e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: 17.10.2009r. MIAU - Miłość I Absolutne Uwielbienie :) Emilka i Szymon  (Przeczytany 4689 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline emilkab2 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 17.10.2009
[size=12Witam serdecznie wszystkie kochane forumki, bez pomocy i wiedzy których wiele rzeczy na naszym weselu nie poszło by tak wspaniale....
Emocje dawno za nami, ale już przed ślubem postanowiłam, że spróbuję opisać ten najpiękniejszy dzień naszego życia. Jak to bywa w życiu, najpierw emocje po ślubie i weselu, później cudowna podróż poślubna, a póżniej zawsze coś ... :). Dziś mam więcej czasu więc postanowiłam opisać troszkę to wszystko co działo się chwilę przed, w trakcie i po weselu:).
Przede wszystkim dla siebie aby móc jeszcze raz przeżyć te cudowne chwile, ale także i dla Was może moja historia pomoże Wam, tak jak mnie pomogły Wasze rady i relacje.
Zapraszam do czytania i oglądania (jak tylko nauczę się wklajać zdjęcia.
pt][/size]





Nasza współna historia zaczęła się 9 września 2007 roku, kiedy to mój "nieśmiały" Szymek jak to określił przedstawiając się mi po raz pierwszy, choć na nieśmiałego nie wyglądał. W końcu gapił się na mnie pół nocy (zdarzenie to miało miejsce na jednej z szalonych baletowych nocy z moją przyjaciółką), aż wkońcu poprosił do tańca....
My tu tanu tanu, krótka rozmowa a on już prosi o numer telefonu. No więc ja swoim zwyczajem mówię, że mu nie dam, grzecznie dziękuję i odchodzę pogadać z kumpelą. Ale widzę,że chłopina patrzy się i patrzy to kiwam, żeby podszedł,pogadamy, napijemy się piwka itp. Dobrze się gadało, fajnie bawiło na parkiecie, myślę sobie ".... normalny facet, jak poprosi jeszcze raz o numer to mu dam... " Uff, na szczęcie poprosił .... :)

Offline AnekPiekarek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 04.09.2010
będe tutaj chętnie podczytywać :-*

Offline słodka_wanilia Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 17.09.2011

Offline alinka692 Kobieta

  • "Decydując się na dziecko, kobieta zgadza się aby jej serce żyło poza jej ciałem"
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 06.08.2010

Offline agulla1919 Kobieta

  • Chuck Norris
I ja moge  ;)?
Slocznie wygladalas!!!

Offline anka332 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2009-09-05

Offline magda19285 Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01.10.2010
I jeszcze ja  ;D

Fajnie bedzie posluchac relacji pazdziernikowej panny mlodej  ;) Ślicznie wygladacie  :-*

I mam pytanie czy bylo az tak zimno ze musialas miec okrycie??

Offline andzelika Kobieta

  • Małżeństwo jest zgodne, kiedy żona panuje nad mężem, a mąż nad sobą.
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 19.09.09

       

Offline zabawex Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 9.10.2010
Jeśli można to aj też się przyłączę. szczególnie, że październikowe śluby są mi szczególnie bliskie :)

