e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: NASZE ZWIERZAKI  (Przeczytany 69561 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline ela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 14:10
Czy ty te zdjecie przerabiałas ? Czy takie wyszło ? Bo mój mąz uwaza ze przerobione . Bo takiego nie da sie zrobic !

Offline **sloneczko** Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02-05-2007
NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 14:22
Cytat: "Beth"
patrzysz na nie cały czas.
no ale sie zawsze na nie zerka czy są w pobliżu. Może u Ciebie sie praktykuje pewne rzeczy, w naszym mieście nikt się jeszcze nie spotkał z tym, żeby kota na ogród nie wypuszczać albo na smyczy prowadzić.
W okolicy nie ma ani lasu ani nieżyczliwych sąsiadów, większośc ma swoje kociaki, które też wychodzą na specerki. A jeśli chodzi o choroby to w czterech ścianach kociak też może przecież zachorować.
Pewnie gdbym miała w bloku kota to popierałabym Twoje zdanie. Ale jednak w domu jest inaczej. Z resztą nawet w mieszkaniu kot może sobie zrobić krzywdę i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości.

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 19:45
Ela - przysięgam, że zdjęcie nie jest obrabiane czy przerabiane komputerowo. Właściwie mi się nawet niechcący zrobiło - pstrykałam Bąblowi fotki i chciałam zrobić jedną jak siedzi i patrzy się na zabawkę. I w czasie spustu migawki on podskoczył. A że w aparacie mam świetny program do pstrykania fotek w ruchu to tak fajnie wyszło :) W ogóle chyba pierwszy raz w życiu kupiłam naprawdę fajną rzecz elektroniczną :)

Offline katarzyna_84 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.8.2008
NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 20:14
Cytat: "**sloneczko**"
Pewnie gdbym miała w bloku kota to popierałabym Twoje zdanie. Ale jednak w domu jest inaczej. Z resztą nawet w mieszkaniu kot może sobie zrobić krzywdę i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości.


Jestem tego samego zdania co słoneczko, koty na smyczy spotkałam tylko w mieście, jak ktośw bloku mieszka, i ja właśnie (jeszcze) mieszkam w bloku i dlatego choć uwielbiam koty, obecnie kota nie mam, bo nie chciałabym go trzymać tak w uwięzi, a też pierwsze słyszę, żeby mając swój dom kota wyprowadzać, czy mu zagrody robić... jak kaczkom, czy kurom  :Kurczak: mam kota u babci, która mieszka niedaleko i na swój dom i nie wyobażam sobie, żeby kot miał być na uwięzi, bo dla mnie taki sposób traktowania to niewola dla kota i szkoda mi takich kotków... Aż miło na niego patrzeć, jak się bawi na podwórku... Masz jest wysterylizowany, zabdany i szczęśliwy, bo wolny, koty chodzą swoimi drogami...

Offline **sloneczko** Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02-05-2007
NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 22:21
Cytat: "katarzyna_84"
koty chodzą swoimi drogami...
no zgadza się w 100% :(

Offline ela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
NASZE ZWIERZAKI
5 stycznia 2007, 23:48
Beth, to ci napisze , ze zdjecie naprawde REWELACYJNE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
NASZE ZWIERZAKI
6 stycznia 2007, 11:13
Katarzyna - no właśnie niestety większość ludzi myśli właśnie tak jak Ty. I potem jest dookoła pełno kotów/psów które się niekontrolowanie mnożą, chodzą głodne, zapchlone, bezdomne i nieszczęśliwe. NIKT mnie nie przekona, że kot chodzący samopas jest szczęśliwszy niż ten otoczony troskliwą opieką i wychodzący pod nadzorem. A kwestia, że "koty chodzą własnymi drogami" odnosi się do ich charakteru ponieważ nie są tak posłuszne jak psy i są indywidualistami.

Offline katarzyna_84 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.8.2008
NASZE ZWIERZAKI
6 stycznia 2007, 11:45
Chiwla moment nie iwiem czy przeczytałaś cały mój post czy tylko wybrane fragmenty Beth, mój kot jest otoczony troskliwą opieką i nie rozmnaża się bez nadzoru, tymbardziej bezdomny i nieszczęśliwy. A właśnie koty są indywidualistami i nie sądzę, żeby niewola była dla nich odpowiednia. Mój kot cały czas jest koło domu, nie biega nie wiadomo gdzie, zawsze w minutę przybiega jak się go zawoła, więc nie wiem czy mu tak źle...
Ale przecież każdy może mieć swoje zdanie
Ps. Beth,  ładne zdjęcia ślubne.

