e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: NASZE ZWIERZAKI  (Przeczytany 81150 razy)

0 użytkowników i 4 Gości przegląda ten wątek.

NASZE ZWIERZAKI
12 grudnia 2006, 18:21
No to i ja się pochwalę moim skarbem. Ma 6lat, wabi się Jolo i jest cały czarny. Najukochańsze stworzonko na ziemi i bardzo mnie kocha  :serce: , z wzajemnością zresztą  :D .


[/list]

Offline megan Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
12 grudnia 2006, 22:05
sliczny  :wink:

to ja wkleje moje ulubione zdjecie mam je na desktopie  :wink:

[/URL][/img]

NASZE ZWIERZAKI
13 grudnia 2006, 19:42
Ale cudo  :lol: . Świetne zdjęcie.

Offline Beth Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
16 grudnia 2006, 15:31
Megan - zdjęcie bardzo słodkie, świetnie uchwycony moment :)

A na zdjęciach poniżej nasz 5-miesięczny "synek", który ma obecnie dwie pary kłów na dole i na górze :)

Offline Antalis

NASZE ZWIERZAKI
16 grudnia 2006, 15:51
A moj Tosiek ktorego fotka jest na pierwszej stronie   :pogrzeb:  
Wysłałam Rafałowi smsa do pracy a ten na to : "Zajrzalem do Toska rano ale myslałem ze odpoczywa (  :Co_jest:  ) . Skubana wolała pasc teraz niz poczekac do wigilii". Raf "straszył ja" ze zostanie zjedzona na wigilie. Coz trzeba bedzie sie rozejrzec za nastepsa Toska.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 04.06.2005
NASZE ZWIERZAKI
16 grudnia 2006, 16:44
a u nas w domku zamieszkał kolejny króliś..

po stracie tabsia  jego miejsce zajął laps..

jest to rudy (podpalany  :wink: )  baran turyński

tu akurat pidu przyłapał go na spanku..


Offline asia Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
16 grudnia 2006, 20:52
Ale słodki Lapsiu  :mrgreen:

Offline Antalis

NASZE ZWIERZAKI
16 grudnia 2006, 21:57
Cytuj
a u nas w domku zamieszkał kolejny króliś..

A jakie imie otrzymał ??

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 04.06.2005
NASZE ZWIERZAKI
16 grudnia 2006, 22:42
Cytat: "asia"
Ale słodki Lapsiu



nioo.. i o dziwo większy pieszcoch od niuni ;)


Cytat: "Antalis"
A jakie imie otrzymał ??


w zasadzie juz miał imie.. laps..

królis ma  2,5 roku.. włascicielka go oddała bo. zaciązyła..  :?

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 04.06.2005
NASZE ZWIERZAKI
18 grudnia 2006, 00:18
a to dzisiejsze foty pod choinką..





ta sie zachowuja moje chochliki po 2 tyg wspólnego mieszkania  :mrgreen:

Offline megan Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
18 grudnia 2006, 00:26
Cytat: "Beth"
A na zdjęciach poniżej nasz 5-miesięczny "synek", który ma obecnie dwie pary kłów na dole i na górze  


 :wink: zabki kotusiowi rosna  :wink:


Cytat: "monia"
a sie zachowuja moje chochliki po 2 tyg wspólnego mieszkania


boskie  :wink:

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
NASZE ZWIERZAKI
18 grudnia 2006, 08:26
Cytat: "monia"
ta sie zachowuja moje chochliki po 2 tyg wspólnego mieszkania



Monia to mi wygląda na miłość, a przynajmniej ogromną przyjaźć króliczą. Super wyglądają, chyba Twoje obawy odeszły w siną dal - ta para jest dla siebie stworzona :mrgreen:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 04.06.2005
NASZE ZWIERZAKI
18 grudnia 2006, 09:43
zobaczymy dalej.. narazie laps wylewnościanei grzeszy.. może z czasem mu przejdzie..

zdaje isę,ze cos mu poprzedni wlaściciel zrobił, bo boi się męzczyzn.. jak pidu chce go pogłaskac, królik strasznei się sie spina.. w moim przypadku lezy na relaksie.. :roll:

Offline megan Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
18 grudnia 2006, 22:32
Cytat: "monia"
zdaje isę,ze cos mu poprzedni wlaściciel zrobił, bo boi się męzczyzn..


