e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: kucharz, który kradnie...  (Przeczytany 13111 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 09:28
Wczoraj dowiedziałam się, że zdarza się, że kucharze kradną na weselach i przed weselem, podczas przygotowywania potraw. Takie coś przytrafiło się właśnie mojej kuzynce. Czy macie może jakieś pomysły na to, żeby tego uniknąć? Mój ojciec wymyślił, że sporządzimy dla kucharza, którego mamy specjalną umowę, w której będzie zaznaczone, żeby nie wynosić produktów spożywczych. Nie wiem jak on to sobie wyobraża, ale może to coś da.

A Wy macie jakies pomysły? I czy tym, którzy są już po ślubie przytrafiło się coś takiego?

Offline Dorka

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 10:13
Pomysł twojego taty jest całkiem dobry.
Można tez wyznaczyć jakąś osobę, żeby sprawdzała, co porabia kucharz...

Ja mam podobną nieco sytuację. Słyszałam, że w restauracji, w której urządzam wesele, zdarzały się podczas wesel sytuacje, że kelnerzy kradli ciastka. Po prostu zabierali je do kuchni celem spakowania dla gosci, ale dużo ciastek nie trafiało do paczuszek dla gości, tylko kelnerzy sobie je odkładali.

Bardzo zdenerwowałam sie, jak to usłyszałam i zamierzam porozmawiać o tym z właścicielem restaurtacji, a w czasie wesela poprosić kogoś z rodzinki, żeby obserwował kelnerów.

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 10:16
Cytat: "ździebło"
Mój ojciec wymyślił, że sporządzimy dla kucharza, którego mamy specjalną umowę, w której będzie zaznaczone, żeby nie wynosić produktów spożywczych


Myślisz, ze to cos da? Przecież jak zatrudniasz kucharza to logiczne jest to że nie ma nic wynosić  i jak ktos będzie chciał cos ukraść to papier go nie powstrzyma. Zresztą skąd będziesz wiedzieć czy coś wyniósł czy nie, no chyba że będziesz zapisywać ile goście jedzą i ile powinno zostać. Najlepiej zatrudnić kucharza polecanego przez kogoś, wiem że to nie zawsze jest łatwe ale nie widze innego sposobu. Przecież też nie będziesz za nim latać i go pilnować. Zresztą to jest nierealne.

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 10:24
Oj, zdarza sie zdarza...i to nie tylko u wynajętych kucharzy, ale także w lokalach!  :evil:
Na moim weselu niestety też to miało miejsce :-( a jedyne wyjście to oddelegować kogoś do kuchni, co by na ręce patrzył nie tylko kucharzowi, ale i obsłudze!!!!
Moim zdaniem taka umowa nie będzie nic warta, bo jak ktoś kradnie, to honoru raczej mu brak, czyli nie ufałabym podpisowi takiej osoby, a uczciwa nawet bez podpisu nie wyniesie...

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 11:02
Też mi sie wydaje, że podpisanie takiej umowy z kucharzem niewiele da. Z wyznaczeniem kogoś do pilnowania go też może byc problem, bo przecież nie da się ciągle patrzeć kucharzowi i obsłudze na ręce. Kurcze coś mi się wydaje, że takich strat nie da się uniknąć.

Dorka ja spotkałam się z czymś takiem, że w restauracji obsługa wynosiła alkohol. Ale z tym nie ma problemu, bo z reguły wyznacza się jedna osobę z rodziny od alkoholu, która może miec kluczyk do miejsca, w którym się trzyma i po sprawie :)

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 11:09
Niestety chyba jest tak, że przed nieuczciwością ludzi nie można się zabezpieczyć. Trzeba tylko mieć nadzieję, że trafimy na uczciwych.

Obawiam się, że nawet organizacja wesela w renomowanym lokalu nie musi gwarantować, że taka niemiła sytuacja nie będzie mieć miejsca.

Ale wydaje mi się, że trzeba z obsługą porozmawiać i powiedzieć, że kradzieży tolereować się nie będzie. Przecież jeśli ich na czymś takim się złapie, na gorącym uczynku, to śmiało można wzywać policję. A to, że nikt tego nie robi, wszyscy wiedzą ale nie reagują, to tylko utwierdza tych ludzi w przekonaniu, że nic się nie stało i tak można.

No bo tak szczerze - czy ktoś będąc świadkiem kradzieży na weselu zareagował?

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 12:42
Cytat: "azzurra"
Ale wydaje mi się, że trzeba z obsługą porozmawiać i powiedzieć, że kradzieży tolereować się nie będzie


po pierwsze jesli na dzien dobry w ten sposob bedzie sie rozmawiac z obsluga zakladajac ze moga cos ukrasc to odrazu mozna sie liczyc z tym ze do zupy bedzie naplute gdyz potraktowalismy obsluge z gory zakladajac ze sa złodziejami.
sprawy kradzieży w renomowanych restauracja mozna spotkac czesciej niz w tych mniej znanych, w duzych znanych restauracjach jak jest duzo obsługi cieżko jest wykryć kto tak naprawde wziął. prawda jest taka ze poprostu trzeba byc przygotowanym na cos takiego i sie "ubezpieczyc". lokal powinien zapewnic pomieszczenie na klucz w ktorym bedzie schowany alkohol ewentualnie napoje jesli sam lokal tego nie zapewnia i klucz powinien byc trzymany przez rodzicow - najlepiej tate badz tescia. to oni wlasnie powinni rozkladac alkohol na stołach i dokladac jak brakuje ( jesli jest ustalona do tego inna osoba to inna osoba oczywiscie bedzie miec kluczyc ) ale ogolnie chodzi o zasade zeby nie kelnerzy roznosili alkohol a bliscy ludzie.  


Cytat: "azzurra"
No bo tak szczerze - czy ktoś będąc świadkiem kradzieży na weselu zareagował?


owszem bylam w lipcu na takim weselu gdzie juz przed przybyciem gosci zniklo 10 butelek zostalo powiedziane ze jesli nie wroca w ciagu 15 min zostanie wezwana policja. buteki wrocily ale obsluga przez cale wesele byla arogancka, nie mila i wrecz beszczelna a chyba tego nikt nie chce.


takze moje drogie nalezy jak tylko alkohol zostanie przywieziony na miejsce poprosic o klucz do pomieszczenia gdzie bedzie alkohol stal. jesli nie ma tam lodowki zawsze niech 10 sztuk bedzie w lodowce i brac z lodowki pozniej uzupelniac lodoweczke. innej mozliwosci nie ma.  :mrgreen: pozdrawiam...

Offline Marta

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 13:01
Moim zdaniem takiej drobnej kradzieży się nie uniknie. To jest moje zdanie.
W restauracjach też jest różnie z tym wszystkim. Generalnie to mnie się w restauracjach nie podoba też to, że niby mówią, że po weselu to co zostanie można sobie wziąść, a rzeczywistość jest zupełnie inna. I to moim zdaniem też jest kradzież, bo przecież zawsze jedzenie zostaje, ale oni tego nie dają do domu, a jak dadzą to jakieś resztki. To co zostaje restauracji czy firmnie cateringowej zostaje wykorzystane za następne wesele. Wiem, że teraz pewnie usłyszę kupę sprzeciwów itd., ale nie czarujmy się tak właśnie to wygląda. Moja kuzynka parcowała w renomowanej firmie cateringowej i opowiadała jak cała organizacja wygląda od kuchni (niestety nie eygląda to dość ciekawie). Inaczej po weselu do restaruracji musiałby przyjechać samochód dość duży i do tego samochodu powinni spakować to co zostało. Bo tyle tego jedzonka zostaje po weselu. U mojej Siostry przewoziliśmy dwoma Polonezami Truck.
Z resztą jedną restaurację u nas w Dąbrowie odwiedził sanepid i okazało się właśnie to, że mięska np. ugotowane roladki po weselu są zamrażane i wykorzystywane do innych potraw bądź podawane ponownie.
Wiem dobrze, że teraz rozpęta się mała wojna na forum.  :wink:
Ale dla mnie to oszustwo i kradzież! :evil:

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 13:24
Cytat: "Marta"
Wiem dobrze, że teraz rozpęta się mała wojna na forum.

moze nie koniecznie wojne ale na bank spowodowalas male zachwianie sie pewnosci co do swojego wymarzonego wesela duzej czesci forumowiczek, przynajmniej u mnie :P ja chcialam nawet kupic pojemniki plastikowe zeby to przewiesc to cale jedzenie ale teraz nie wiem czy  sie oplaca bo ja zostaniemy wyrolowani :( to co ja zrobie z 100szt opakowan po co to mi heheheh
to prawda ze to tez kradziez ale na dodatke taka na oczach innych ;/ nie fajnie nie fajnie ogolnie moja droga marto mnie zmartwilas. pozdrawiam

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 13:25
Ancik, to co, trzeba tolerować kradzież w imię miłej atmosfery na weselu?