Offline **sloneczko** Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02-05-2007
NASZE ZWIERZAKI
6 stycznia 2007, 12:11
Beth chyba nie dokładnie zrozumiała ideę wypuszczania kota do ogrodu. Nasze kotki nie łażą samopas nie wiadomo kiedy nie wiadomo gdzie. Poza tym jak ktoś swojego kociaka wypuszcza z czterech ścian to podejrzewam że jest on wysterylizowany więc nie z tego powodu
Cytat: "Beth"
est dookoła pełno kotów/psów które się niekontrolowanie mnożą, chodzą głodne, zapchlone, bezdomne i nieszczęśliwe.


Cytat: "katarzyna_84"
zawsze w minutę przybiega jak się go zawoła, więc nie wiem czy mu tak źle...
nasze tak samo :)

Przecież jak ktoś kociaki puszcza na swój ogród to nie oznacza, że nie otacza ich opieką!!

Cytat: "katarzyna_84"
Ale przecież każdy może mieć swoje zdanie

I całe szczęście, bo świat byłby cholernie nudny, gdyby każdy myślał tak samo  :brewki:

Offline pyh Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: mężatka od 7.7.7
NASZE ZWIERZAKI
6 stycznia 2007, 18:31
Beth ja odbiegne od tematu troche,ale musze spytac,bo sama sie przymierzam do zakupow-a jaki masz aparat?

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
NASZE ZWIERZAKI
6 stycznia 2007, 20:27
Katarzyna, Sloneczko - no dobra, nie ma co przeciągać dyskusji. Każda z nas ma swoje przekonania i mam nadzieję, że naszym kotom wyjdą one na dobre :)

Pyh - Fuji Finepix S6500fd. Długo wybierany, ale naprawdę polecam!

Offline Ewelina_Michał Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: czerwiec 2007
NASZE ZWIERZAKI
11 stycznia 2007, 21:23
to i ja sie troszkę pochwalę. to mój 13-sto miesieczny króliczek Tofik.



tu jak widać powyżej w kuwecie :) ostatnio mimo że to samiec już wogóle mi nie brudzi na pokoju i ze wszystkim biega do klatki :) miło z jego strony :)



tu.... Tofik wygłaskaniec :) tak wyglada królik gotów do głasków :)



i ostatnia foteczka pt. Tofik kombinuje co by tu nabroić :)

poza tym.. to kochany stwór. jest wrecz jak piesek. nawet teraz jak do was pisze leży mi przy nogach a jak dłużej sie niem nie zainteresuje to zaczyna mnie podszczypywać po nogawkach...zacheca do zabawy i poświecenia mu troszke uwagi.

nigdy nie myslałam że królika można aż tak oswoić.  :brawo_2:

Offline Netula Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.10.2007
NASZE ZWIERZAKI
11 stycznia 2007, 21:51
A o to moja Niwa. jest z nami jakies 7 lat:) Jak znajde inne zdj to postaram sie wam pokazac

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
NASZE ZWIERZAKI
14 stycznia 2007, 20:18
Ewelina - Wasz króliś ma taki sam kolor jak Bąbel :) A to dzisiejszy nasz 6-miesięczny "syneczek" :)

Offline Ewelina_Michał Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: czerwiec 2007
NASZE ZWIERZAKI
15 stycznia 2007, 09:15
Beth jeśli Bąbel to ten uroczy kociak na zdjęciu to faktycznie kolorki bardzooo podobne. Poza tym kotek jest śliiiiczny :) Widać jaki zadbany i jaka ładna sierść. :)

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
NASZE ZWIERZAKI
16 stycznia 2007, 08:38
Martini - by się ucieszył! :) Uwielbia drapanie pod brodą.. a poliki jeszcze mu urosną :) Ponoć do 2lat brysie rosną, więc jeszcze 1,5roku mu zostało.. ;) Ale już teraz waży 3,3kg więc mam nadzieję, że będziemy mieć duuużego chłopaka :)