Bandex tez sie boi - jak jest u nas impreza to sie chowa, mam wrazenie ze podniesione glosy meskie go stresuja - nie wiem bo wzielam go jak  byl malym kotusiem 5 tygodniowym wiec sadze ze jakis facet tam byl tyranem ...

Offline Vall Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
29 grudnia 2006, 11:30
A oto mój Kocur-Borys w święta :)

Offline AndziaK Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
29 grudnia 2006, 11:47
Hahhahaha ależ ciekawy kociaczek :)

Jak nie cierpię ich to ten jest wyjątkowo słodziuchny :) :mrgreen:

Offline Beth Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
29 grudnia 2006, 11:51
A u nas w Święta - zamiast przemówić ludzkim głosem - Bąbel pokazał swoją drugą naturę. Proszę Państwa - powrót godzilli :D


Offline Vall Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
29 grudnia 2006, 11:54
Cytat: "Beth"
Proszę Państwa - powrót godzilli

 :mrgreen:  :mrgreen:  buhahahha - rewelacja  :mrgreen:

Offline AndziaK Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
29 grudnia 2006, 12:21
Hahahahhahaha - alez groźny jestem HRRRRRRR  :!:  :!:  :!:  :mrgreen:

NASZE ZWIERZAKI
29 grudnia 2006, 22:45
Cytat: "Beth"
powrót godzilli

  :hahahaha:  rewelacyjny kocio   :skacza:

Offline **sloneczko** Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
4 stycznia 2007, 14:40
nio a oto nasze zwierzaczki:

na pierwszym miejscu senior - mój kochany psiak Amuś - Bin Laden, rządzi całą rodziną - księciunio :) ( w maju będzie miał 15 latek)


Miej więcej jak świętowaliśmy roczek z moim lubym to zaadoptowaliśmy Fifcię. Oczywiście z racji tego, że mam psiaka, kotka zamieszkała w domu z A. i jego rodzicami.

Fifcia niestety wyszła z domu w te wakacje i nie wróciła. Mamy nadzieję, że nic się jej nie stało, że tylko nie chciała się dzielić terytorium z dwoma innymi kotkami.

Jak Fifcia była duża namówiłam mojego żeby porozmawiał z rodzicami i wziął do domu kicię. Mojej sąsiadce okociła się kotka na balkonie i jedna maleńka była chora - nie umiała dobrze chodzić. Zginęłaby wśród innych kotów, więc ja wzięliśmy. Okazało się, że ma problem z tylnimi łapkami. Robiła dwa kroczki i przewracała się. Nazwaliśmy ją Fredzia (bo tak chodziła jak pijana). Weterynarz powiedział, że nic nie da się zrobić z jej nóżkami. Zginęła prawdopodobnie w zabawie, bo sąsiedzi nie upilnowali swojego huskego, który chciał się pobawić z kicią. Chyba ją przydusił, bo nie była pogryziona :( Gdyby była zdrowa pewnie nic by się jej nie stało. Ale pociesza nas fakt, że miała 2 lata pięknego życia, bo który kotek karmiony jest codziennie filecikami i biega całymi dniami po ogrodzie?



Gdy Fredzia umarła od tej samej sąsiadki wzięliśmy Filonka - taki bielusieńki, wystraszony był jak go z piwnicy zabieraliśmy. Po kilu dniach przyszła teściowa wzięła jeszcze jednego maluszka - Laurę. Odtąd maluchy były nierozłączne. Choć Fifcia troszkę się denerwowała i nie chciała się przyjaźnić z małymi.