Zupełnie się z tym nie zgadzam. Jak się z takim ostrym postawieniem sprawy raz, drugi i trzeci spotkają, to przestaną kraść! Tylko, że u nas w Polsce jest społeczne przyzwolenie na kradzież. I to z tego wynika, tym ludziom się wydaje, że jak ukradną trochę ciasta, czy szynki to nic złego nie robią. I to się skończy dopiero, jak każdy organizator wesela postawi sprawę jasno - kradzież pieniędzy, alkoholu czy mięsa to to samo. Każda kradzież jest kradzieżą.

A co do postawienia sprawy jasno na początku... Nie mówię, że trzeba to powiedzieć wprost, ale w zawoalowanej formie, tak żeby było jesne, co mamy na myśli mówiąc, np. co mają zrobić z jedzeniem, które zostanie. I nie trzeba rozmawiac z każdym, ale z jedną osobą odpowiedzialną za obsługę.

Offline Marta

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 13:41
Anik mnie absolutnie nie chodzi o to, aby kogoś martwić itd. Tylko czasami naprawdę warto dużo wcześniej otworzyć niektórym oczy na pewne sprawy, moim zdaniem bardzo ważne sprawy.
Wyobaźcie sobie, taką sytuację. Moja Rodzina ma cukiernię i dostarczają niektórym restauracją regularnie ciasta i torty na wesela (mają stałe umowy) i przyjeżdza właścicielka restauracji w poniedziłek z ciastami, które zostały po weselu i mówi do nich, że jej po imprezie tyle zostało i ona chce zwrot tego, czyli kasę za to co jej zostało. Więc oni mówią, a dlaczego nie rozdała Pani tego ciasta gościom weselnym i Rodzicom? My zwrotów nie przymujemy. A ona na to: Jak to? To ma mi się teraz to wszystko zmarnować?
Przecież to jest kradzież, ona okradła z tego ciasta parę młodą i ich rodziców nie dając im tego i na dodatek chciała jeszcze kasę za to nieświeże już ciasto! Przecież oni zapłacici za to ciasto za każda blachę! Przecież to jest okropne!!!

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 13:50
Cytat: "azzurra"
kradzież pieniędzy, alkoholu czy mięsa to to samo. Każda kradzież jest kradzieżą

Masz rację i nie można tolerować takiego zachowania. Dziwie się tylko właścicielą tych lokali, że nie zabezpieczaja swoich klientów przed kradzieża. Przecież jak takie informacje sie rozejdą ( z wiekszośc ludzi pyta znajomych jak jest w takim i takim lokalu - poczta pantoflowa jest bardzo skuteczna) że tam kradną to stracą klientów. Ja bym na taki lokal sie nie zdecydowała i odradzała każdemu. To samo dotyczy wynajętej obsługi, nikomu przecież nie polecimy kucharza który kradnie.

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 13:52
Cytat: "Marta"
Przecież to jest kradzież, ona okradła z tego ciasta parę młodą i ich rodziców nie dając im tego i na dodatek chciała jeszcze kasę za to nieświeże już ciasto! Przecież oni zapłacici za to ciasto za każda blachę! Przecież to jest okropne


To juz jest szczyt chamstwa i pazerności.

Offline Marta

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 13:55
Cytat: "aniula"
Marta napisał/a:
Przecież to jest kradzież, ona okradła z tego ciasta parę młodą i ich rodziców nie dając im tego i na dodatek chciała jeszcze kasę za to nieświeże już ciasto! Przecież oni zapłacici za to ciasto za każda blachę! Przecież to jest okropne


To juz jest szczyt chamstwa i pazerności.


Dokładnie "z gów.. by nie zeszli" :!:

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 16:30
Cytat: "azzurra"
Ancik, to co, trzeba tolerować kradzież w imię miłej atmosfery na weselu?

no wiesz ja bym nie chciala zeby moim gosciom ktos w twarz powiedzial (tak jak zostalam ja potraktowana na weselu ) ze herbata sie skonczyla i ze mam za nia jak juz zaplacic z "fochem" na twarzy. doszlo do tego na tym weselu (ktore juz wczesniej opisywalam) ze obsluga jak ktos odchodzil od stolika zabierali talerz z jedzeniem i szli go myc. jak wrocilam stal pusty talerz a z mojego tortu nic nie zostalo. wybacz ale jesli mam stracic kilka butelek wodki a uniknac takich sytuacji - ze goscie sie czulii tak jak ja wtedy (niechciana\) to jest to koszt na ktory jestem sklonna sie poświecic.

co innego jak juz kogos zlapiesz za reke - ja mowie tylko ze nie mozesz z gory zakladac ze ktos kradnie i mowic obsludze ze tego sobie nie zyczysz bo uwierz mi ze tak jak ty ich potraktujesz oni potraktuja ciebie i twoich gosci. a to najgorsze co moze byc.


Cytat: "Marta"
Więc oni mówią, a dlaczego nie rozdała Pani tego ciasta gościom weselnym i Rodzicom? My zwrotów nie przymujemy. A ona na to: Jak to? To ma mi się teraz to wszystko zmarnować?

a to faktycznie kawal chamstwa taka osoba napewno wziela by sobie ta kwote z tego tortu dla siebie bo przeciez watpie aby hotel wiedzial ze ta pani robi takie rzeczy.
mowie ja wiem ze obsluga kradnie i nie mowie ze trzeba sie na to zgadzac ale robmy cos po fakcie - a przed tym wszystkim trzeba sie ubezpieczyc tak jak juz pisalam a nie zakladac ze obsluga kradnie to powiedzmy im zeby tego nie robila. postawcie sie na miejscu uczciwego kelnera ktory slyszy takie slowa ze ma nie krasc wodki - szlak by mnie trafil....
pozdrawiam  :mrgreen:

Offline Marta

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 17:27
Cytat: "ancik"
Marta napisał/a:
Więc oni mówią, a dlaczego nie rozdała Pani tego ciasta gościom weselnym i Rodzicom? My zwrotów nie przymujemy. A ona na to: Jak to? To ma mi się teraz to wszystko zmarnować?

a to faktycznie kawal chamstwa taka osoba napewno wziela by sobie ta kwote z tego tortu dla siebie bo przeciez watpie aby hotel wiedzial ze ta pani robi takie rzeczy.


Ancik, ale to właściecielka lokalu taki numer chciała zrobić, nie ktoś z obsługi! :evil:

kucharz, który kradnie...
20 marca 2006, 18:04
boze wlascicielka lokalu  :shock:  :shock:   :shock:  chciwość i pazarność ludzka nie zna granic! ale w sumie ci co sie dorobili duzej kasy bardzo czesto sępią na najmniejszych rzeczach ;/ nie lubie takich ludzi!!!! wrrrr....  
z zycia wziete....pracuje w sklepie gdzie ostatnio wyprzedaz, jeden klient kupil plazme - TV 42cale płaski super wypas za 8000 tys zl a ukradł kabel euro za 10zl bo nie bylo w zestawie wiec czemu my sie dziwimy.... ?????
pozdrawiam  :mrgreen:

kucharz, który kradnie...
21 marca 2006, 14:21
Bardzo ciekawe jest to, co piszecie. Jestem w szoku. Wiedziałam, że czasami zdarzają się jakieś dziwne sytuacje jeśli chodzi o obsługę na weselach, ale niektóre rzeczy mnie zszokowały. Np. ta pani, która domagała się zwrotu pięniedzy za ciasto. To juz jest szczyt szczytów. Albo ta obsługa, która została przyłapana na kradzieży i potem z łaską ludzi obsługiwała. To się w głowie nie mieści

kucharz, który kradnie...
21 marca 2006, 14:31
Cytat: "ździebło"
To się w głowie nie mieści

to jest prawda ale taka jest poprostu rzeczywistosc polska tutaj kazdy na kazdym chce zarobic w uczciwy badz mniej uczciwy sposob.
powiedzcie sami czy to ze na same slowo slub wszystcy odrazu podwyższaja dwukrotnie albo i wiecej cene uslugi to nie jest złodziejstwo???

Offline Marta

kucharz, który kradnie...
21 marca 2006, 14:34
Cytat: "ancik"
powiedzcie sami czy to ze na same slowo slub wszystcy odrazu podwyższaja dwukrotnie albo i wiecej cene uslugi to nie jest złodziejstwo???