Offline MMarta

  • użytkownik
NASZE ZWIERZAKI
21 stycznia 2007, 19:14
tak jak pisałam w innym wątku-mamy 100 litrowe akwarium, mąż jest zapalonym akwarystą, chyba moge zaryzykowac stwierdzenie, ze to w jakimś stopniu jego pasja..akwarium bardzo ładne, rybki różne (brzanki, mieczyki, gupiki, glonojady, neonki i pewnie inne  jakich nazw nie pamiętam), rośliny żywe, super oświetla mieszkanie, jest tylko jedna wada sporo prądu idzie na oświetlenie tego cuda ale czego nie robi się dla żywych stworzonek..od męża i ja złapałam akwariowego bakcyla...

Offline SaTine Kobieta

  • ღ KM ღ
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 21.06.2008
NASZE ZWIERZAKI
21 stycznia 2007, 21:46
No to teraz ja przedstawiam moje zwierzaki :)
1. Lana (suczka)
2. Tofik (frecio)




Offline narwanka Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 26.08.2006
NASZE ZWIERZAKI
21 stycznia 2007, 22:15
Ja jak tylko sie urządze w nowym mieszkanku - kupuje kotka.

Narazie sie kształće na temat kotkow :)
Cos poradzicie moze przy wyborze kotka ?  :brawo_2:

Offline Yukari-chan Kobieta

  • uzależniony
    • Photoblog
  • data ślubu: 26.09.2009
NASZE ZWIERZAKI
21 stycznia 2007, 23:01
Cytat: "narwanka"
Ja jak tylko sie urządze w nowym mieszkanku - kupuje kotka.


A mogę coś zasugerować? Nie lepiej by było moze przygarnąć jakąś bidulkę ze schroniska?

Od strony finansowej patrząc (chociaż to mi sie takie bezduszne wydaje) to wydatek praktycznie zerowy, bo schroniska nie "sprzedają" podopiecznych, chociaż zdarzają się takie schroniska, które pobierają opłaty za kastrację i obowiazkowe szczepienia, które kotek już ma... (zazwyczaj jest to jakiś niewielki procent ceny realnej wszystkich zabiegów)

Ze strony praktycznej to jest takie dawanie szczęścia obydwu stronom - sama mam przygarnietego kotka, coprawda nie ze schroniska, ale muszę przyznać, ze przed śmiercią go uratowałam. Pewną śmiercią.

Przemyśl proszę moją propozycję.

Offline ela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
NASZE ZWIERZAKI
22 stycznia 2007, 01:20
Cytat: "SaTine"
2. Tofik (frecio)

Bardzo ładna fredeczka :D
Zawsze chciałam miec takie urocze zwierzatko :D

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
NASZE ZWIERZAKI
22 stycznia 2007, 09:15
Na fretki to chorował mój Mąż, ale w drodze negocjacji ustaliliśmy kotka :)
Narwanka - ja popieram Yukari odnośnie wzięcia kota bezdomnego ze schroniska, tam też kocięta się rodzą, możesz też popytać wśród znajomych. Ale jeśli masz jakieś marzenie o konkretnej rasie (ja tak miałam) to nie ma się co zastanawiać i lepiej je spełnić :)
Ja teraz marzę jeszcze o main-coonie dla Bąbla do towarzystwa, ale myślę, że to w nowym mieszkaniu - za jakieś 2-3 lata.

Offline Yukari-chan Kobieta

  • uzależniony
    • Photoblog
  • data ślubu: 26.09.2009
NASZE ZWIERZAKI
22 stycznia 2007, 12:46
Cytat: "Beth"
Ale jeśli masz jakieś marzenie o konkretnej rasie (ja tak miałam) to nie ma się co zastanawiać i lepiej je spełnić :)
Ja teraz marzę jeszcze o main-coonie dla Bąbla do towarzystwa, ale myślę, że to w nowym mieszkaniu - za jakieś 2-3 lata.


Ale kotek rasowy tylko i wyłącznie z rodowodem mam nadzieję - nie ma czegoś takiegoś takiego jak "kot rasowy" bez rodowodu.