Offline emilkab2 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 17.10.2009
 Hej dziewczynki, bardzo mi miło, że Was zachęciłam do dalszego czytania. Postaram się Was nie zawieść :).
Od razu dziewczynom październikowym mówię, że to piękny miesiąc na ślub (jak zresztą każdy:)), a zwłaszcza na sesję plenerową tylko niestety trzeba liczyć się z pogodą, która potrafi wiele zaszkodzić.
U nas całe 2 tygodnie przed ślubem padał deszcz na zmianę ze śniegiem i było okropnie zimno. W dniu ślubu wyszło słoneczko (chyba za sprawą butów na parapecie:)), ale zaraz po mszy pogoda się znów popsuła i padał deszcz, ale to już nie miało znaczenia ...
Opisałam nasze poznanie to teraz krótko o zaręczynach, bo wkońcu bez nich nie było by tej relacji :)
Mój jeszcze wtedy chłopak, po całodniowym zwiedzaniu Watykanu (pojechalismy na parę dni urlopu do Rzymu) wymyślił sobie, że chciałby pójść na romantyczny spacer ze mną po  uroczych uliczkach hałasliwego Rzymu. A że, rzadko pada z jego ust propozycja pójścia na spacer, myślę sobie, że coś musi być na rzeczy... i ochoczo godzę się na tą propozycję. Spacerujemy jakiś czas i padło od Szymka stwierdzenie, że gdzieś w pobliżu jest piękna fontanna i musimy ją koniecznie odnaleźć, co średnio mi się podobało, bo byłam zupełnie wykończona, ale cóż „cel uświęca środki”. Po kilkukrotnym błądzeniu w kółko ja już mówię, że mam serdecznie dość i chcę wracać do hostelu, ale on że jeszcze poszukajmy…  (Cóż za determinacja). I faktycznie za chwilę ukazała nam się przepiękna Fontanna Di Trevi… Usiedliśmy przy niej przytuleni i rozkoszowaliśmy się szumem wody spływającej z kaskad…. Cudowne uczucie spokoju i rozmarzenia w mnie wstąpiło. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie i wiecznie… Siedząc tak sobie na murku spojrzałam na Szymka, który zmienił się w galaretę i trzęsącym się głosem pyta „Czy wyjdziesz za mnie Kotku????”. Serce mi stanęło, ale tylko na chwileczkę… i słyszę swój głos „Oczywiście, że tak” a potok łez szczęścia polał się prawie do Fontanny Di Trevi…..



Uploaded with ImageShack.us

My i Fontanna Di Trevi

Offline agulla1919 Kobieta

  • Chuck Norris
Sliczna z Was parka i ta fontanna urocza!!!

Offline konwalia2006 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: ustalam
 :) Ja też wam gratuluję.Będę śledzić ten wątek...

Offline Agulec_102 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 8.05.2010
Oooo, to i ja z chęcią poczytam i pooglądam  ;D W jakich pięknych okolicznościach nastąpiły zaręczyny...Śliczne zdjęcie z ślubowania  :D

Offline kurczaczek83 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 24.12.04
i ja też będę!! :D
Czekam na dalszą część i zdjęcia :D

Offline emilkab2 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 17.10.2009
Troszkę trwało ale zabieram się za opisywanie szalonego tygodnia z kawałkiem przed samym ślubem. Ta z dziewczyn, która już po ślubie  wie co mam na myśli, ta która przed przekona się sama, że urlop przed ślubem to bardzo dobry pomysł. Ja niestety takowego nie posiadałam bo wolne dni trzymałam na podróż poślubną, którą zaplanowaliśmy zaraz po.
Ale może zacznę od 8.10. kiedy właśnie będąc u fryzjera na pasemkach poczułam, że zaczyna mnie boleć gardło i jakoś tak czuję się zmęczona, zziębnięta….  A fryzjerka opowiada, że ktoś tam u niej w rodzinie strasznie chory. Myślę sobie, żeby tylko na mnie nie przeszło. Pierwsze kroki po wyjściu od fryzjera skierowałam do apteki po ratunek i nadzieję, że jednak zwalczę potwora w zarodku i będzie ok. Niestety…. W piątek gorączka i cała reszta, ale przecież nie mogę iść na zwolnienie!!! Pojechałam rano do pracy, ale zostałam wygoniona do lekarza, który wystawił zwolnienie do wtorku, a w sobotę wieczór panieński…:(.
Bijąc się z myślami czy powinnam pójść i walcząc intensywnie z chorobą jakoś udało mnie się postawić na nogi i … to był najlepszy wieczór panieński jaki mogłam sobie wymarzyć….
Świadkowa i dziewczyny przeszły same siebie, impreza była boska. A ja po niej …. Straciłam głos.
Walka z chorobą do wtorku nie przynosiła rezultatu. Jadąc do lekarza wpadliśmy w poślizg i rozwaliliśmy samochód, na szczęście szybko udało się go naprawić, a ja dalej na zwolnieniu nie mówiąc ani słowa…. Wszystkie sprawy na głowie Szymka, ja w domku siedzę i się denerwuję, że go nie ma, że sam musi wszystko załatwiać, dogrywać, żeby tylko o czymś nie zapomniał….. Na szczęście mój mężczyzna sprawdził się doskonale, zorganizował wszystko tak, aby jak najmniej mnie denerwować….. . Ja w domku siedziałam i robiłam podziękowania dla gości i dokańczałam dekoracje samochodu, którą wymyśliłam i chciałam zrobić sama. Co też było głupim pomysłem, ale jakoś się udało się to zrealizować.
Piątek przed ślubem to właściwie pamiętam tylko, że pojechałam z Szymkiem kupić płaszcz, bo pogoda była okropna. Czekała nas wieczorem spowiedź przedślubna, do której to czekaliśmy mnóstwo czasu, jakby nagle wszyscy wierni zapragnęli oczyścić sumienia…. A tu jeszcze trzeba zawieźć wódkę i resztę rzeczy na salę do Lubieszyna. Po całym dniu, i załatwieniu wszystkiego, znaleźliśmy jeszcze chwilkę dla siebie, pogadaliśmy na spokojnie i Szymon ruszył do swojego domku na ostatnią noc spędzoną jako narzeczony….
Ja o godzinie 24 stwierdziłam jeszcze, że muszę wyprasować suknię ślubną… No i wyprasowałam (wariatka) i poszłam w końcu spać, bez żadnego zdenerwowania, stresu, pewna, że już nic nie może nam popsuć tego dnia…