Dokładnie to jest już przesada z tymi cenami na ślub i wesele.

 :evil:

kucharz, który kradnie...
21 marca 2006, 14:47
Cytat: "ancik"
wybacz ale jesli mam stracic kilka butelek wodki a uniknac takich sytuacji - ze goscie sie czulii tak jak ja wtedy (niechciana\) to jest to koszt na ktory jestem sklonna sie poświecic.


A co myślicie o tym, skoro i tak jest duże prawdopodobieństwo, że obsługa coś zawinie, żeby dać im na wstępie flaszkę i ew. w czasie wesela pozwolić na poczęstunek- nie mówię, że każdemu pojedynczo bo nikogo nie stać na taki koszt, no ale może obsługa wtedy by wyluzowała.... ???

kucharz, który kradnie...
21 marca 2006, 15:03
Moongirl - obawiam się, że mógłoby to odnieść efekt odwrotny do zamierzonego. W myśl zasady: daj palec, a wezmą całą rękę.

kucharz, który kradnie...
21 marca 2006, 15:32
Cytat: "Moongirl"
A co myślicie o tym, skoro i tak jest duże prawdopodobieństwo, że obsługa coś zawinie, żeby dać im na wstępie flaszkę i ew. w czasie wesela pozwolić na poczęstunek

poczestunek to by byla mala przesada ale np. jesli zostanie to poczestowac kawałkiem tortu - wg mnie to bardzo fajny pomysl. jak wreczysz im na poczatku flaszki kazdemu po jednej to wydaje mi sie ze ani ty nie zbiedniejesz ani oni nie beda az tak pazerni zeby zabrac o wiele wiecej. Moongirl to bardzo fajny pomysl pod warunkiem ze to ty im dasz np, tego torta a nie powiesz bierzcie i jedzcie.... bo wtedy moglo by sie zrobic jak powiedziala azzurra
Cytat: "azzurra"
W myśl zasady: daj palec, a wezmą całą rękę.

pozdrawiam :mrgreen:

kucharz, który kradnie...
21 marca 2006, 15:33
Azzurra, może i masz rację... taka naiwna jestem jeszcze... no to już nie mam pomysłu jak można zapobiec takiej sytuacji...

kucharz, który kradnie...
21 marca 2006, 15:41
Byłam ostatnio na takim weselu, gdzie obsługa bawiła się razem z młodymi, ale to było juz nad samym ranem, kiedy mało gości było. To było miłe ze strony młodych. Ale jeśli kucharz lub osoby, ktore przygotowują posiłki zwiną sobie coś w trakcie przygotowywania, przed weselem? Przecież tego nie da się upilnować. Nikt nie będzie patrzył kucharzowi i jego ekipie na ręce, bo wszyscy będą zajęci ślubem.

No nie wiem, ja wychodze z takiego założenia, że jesli kucharz jest porządny facet i zalezy mu na opinii i na tym, żeby go dalej innym polecać, to nie odwali takiej kiszki. Ale teraz jak znaleźć takiego kucharza? :) Ciekawa jestem czy ten, którego my mamy jest porządnym facetem :) Niby polecił nam go właściciel domu weselnego, w którym mamy wesele i mówił, że gość jest w porzadku. Czas pokaże...

kucharz, który kradnie...
21 marca 2006, 15:48
no niestety taka nasza dola ... czekac co czas pokaze... :) miejmy nadzieje ze wszystko sie ułozy dobrze ze kucharz bedzie wporzadku gosc tak jak na mojego brata weselu, gdzie kucharz zrobil tyle jedzenia ze jeszcze po poprawinach wszyscy 6 dni to jedli... juz mielismy tego dosc!! a wodeczka nie zginela bo mielsmy ja pod kluczem i moj tata roznosil i wszystko bylo super... i tego wszystkim wam zycze oby bylo wszystko w jak najlepszym porzadku :) pozdrawiam  :mrgreen:

kucharz, który kradnie...
21 marca 2006, 15:50
Moongirl - wcale nie jesteś naiwna. Po prostu wierzysz w ludzi. Ja tez. Dlatego zakładam, że na moim weselu nic takiego miejsca mieć nie będzie... Czego i Wam życzę ;)

Niestety, przed ludzką nieuczciwością nie da się zabezpieczyć.

kucharz, który kradnie...
22 marca 2006, 10:33
Cytat: "Moongirl"
A co myślicie o tym, skoro i tak jest duże prawdopodobieństwo, że obsługa coś zawinie, żeby dać im na wstępie flaszkę i ew. w czasie wesela pozwolić na poczęstunek- nie mówię, że każdemu pojedynczo bo nikogo nie stać na taki koszt, no ale może obsługa wtedy by wyluzowała.... ???


Dasz palec rękę urwą.
Jestem naprawdę zmartwiona i zawiedziona. To ze zwrotem zapłaconych ciast z powrotem do piekarni wydaje mi się szczytem szczytów!! Kazałabym to tej babie to wszystko zeżreć, aż by się .......... i potem, żeby zżarła te .........- złodziejka pazerna jedna!

U nas wódka będzie pod kluczem- klucz w rodzinie. W schowku mają lodówkę. Ciekwe tylko, czy mają zapasowe klucze do schowka... :roll:

Offline asia Kobieta

kucharz, który kradnie...
22 marca 2006, 10:57
Jak tak czytam te Wasze opowieści to aż skóra mi cierpnie  :shock:
Ja nie miałam takich stresów - wcale o tym nie myślałam! Całe szczęście nie musiałam!
Miałam wesele w lokalu gdzie miałam pewność na 100%, że nic "dziwnego" z jedzeniem nie będzie się działo a po weselu miałam ładnie zapakowane żarełko, które zostało i zabrałam je na poprawiny w rodzinnym gronie.

kucharz, który kradnie...
22 marca 2006, 20:42
Cytat: "groszek"
Kazałabym to tej babie to wszystko zeżreć, aż by się porzygała i potem, żeby zżarła te rzygi-

to sie nazywa charakter, groszku ...

kucharz, który kradnie...
23 marca 2006, 12:10
Cytuj
U nas wódka będzie pod kluczem- klucz w rodzinie. W schowku mają lodówkę. Ciekwe tylko, czy mają zapasowe klucze do schowka...

to nastepna sprawa - masz klucz ale nie masz gwarancji ze ktos nie ma drugiego... o kant d...y rozbic cale ceregiele zwiazane z chowaniem ;/
wiec miejmy tylko nadziejej ze bedzie dobrze,..... pozdrawiam  :mrgreen:

kucharz, który kradnie...
16 grudnia 2006, 21:13
nietety przez taka obsluge inni ktorzy robia wesele bardzo czesto maja podgorke. ja po to robie wesela zeby zarobic a ne ukrasc komus wiem ze moja obsluga jest fachowa i uczciwa

Offline KAHA Kobieta

kucharz, który kradnie...
4 stycznia 2007, 20:30
Odświeżam temat, bo wydaje mi się bardzo istotny. Pracuję przy obsłudze wesel od 7 lat i widziałam nie wiele dziwnych sytuacji. Co do złodziejstwa na weselu i w czasie jego przygotowań to spotkałam jedną kucharkę, która kradła "ile wlezie", na sali nie było nikogo z rodziny, bo wszytko było zlecone firmom. Od czasu tamtej dekoracji nigdy nie przyjmuje dekoracji , gdy gotuje ta właśnie kucharka. Nigdy więcej nie widziałam kradzieży na salach, ale może za bardzo skupiam sie na swojej robocie. Co do lokali, to musze napisać, że wszystkie podzielne potrawy typu bigos, flaki, rosół są konsumowane przez obsługę kuchenna , kelnerów i wszelkie inne pomoce, choć wiadomo, że to jest bigos ugotowany na Wasze wesele, to samo z ciastem, zawsze znajdzie się trochę na talerzyku dla obsługi kuchennej i wcale nie trzeba ich częstować, sami się poczestują. Nikt i nic tego nie zmieni. A wódka?? Znam parę lokali, w których zawsze nie odliczają się puste butelki, tylko czy to jest wina obsługi?? A może goście pili sobie gdzieś poza salą i zostawili "gdzieś" puste szkło?? Wiem jedno, na moim weselu nic nie zginęło. A dobre lokale i cateringi nie robią takich rzeczy, bo poczta pantoflowa ma ogromną siłę. Takie jest moje zdanie.