Ja marzę o Norwegu (chociaż podobają mi się też koty Bengalskie i Angory Tureckie). Na razie mam za małe mieszkanie, żeby mieć 2 kotki. Ale kiedyś na pewno Norweg zamieszka razem z nami :]

Offline narwanka Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 26.08.2006
NASZE ZWIERZAKI
23 stycznia 2007, 18:10
No mi sie marzy Norweg walasnie....

Offline ela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
NASZE ZWIERZAKI
24 stycznia 2007, 00:32
Dla niewtajemniczonych :D




I link do adopcji takiego kotka

http://www.adopcje.org/adopcja1730.html

Offline narwanka Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 26.08.2006
NASZE ZWIERZAKI
24 stycznia 2007, 09:12


piekny, prawda?

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
NASZE ZWIERZAKI
24 stycznia 2007, 10:22
Narwanka - tylko musisz pamiętać, że norwego to baaaaardzo skoczne koty - potrafią z ziemi wskoczyć na lampę/żyrandol i na najwyższą szafę. Jako kociaki są bardzo energiczne, z kwiatkami będziesz się musiała pożegnać, niemal wszystkie są dla kotów trujące. Ciężko też będzie firankom. Poza tym norwegi wymagają dużo pielęgnacji futra - o ile długowłose main-coony nie są pod tym względem kłopotliwe, to norwegi trzeba 2-3 razy w tygodniu czesać, a w okresie linienia nawet 2 razy dziennie :) Najlepiej poczytaj specyfikację rasy - można się dowiedzieć wielu rzeczy.

Yukari - rasowe nierodowodowe są - zerknij nawet na Allegro. Ale ja oczywiście wynznaję zasadę rasowy=rodowodowy i oczywiście za cholerę nie kupiłabym kota bez rodowodu. Tylko to gwarantuję zdrowego osobnika wolnego od wad genetycznych.

Offline Yukari-chan Kobieta

  • uzależniony
    • Photoblog
  • data ślubu: 26.09.2009
NASZE ZWIERZAKI
24 stycznia 2007, 12:19
Cytat: "Beth"
Yukari - rasowe nierodowodowe są - zerknij nawet na Allegro. Ale ja oczywiście wynznaję zasadę rasowy=rodowodowy i oczywiście za cholerę nie kupiłabym kota bez rodowodu. Tylko to gwarantuję zdrowego osobnika wolnego od wad genetycznych.



Po pierwsze: zobaczcie proszę!
Po drugie: Również twierdzę, że kot rasowy=rodowodowy. Tylko i wyłącznie. Dlatego nie popieram nawet allegro w tym przypadku.

Poprzynudzam wam trochę, mam na ten temat doćć twardo wyrobione zdanie - obracam się wśród tych kocich nieszczęść i tragedii i strasznie mnie męczy że jest aż tak duży odsetek społeczeństwa, który popiera podtrzymywanie kupna, sprzedaży i rozmnażania kotów "rasowych" nierodowodowych.

Kot nierodowodowy nie pochodzi z zarejestrowanej hodowli, bo tylko taka moze wydać ważny i przede wszystkim PRAWDZIWY dokument poświadczający rasę kotka.
Taka pseudohodowla jest miejscem, gdzie hoduje sie koty przypominające wygladem koty rasowe. Przeważnie na zasadzie chowu wsobnego. Najczęściej pseudohodowcy mówią, że sa to koty rasowe bez rodowodu, po rodowodowych rodzicach, co może, ale nie musi być prawdą. Tak naprawdę nie wiadomo jak wygladali rodzice kociaków. Kot nie posiadajacy rodowodu nie jest przedstawicielem żadnej rasy, nie można wyrokować jak będzie wyglądał gdy dorośnie ani jaki bedzie miał charakter.

A teraz cytat z innego forum: (nie widzę sensu przepisywania całości)...

"Dlaczego należy sprzeciwiać się działalności pseudohodowców?

1. Ponieważ nie ma kotów rasowych bez rodowodu. Kupujac takiego kota "rasowego" pozwalamy zarabiać oszustom. Wszystkie koty urodzone w prawdziwej hodowli mają rodowody. Także gdy sa ostatnie z miotu i nie trzymaja doskonałego standardu rasy (czyli nie będa odnosiły sukcesów na wystawach).