Filonek nawet roku nie przeżył. Los był okropny. Zawsze był ruchliwy, ale niekt nie mógł przewidzieć tego co sie stało. Mój pojechał do szkoły, ja byłam w domu, gdy wróciliśmy Filon był zawieszony na oknie. Okno było otwarte "od góry" taka mała szparka, a on myślał, że mu się uda. Wyciągnęliśmy go, ale miał sztywne tylnie łapki i ogonek. Wet nie pomógł. Umarł nam na rękach. To był najgorszy dzień w moim życiu. Nie mogę sobie wybaczyć, że nic nie zrobiliśmy. Poprzedniego dnia była impreza. Chciałam zostać rano u niego i posprzątać jak będzie w szkole, ale A. powiedział, że zrobimy to po południu. Mówiłam, zeby nie zostawiał okna otwratego bo to kusi złodziei, ale nie posłuchał. Miałam żal do niego.

Zanim to sie stało koło domu mojego lubego zaczął kręcić się taki rudzielec - dorosły kocurek. Dokarmiałam go, choć A. mówił, żebym przestała bo się kot nauczy, a mama nie zgodzi sie na czwartego kota. Ale teściów nie było. Rudy przychodził. Gdy Filon umierał Rudy go lizał, siedział z nami na trawie. No i tak już został.
Laura długo nie mogła dojść do siebie, bo byli nierozłączni z Filonem, ale w końcu zaprzyjaźniła sie troszkę z Rudym. Fifcia nie bardzo :(

Offline Kasia-Wrocław Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
4 stycznia 2007, 16:43
Bu... smutna historia Filonka...   :cry:

Offline Beth Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 09:34
A mnie się te wszystkie kocie historie wydają smutne. I wydaje mi się zarazem, że dość dużo Waszej winy jest w tych bezsensownych śmierciach kotów. Po pierwsze - kot wychodzący to kot żyjący krócej i ja nie pochwalam wypuszczania kota samopas. Po drugie - uchylone okno w domu/mieszkaniu gdy NIKOGO w nim nie ma to śmierć. Po trzecie - jak się człowiek decyduje na zamieszkanie ze zwierzęciem to jest za to zwierzę odpowiedzialny.
Wg mnie Wy nie byliście.. A sąsiadce, która bez sensu rozmnaża koty powiedziałabym parę słów do słuchu..

Offline **sloneczko** Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 09:53
Cytuj
A sąsiadce, która bez sensu rozmnaża koty powiedziałabym parę słów do słuchu..
_________________
to akurat prawda. Bo mamy klatkową kotke, którą sąsiadka obiecuje już od dawna wysterylizować, ale wciąż zwkleka. Tylko, że każdy wie, iż ta kobita lubi koty, że się nimi opiekuje, więc jak tylko ktoś znajdzie jakiegoś chorego kota do niej zanosi. Ostatnio gość dwa bloki dalej znalazł 5 maleńkich kociąt w koszu na śmieci i przyniósł. I co ona ma zrobić?
Cytat: "Beth"
Po pierwsze - kot wychodzący to kot żyjący krócej i ja nie pochwalam wypuszczania kota samopas.

A znasz kogoś kto ma własny dom, ogród i ne wypuszcza kota na zewnątrz? Bo ja nie. Co innego mieć kota w bloku, co innego w domu.
Cytat: "Beth"
Po drugie - uchylone okno w domu/mieszkaniu gdy NIKOGO w nim nie ma to śmierć
A myślisz, że nie wiem, że źle zrobiliśmy? W tym wypadku akurat tak. Ale tylko w tym.

Dla Ciebie odpowiedzialność za zwierze to trzymanie go w pokoju całe życie? Jak się ma własny dom to się nie da kota trzymać pod kluczem. Z resztą aż żal by było zwierzaka, że nie wychodzi na trawe tylko w murach siedzi wiecznie.