Offline Agulec_102 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 8.05.2010
I co dalej?

Ja wzięłam tylko 1 dzień wolnego przed ślubem i żałuję że nie były to 2-3 dni...No ale trudno. No i co, wykurowałaś się w miarę do soboty? Mąż od razu się sprawdził, jaki zaradny  ;D

Offline agulla1919 Kobieta

  • Chuck Norris
I co dalej ?
I jak w sobote juz dobrze sie czulas??

Offline Robin Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 24-04-2010 :Serduszka:
tez dołączę i będę podczytywać :)
jeśli można oczywiście...

Offline konwalia2006 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: ustalam
Tylko nie powiedz nam że rano okazało się że suknia była przypalona od tego prasowania!?

Offline emilkab2 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 17.10.2009
Niestety relacja nie może rozwinąć skrzydeł, awaria komputera, na którym znajdują się zdjęcia skutecznie mnie zablokowała… a przecież tylko pisząc nie uda mi się odzwierciedlić wszystkiego.
Ale mogę  napisać do mementu pierwszego zdjęcia, więc mam nadzieję, że uda mi się podtrzymać Wasze zainteresowanie.
Otóż sukni nie spaliłam, choć później był problem z ładnym ułożeniem trenu.
Z głosem była ciekawa historia, bo do środy, nie mówiłam ani słowa, w czwartek zaczynałam zdanie od jednego głośnego słowa, które przechodziło w szept a później już tylko widać było ruch moich warg…. Ale w piątek i sobotę już pełna mobilizacja, w końcu musiałam sprostać najważniejszemu zadaniu tego dnia. I wyszło pięknie… w czasie przysięgi głos czysty, pełny, nawet głośniej mówiłam niż Szymek :).
Ale po kolei…
Oczywiście każda Minuta naszego dnia była zaplanowana
   Emilka   Szymon   Zapłacić               
09:00   Fryzjer   Dekoracja samochodu   X               
09:30                        
10:00      Odebrać kwiaty o 11   X               
10:30      Prysznic, golenie                  
11:00      Spakować ->                  
11:30   Makijaż   Ubieranie się    X               
12:00                        
12:15   Ubieranie się    Wyjazd do Emki ( KWIATY)                  
13:00                        
13:30   Sesja w studio   Sesja w studio                  
14:00                        
14:30   Wyjazd po sesji                     
15:00   Błogosławieństwo   Błogosławieństwo   Zdjęcia wspólne z rodzicami i rodzeństwem      
15:45   Kościół   Kościół      p.w. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, ul. Strzałowska 26a
16:00   Ślub   Ślub      ul. Strzałowska         
16:30                        
17:00   życzenia   życzenia                  
17:30                        
18:15   Obiad   Obiad      Hotel "Sens", Lubieszyn 11a      
21:00   I posiłek   I posiłek                  
21:30                        
22:00   Tort   Tort                  
22:30                        
23:00   Podziękowania dla rodziców                  
23:20   II posiłek   II posiłek                  
00:00   Oczepiny   Oczepiny                  
0:30                        
1:00                        
1:45   III posiłek   III posiłek                  
2:00                        
2:30                        
3:00                        
3:45   IV posiłek   IV posiłek                  
4:00                        
4:30                        
5:00   Autokar powrotny   Autokar powrotny                  
5:30                        
6:00                        
(Może komuś przyda się ta rozpiska)
Szymek był umówiony na 8 ze swoim Świadkiem na mycie samochodu i jego przystrajanie, i strasznie się tym martwiłam, bo według mnie mieli bardzo na to mało czasu, bo o 11.30 miał już zaczynać się szykować. I nie myliłam się.
Ja, po wyczerpującym piątkowym dniu, zasnęłam prawie natychmiast (trochę wyobraźnia popracowała jak wszystko wyjdzie) i jakie było moje zdziwienie, że w dniu własnego ślubu zaspałam sobie godzinkę… Fryzjer umówiony na 9, a tu parę minut po ósmej, ja muszę jeszcze się wykąpać, umyć włoski i cała resztę oporządzić, zjeść śniadanie i w ogóle mnóstwo rzeczy do zrobienia… ale ale zamiast wstawać, leżę sobie spokojnie w łóżeczku, bez nerwów dziwnie szczęśliwa i spokojna…. . To było niesamowite uczucie, że tyle nerwów było w czasie przygotowań, zawirowania z pogodą, choroba, a ja po prostu wyluzowana i szczęśliwa….
Do fryzjera zawiózł mnie ten sam taksówkarz, który wiózł mnie do lekarza i nawet mnie poznał i  życzył dużo szczęścia. Dotarłam do salonu 5 minut spóźniona, obładowana laptopem ze zdjęciami fryzury próbnej, welonem i kwiatkiem, ale na szczęście moja pani była jeszcze zajęta czesaniem tego dnia pierwszej panny młodej, więc miałam chwilę oddechu. Dodam, że od rana świeciło słoneczko, choć było zimno. Butki stały na parapecie od poniedziałku, więc zapewne to ich zasługa :)
Po uczesaniu, które okazało się i tak innym , niż planowane ( fryzjerstwo też sztuka) wróciłam do domku. Cdn. Proszę o cierpliwość reszta jak tylko będę mogła zdjęcia zacząć wklejać.

[/b][/color][/size]

Offline agulla1919 Kobieta

  • Chuck Norris
Wszytsko rozpisane slicznie , minuta po minucie!

Podziwiam Ciebie ze bylas taka wyluzowana ... jak ja bym wstala i zobaczya ze sie spoznilam chyba bym zawalu dostala ... przynajmniej tak mi sie zdaje  :D.

Czekamy na foteczki . Mam nadzieje ze dlugo czekac nie bedziemy musialy.

Offline konwalia2006 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: ustalam
Ale ty to jesteś dokładna...norma , termina, plana jak mówi mój chłopak.
Ale to dobry pomysł .Też taką rozpiskę zrobię.

Offline emilkab2 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 17.10.2009
jak chcecie to mam więcej takich tabelek:), wszystko tworzył Szymek w Exelu oczywiście, którego ja nienawidze, ale przy układaniu listy gości, stołów, a później wysyłaniu zdjęć okazał się super sprawą. Teraz z sentymentem na nie patrzę i wspominam ile było kłótni o te tabelki, gwiazdki, przestawianie wierszy itd...

Offline Agulec_102 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 8.05.2010
Tabelki dobra rzecz, zwłaszcza jak ma się więcej gości...dzięki temu wszystko jakoś da się ogarnąć.

Kurcze, ależ jestem ciekawa fot, no i co dalej?

Offline galaretka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: były już dwa :hopsa:

Offline emilkab2 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 17.10.2009
Wróciłam do domku gdzieś o godzinie 11 i czekałam na umówioną panią od makijażu, w trakcie którego wciągałam jeszcze kanapeczkę zrobioną przez mamę. Próbę makijażu miałam 2 tygodnie wcześniej więc wiedziałam, że się nie zawiodę. Pani Sylwia Kochelska bardzo sympatyczna osoba uwinęła się w pół godzinki, więc miałam czas na telefon do ówczesnego Narzeczonego jeszcze, który zapewniał mnie że wszystko u niego pod kontrolą i „panuję nad sytuacją …”.
Makijaż:


Offline emilkab2 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 17.10.2009
A jak się okazało później tak długo zajęło chłopakom (PM i Świadkowi) strojenie auta, że ledwo zdążyli się wykąpać i wyszykować przed przyjechaniem kamerzysty i fotografa.
Efekt przystrojenia:
Pomysł: mój, wykonanie: ja i moja mamuśka, realizacja: PM i Świadek

 
 (proszę nie zwracać uwagi na znak stojący za samochodem, musieli tam zaparkować :( )
Okazało się, że skończyli na 10 minut przed ich przyjazdem, więc Szymek dopiero brał prysznic i golił się, a Świadek poleciał do swojego domku uczynić to samo i wrócić czym prędzej na przygotowania PM. Także wcale im do śmiechu nie było, podczas gdy ja na luzie czekałam na moją Świadkową i nie miałam co robić, bo niczego nie pozwolili mi dotykać. W między czasie moja Siostra najukochańsza i wujek próbowali przystroić klatkę schodową zakupionymi wcześniej balonami pomarańczowymi i kremowymi oraz plakatem, który dostaliśmy w spadku od przyjaciół, którzy z kolei dostali go od przyjaciół i tak służył już kolejny raz i być może by komuś jeszcze się przydał, ale niestety zniknął z drzwi klatki, gdy my wszyscy balowaliśmy na weselu. Balony chyba były strasznie stare, bo każdy prawie nie wytrzymywał 5 minut i pękał głuchym odgłosem pustości ku naszej uciesze za wyjątkiem mojej mamy, która latała spanikowana, że sąsiedzi będę wściekli od tego huku. Ja po prostu powiedziałam, żeby dali sobie spokój z tymi balonami i w sumie miałam gdzieś przystrajanie klatki schodowej, bo jakie to ma znaczenie?
Plakat:

Uploaded with ImageShack.us

Offline emilkab2 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 17.10.2009
Około 12 przyszła moja Świadkowa, przyjaciółka od pierwszej klasy podstawówki i zaczęło się ubieranie. Do momentu założenia sukienki byłyśmy same, zresztą wolałam nie czekać na serwis foto video w szlafroku. Parę minut później przyjechali „chłopaki” (tak koło 40+) :), z którymi od razu z Anią załapałyśmy dobry kontakt, tak że od początku nie było jakiegoś skrępowania czy nieśmiałości. Bardzo fajnie wyszły przygotowania, pomagali nawet zawiązać moją suknię, bo mieli w tym większą wprawę niż moja Świadkowa :), śmiechu przy tym było co nie miara, żeby faceci uczyli babę jak zasznurować wiązaniem gorsetowym. Ale faktycznie ich rady okazały się bezcenne, zwłaszcza, że miałam wrażenie, że suknia ciągle mi opada.
Parę ujęć z przygotowań:
Pierwszy  Szymon:

 

Offline emilkab2 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 17.10.2009
To teraz parę fotek z moich przygotowań

Tu Ania tłumaczy mi, że zawiązała suknie najmocniej jak się dało, a jej mówię, że czuje się jakby mi spadała i do akcji wkraczają chłopaki foto video.

 
Podwiązka od Świadkowej

Problemy z trenem

 
Ubrana i czująca się jak księżniczka :), czekałam na mojego Księcia chwilkę i sama się sobie dziwię, że nie wyglądałam przez okno i nie wypatrywałam, ale czytanie wszystkiego na temat przesądów ślubnych zrobiło swoje. W końcu mama krzyczy z kuchni, że Szymek przyjechał, więc ja szybko do dużego pokoju, żeby przywitać mojego ukochanego przyszłego Męża…

c.d.n

Offline emilkab2 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 17.10.2009
Wybaczcie za brak konsekwencji w czcionce i w ilości posztakowanych postów, ale inaczej mi się nie mieści jako jeden post, a piszę sobie w wordzie, żeby nie stracić tekstu, bo same wiecie jak to potrafi człowieka zdenerwować i odechciewa się oisać drugi raz. A techniczna strona forum i wklejanie zdjęć to dla mnie też duża sztuka. :) Także przepraszam.