2. W schroniskach, azylach, u osób ratujących koty czekają na swój dom koty, które również przypominaja rasowe. I sa do adopcji. Tylko co czwarty kot w schronisku ma szansę na nowy dom!

3. Z powodu złych warunkow w jakich przetrzymywanie są zwierzęta.

4. Dlatego, że kotki rodzą zbyt często, chorują, umierają młodo.

5. Dlatego, ze kociaki zbyt wcześnie opuszczają matkę (powinny miec 12-14 tygodni!), najczęściej są chore, niedożywione, nieodrobaczane i nieszczepione (powinny miec za soba 2 szczepienia!).

6. Kupowanie kota z pseudohodowli powoduje, że one trwają. Skoro jest popyt, jest i podaż.

7. Pseudohodowle są nastawione na zysk, nie kierują się dobrem kotów, ograniczają wydatki - kiepska karma, brak opieki weterynaryjnej.

8. Pseudohodowcy często krzyżują koty bardzo blisko ze sobą spokrewnione (rodzeństwo), co daje wszystkie negatywne skutki inbredu, tzw. "depresję inbredową". To po prostu produkcja kocich kalek. Część malców rodzi się na pozór zdrowa, ale w miocie bywają kotki z rozszczepem podniebienia czy kręgosłupa. Nie przeżywają więcej niż 2-3 dni, w męczarniach. Te pozornie zdrowe mają często poważne powikłania zdrowotne w dalszym życiu.

9. Jeśli trafisz na hodowlę, w której proponuje Ci się kociaka z papierami i bez to to również jest nie w porządku. Koszt rodowodu to koło 20 zł. Jeśli różnica jest większa - próbują Cię oszukać. Takie zachowanie powinno się zgłosić do związku!"

Cytuj
z kwiatkami będziesz się musiała pożegnać, niemal wszystkie są dla kotów trujące


Niekoniecznie z wszystkimi roslinkami. Fakt faktem, że jest masa roślin które na kota działają:

"Rośliny dekoracyjne służące do ozdabiania np. bukietów.

Amaryllis sp.- amarylis, amarylek
Celastrus sp. - dławisz, słodkogorz
Chrysanthemum sp. - chryzantema, złocień
Colchicum autumnale - zimowit jesienny
Euonymus japonicus - trzmielina japońska
Euphorbia milii - wilczomlecz
E. pulcherrima - poinsecja
Helleborus niger - ciemiernik
Ilex sp. - ostrokrzew
Phoradendron sp. - jemioła
Solanum pseudocapsicum - ozdobna odmiana wiśni

Powszechnie hodowane rośliny doniczkowe

Alocasia sp.
Aloe vera - aloes
Azalea sp. - azalia
Diffenbachia sp. - diffenbachia
Dracaena - dracena, smokowiec
Fikusy
Geranium
Hydragea sp. - hortensja
Hedera helix sp. - bluszcz pospolity (wiele jego odmian)
Ligustrum sp. - liguster
Narcissus sp. - narcyz
Nicotiana sp. - tytoń ozdobny
Philodendron sp. - filodendron
Rhododendron Ficus sp. - różanecznik, rododendron