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
25 maja 2007, 18:44
Cytat: KAHA link=topic=2474. msg185601#msg185601 date=1167939015
Odświeżam temat, bo wydaje mi się bardzo istotny.  Pracuję przy obsłudze wesel od 7 lat i widziałam nie wiele dziwnych sytuacji.  Co do złodziejstwa na weselu i w czasie jego przygotowań to spotkałam jedną kucharkę, która kradła "ile wlezie", na sali nie było nikogo z rodziny, bo wszytko było zlecone firmom.  Od czasu tamtej dekoracji nigdy nie przyjmuje dekoracji , gdy gotuje ta właśnie kucharka.  Nigdy więcej nie widziałam kradzieży na salach, ale może za bardzo skupiam sie na swojej robocie.  Co do lokali, to musze napisać, że wszystkie podzielne potrawy typu bigos, flaki, rosół są konsumowane przez obsługę kuchenna , kelnerów i wszelkie inne pomoce, choć wiadomo, że to jest bigos ugotowany na Wasze wesele, to samo z ciastem, zawsze znajdzie się trochę na talerzyku dla obsługi kuchennej i wcale nie trzeba ich częstować, sami się poczestują.  Nikt i nic tego nie zmieni.  A wódka?? Znam parę lokali, w których zawsze nie odliczają się puste butelki, tylko czy to jest wina obsługi?? A może goście pili sobie gdzieś poza salą i zostawili "gdzieś" puste szkło?? Wiem jedno, na moim weselu nic nie zginęło.  A dobre lokale i cateringi nie robią takich rzeczy, bo poczta pantoflowa ma ogromną siłę.  Takie jest moje zdanie.

To dla mnie jest logiczne - trudno żeby kucharz albo kelner kanapki z domu przynosił.  Przecież za zespół, kamerzystę itp też płacimy.  Co do kradzieży to myślę że ci, którym zależy na reputacji nie wezmą ani okruszka.  Mnie uprzedzono, że na pólmiskach będzie niewiele, beda często dokładać lub wymieniac na świeże, natomiast spakują tylko to co nie zostało wydane / z przystawek i sałatek/.  natomiast jeśli życzymy sobie resztki z pólmisków to owszem spakują na wyrażne życzenie do osobnych, podpisanych pojemników.  Ale nie ręczą za czystość owych produktów.  Uważam, że to ok, nie czarujmy się ale gości też mamy różnych - szczególnie nad ranem. . . . . . .

Offline Oleńka81 Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
26 maja 2007, 21:24
Ja byłam okropnie potraktowana po zakonczeniu po weselu!!  :-\
Otóz, nie za bardzo miałam ochote i siłe na to, aby pakowac wszystko i zapakowac do autokaru, zdecydowalismy, ze wezmiemy tylko to zo nie zostalo otwarte, rozpoczete.. tj. wódka, napoje;
a w poniedzialek lub wterek, przyjedziemy i zabierzemy reszte..

Jakie było moje zdziwnienie, gdy przyjecgalismy aby zabrac TO CO NASZE, w koncu zaplacilismy za to!!!
Przypomne ze osób było ok 60, a wesele było robione na ponad 70!! i było zapłacone za te ponad 70 osób..
wiec tego nikt nie ruszył, nikt nie zjadł na weselu.. bo było wszystko wyliczone co do osoby..
moja siostra była swiadkowa, to widziala jak kelnerki zbierały butelki po wódce.. w których była jesczcze wódka... ale w pore zwróciła uwage to zostawiły i tym sie zajmowal mój tato!!

wiec jak przyjechalismy... dostalimy tylko...... mała salaterke sałatki wazywnej z kurczakiem, sałate wazywna, maluśki kawałeczek tortu naszego!! , kilka plasterków wedlin..
to wszystko co dostalismy spowrotem... jaka byłam wściekła!!!!!!!!!!!
zapłaciclismy ponad 6 tys. zł. za wesele.... za samo jedzenie!!!!
a tak zostalismy potraktowani!!
powiem tylko ze to było w białymstoku, dla zainteresowanych podam na prv. nazwe sali.. aby sami sie nie wpakowali w oszustwo!!
kazdemu odradze ten lokal.. a jak juz ktos tam bedzie kiedys mial... to prosze w tym samym dniu zabrac wszystko.. bo to stracicie!!
pozdrawiam!!

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
26 maja 2007, 23:14
Normalnie trudno uwierzyć. . . .  Z tego co wiem od innych to na mojej sali wszystko jest pakowane stopniowo np .  po obiedzie jak kuchnia ma troche wolnego to już pakuja to co zostało z obiadu - oczywiście żadnych rosołków czy makaronu ale znajoma się śmiala, że nawet olbrzymi słoj sosu z obiadu jej naszykowali.  W związku z dobrą opinią  mają odległe terminy.  I co najważniejsze w czasie rozmowy nie czekają na pytanie odnośnie " reszte" tylko od razu dostajesz rzetelną informację jak to będzie wyglądać i czy ewentualnie masz odmienne życzenie.

Odp: kucharz, który kradnie...
29 maja 2007, 16:03
". . . Co do lokali, to musze napisać, że wszystkie podzielne potrawy typu bigos, flaki, rosół są konsumowane przez obsługę kuchenna , kelnerów i wszelkie inne pomoce, choć wiadomo, że to jest bigos ugotowany na Wasze wesele. . . "

Bardzo trudno jest wytrzymać całą noc bez jedzenia - więc nie dziwne chyba jest , że obsługa też musi coś przegryźć.  Te "podzielne" potrawy trudno jest ugotować w zamówionej ilości - gotuje się więcej i jak zostaje to się je  je.  W naszym lokalu wydaje się na stoły zważone półmiski ( z reguły przeważone) więc to co zostaje nie jest zapłacone i nie mamy poczucia , że ktoś jest okradany. 
Inna sytuacja jest jak wynajmujecie kucharkę i gotuje z Waszych produktów - wtedy pasowało by powiedzieć z grzeczności , żeby się poczęstowała - wtedy żadna strona nie będzie  miała ansów do drugiej.

 ". . . to samo z ciastem, zawsze znajdzie się trochę na talerzyku dla obsługi kuchennej i wcale nie trzeba ich częstować, sami się poczestują. . . "
W naszym lokalu nie mamy zwyczaju częstowania się ciastem -1/2 ciasta idzie na stoły, 1/2 zostaje na rozdawanie ( decyzja należy do młodych) - jest nam bardzo miło jeśli młodzi częstują  nas ciastem , ale nigdy nie robimy tego sami.

". . . a w poniedzialek lub wterek, przyjedziemy i zabierzemy reszte. . . "- tu bym się aż tak bardzo nie dziwiła , że dostałaś tylko "resztkę" - jeśli lokal pracuje to nie ma miejsca na przechowywanie pozostałego po weselu jedzenia do wtorku ( do poniedziałku rano to jeszcze tak , ale nie dłużej ), a to co było już wydane na stoły zabiera się do domu na własną odpowiedzialność.

". . . to widziala jak kelnerki zbierały butelki po wódce. .  w których była jesczcze wódka. . .  " - i może myślicie , że pić resztki chciały ? No nie. . . .

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
1 czerwca 2007, 21:33
W resztki wódki zbierane przez kelnerki nie uwierzę.  Natomiast jeśli zamawiamy obsługę kuchni i gotują z naszych produktów to tez uważam, że należy zaprosić do częstowania sie wszystkim a nawet nie zbiedniejemy jeśli przygotujemy niewielkie paczuszki swiątecznej strawy czy ciasta do domu dla rodziny. . .  Fotograf, kamerzysta, kierowca czy zespól mają swój stolik i są traktowani prawie jak goście / nikt nie wylicza im co zjedli/, a kuchnia ma mieszać w garach i zagryzać kanapką z domu???? Zresztą , z tego co wiem, przeważnie spora częśc "resztek " i tak ulegnie zniszczeniu/ bo gdzie to przechować?/, więc ogólnie dyskusję na temat kotleta zjedzonego przez kucharkę uważam za żenującą.  Wcześniej o tym nie myślałam ale teraz plauję przy najbliższej rozmowie wspomnieć aby nam do rachunku doliczono taki sam koszt wyżywienia obsługi kuchni jak i zespołu.  Niewiele drożej a lepiej sie poczuję. . . .

Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 09:07
jejku-rety:
obsługuje kilka wesel w tygodniu, wiec wiem o czym piszę.
Moje zdanie jest bardzo radylkalne w tej kwestii. Mówisz, ze niech obsługa sobie je bigos czy rosół - potrawy niepodzielne - mów sobie co chcesz, ale mnie sie to nie podoba i już!!! Przeciez ten przykładowy bigos został ugotowany na konkretne wesele i jesli na kuchni jest kilka osób, to ten bigos bedzie zjedzony kosztem ilości wydanej na stoły!!! I nie mysl, że bigosu jest gotowana wieksza ilość - bo nie jest!!! TO sie nazywa okradanie młodej pary!!! Wara od czyjegoś.
Podobna sytuacja jest z ciastem, obsługa szykując patery z ciachem - częstuje się - najczęściej są to obkrajane "boczki". Czy to nie jest złodziejstwo??? Jest!! Nie twoje to nie ruszaj. Przecież za ciasto płaci sie od kilograma i za te obkrajane boczki też!
Nie inaczej jest w przypadku owoców, jeden złapie banana drugi mandarynkę, trzeci oberwie sobie winogronko - tak robic nie mozna, a jednak sie robi!!! a potem jest zdziwienie, dlaczego po weselu nic nie zostało :(, albo zostało niewiele.

Akacjo_ - piszesz, że trudno jest nie jeśc przez cała noc - jasne sprawa, piszesz, że jesli cos zostanie to sie je - a jesli nie zostanie - to co???? To wtedy sie wydaje mniej na stoły. Te kilka porcji rosołu czy bigosu to niewiele, ale jedna jest to pomniejszenie ilości ugotowanej na wesele i okradanie młodej pary. Czy w lokalu, w którym pracujesz nikt nigdy nie poczestował sie przed weselem kawałkiem ciasta - sma wiesz jak jest. I nie chodzi tu o ilości tylko o to, że zjedzenie nawet najmniejszego kawałka ciasta jest w tym momencie kradzieżą.  Nie płaciłaś - to nie jesz, ale jesli zjesz to jesteś złodziej!!!!
A jesli własciciel lokalu nie zapewnia swojej obłsudze jedzenia w czasie pracy - to niech sobie obsługa przynosi kanapki z domu i już!!!

Piszecie , żeby dac flaszke na początku imprezy - kochani, oficjalnie obsługa  ma płacone za prace na waszym weselu.  Jesli bedziecie zadowoleni, to owszem mozna dac flaszke, ale  PO WESELU!!!!
Ciastem też mozna poczęstować, ale bez przesady. Często słysze teksty typu, że był gówniany (przepraszam) klient, bo nie dał wódki czy ciasta po weselu. I nie musiał!!! bo zapłacił za prace wszystkich, którzy podawali i gotowali na weselu, kazdy dostał za to kasę. I wara im wszystkim od waszych ciast , bigosów i innych wiktuałów.

 
Młoda para po weselu może iść do obsługi i każdej osobie dać flaszke i ciasto, ale to jest dobra wola młodej pary - nie musi tego robić, ale może i tak najczęściej jest.
W kazdą sobotę jestem w kilku miejscach i widzę - duzo niedobrego. Nie jest to złodziejstwo typu wkładanie w torbę i wynoszenie do domu, ale podjadanie tego czy owego jest . Niestety. Może kogoś to nie razi, ale dla mnie jest to niedopuszczalne. Za wszystko, co jest gotowane na wesele płaci młoda para, nie gotuje sie dodatkowych porcji dla obsługi - więc, jeśli obsługa je - to niech za to zapłaci.

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 09:29
Jakoś nikt nie wepadł na pomysł aby osoby z np zespołu jadły kanapki z domu.  Szykuje im sie stól i podaje to co gościom - czyżby lepsza kategoria pracowników??? Ich też wynajmujemy i płacimy.  Te s w pracy

Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 10:06
Jakoś nikt nie wepadł na pomysł aby osoby z np zespołu jadły kanapki z domu.  Szykuje im sie stól i podaje to co gościom - czyżby lepsza kategoria pracowników??? Ich też wynajmujemy i płacimy.  Te s w pracy

kapela i kamerzysta to zupełnie inna para kaloszy - wszyscy sa świadomi, ze trzeba za ich żarełko zapłacić, a jedzenie bez pozwolenia za towar zapłacony to jest kradzież!!!

Nikt nie broni ci częstowania obsługi, jesli masz taka wole to w czym problem???? to w kńcu twoje pieniądze.

Problem w tym wątku dotyczy kradzieży jedzenia przez obsługę, a nie częstowania - to sa zupełnie inne sprawy jejku-rety.

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 11:08
[b
Cytuj
kapela i kamerzysta to zupełnie inna para kaloszy - wszyscy sa świadomi, ze trzeba za ich żarełko zapłacić
[/b]


niezłe, dobrze, ze nie jestem kucharką czy kelnerką

Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 11:52
[b
Cytuj
kapela i kamerzysta to zupełnie inna para kaloszy - wszyscy sa świadomi, ze trzeba za ich żarełko zapłacić
[/b]


niezłe, dobrze, ze nie jestem kucharką czy kelnerką

nie rozumiem po co to bicie piany, jesli masz inna opinię na ten temat - to oki, masz do niej prawo, możesz przeciez czestowac całe miasto. Prawda jest jednak taka, że obsługa sal samowolnie je weselnie jedzenie bez konsekwencji - kosztem ilości potraw wydawanych na stoły. W wielu lokalach jest to wręcz bezczelna kradzież - po weselu mozna zabrać tylko to, co zostało na stołach - a co z resztą???? niewydanymi posiłkami dla gosci, którzy nie przyszli na wesele czy oszukiwanie na gramaturze??? Nikt nie będzie stał w kuchni i pilnował. Przykre jest to, że własciciele dają na to ciche przyzwolenie. Poczytaj sobie opinie poniżej - wzięły się z powietrza???? Nie twierdze, że taki stan rzeczy jest codziennością na wszystkich salach, ale niestety tak sie dzieje :( . Nie bez powodu w wielu lokalach w kuchni jest telewizja przemysłowa, bo czasami nawet właściciel lokalu nie panuję nad podjadaniem potraw weselnych przez swoich pracowników.

Gratuluje, że na wesele masz lokal, w którym nic nie ginie, a okruchy ze stołów weselnych wysypuje sie wróblom do karmika. Oby więcej takich.
Napisane: Czerwiec 02, 2007, 11:49:35
zaznaczam, że pisze o weselu organizowanym w domu weselnym czy restauracji a nie robionym we własnym zakresie z wynajęta kucharką i pomocami. Chodzi mi o te miejsca, w któych płaci sie od talerzyka okreslona kwotę.

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
2 czerwca 2007, 21:04
Pewnie ze mną coś nie tak, ale ciągle nie rozumiem różnicy miedzy np. kamerzysta a kelnerem? Myślę, że jako ,że kelnerzy, kucharz są w centrum żarelka nikt nie myśli o tym co beda jeść bo dla większości jest to oczywiste.  Ja też się nad tym nie zastanawiałam  nie wdałam się w tą dyskusję.  Za kradzież uważam wynoszenie w torbach tego co ja kupiłam.  Natomiast w miejscy gdzie zamawiamy określoną ilość porcji powinny interesować nas tylko nasze porcje i Nic wiecej.  Poza tym nie wiem czy krojąc smakowite ciasta - zamiast wyrzucić brzydki brzeg - nie zjadłabym go z ochotą i z czystym sumieniem.  I pewnie nie przyszło by mi do głowy, że ktos pomówi mnie o kradzież.  Ale ja nie muszę uchodzic za kryształowo uczciwą - bywam na forum z ciekawości i mogę pisać co myślę.  Gdybym chciała sie zareklamowac jako weselny usługodawca. . .

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
3 czerwca 2007, 12:08
I jeszcze jedno: to Twoje słowa:
"mam wrażenie, że zostałam żle zrozumiana. My - ludzie pracujący na rzecz Waszych wesel nie oczekujemy od Was wystawnych obiadów, drinków i nie wiadomo jakiego częstowania. Ja zawsze noszę do pracy przysłowiowe kanapki i nie wymagam od nikogo "stawiania" żarełka. W końcu biorę za swoją usługę pieniądze.
Jednak nie raz postawiona zostałam w bardzo głupiej i kłopotliwej sytuacji, np.: przychodzi pora obiadu, na stół wjeżdża "wiaderko" zupy, przy stole siada rodzina młodych, najadają się i nagle okazuje się, że na dnie zostało troszkę zupy... i co wtedy?! ktoś do nas podchodzi i zaprasza na obiad... Jak zachowałybyście się w takiej sytuacji? Nam jest bardzo głupio i zazwyczaj odmawiamy, nie dlatego, że unosimy się honorem - po prostu zawsze mamy ze sobą swoje jedzenie i naprawdę nie wymagamy od nikogo częstowania. Każdy z naszych klientów podchodzi do tej sprawy indywidualnie. Inny przykład ? W trakcie dekoracji podchodzą do nas ludzie z rodziny i opowiadają, jakie to ogromne koszty ponieśli na np.: upieczenie czy zakup ciast i przepraszają, że nas nie częstują... w poniedziałek przyjeżdzamy na salę po swoje rzeczy i te same osoby zdejmują z pater na stołach (jeszcze nie sprzątniętnych po weselu i poprawinach) tony ciast i innego dobra, ładują do reklamówek i wręczają je nam - jakbyście się wtedy zachowały? Masz ochotę to postaw kawę czy herbatę - to niezobowiązujące.
A a'propos jedzenia i wódki dla orkiestry i kamerzysty - to wydarzyło się naprawdę... pewna młoda para postanowiła, że na ich weselu nie będzie stołu dla w/w - bo za swoją pracę biorą sowitą zapłatę - orkiestra przez całą imprezę grała super i zgodnie z umową ... przyszedł czas oczepin, kiedy to kapelka zaczęła się kręcić, jej kierownik podszedł do młodego i powiedział, że są głodni i jadą coś zjeść - odliczają  za to od swojej usługi 500 zł - młody się zgodził... i tyle kapelkę widział...

