e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: NASZE ZWIERZAKI  (Przeczytany 69558 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kasia* Kobieta

  • Chuck Norris
NASZE ZWIERZAKI
11 października 2006, 11:08
Cytat: "carlunia"
moja Klarunia



ja tez mam kotke KLARĘ  :Serduszka:  . Jest super, szkoda tylko że nie mam jej zdieć bo z chęcią bym wkleiła jej fotkę.
Wszyscy mówią mi - kiedyś przyjdą lepsze dni, ktoś na dobre zmieni mnie, czekam na ten dzień

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
11 października 2006, 23:37
Cytat: "klaudia"
Cytat: "carlunia"
moja Klarunia



ja tez mam kotke KLARĘ  :Serduszka:  . Jest super, szkoda tylko że nie mam jej zdieć bo z chęcią bym wkleiła jej fotkę.

Jakies popularne to imie wsrod koteczek widze :D U nas calkiem przypadkiem tak wyszlo. Poprzestawiane literki w slowie "karla" (bo tak mnie znajomi ochrzcili :wink: ) to wlasnie imie mojego kota :D

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
NASZE ZWIERZAKI
11 października 2006, 23:46
eeeeeeeeeeeeeeee....

to tylko ja mam królisia..   :roll:

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
12 października 2006, 16:30
Cytat: "monia"
eeeeeeeeeeeeeeee....

to tylko ja mam królisia..   :roll:

Monia: mialam..dwa..ale jakos nie mam szczescia do krolisi bo za kazdym razem konczylo sie rozpacza :cry:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
NASZE ZWIERZAKI
12 października 2006, 16:32
carla

a ty przypadkiem nie miałaś tabby??? białej kłapouszki z brazowo-kawowymi łatkami co to kiedys niewiadomo jak wlazła do umywalki i nie mogła zleść????

bo jakoś twój nick mi sie kojarzy mi sie z jedna dziewczyna z twoich okolic....

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
12 października 2006, 16:37
Monia: no nie gadaj ze z kroliczego forum jestes :D Tak, moja byla Tabby. Takze juz pewnie kojarzysz historie moich kroliczkow.  :wink:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
NASZE ZWIERZAKI
12 października 2006, 16:39
carla..

no przeca ,ze kojarze.. :mrgreen:

a pamietasz moje niuniotabsiki?????

tabsio odszedł dzien przed wigilia w zeszłym roku :cry: grzybica poszłą na układ oddechowy i zmarł na niewydolność oddechową.. :(

w królikarni miałam nick  monika_piotr

kupilismy niunie i potem zastanawiałam się jak 2 królisie będa żyły ze soba.. i potem przybył tabs i w dniu kastracji - po zabiegu - zmajstrował niuniotabsiki ;)

potem był cały temat o niuniotabsikach.. codziennie nowa porcja fotek o maluszkach.. taki dokument od urodzin do wydania.. 2, 5 m-ca pisalismy co u maluszków słychać..  :mrgreen:

na doopie mam nick moskirz ( to mój stały nick poza e-wesele).. dalej jest tam kapi, smoczyca, martulka i inne dziewczyny

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
12 października 2006, 16:50
SKojarzylam Cie zanim napisalas o Niuniotabsach :mrgreen: Po miejscowosci :wink: Jakos sie nie spodziewalam nikogo z kroliczego. Na doope dawno tez nie zagladam. Czasami na Same baby :) No i tu mnie dopiero przygwozdzilo na dobre.
I wlasnie ogladam filmik z Waszego wesela.
A jesli chodzi o moje zwierzaczki- Klarka ma sie wybornie jak widac na zdjeciu gdzies tam wyzej. Nie przypomina tej biedy, ktora wzielismy ze schroniska :mrgreen: I jest taka kochana. Troche sie obraza jak wyjezdzam, ale jak przyjezdzamy do domu to zaraz dostaje swira i lata za mna. Mojej psiny juz nie ma..w listopadzie bedzie juz rok...Mama choruje na drugiego kotka, zeby Klara sama w domu nie siedziala ale tata narazie sie nie zgadza..no chyba ze znajdzie na ulicy :roll: Cos mi mowi ze sie to ciekawie skonczy :mrgreen:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
NASZE ZWIERZAKI
12 października 2006, 17:00
Cytat: "carlunia"
I wlasnie ogladam filmik z Waszego wesela.


na króliczym pisała bea ( beata i tomek ze szczecina).. sa tez na tych filmikach ze ślubu.. byli naszymi gośćmi na weselu.. ona mała, chuda i  czarna w czerwonej sukieneczce.. tomek to taki byc  z wąsami - koło niej ;)

z tym przygarnianiem zwierzaków do domu.. własnie pidu  lepetyne mi suszy o drugiego baranka żeby niunia sama nie siedziała w kuchni.. mogłyby razem kicac.. niby , jak był tabs, n ie było problemu z utrzymaniem czystości ale.. one sie razem chowały .. a teraz do 3letniej królicy wprowadzic maluszka.. boje sie ,ze bedzie bardzo zazdrosna..