Rośliny ogrodowe i dziko rosnące

Abrus precatorius
Actaea spicata - czerniec gronowy
Allium sp. - czosnek
Parthenocissus quinquefolia - dzikie wino
Atropa belladonna - pokrzyk wilcza-jagoda
Aconitum sp. - tojad
Aesculus hippocastanum - kasztanowiec zwyczajny
Arisaema triphyllum - obrazkowiec
Awokado
Kwiaty cebulkowe takie jak tulipan, hiacynt, irys
Buxus sp. - bukszpan
Cestrum nocturnum
Clematis virginiana - powójnik wirginijski
Conium maculatum - szczwół plamisty
Convallaria majalis - konwalia majowa
Cyclamen sp. - fiołek alpejski, cyklamen
Daphne mezereum - wawrzynek wilczełyko
Datura sp. - bieluń
Delphinium - ostróżka
Descurainia pinnata
Digitalis purpurea - naparstnica purpurowa
Dicentra cucullaria - biskupie serduszka
D. spectabilis - ładniszka okazała, dicentra
Ipomea purpurea
Hydrangea sp. - hortensja
Kalmia latifolia - kalmia wielkolistna
Laburnum sp. - złotokap
Lantana camara
Lathyrus sp. - groszek
Ligustrum vulgare - ligustr pospolity
Liliaceae - liliowate
Lobelia sp. - lobelia
Lupinus sp. - łubin
Solanum lycopersicum - pomidor (tylko część pnąca jest szkodliwa)
Melia azedarach
Grzyby - wszystkie gatunki mogą stanowić potencjalne zagrożenie
Narcissus sp. - narcyz
Nerium oleander - oleander
Papaver sp. - mak
Parthenocissus quinquefolia - winobluszcz pięciolistkowy
Physalis sp. - miechunka
Phytolacca americana - szkarłatka amerykańska
Primula - pierwiosnek
Prunus sp. - wiśniowate (wiele odmian, m.in. dzika wiśnia, morela, brzoskwinia...)
Ranunculus sp. - jaskier
Rheum rhaponticium - rabarbar
Ricinus communis - rącznik pospolity
Robinia pseudoacaria - robinia akacjowa, grochodrzew
Sambucus nigra. - bez (jagoda bzu czarnego)
Sanguinaria canadensis
Solanaceae - psiankowate (np. ziemniak ale również bieluń)
Taxus sp. - cis - cała roslina
Triglochin maritimum - świbka morska
Rhus toxicodendron L. - czyli sumak jadowity
Urtica sp. - pokrzywa
Veratum viride - ciemiężyca
Wisteria sp. - słodlin, glicyna, wisteria
Ziarna jabłek (nasiona)

Fakt że dana roślina znalazła się na tej liście wcale nie oznacza że jej zjedzenie jest dla kota śmiertelne. Jednak - może być. Stopień toksyczności danej rośliny dla każdego kota jest różny. Jedne powodują wymioty, inne podrażnienie śluzówek które się z nimi zetkną - a jeszcze inne - śmierć w kilka godzin. Po prostu - należy unikać kontaktu kota z wymienionymi wyżej roślinami gdyż nie jest on dla tych zwierząt wskazany i bezpieczny"

Chyba troche przesadziłam z długością posta :/  :oops:

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
NASZE ZWIERZAKI
24 stycznia 2007, 13:46
Yukari - przerażające te zdjęcia.. ja o rasowym=rodowodowym wiem dużo, znam te argumenty i też oczywiście nie popieram allegro pod tym względem, ale jednak ludzie koty bez rodowodów sprzedają. Wczoraj jak byłam z Bąblem u weta zaczepiła mnie babka. Że takiego ślicznego mam kocia, czy nie zgodziłabym się, żeby pokrył jej kotkę, bo ona ma brytyjkę, ale bez rodowodu... :mdleje: Pomijając fakt, że w umowie kupna mam napisane, że to kot na kolanka, to stwierdziłam, że nie będę jej tłumaczyła zasad, którymi się kieruję i powiedziałam jej po prostu, że jest to kot do kastracji i żadnej kici nie będzie zapładniał...

A z tymi roślinami to ja Ci powiem, że na wszelki wypadek nie mam żadnych oprócz ustawionej poza zasięgiem Bąbla Draceny Saturiana - bardzo mi się podoba. Jak jeżdżę z nim do domu rodzinnego, to tam roślin jest ful, ale zwracam uwagę jak chodzi po całym domu i nie dopuszczam go do doniczek. Miał kiedyś zetknięcie z kaktusem i chyba tylko kaktusa mogłabym mieć, bo omija je szerokim łukiem :)

A czy te "lucky bamboo" są trujące?

Offline Yukari-chan Kobieta

  • uzależniony
    • Photoblog
  • data ślubu: 26.09.2009
NASZE ZWIERZAKI
24 stycznia 2007, 14:51
Cytat: "Beth"
A czy te "lucky bamboo" są trujące?


A to jest jakaś odmiana draceny, prawda ?

Niby jest na liście, chociaż ja za bardzo nie muszę się martwić o kontakt mojego Dżejmsa z roslinami - wszystko omija szerokim łukiem - jak był mały to spadła jedna doniczka z parapetu i wylądowała tuż obok niego - przy okazji dostał w pysia z liścia, a były dość pokaźne - boi sie teraz roślin jak nie wiem ;)