgodnie z umową ... przyszedł czas oczepin, kiedy to kapelka zaczęła się kręcić, jej kierownik podszedł do młodego i powiedział, że są głodni i jadą coś zjeść - odliczają  za to od swojej usługi 500 zł - młody się zgodził... i tyle kapelkę widział...

...kucharka weselna stoi nad garnkiem z bigosem i próbuje czy wszystko ok, widzi to ojciec młodej i mówi
" co się pani na moim pasie - do pracy przychodzi się z kanapkami"

albo - to chyba najgorsze i zazwyczaj ma miejsce w sobotę, na salę podsyłana jest "czujka" z rodziny młodych. której zadaniem jest pilnowanie obsługi kuchennej, żeby przypadkiem czegoś nie wyniosła - to jest ŻENUJĄCE -  wiecie jaka jest potem atmosfera w kuchni przez całe wesele? Kiedy ktoś z kogoś robi złodzieja, niewiadomo za co i dlaczego...

ja na salę jeżdżę jeszcze w sobotę, praktycznie tuż przed przyjazdem młodych po ślubie - zostawiam im jakąś niespodziankę, a tu za mną ktoś tupta i patrzy czy nie biorę czegoś ze stołów. Wiecie, to jest okropne - bo czy jestem taka głupia i zrobię z siebie złodzieja za kawałek ciastka, które mogę sobie kupić za 1 zł w cukierni ?! To nie moje  - więc nie ruszam! Czasy złodziejstwa na weselach to przeszłość, nasi rodzice, pamiętający czasy nibykomumy powielają jakieś nieaktualne stereotypy i wychodzą później z tego takie, przepraszam JAJCA, że kapela zalewa mordy, kucharki kradną, goście wynoszą wódkę. Żyjemy w czasach wolnego rynku i wolności wyborów - myślicie, że szanujące się firmy z branży ślubnej robią TAKIE RZECZY?!
A TAK SZCZERZE -  kto z Was widział zalaną kapelę na weselu? kucharkę ze złodziejskim pakunkiem?
Temat poddaję do przemyślenia i nie krzycz na mnie okruszku (bo stereotypy o biorących mundurowych też trzeba między bajki włożyć!!!)
Buziaki. KAHA "
 Tu uważalaś, że kuchnia nie kradnie....


Myślę, że "kuchnia" też powinna sobie zrobic przerwe sniadaniową.


Cały czas podtrzymuje swoja opinię. Temat tyczył wynoszenia z wesela i tego, czy dawać posiłki na weselu kapeli czy kamerzyście. Uważam, że pozostawienie w/w przez całe wesele o suchym pysku jest bardzo niekulturalne, szczególnie, że jesli wesele robi sie we własnym zakresie, to parę porcji więcej nie robi raczej wiekszej różnicy w kosztach. Inaczej jest, gdy wesele jest w restauracji i za w/w płaci sie od talerzyka - tutaj sprawa jest jasna - albo jest stół dla nich albo nie - to jest wybór organizatorów wesela.

A co do częstowania w czasie przygotowań wesela w tygodniu - wyrażnie opisałam swoją opinię - nikt tego nie wymaga od nikogo, ja chodze ze swoim jedzieniem, czajnikiem i kawą i herbatą i nie wymagam od nikogo czestowania bo za swoją usługę biore pieniądze. Gdzie tu widzisz kwestie kradzieży????


"A co sie pani na moim pasie" - tutaj tez nie ma kradzieży, ale jest problem - rodzice weselni pilnują obsługi kuchennej, bo nie z powiertrza wzieła sie opinia o kradziezy na weselach. Tutaj opisałam skrajny przypadek, ale tak tez bywa. Dlaczego niby w sobotę rano są na salach "czujki" z rodziny - włąśnie dlatego, że są kradzieże!!!

I JESZCZE RAZ PODKRESLAM - racz odróznić wesele w restauracji, gdzie rodzina nie ma wstępu do kuchni i wesele robione na sali OSP, gdzie rodzina bierze czynny udział w przygotowaniach posiłków!!!!!!!!!!!!!!

Myślisz, że telewizja przemysłowa w restauracjach to jest kaprys właściciela???? Nie!!!! To jest czasami konieczność!!!! Bo trudno jest zapanować nad tym, co robi pracownik!!! A jeśli sam pracodawca daje przyzwolenie na takie praktyki, to czasami po weselu faktycznie nic nie zostaje, bo niby wszystko zostało wydane na stoły.
Czy uważasz, że jesli do kuchni wróci półmisek z bigosem, to obsługa ma prawo go zjeść???? NIE MA!!!
Czy uważasz, że ma prawo jeść boczki ciast???? NIE MA, bo rodzina młodej pary może chcieć te boczki dać swoim kurkom do podziobania. Boczki ciast tez należą do młodej pary i innym od tego WARA!!!! Ich obowiązkiem jest zapakować wszystko do pojemników i po weselu wszystko oddać. Jesli gotuje się gar rosołu i po wydaniu posilków na dnie coś zostanie - to reszta tez powinna być zlana do słoiczka i wydania młodej parze po weselu.