...kucharka weselna stoi nad garnkiem z bigosem i próbuje czy wszystko ok, widzi to ojciec młodej i mówi
" co się pani na moim pasie - do pracy przychodzi się z kanapkami"

albo - to chyba najgorsze i zazwyczaj ma miejsce w sobotę, na salę podsyłana jest "czujka" z rodziny młodych. której zadaniem jest pilnowanie obsługi kuchennej, żeby przypadkiem czegoś nie wyniosła - to jest ŻENUJĄCE -  wiecie jaka jest potem atmosfera w kuchni przez całe wesele? Kiedy ktoś z kogoś robi złodzieja, niewiadomo za co i dlaczego...

ja na salę jeżdżę jeszcze w sobotę, praktycznie tuż przed przyjazdem młodych po ślubie - zostawiam im jakąś niespodziankę, a tu za mną ktoś tupta i patrzy czy nie biorę czegoś ze stołów. Wiecie, to jest okropne - bo czy jestem taka głupia i zrobię z siebie złodzieja za kawałek ciastka, które mogę sobie kupić za 1 zł w cukierni ?! To nie moje  - więc nie ruszam! Czasy złodziejstwa na weselach to przeszłość, nasi rodzice, pamiętający czasy nibykomumy powielają jakieś nieaktualne stereotypy i wychodzą później z tego takie, przepraszam JAJCA, że kapela zalewa mordy, kucharki kradną, goście wynoszą wódkę. Żyjemy w czasach wolnego rynku i wolności wyborów - myślicie, że szanujące się firmy z branży ślubnej robią TAKIE RZECZY?!
A TAK SZCZERZE -  kto z Was widział zalaną kapelę na weselu? kucharkę ze złodziejskim pakunkiem?
Temat poddaję do przemyślenia i nie krzycz na mnie okruszku (bo stereotypy o biorących mundurowych też trzeba między bajki włożyć!!!)
Buziaki. KAHA "
 Tu uważalaś, że kuchnia nie kradnie....


Myślę, że "kuchnia" też powinna sobie zrobic przerwe sniadaniową.

Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
4 czerwca 2007, 09:42
jejku rety, powtarzam po raz ostatni , co innego wesele w restauracji a co innego wesele we własnym zakresie z wynajeta kucharką.
Ja widzę wyrażną róznicę między kelnerem a kamerzystą czy kapelą. Za talerzyka kamerzysty sie płaci w odróznieniu od obsługi kuchennej. W watku poruszany był temat złodziejstwa w restauracjach i tego, że pomomo niestawienia sie gości - po weselu nic nie zostaje. Napisałam, jak jest - to, że obsługa kuchenna je jakąś częśc tego, co jest szykowane na wesele, szczególnie to, co jest niepodzielne - a to według mnie nie jest w porządku, bo to jest kradzież. Czepiasz się mnie i bijesz pianę. O co ci chodzi, poczytaj wątki innych userów.
Prawda jest taka, że cała resturacja je to, co jest przygotowane na wesele - przy przyzwoleniu włascicela - a to jest kradzież - tak ciezko to zrozumieć????

Podtrzymuje swoje zdanie co do częstowania na weselu kamerzysty czy fotografa. Również opinie , która dotyczy czestowania innych ludzi z branży, którzy pracują na konto wesela w tygodniu.

Tu chodzi o kradzież - nie rozumiesz tego???? 
A twoje cytaty są nietrafione, bo nie dotyczą tematu - w wątku chodzi o kradzież w restauracji a nie na weselu robionym we własnym zakresie. Co ma do tego częstowanie???? Jesli ktoś jest częstowany to nie kradnie.

A twoje insynuacje, że sobie robię reklamę na forum jako weselny usługodaweca jest żenujące!!!!!

Rozumiem, że nie masz pojęcia o branzy ślubnej i cięzko jest ci odróżnic wesele i wesele.
Piszesz, że z czystym sumieniem zjadłabyś kawałek "brzegu" ciasta - a ja nie, nie ruszyłabym nawet okruszka, podobnie jak większość ludzi z branży. Ale jak widać z opinii na forum są czarne kwiatki, które maja w nosie prywatna własność i jak nikt nie widzi, to traktują ja jak swoją!!!
To jest okropne, że taka sytuacja ma miejsce nadal, bo wiekszość weselników sobie odpuszcza po weselu dla świętego spokoju.


Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
4 czerwca 2007, 10:20
I jeszcze jedno: to Twoje słowa:
"mam wrażenie, że zostałam żle zrozumiana. My - ludzie pracujący na rzecz Waszych wesel nie oczekujemy od Was wystawnych obiadów, drinków i nie wiadomo jakiego częstowania. Ja zawsze noszę do pracy przysłowiowe kanapki i nie wymagam od nikogo "stawiania" żarełka. W końcu biorę za swoją usługę pieniądze.
Jednak nie raz postawiona zostałam w bardzo głupiej i kłopotliwej sytuacji, np.: przychodzi pora obiadu, na stół wjeżdża "wiaderko" zupy, przy stole siada rodzina młodych, najadają się i nagle okazuje się, że na dnie zostało troszkę zupy... i co wtedy?! ktoś do nas podchodzi i zaprasza na obiad... Jak zachowałybyście się w takiej sytuacji? Nam jest bardzo głupio i zazwyczaj odmawiamy, nie dlatego, że unosimy się honorem - po prostu zawsze mamy ze sobą swoje jedzenie i naprawdę nie wymagamy od nikogo częstowania. Każdy z naszych klientów podchodzi do tej sprawy indywidualnie. Inny przykład ? W trakcie dekoracji podchodzą do nas ludzie z rodziny i opowiadają, jakie to ogromne koszty ponieśli na np.: upieczenie czy zakup ciast i przepraszają, że nas nie częstują... w poniedziałek przyjeżdzamy na salę po swoje rzeczy i te same osoby zdejmują z pater na stołach (jeszcze nie sprzątniętnych po weselu i poprawinach) tony ciast i innego dobra, ładują do reklamówek i wręczają je nam - jakbyście się wtedy zachowały? Masz ochotę to postaw kawę czy herbatę - to niezobowiązujące.
A a'propos jedzenia i wódki dla orkiestry i kamerzysty - to wydarzyło się naprawdę... pewna młoda para postanowiła, że na ich weselu nie będzie stołu dla w/w - bo za swoją pracę biorą sowitą zapłatę - orkiestra przez całą imprezę grała super i zgodnie z umową ... przyszedł czas oczepin, kiedy to kapelka zaczęła się kręcić, jej kierownik podszedł do młodego i powiedział, że są głodni i jadą coś zjeść - odliczają  za to od swojej usługi 500 zł - młody się zgodził... i tyle kapelkę widział...

...kucharka weselna stoi nad garnkiem z bigosem i próbuje czy wszystko ok, widzi to ojciec młodej i mówi
" co się pani na moim pasie - do pracy przychodzi się z kanapkami"

albo - to chyba najgorsze i zazwyczaj ma miejsce w sobotę, na salę podsyłana jest "czujka" z rodziny młodych. której zadaniem jest pilnowanie obsługi kuchennej, żeby przypadkiem czegoś nie wyniosła - to jest ŻENUJĄCE -  wiecie jaka jest potem atmosfera w kuchni przez całe wesele? Kiedy ktoś z kogoś robi złodzieja, niewiadomo za co i dlaczego...

ja na salę jeżdżę jeszcze w sobotę, praktycznie tuż przed przyjazdem młodych po ślubie - zostawiam im jakąś niespodziankę, a tu za mną ktoś tupta i patrzy czy nie biorę czegoś ze stołów. Wiecie, to jest okropne - bo czy jestem taka głupia i zrobię z siebie złodzieja za kawałek ciastka, które mogę sobie kupić za 1 zł w cukierni ?! To nie moje  - więc nie ruszam! Czasy złodziejstwa na weselach to przeszłość, nasi rodzice, pamiętający czasy nibykomumy powielają jakieś nieaktualne stereotypy i wychodzą później z tego takie, przepraszam JAJCA, że kapela zalewa mordy, kucharki kradną, goście wynoszą wódkę. Żyjemy w czasach wolnego rynku i wolności wyborów - myślicie, że szanujące się firmy z branży ślubnej robią TAKIE RZECZY?!
A TAK SZCZERZE -  kto z Was widział zalaną kapelę na weselu? kucharkę ze złodziejskim pakunkiem?
Temat poddaję do przemyślenia i nie krzycz na mnie okruszku (bo stereotypy o biorących mundurowych też trzeba między bajki włożyć!!!)
Buziaki. KAHA "
 Tu uważalaś, że kuchnia nie kradnie....


Myślę, że "kuchnia" też powinna sobie zrobic przerwe sniadaniową.


Cały czas podtrzymuje swoja opinię. Temat tyczył wynoszenia z wesela i tego, czy dawać posiłki na weselu kapeli czy kamerzyście. Uważam, że pozostawienie w/w przez całe wesele o suchym pysku jest bardzo niekulturalne, szczególnie, że jesli wesele robi sie we własnym zakresie, to parę porcji więcej nie robi raczej wiekszej różnicy w kosztach. Inaczej jest, gdy wesele jest w restauracji i za w/w płaci sie od talerzyka - tutaj sprawa jest jasna - albo jest stół dla nich albo nie - to jest wybór organizatorów wesela.

A co do częstowania w czasie przygotowań wesela w tygodniu - wyrażnie opisałam swoją opinię - nikt tego nie wymaga od nikogo, ja chodze ze swoim jedzieniem, czajnikiem i kawą i herbatą i nie wymagam od nikogo czestowania bo za swoją usługę biore pieniądze. Gdzie tu widzisz kwestie kradzieży????


"A co sie pani na moim pasie" - tutaj tez nie ma kradzieży, ale jest problem - rodzice weselni pilnują obsługi kuchennej, bo nie z powiertrza wzieła sie opinia o kradziezy na weselach. Tutaj opisałam skrajny przypadek, ale tak tez bywa. Dlaczego niby w sobotę rano są na salach "czujki" z rodziny - włąśnie dlatego, że są kradzieże!!!

I JESZCZE RAZ PODKRESLAM - racz odróznić wesele w restauracji, gdzie rodzina nie ma wstępu do kuchni i wesele robione na sali OSP, gdzie rodzina bierze czynny udział w przygotowaniach posiłków!!!!!!!!!!!!!!

Myślisz, że telewizja przemysłowa w restauracjach to jest kaprys właściciela???? Nie!!!! To jest czasami konieczność!!!! Bo trudno jest zapanować nad tym, co robi pracownik!!! A jeśli sam pracodawca daje przyzwolenie na takie praktyki, to czasami po weselu faktycznie nic nie zostaje, bo niby wszystko zostało wydane na stoły.
Czy uważasz, że jesli do kuchni wróci półmisek z bigosem, to obsługa ma prawo go zjeść???? NIE MA!!!
Czy uważasz, że ma prawo jeść boczki ciast???? NIE MA, bo rodzina młodej pary może chcieć te boczki dać swoim kurkom do podziobania. Boczki ciast tez należą do młodej pary i innym od tego WARA!!!! Ich obowiązkiem jest zapakować wszystko do pojemników i po weselu wszystko oddać. Jesli gotuje się gar rosołu i po wydaniu posilków na dnie coś zostanie - to reszta tez powinna być zlana do słoiczka i wydania młodej parze po weselu.

Dla mnie jest to koniec dyskusji a jeśli masz ochotę to bij sobie piane dalej. Zapewnie skończy się to zamknięciem wątku lub wydzieleniem twoich postów. Pozdrawiam
 

Odp: kucharz, który kradnie...
4 czerwca 2007, 15:28
KAHA mam wrażenie , że to Ty bijesz pianę.  ;)
 Zgodzę się w 100% z Tobą , że "boczki" należą do młodych i niech sobie je zabiorą , ale jak zostaje rosół, barszcz , bigos itp ( oczywiście jeśli wydano na stoły zamówioną ilość - a waga jest w każdym lokalu ) to na pewno nie do słoiczka i dla młodych - bo niby dlaczego?  Nie wierzę , że potrafisz ugotować co do grama zamówioną ilość  (u nas w lokalu zdarzyło to nam się tylko raz na sylwestra - barszczyku było co do kropelki).
Jejku rety w sumie dobrze pisze.  Niektóre powiedzenia to stereotypy powielane przy każdym weselu, chociaż potem okazują się fałszywe.
To już naprawdę nie te czasy, że pilnuje się wódki, liczy korki czy nakazuje śpiewać kucharkom podczas lepienia pierogów z truskawkami - żeby nie podjadały truskawek.  Ale też faktem jest , że bardzo trudno znaleźć dobry, uczciwy personel.
Życzę wszystkim młodym parom , żeby trafiły na uczciwą obsługę i nie stresowały się niepotrzebnie.
A uśmiechem i uprzejmością można więcej zyskać niż podejrzliwością i zakładaniem z góry , że ktoś cię okrada.

Offline claudia81 Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
6 czerwca 2007, 01:08
Czytam i nie wierzę...
Pracowałam jako kelnerka przez dlugie lata i myślę, że nie jest przestępstwem zjedzenie kawałka ciasta czy talerzyk bigosu. Często gęsto miałam 24h w pracy(czyli noc weselną i poprawiny),znam dużo kelnerek i wiem jak to wygląda "od kuchni". Uważam, że NIE MOŻNA MIERZYĆ WSZYSTKICH TĄ SAMĄ MIARĄ.  KAHA dziwi mnie twoje podejście do tematu bo nie wierzę,że NIGDY nie ruszyłaś ani okruszka jedzenia weselnego. Pracowałam w renomowanej restauracji dlatego "troszkę" wiem. KAHA napisałaś "ja chodze ze swoim jedzieniem, czajnikiem i kawą i herbatą " - naprawdę nie wiem gdzie ty pracujesz? tam gdzie Ja pracowałam nic w tym stylu nie było mi potrzebnego, to było wręcz nie wsakazane(podkreślam, że młodzi za to nie płacili). W "moim" lokalu zawsze było gotowane z nadwyżką("Czy uważasz, że jesli do kuchni wróci półmisek z bigosem, to obsługa ma prawo go zjeść? NIE MA!!!") kawa i herbata jest bez ograniczeń a ciasto zawsze było dawane do kuchni(to ustala kierowniczka z młodymi przed weselem). Ja swoje wesele będę miała w tym lokalu i nie martwię się o  nic ponieważ mam zamiar kelnerkom dać ciasto, nie pilnować czy nie piją "mojej" kawy oraz myślę nad podarkami na koniec wesela dla nich(a do kuchni to będę zachodzić i pić z kucharkami). Napisałaś ""A co sie pani na moim pasie" - tutaj tez nie ma kradzieży, ale jest problem - rodzice weselni pilnują obsługi kuchennej, bo nie z powiertrza wzieła sie opinia o kradziezy na weselach. Tutaj opisałam skrajny przypadek, ale tak tez bywa. Dlaczego niby w sobotę rano są na salach "czujki" z rodziny - włąśnie dlatego, że są kradzieże!!!"- to po co młodzi biorą takie lokale??? Z głupoty, to proste. Ja też dużo widziałam, ale po to są opinie innych żeby nie brać takich lokali.A "czujki o których była mowa wcześniej to jest impertynencja, ponieważ obrażało mnie jako kelnerkę oraz kucharki. To nie jest dobre:( Ale zawsze znajdzie się taka rodzina która myśli,że wszyscy są złodziejami.  Biorę tu definitywnie stronę Jejku- rety napewno po takich słowach"Dla mnie jest to koniec dyskusji a jeśli masz ochotę to bij sobie piane dalej. Zapewnie skończy się to zamknięciem wątku lub wydzieleniem twoich postów."
Jeśli trafiasz na takich ludzi i takie lokale to nie dziel się tym bo niepotrzebnie straszysz ludzi na forum. A jeśli chodzi o "bicie piany" to myślę, że to ty atakujesz a nie inni.
Boli mnie to co piszesz KAHA:(
NIE MOŻNA MIERZYĆ WSZYSTKICH TĄ SAMĄ MIARĄ, PAMIĘTAJ O TYM.

Offline KAHA Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
6 czerwca 2007, 09:32
"Czytam i nie wierzę...
Pracowałam jako kelnerka przez dlugie lata i myślę, że nie jest przestępstwem zjedzenie kawałka ciasta czy talerzyk bigosu."

Dla mnie to kradzież, jesli obsługa nie została wyrażnie poczęstowana a wzięła wymienione wiktuały samowolnie.

"Często gęsto miałam 24h w pracy(czyli noc weselną i poprawiny),znam dużo kelnerek i wiem jak to wygląda "od kuchni". Uważam, że NIE MOŻNA MIERZYĆ WSZYSTKICH TĄ SAMĄ MIARĄ. "

To oczywiste. Wyraznie napisałam, że takie kwiatki nie maja miejsca w kazdym lokalu.

"KAHA dziwi mnie twoje podejście do tematu bo nie wierzę,że NIGDY nie ruszyłaś ani okruszka jedzenia weselnego. "

Otóz nie ruszyłam - NIGDY, ani nikt, kto u mnie pracuje. Jeśli zostałam poczęstowana - to owszem, ale nigdy samowolnie moja ręka nie powędrowała po cos, co nie jest moje.

"Pracowałam w renomowanej restauracji dlatego "troszkę" wiem. KAHA napisałaś "ja chodze ze swoim jedzieniem, czajnikiem i kawą i herbatą " - naprawdę nie wiem gdzie ty pracujesz? "

Jestem konsultantem slubnym i dekoratorem - dlatego pracę wszystkich lokali znam "od kuchni" i znam zachowania obsługi każdego z nich. Jestem w czasie przygotowań do wesela i duzo widzę.

"tam gdzie Ja pracowałam nic w tym stylu nie było mi potrzebnego, to było wręcz nie wsakazane(podkreślam, że młodzi za to nie płacili)"

I chwała włascielom takich lokali, że myslą o swoich i pracownikach i wiedza, że przez cały dzień nie mozna bez ciepłej strawy i nie robi sie tego kosztem młodej pary.


."W "moim" lokalu zawsze było gotowane z nadwyżką("Czy uważasz, że jesli do kuchni wróci półmisek z bigosem, to obsługa ma prawo go zjeść? NIE MA!!!") kawa i herbata jest bez ograniczeń a ciasto zawsze było dawane do kuchni(to ustala kierowniczka z młodymi przed weselem). Ja swoje wesele będę miała w tym lokalu i nie martwię się o  nic ponieważ mam zamiar kelnerkom dać ciasto, nie pilnować czy nie piją "mojej" kawy oraz myślę nad podarkami na koniec wesela dla nich(a do kuchni to będę zachodzić i pić z kucharkami).

Dać kelnerkom ciasto a samowolne częstowanie się to są dwie rózne sprawy. Różnica jest chyba widoczna.


Napisałaś ""A co sie pani na moim pasie" - tutaj tez nie ma kradzieży, ale jest problem - rodzice weselni pilnują obsługi kuchennej, bo nie z powiertrza wzieła sie opinia o kradziezy na weselach. Tutaj opisałam skrajny przypadek, ale tak tez bywa. Dlaczego niby w sobotę rano są na salach "czujki" z rodziny - włąśnie dlatego, że są kradzieże!!!"- to po co młodzi biorą takie lokale??? Z głupoty, to proste. Ja też dużo widziałam, ale po to są opinie innych żeby nie brać takich lokali.A "czujki o których była mowa wcześniej to jest impertynencja, ponieważ obrażało mnie jako kelnerkę oraz kucharki. To nie jest dobre:( Ale zawsze znajdzie się taka rodzina która myśli,że wszyscy są złodziejami.  "

Jeśli pracowałaś w lokalu, w którym takie rzeczy nigdy nie miały miejsca, to obecnośc "czujki" faktycznie może byc frustrująca. Ale zrozum rodziny, które maja jednak wątpliwości. Maja prawo uczestniczyć w przygotowaniach - prawda??

"Biorę tu definitywnie stronę Jejku- rety napewno po takich słowach"Dla mnie jest to koniec dyskusji a jeśli masz ochotę to bij sobie piane dalej. Zapewnie skończy się to zamknięciem wątku lub wydzieleniem twoich postów."

Masz prawo, od tego jest forum i dyskusja.


"Jeśli trafiasz na takich ludzi i takie lokale to nie dziel się tym bo niepotrzebnie straszysz ludzi na forum."

Forum jest miejscem, w którym powinno mówic się o takich sprawach. Dlaczego niby nie mówic????

" A jeśli chodzi o "bicie piany" to myślę, że to ty atakujesz a nie inni.
Boli mnie to co piszesz KAHA:(
NIE MOŻNA MIERZYĆ WSZYSTKICH TĄ SAMĄ MIARĄ, PAMIĘTAJ O TYM."


Nie atakuje, tylko opisuje swoje spostrzeżenia. Oczywiste jest to, że nie wszystkich mierzy sie ta sama miara i ja tego nie robię. Wyrażnie napisałam, że taki stan rzeczy nie ma miejsca we wszystkich lokalach.


I jeszcze raz podkreslę - bardzo nie podoba mi sie to, że obsługa lokalu samowolnie zjada rzeczy przygotowane na weselny stół - i jeszcze raz podkreślę, że nie w kazdym lokalu.

Wytłumaczcie mi proszę czym rózni sie kradziez od samowolnego częstowania sie ciastem weselnym w czasie jego chociażby krojenia na patery, czy skubanie owoców kupionych i przywiezionych przez młoda parę na sale????

Jest takie magiczne okreslenie " prosze się częstować", jesli takie okreslenie nie zostanie wypowiedziane, to nikt nie powinien ruszyć nawet okruszka chleba. koniec kropka.

Offline jejku-rety Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
6 czerwca 2007, 10:14
W lokalu gdzie zamawiamy określoną ilość porcji - na pewno nie wiemy co jest ugotowne na wesele a co ponad miarę. W kuchni ma prawo być więcej jedenia i klienta to nie powinno interesować. Uważam, że nie ma on nawet prawa wejśc do kuchni bez pozwolenia. Natomiast na sali - jeśli my robimy zakupy to też my wybieramy obsługę. Jeśli komuś nie ufam to nie zatrudnie go do " garów" bo zwyczajnie brzydziłabym się zjeść cokolwiek. Kwestia częstowania to już kwestia kultury gospodarzy imprezy i , wierz mi, kością w gardle stałyby mi przysmaki, których żałowałabym tym co je gotowali.

Offline Sylvi Kobieta

Odp: kucharz, który kradnie...
6 czerwca 2007, 11:00
Chyba jednak będzie lepiej jak wszyscy ochłoniemy, a wątek zostanie zamknięty.
Mając spore doświadczenie w organizacji imprez i uczestnicząc w wielu weselach dorzucę swoje pięć groszy.
Na weselach nie raz zdarzayło mi się dochodzić co się stało z ciastem lub innymi rzeczami,które kupowali młodzi (we wszystkich przypdkach wesele było w lokalu, który organizował całość). U mojej sąsiadki, której mama piecze wyśmienite ciasteczka i które to ciasteczka w zasadzie nie były tknięte w dniu wesela, ale na drugi dzień było multum chętnych na tego rodzaju przekąskę usłyszałam od kelnerki, że nic takiego nie ma w kuchni i widocznie zostały zjedzone. Owszem, pytanie tylko przez kogo.
Jeżeli wesele organizuje nam restauracja uważam, że sam restaurator (a nie my) powinien zapewnić posiłki dla ekipy kelnerskiej. Nie muszę chyba dodawać, że nie powinno sie to odbywać kosztem zamówionych potraw weselnych. Posiłki dla zespołu, video etc. są bezwzględnie po stronie młodych i zwykle dodatkowo za to płaca.
Jeżeli wesele organizowane jest na sali z wynajętymi kucharkami i kucharzami i kelnerami to oczywiście młodzi powinni się zainteresować ekipą. NIe wyobrażam sobie, żeby siedzieli całą noc bez jedzenia.
Nie należy wszystkich oceniać jednakowo, bo niewszyscy oszukują i kraną, ale widząc to i owo człowiek staje się po prostu bardziej ostrożny i mniej ufny.

W resztki wódki zbierane przez kelnerki nie uwierzę. 
Najwyraźniej mało widziałeś/widziałaś.