i oczywiście witaj na forum

pisze z nami też bożena z królikarni.. w tym roku wyszła za maż..  :mrgreen:

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
12 października 2006, 17:21
Krolicze mamay wychodza za maz :mrgreen: No teraz jestem zdecydowanie bardziej kocia mama. Z reszta hopel na punkcie zwierzaczkow mam starannie pielegnowany od najmlodszych lat :D Nie rokuje poprawy raczej :lol:
i zapraszam do mojego odliczanka :wink:

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
12 października 2006, 18:34
Martini: to pocieszajace, ze nie tylko ja tym forum miaucze do mojego koteczka :D Strasznie za nia tesknie  :cry: A tu jeszcze raz Klarunia:

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 09:36
yyy a może ktoś wie jaka jest różnica w usposobieniu Brytyjczyka i niebieskiego kota rosyjskiego?

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 11:26
Martini: ślicznosci te Wasze koteczki :mrgreen: Takie cale biale to raczej rzadko sie zdarzaja. Albo to ja ciagle wpadam na czarne koty :D Piekne :serce:

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 11:28
Cytat: "Maja"
yyy a może ktoś wie jaka jest różnica w usposobieniu Brytyjczyka i niebieskiego kota rosyjskiego?

Maju: nie pomoge w tej kwesti bo rasowych kotow nie mialam. Jedno jest pewne-kazdego bym ropiescila tak ze i usposobienie by mu nie pomoglo :wink:

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 12:32
I jeszcze mnie Kartuzy interesują, czyli Brytyjczyk w porównaniu do Kartuza i Rosyjskiego :roll: - jak to się ma do siebie

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 13:04
Maju: moze tu znajdziesz to, co Cie interesuje:
brytyjczyk: Brytyjczyk jest kotem bardzo inteligentnym, o silnie zaznaczonej osobowości, ze szczególnie rozwiniętym poczuciem własnej wartości i godności. Cechy te sprawiają, że przeciętny przedstawiciel tej rasy zachowuje pewien dystans wobec swoich opiekunów, a także, że nigdy nie bywa wobec nich natrętny czy nadskakujący. Żyjąc w wielkiej bliskości z człowiekiem, pozostaje zawsze bardziej obok, niż razem z nim, aczkolwiek jedną osobę w rodzinie przeważnie darzy większą atencją od pozostałych i tę obdarza nieprzebranym bogactwem swych uczuć.

W młodości wesoły i żwawy, po osiągnięciu wieku dojrzałego staje się znacznie spokojniejszy; jego temperament można określić mianem umiarkowanego. Jest to kot odważny, wręcz nieustraszony, bez kompleksów, szalenie zrównoważony, honorowy, pewny siebie, dystyngowany.

Rzadko używa głosu bez potrzeby i tylko z jednej przyczyny jest w stanie zniżyć się do proszenia o cokolwiek swojego opiekuna - tym powodem bywa najczęściej jedzenie. Brytyjczyk nie należy bowiem do kotów rozkapryszonych i wybrednych. Złośliwi twierdzą nawet, że jedzenie stanowi największy, jeśli nie jedyny, sens jego życia.

Z powodu swoich licznych zalet koty brytyjskie krótkowłose stają się rasą coraz popularniejszą zarówno na świecie, jak i w Polsce. Niekłopotliwe w utrzymaniu, spokojne i nie wymagające nieustannej uwagi, pozbawione zapędów niszczycielskich, mają praktycznie jedną jedyną wadę: biegnący przez pokój brytyjczyk hałasuje niczym stado słoni, ale biorąc pod uwagę jego rozmiary, nikogo nie powinno to specjalnie dziwić.
Rosyjski:
Kot Rosyjski, to zadziwiające połączenie pełnego energii zwierzęcia, z cichym i łagodnym domowym pieszczochem. Z jednej strony są to więc koty bardzo ruchliwe i ciekawskie. Niemal cały dzień spędzają na wędrówkach po mieszkaniu, a ponieważ z reguły bardzo przywiązują się do swego opiekuna, towarzyszą mu we wszystkich domowych czynnościach. Z drugiej zaś strony koty Rosyjskie są wielkimi domatorami. Bardzo niechętnie opuszczają mieszkanie, nawet jeśli mają taką możliwość. Są również trochę nieśmiałe i zazwyczaj unikają obcych ludzi oraz nieznanych źródeł hałasu. Dlatego, jeśli właściciel planuje podróżować ze swoim pupilem, powinien od początku przyzwyczajać go do tego. Oczywiście poszczególne osobniki tej rasy mogą bardzo różnić się miedzy sobą. Jedne mogą bardzo odważnie zapuszczać się w najdalsze zakątki nieznanego ogrodu, a inne "nie wyściubić" nosa za drzwi.