Dla mnie jest to koniec dyskusji a jeśli masz ochotę to bij sobie piane dalej. Zapewnie skończy się to zamknięciem wątku lub wydzieleniem twoich postów. Pozdrawiam
 

Odp: kucharz, który kradnie...
4 czerwca 2007, 15:28
KAHA mam wrażenie , że to Ty bijesz pianę.  ;)
 Zgodzę się w 100% z Tobą , że "boczki" należą do młodych i niech sobie je zabiorą , ale jak zostaje rosół, barszcz , bigos itp ( oczywiście jeśli wydano na stoły zamówioną ilość - a waga jest w każdym lokalu ) to na pewno nie do słoiczka i dla młodych - bo niby dlaczego?  Nie wierzę , że potrafisz ugotować co do grama zamówioną ilość  (u nas w lokalu zdarzyło to nam się tylko raz na sylwestra - barszczyku było co do kropelki).
Jejku rety w sumie dobrze pisze.  Niektóre powiedzenia to stereotypy powielane przy każdym weselu, chociaż potem okazują się fałszywe.
To już naprawdę nie te czasy, że pilnuje się wódki, liczy korki czy nakazuje śpiewać kucharkom podczas lepienia pierogów z truskawkami - żeby nie podjadały truskawek.  Ale też faktem jest , że bardzo trudno znaleźć dobry, uczciwy personel.
Życzę wszystkim młodym parom , żeby trafiły na uczciwą obsługę i nie stresowały się niepotrzebnie.
A uśmiechem i uprzejmością można więcej zyskać niż podejrzliwością i zakładaniem z góry , że ktoś cię okrada.

Offline claudia81 Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
6 czerwca 2007, 01:08
Czytam i nie wierzę...
Pracowałam jako kelnerka przez dlugie lata i myślę, że nie jest przestępstwem zjedzenie kawałka ciasta czy talerzyk bigosu. Często gęsto miałam 24h w pracy(czyli noc weselną i poprawiny),znam dużo kelnerek i wiem jak to wygląda "od kuchni". Uważam, że NIE MOŻNA MIERZYĆ WSZYSTKICH TĄ SAMĄ MIARĄ.  KAHA dziwi mnie twoje podejście do tematu bo nie wierzę,że NIGDY nie ruszyłaś ani okruszka jedzenia weselnego. Pracowałam w renomowanej restauracji dlatego "troszkę" wiem. KAHA napisałaś "ja chodze ze swoim jedzieniem, czajnikiem i kawą i herbatą " - naprawdę nie wiem gdzie ty pracujesz? tam gdzie Ja pracowałam nic w tym stylu nie było mi potrzebnego, to było wręcz nie wsakazane(podkreślam, że młodzi za to nie płacili). W "moim" lokalu zawsze było gotowane z nadwyżką("Czy uważasz, że jesli do kuchni wróci półmisek z bigosem, to obsługa ma prawo go zjeść? NIE MA!!!") kawa i herbata jest bez ograniczeń a ciasto zawsze było dawane do kuchni(to ustala kierowniczka z młodymi przed weselem). Ja swoje wesele będę miała w tym lokalu i nie martwię się o  nic ponieważ mam zamiar kelnerkom dać ciasto, nie pilnować czy nie piją "mojej" kawy oraz myślę nad podarkami na koniec wesela dla nich(a do kuchni to będę zachodzić i pić z kucharkami). Napisałaś ""A co sie pani na moim pasie" - tutaj tez nie ma kradzieży, ale jest problem - rodzice weselni pilnują obsługi kuchennej, bo nie z powiertrza wzieła sie opinia o kradziezy na weselach. Tutaj opisałam skrajny przypadek, ale tak tez bywa. Dlaczego niby w sobotę rano są na salach "czujki" z rodziny - włąśnie dlatego, że są kradzieże!!!"- to po co młodzi biorą takie lokale??? Z głupoty, to proste. Ja też dużo widziałam, ale po to są opinie innych żeby nie brać takich lokali.A "czujki o których była mowa wcześniej to jest impertynencja, ponieważ obrażało mnie jako kelnerkę oraz kucharki. To nie jest dobre:( Ale zawsze znajdzie się taka rodzina która myśli,że wszyscy są złodziejami.  Biorę tu definitywnie stronę Jejku- rety napewno po takich słowach"Dla mnie jest to koniec dyskusji a jeśli masz ochotę to bij sobie piane dalej. Zapewnie skończy się to zamknięciem wątku lub wydzieleniem twoich postów."
Jeśli trafiasz na takich ludzi i takie lokale to nie dziel się tym bo niepotrzebnie straszysz ludzi na forum. A jeśli chodzi o "bicie piany" to myślę, że to ty atakujesz a nie inni.
Boli mnie to co piszesz KAHA:(
NIE MOŻNA MIERZYĆ WSZYSTKICH TĄ SAMĄ MIARĄ, PAMIĘTAJ O TYM.

Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
6 czerwca 2007, 09:32
"Czytam i nie wierzę...
Pracowałam jako kelnerka przez dlugie lata i myślę, że nie jest przestępstwem zjedzenie kawałka ciasta czy talerzyk bigosu."

Dla mnie to kradzież, jesli obsługa nie została wyrażnie poczęstowana a wzięła wymienione wiktuały samowolnie.

"Często gęsto miałam 24h w pracy(czyli noc weselną i poprawiny),znam dużo kelnerek i wiem jak to wygląda "od kuchni". Uważam, że NIE MOŻNA MIERZYĆ WSZYSTKICH TĄ SAMĄ MIARĄ. "

To oczywiste. Wyraznie napisałam, że takie kwiatki nie maja miejsca w kazdym lokalu.

"KAHA dziwi mnie twoje podejście do tematu bo nie wierzę,że NIGDY nie ruszyłaś ani okruszka jedzenia weselnego. "

Otóz nie ruszyłam - NIGDY, ani nikt, kto u mnie pracuje. Jeśli zostałam poczęstowana - to owszem, ale nigdy samowolnie moja ręka nie powędrowała po cos, co nie jest moje.

"Pracowałam w renomowanej restauracji dlatego "troszkę" wiem. KAHA napisałaś "ja chodze ze swoim jedzieniem, czajnikiem i kawą i herbatą " - naprawdę nie wiem gdzie ty pracujesz? "

Jestem konsultantem slubnym i dekoratorem - dlatego pracę wszystkich lokali znam "od kuchni" i znam zachowania obsługi każdego z nich. Jestem w czasie przygotowań do wesela i duzo widzę.

"tam gdzie Ja pracowałam nic w tym stylu nie było mi potrzebnego, to było wręcz nie wsakazane(podkreślam, że młodzi za to nie płacili)"

I chwała włascielom takich lokali, że myslą o swoich i pracownikach i wiedza, że przez cały dzień nie mozna bez ciepłej strawy i nie robi sie tego kosztem młodej pary.


."W "moim" lokalu zawsze było gotowane z nadwyżką("Czy uważasz, że jesli do kuchni wróci półmisek z bigosem, to obsługa ma prawo go zjeść? NIE MA!!!") kawa i herbata jest bez ograniczeń a ciasto zawsze było dawane do kuchni(to ustala kierowniczka z młodymi przed weselem). Ja swoje wesele będę miała w tym lokalu i nie martwię się o  nic ponieważ mam zamiar kelnerkom dać ciasto, nie pilnować czy nie piją "mojej" kawy oraz myślę nad podarkami na koniec wesela dla nich(a do kuchni to będę zachodzić i pić z kucharkami).

Dać kelnerkom ciasto a samowolne częstowanie się to są dwie rózne sprawy. Różnica jest chyba widoczna.


Napisałaś ""A co sie pani na moim pasie" - tutaj tez nie ma kradzieży, ale jest problem - rodzice weselni pilnują obsługi kuchennej, bo nie z powiertrza wzieła sie opinia o kradziezy na weselach. Tutaj opisałam skrajny przypadek, ale tak tez bywa. Dlaczego niby w sobotę rano są na salach "czujki" z rodziny - włąśnie dlatego, że są kradzieże!!!"- to po co młodzi biorą takie lokale??? Z głupoty, to proste. Ja też dużo widziałam, ale po to są opinie innych żeby nie brać takich lokali.A "czujki o których była mowa wcześniej to jest impertynencja, ponieważ obrażało mnie jako kelnerkę oraz kucharki. To nie jest dobre:( Ale zawsze znajdzie się taka rodzina która myśli,że wszyscy są złodziejami.  "

Jeśli pracowałaś w lokalu, w którym takie rzeczy nigdy nie miały miejsca, to obecnośc "czujki" faktycznie może byc frustrująca. Ale zrozum rodziny, które maja jednak wątpliwości. Maja prawo uczestniczyć w przygotowaniach - prawda??

"Biorę tu definitywnie stronę Jejku- rety napewno po takich słowach"Dla mnie jest to koniec dyskusji a jeśli masz ochotę to bij sobie piane dalej. Zapewnie skończy się to zamknięciem wątku lub wydzieleniem twoich postów."

Masz prawo, od tego jest forum i dyskusja.


"Jeśli trafiasz na takich ludzi i takie lokale to nie dziel się tym bo niepotrzebnie straszysz ludzi na forum."

Forum jest miejscem, w którym powinno mówic się o takich sprawach. Dlaczego niby nie mówic????

" A jeśli chodzi o "bicie piany" to myślę, że to ty atakujesz a nie inni.
Boli mnie to co piszesz KAHA:(
NIE MOŻNA MIERZYĆ WSZYSTKICH TĄ SAMĄ MIARĄ, PAMIĘTAJ O TYM."


Nie atakuje, tylko opisuje swoje spostrzeżenia. Oczywiste jest to, że nie wszystkich mierzy sie ta sama miara i ja tego nie robię. Wyrażnie napisałam, że taki stan rzeczy nie ma miejsca we wszystkich lokalach.


I jeszcze raz podkreslę - bardzo nie podoba mi sie to, że obsługa lokalu samowolnie zjada rzeczy przygotowane na weselny stół - i jeszcze raz podkreślę, że nie w kazdym lokalu.

Wytłumaczcie mi proszę czym rózni sie kradziez od samowolnego częstowania sie ciastem weselnym w czasie jego chociażby krojenia na patery, czy skubanie owoców kupionych i przywiezionych przez młoda parę na sale????

Jest takie magiczne okreslenie " prosze się częstować", jesli takie okreslenie nie zostanie wypowiedziane, to nikt nie powinien ruszyć nawet okruszka chleba. koniec kropka.

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
6 czerwca 2007, 10:14
W lokalu gdzie zamawiamy określoną ilość porcji - na pewno nie wiemy co jest ugotowne na wesele a co ponad miarę. W kuchni ma prawo być więcej jedenia i klienta to nie powinno interesować. Uważam, że nie ma on nawet prawa wejśc do kuchni bez pozwolenia. Natomiast na sali - jeśli my robimy zakupy to też my wybieramy obsługę. Jeśli komuś nie ufam to nie zatrudnie go do " garów" bo zwyczajnie brzydziłabym się zjeść cokolwiek. Kwestia częstowania to już kwestia kultury gospodarzy imprezy i , wierz mi, kością w gardle stałyby mi przysmaki, których żałowałabym tym co je gotowali.

Offline Sylvi Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
6 czerwca 2007, 11:00
Chyba jednak będzie lepiej jak wszyscy ochłoniemy, a wątek zostanie zamknięty.
Mając spore doświadczenie w organizacji imprez i uczestnicząc w wielu weselach dorzucę swoje pięć groszy.
Na weselach nie raz zdarzayło mi się dochodzić co się stało z ciastem lub innymi rzeczami,które kupowali młodzi (we wszystkich przypdkach wesele było w lokalu, który organizował całość). U mojej sąsiadki, której mama piecze wyśmienite ciasteczka i które to ciasteczka w zasadzie nie były tknięte w dniu wesela, ale na drugi dzień było multum chętnych na tego rodzaju przekąskę usłyszałam od kelnerki, że nic takiego nie ma w kuchni i widocznie zostały zjedzone. Owszem, pytanie tylko przez kogo.
Jeżeli wesele organizuje nam restauracja uważam, że sam restaurator (a nie my) powinien zapewnić posiłki dla ekipy kelnerskiej. Nie muszę chyba dodawać, że nie powinno sie to odbywać kosztem zamówionych potraw weselnych. Posiłki dla zespołu, video etc. są bezwzględnie po stronie młodych i zwykle dodatkowo za to płaca.
Jeżeli wesele organizowane jest na sali z wynajętymi kucharkami i kucharzami i kelnerami to oczywiście młodzi powinni się zainteresować ekipą. NIe wyobrażam sobie, żeby siedzieli całą noc bez jedzenia.
Nie należy wszystkich oceniać jednakowo, bo niewszyscy oszukują i kraną, ale widząc to i owo człowiek staje się po prostu bardziej ostrożny i mniej ufny.

W resztki wódki zbierane przez kelnerki nie uwierzę. 
Najwyraźniej mało widziałeś/widziałaś.