Offline Beth Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 11:06
Trzymanie pod kluczem niekoniecznie to najlepszy pomysł - ale jak się kocha, to się:
a) wypuszcza na zabezpieczony balkon
b) wypuszcza na smyczy
c) wypuszcza do tzw. woliery, którą można zrobić w ogrodzie (za niewielkie pieniądze, przy niewielkim nakładzie czasu i chęci)

Kot nie puszczany samopas nigdy nie będzie nawet wiedział, że tak można. Z ludźmi jest podobnie - dopóki czegoś nie zrobisz, dopóty nie będziesz żałować, że coś można zrobić. Poza tym wydaje mi się, że jeśli kot wychodzący żyje krócej (a żyje, bo czycha na niego wiele niebezpieczeństw - walki kotów, psy, trutki, źli sąsiedzi, samochody etc.), to i dla niego gorzej. Czy koty wychodzące kastrujecie/sterylizujecie? Bo jeśli nie, to robicie dokładnie to samo co sąsiadka..

Offline **sloneczko** Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 11:19
Oczywiście, że sterylizujemy.
Bez przesady. Widziałaś kiedyś żeby ktoś po swoim ogrodzie chodził z kotem na smyczy? Poza tym okolica jest spokojna, samochódy nie jeżdżą psy się nie kręcą...

Cytat: "Beth"
Poza tym wydaje mi się, że jeśli kot wychodzący żyje krócej

Nasi znajomi też mają koty w domach. I żyją długo. Przecież nasze kociaki nie łaziły i nie łażą nie wiadomo gdzie. Najczęściej siedzą przed domem, albo za płotem w sadzie sąsiada. Jedynie Fifka wychodziła na dłuższe spacery, ale to inna historia.

Poza tym wiesz, skoro już tak porównać zwierzęta do ludzi to my też powinniśmy się zamknąć? Bo samochody jeżdżą, źli ludzie napadają...

Offline pioteras Mężczyzna

NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 11:33
Już kiedyś przedstawiałem Wam Skipper :) ale wtedy był mały. Teraz już jest duuużo większy


Offline ela Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 11:47
Cytat: "Beth"
Bąbel pokazał swoją drugą naturę

Ale super zdjecie :D

Cytat: "pioteras"
kipper

Uwielbiam takie sodkie , kochane pieseczki . Masz bardzo ślicznego psiaczka :D
Ja niestety nie mam zwierzaczka , ale bardzo bym chciała .

Moge jedynie pochwalic sie kotkami mojej babci :D


To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline .:Anka:. Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 12:40
Cytat: "Beth"
A u nas w Święta - zamiast przemówić ludzkim głosem - Bąbel pokazał swoją drugą naturę. Proszę Państwa - powrót godzilli :D

Obrazek


zdjęcie rewelacyjne!!!

Offline Beth Kobieta

NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 14:06
Cytuj
zdjęcie rewelacyjne!!!


Cytuj
Ale super zdjecie


Strasznie ciężko złapać taką pozę - wg mnie raz na 100 zdjęć się trafia :) Ale swoją drogą aparat fajnie robi - jestem z niego bardzo zadowolona :)

Sloneczko - ja mam swoją teorię na temat wypuszczania jakichkolwiek zwierząt domowych "luzem" i wcale nie uważam, że przez to są szczęśliwsze. Poza tym trudno powiedzieć gdzie tak naprawdę chodzą - przecież nie patrzysz na nie cały czas. Na osiedlu moich Rodziców w ciągu jednego roku jakiś idiota-sąsiad wytruł WSZYSTKIE chodzące samopas koty. Poza tym w domach stojących np. blisko lasu kot może paść ofiarą lisa, zachorować, wpaść do dołu i nie wyjść.. Mnie nie przekonasz, że to jest świetna sprawa, ale życzę Ci, aby Twoje koty umarły ze starości, a nie w wyniku wypadku.