Wszyscy przedstawicieli tej rasy zachowują się z reguły cicho, nawet kotki w rui - można spać spokojnie.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 13:18
Ha i mam zagwozdkę :roll: chcemy kota do domu, takiego, który dobrze znosi samotność (bywa, że wychodzimy rano i wracamy wieczorem) i nie jest zbyt wymagający (ciągłe szczotkowanie), nie musi nas zbyt wylewnie kochać (kot to nie pies :mrgreen: ) aha i będzie w domu...koło domu mamy psa.
I teraz nie wiem jaka rasa byłaby najlepsza dla nas :|
Help

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 15:16
A musi byc rasowy? nierasowe nie dosc ze sa mniej wymagajace i odporne to tak samo kochaja i sie przywiazuja do ludzi :wink:

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 15:19
Małż chce kota pod warunkiem, że "będzie za co złapać" - tak to ujął więc musi być spory kocur a biorąc dachowca nie ma się gwarancji, co z niego wyrośnie :| - ale nie musi być rasowiec, może krzyżówka jakaś...

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 15:33
Wezcie kocura..one sa wieksze od kotek. :wink:

Offline Ninka Kobieta

  • Chuck Norris
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 17:48
Krótka smutna historia. Niestety jedna z wileu prawdziwych...
[/size][/color]

Jak mogłeś?


Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałeś mnie swoją dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich pogryzionych butów i zniszczonych przeze mnie poduszek. Kiedy byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytałeś: "jak tak możesz?", ale już za chwilę ustępowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałeś mnie po brzuszku. Trochę długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie.

Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię. Kiedy tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że moje życie nie może już być doskonalsze.

Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem lody (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla psów", tak mówiłeś). W domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz z pracy.

Wreszcie zacząłeś spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało cię rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam cię za nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany.

Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i ty martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość czasu wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak bardzo chciałam okazać im swoje uczucia.

Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i podążały za mną niepewnym kroczkiem, zaglądały mi w uszy, wsadzały do oczu palce i całowały w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty - twoje stały się przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym twoich dzieci własnym życiem.

Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy. Kiedyś, dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciągałeś z portfela moje zdjęcie i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałeś tylko krótko "mam" i zmieniałeś temat. Z "twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać.

Ostatnio dostałeś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam twoją jedyną rodziną...

Cieszyłam się jak zwykle na przejażdżkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów i kotów. Wypełniłeś formularz i powiedziałeś "Na pewno znajdziecie jej dobry dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami.

Siłą odgiąłeś zaciśnięte na mojej obroży palce swojego syna, który krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o niego. Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości, odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku poklepałeś mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść, miałeś umówione spotkanie.

Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża już dawno. Dlaczego nie znalazł psu innego domu?" powiedziała jedna, a druga dodała: "Jak mógł?"

W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem kiedy ktoś przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to ty, że zmieniłeś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam.

Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza. Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam też ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o ciebie. Żeby ciężar, który dźwiga, nie przygniótł jej.

Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata temu i polizałam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłę do żyły i poczułam, jak zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej dobre oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogłeś?" Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na ziemi.

Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po tamtej stronie.

Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja[/color]

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
13 października 2006, 19:33
Coz..schroniska pekaja w szwach bo ludzie nie sa odpowiedzialni. Dookola pelno przykladow :roll: Wiekszosc psow w schronisku mialo kiedys wlasciciela.
Lepiej skoncze dyskusje bo dla mnie to drazliwy temat :twisted:

Offline Monika25

  • nowicjusz
NASZE ZWIERZAKI
15 października 2006, 17:28
A mi się marzy chow chow albo owczarek szetlandzki. Jak już będe mieć własne gniazdko to może coś z tego wyjdzie :cry: . Jak narazie rodzice szukają rudego kotka  :)

Offline Kasia* Kobieta

  • Chuck Norris
NASZE ZWIERZAKI
15 października 2006, 18:36
A oto moja KLARA  sorry za mega duze zdiecie, ale nie udało mi sie zmniejszyć :oops:

[/URL][/img]
Wszyscy mówią mi - kiedyś przyjdą lepsze dni, ktoś na dobre zmieni mnie, czekam na ten dzień

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
15 października 2006, 18:46
Klaudia: przeslij mi zdjecie to zmniejsze bo na tym widze pol Twojego kotka i to jest ta polowa gdzie jest ogonek a pyszczka nie ma :mrgreen:  wysle na pw moj email :wink:

Offline Kasia* Kobieta

  • Chuck Norris
NASZE ZWIERZAKI
15 października 2006, 19:51
wysłalam, nie wiem czemu nie dalo rady tego zmniejszyc , bo od razy wyskawał mi jakis Błąd :(

to teraz kilka słow o mojej kici:

ma 5 lat, jest straszną indywidualistką , a ukochaną osoba w naszym domu jest ...mój tata. Rano budzi go około 5-6 rano,  i towarzyszy mu w porannej toalecie, podczas golenia itp. Potem łasi sie żeby dostać porządne śniadanie, i jak tata pije poranną kawę to Klara siedzi na paprapecie i myśli czy iść na spacer czy nie :roll: -często zależy to od pogody. Ale na ogół idzie bo zobaczy cos ciekawego i interesującego. Potem sąsiedzi dzwonią domofonem :"że Klara wraca ze spaceru"i żeby jej drzwi otworzyć :)

Siedzi pod blokiem, bardzo lubi murki, płoty, samochody a wiosną kwiaty.
W domu bardzo lubi oglądać tv(jak słyszy teleexpres albo Samo Życie to leci migiem przed tv), lubi prace domowe: przesadzanie kwiatów, gotowanie (siedzi na taborecie i obserwuje).
nie lubi jak ktos ją głaszcze i boi sie obcych. Ale ogólnie jest kochana i nie zamieniłabym jej na innego mruczka ( no chyba że na Bąbla Beth :wink: )

mam nadzieje że was nie zanudziłam  :roll:
Wszyscy mówią mi - kiedyś przyjdą lepsze dni, ktoś na dobre zmieni mnie, czekam na ten dzień

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
NASZE ZWIERZAKI
15 października 2006, 20:08
Maju - mnie się nasuwa tylko jedna pytanie, skoro wychodzicie rano, a wracacie wieczorem - po co Wam kot? Nie zrozum mnie źle, ale wydaje mi się, ze w tym momencie nie macie specjalnie czasu dla zwierzaka. Kot - mimo, że mówi się, że to indywidualista - potrzebuje kontaktu z człowiekiem, potrzebuje dużo czułości (zwłaszcza jak jest mały) i dużo uwagi. Zapłacze się jak zostanie sam na cały dzień. Powiem Ci, że najlepiej w tym wypadku - jeśli już tak bardzo chcecie kocia - mieć dwa koty. W swoim towarzystwie się nie będą nudziły na pewno, a Wy będziecie mieć w domu dwa razy więcej szczęścia ;)

Nasz 3 miesięczny Bąbelkownik:

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
16 października 2006, 01:23
Klaudia: kotami to Ty mnie nie jestes w stanie znudzic :mrgreen: Z reszta zadnem zwierzakiem niky mnie znudzic nie moze. A po co kot w domu? kot jest tycie inny od psa ktory przynajmniej dla mnie 4 razy powinien odwiedzic podworko na dzien, i przynajmniej  raz dziennie niezaleznie od tego czy ma ogrod czy nie, wybiegac sie poza swoim terytorium i to powie kazdy szanujacy sie weterynarz. Kot jest o tyle innym stworzeniem, ze nie wymaga tak wiele kontaktu z czlowiekiem co pies. Moj przynajmniej potrafil wyczuc kiedy wracam do domu po " nastu"godzinach pracy i od razu sie do mnie dobrac. Nie odbierajmy inteligencji tym wyjatkowo madrym zwierzetom :roll: Kot umie sie soba zajac. Pies ma inne wymagania. i zadawanie komus pytania "po co Wam kot" jest dla mnie nietaktem. Kot nie odpowie na pytanie czy mu dobrze czy nie. Na pewno mu lepiej niz w schronisku, w z ktorego zostal zabrany. Moj jest obecnie caly dzien w domu sam a nie wyglada na zabiedzonego i opuszczonego jak widac na zdjeciach :roll:

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
16 października 2006, 01:30
Klaudia: dla mnie najpiekniejsza "krowka" pod sloncem :mrgreen:

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
NASZE ZWIERZAKI
16 października 2006, 01:35
Cytat: "Beth"
Powiem Ci, że najlepiej w tym wypadku - jeśli już tak bardzo chcecie kocia - mieć dwa koty. W swoim towarzystwie się nie będą nudziły na pewno, a Wy będziecie mieć w domu dwa razy więcej szczęścia Wink


A odnosnie tego: moj kot na poczatku wychowaywal sie z psem i do tej pory wiele mu z jego zachowania zostalo mimo ,ze psa nie ma juz prawie od roku. Caly czas staram sie tate przekonac, ze Klarze jest potrzebne towarzystwo i w koncu tak sie stanie, ze na sile przywioze drugiego kota :roll: Albo mama go przyniesie pod pretekstem, ze go znalazla i byl taki biedny sam na ulicy :| Ale tata zawsze lepiej wie i tego samego dnia w domu pojawi sie pies..bosz..znowu bedzie zwierzyniec ale po raz pierwszy nie przeze mnie :mrgreen: