e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: "za chlebem"  (Przeczytany 32230 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Agutka Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 26.08.2006
"za chlebem"
12 lutego 2006, 18:00
Monia to Ty może przekwalifikuj się  jeszcze na policjantkę-co :wink: Wtedy całą budżetówkę będziesz miała hihi :D
Relacja z tego Jedynego Dnia :) Zapraszam  Gość
http://e-wesele.pl/forum/viewtopic.php?p=119076#119076

Offline donia

  • entuzjasta
to ja na temat :D
22 lutego 2006, 17:21
mieszkam w Anglii i nie narzekam powiem wiecej jestem zachwycona...a przed wyjazdem mialam ochote strzelic sobie w łeb tak zdołowałam. :cry:  :cry:  :cry:
skonczyłam moje ukochane studia (biologia) na UJ i przez prawie rok nie mogłam znaleźć pracy w polsce wysyłałam aplikacje gdzie sie tylko dało i co???
zechcialo mnie tylko tele 2 i kurza ferma w jakimś pierdziszewie...
poszłam na ta kurska ferme i co?
spoczko 1500 na poczatek, golfik do dyspozycji i mieszkanko w poblizu ptaszkow...
dyspozycyjnosc 24h na dobe, nie mogłam nawet do domu na weekend pojechac, szef krecił nosem jak moj Andrzej mnie odwiedzal...a na dodatek myslal ze bede jego szoferem na pijackich imprezkach. wytrzymalam miesiac i porzucilam ten śmierdzacy biznes...

i wtedy postanowiłam wyjechac do Anglii, pomyslalam ze jak sie nie uda to trudno... raz kozie smierc. poprosilam mojego kuzyna czy mnie przenocuje na poczatek i ruszylam na podbój świata!

I była to jedna z najlepszych decyzji mojego życia...
pracuje teraz w swoim zawodzie w laboratorium (znalazlam te prace po 3 tyg od przyjazdu)
na szczescie moj angielski jest spoko a i kochana Alma MAter dyplomik po angielsku wydała...

z przyjemnoscia chodze do pracy kazdego dnia... :D  :D  :D

a tak na marginesie dodam ze udalo mi sie tu trafic na wspanialych ludzi ktorzy mi pomagaja, troszcza sie o mnie itp. i nie sa to Polacy ale Anglicy bo niestety o Polakach tutaj mieszkajacych malo dobrego napisac moge!


pozdrawiam  Was cieplutko

Offline groszek

  • maniak
"za chlebem"
22 lutego 2006, 21:02
A narzeczonego gdzie poznalas??

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
22 lutego 2006, 21:50
tak się skłąda,ze w peterborough mieszka moja pacjentka - ilona.. pracuje dla ratusza miejskiego jako tłumaczka  angielski- polski- francuski-niemiecki-rosyjski...

Offline donia

  • entuzjasta
"za chlebem"
22 lutego 2006, 22:24
A narzeczonego poznałam w Polsce we Wrocławiu
do mojego wyjazdu mieszkalismy tam... (z przerwą na ferme)... potem był tutaj przez całe wakacje dopoki nie zaczeła sie szkołka...
a od lipca już bedziemy w Anglii razem...  :serce:
bo moje słonko sie broni na Polibudce

a Peterborough jest brzydkie i plasko tu jak na naleśniku ale pracka jest...

Moniu podziwiam Twoją  pacjętke...ja jestem tak leniwa ze poprzestałam na angielskim
ale naprawdę podziwiam taki talent

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
22 lutego 2006, 22:35
a wyobraź sobie,ze 2 lata szukała pracy w polsce.. wyjeżdżała na 3 m-ce do francji i znów wracała zeby znaleść pracę...

w końcu wyjechała na stałe i ma super posadę.. jest przeszczęśliwa.. i chłopa zapoznała ( ponoć nietypowy jak na angola)  :wink:

Offline donia

  • entuzjasta
"za chlebem"
22 lutego 2006, 22:49
no no no
to pieknie!!!

ja sie też zdziwałam, że angole potrafią być naprawdę suuuper... a niektorzy przystojni, że ach! mój Andrzejek twierzi, że anglicy ładniejsi od angielek :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
"za chlebem"
17 marca 2006, 15:24
jestem załamana!!! to co wyprawia nas rząd mnie dobija, właściwie to mogli by sobie robić co chcą gdyby tylko to się nie odijało na moim życiu i pracy  :evil: niestety tak nie jest każda ich decyzja ma swoje odzwierciedlenie w domu każdego Polaka.
Nie wiem czy to dobry temacik aby tu to pisać ale jakoś mnie takj ta sytuacja zdołowała że muszę gdzies się pożalić!
Pracuję w firmie państwoej na nieszczęście i mam dość...co chwila jakieś niespodzianki, teraz zabierają nam finansowanie z NFOŚ i co... do maja mam umowę nie wiem co dalej będzie jak nie będziemy mogli realizować swoich statutowych zadań, nie będzie pracy, pieniądze żadne... najchętniej bym, wszystko rzuciła i wyjechała gdzies daleko, tylko tak juz powolutku mi się to życie zaczęło układać...ach ryczeć mi się chce, może jakoś to będzie ale na nasz rzad juz patrzec nie mogę!  :evil: najpierw się z nich śmiałam teraz jestem na etapie wściekłości, niedługo mi mienie i pozstanie mi obojętność taka kolej rzeczy...narazie idę szukać pocieszenia w ramieonach męża i myśleć co dalej, gdzie wyjechać...

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
17 marca 2006, 19:39
anetka.. dzisiaj ciebie przytulę :mrgreen: razem raźniej  :wink:

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
"za chlebem"
18 marca 2006, 11:02
Ja też dołączam się do przytulanka ! Głowka do góry Anetko!

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
"za chlebem"
18 marca 2006, 12:32
dziękuję kochane jesteście   :przytul:  już mi lepiej złość przeszła, zobaczymy jak sytuacja się rozwinie....może panikuję  :roll: jeszcze raz buziaczki dla was!

Offline Kornelia Kobieta

  • użytkownik
"za chlebem"
18 marca 2006, 16:08
dziewczyny jesli znacie kogos kto chcial by przyjechac do Holandii i pracowac jako au pair (opieka nad dziecmi) to prosze dac mi znac na priv.

Praca byla by od konca sierpnia, na rok z mozliwoscia przedluzenia. Rodzina bardzo fajna dzieciaczki wspaniale. Ja niestety po 3 latach musze sie juz z nimi pozegnac i wracam do polski zeby w koncu ulozyc swoje zycie. Niestety nie znam nikogo kto by chcial przyjechac a chciala bym zeby trafila im sie jakas cudowna osoba ktora lubi dzieci i bedzie sie troszczyc o te kochane istotki.
Warunek to znajomosc jezyka angielskiego w stopniu komunikatywnym. Preferowane osoby po 20 roku zycia, nie palace.

Wszelkich informacji udziele osobom zainteresowanym.
Moj mail: kfiatuszek@howto.pl

Offline donia

  • entuzjasta
"za chlebem"
18 marca 2006, 20:40
Cytat: "AnetaM"
dziękuję kochane jesteście  już mi lepiej złość przeszła, zobaczymy jak sytuacja się rozwinie....może panikuję  jeszcze raz buziaczki dla was!


Anetko uszy do góry!! wszystko się poukłada... a czasem potrzeba troche czarnych chmur nad glową zanim zaświeci słoneczko...

pozdrawiam cieplutko

 :D

Offline ela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
"za chlebem"
18 marca 2006, 21:18
...a słoneczko przjedzie napweno , bo nadchodzi WIOSNA :D

Offline donia

  • entuzjasta
"za chlebem"
18 marca 2006, 21:40
Cytat: "ela"
...a słoneczko przjedzie napweno , bo nadchodzi WIOSNA


Hurrrrrrrrrrrrraaaaaaaaaaaa!!!

 :D

Offline siasiaj

  • nowicjusz
ja chce wrocic!!!!
28 marca 2006, 22:31
Dziewczyny, mieszkam w Uk ponad 2 lata, i powiem Wam szczerze ze ja chce wrocic do Polski jak najszybciej.Mam dosyc upokorzen i wytykania.Brytyjczycy wcale nie sa mili i czasem nawet nie ukrywaja uprzedzen.Skoncze skladac na uteskniony domek i wracam do Naszego domu.A wierze gleboko ze w Naszej Polsce cos sie w koncu zmini na lepsze.Pozdrawoam forumowiczki za granica-trzymajcie sie cieplutko.a wam dziewczyny w Polsce -zazdroszcze.papa

Offline donia

  • entuzjasta
"za chlebem"
31 marca 2006, 00:30
Cytat: "siasiaj"
Dziewczyny, mieszkam w Uk ponad 2 lata, i powiem Wam szczerze ze ja chce wrocic do Polski jak najszybciej.Mam dosyc upokorzen i wytykania.Brytyjczycy wcale nie sa mili i czasem nawet nie ukrywaja uprzedzen


współczuję Ci bardzo Zosiu i aż mi oczy z orbit wyłażą jak to czytam...
nie wiem gdzie pracujesz i z jakimi ludźmi ale prąd mi przeszedł z wrażenia po grzbiecie... to co ty tam jeszcze robisz? Musisz być bardzo silną osobą.

a ja potwierdzę tylko to, że u mnie jest wręcz przeciwnie, może miałam szczęście...
Miałam ostatnio nieprzyjemną sytuację w pracy i anglicy staneli po mojej stronie bo mam się w pracy czuć dobrze...

a moja kierowniczka chce mieszkać w Polsce... dzis mnie tym zabiła...

 :D

Offline groszek

  • maniak
"za chlebem"
1 kwietnia 2006, 08:03
Ja się zgodzę z siasiaj. Byłam w Anglii jako operka i traktowano mnie, jak białego Murzyna. Nie wspominam mile!! Wróciłam, jak tylko skończyłam rok szkolny w szkole językowej. Wolę byc nauczycielką z niską pensją w Polsce niż popychadłem w UK. Potem takie "popychadła" przyjeżdżają do Polski i chwalą się jak to im wspaniale, ile to nie zarabiają i tak dalej. Ale popatrzmy realnie- większość Polaków jedzie tam nie znając języka, trafiają na beznadziejną pracę i sa traktowani, jak gorszy rodzaj człowieka.

Pisałam chyba gdzieś wyżej, jak jedna moja koleżanka (magister historii, z wyróżnieniem) wpadła do Polski na święta i na naszym spotkaniu piała z zachwytu o pracy przy sortowaniu śmieci  :shock:

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"za chlebem"
1 kwietnia 2006, 09:57
Groszku ja pracowalam przez krótki czas w Niemczech jako lekarz.
Nikt mnie jak Murzyna nie traktował, wręcz przeciwnie. Koledzy pomagali jak mogli, szybko zorientowali sie, że wiedzą od nich nie odstaję, a jedyny problem to język i inne nazwy handlowe leków (dzięki Bogu chemiczne są na całym świecie te same). Pacjenci również odnosili sie z szacunkiem, z którym tu w Polsce sie nie spotkałam.

Offline groszek

  • maniak
"za chlebem"
1 kwietnia 2006, 11:16
Tak, ale pewnie jest inaczej, gdy pracujesz za granicą jako profejonalista w swojej dziedzinie, a inaczej, kiedy pracujesz jako sprzątaczka, pomoc domowa, pracownik niewykfalifikowany, przy taśmie i tak dalej.
Jakbym tam pracowała, jako nauczycielka to pewnie miałabym lepiej.

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"za chlebem"
1 kwietnia 2006, 11:21
groszek, oczywiscie groszku. Podobnie jest w Polsce, profesjonalista jest traktowany lepiej, niż pracownik niewykwalifikowany...chociaz nie zawsze, ale żółci nie będe tu wylewała.
Dlatego cieszę, się, że mam zawód jaki mam, uniwersalny i do wykonywania praktycznie od ręki w każdym kraju.  A na dokładkę jeszcze bradzo go lubie  :D

Offline donia

  • entuzjasta
"za chlebem"
1 kwietnia 2006, 16:12
Cytat: "groszek"
Tak, ale pewnie jest inaczej, gdy pracujesz za granicą jako profejonalista w swojej dziedzinie, a inaczej, kiedy pracujesz jako sprzątaczka, pomoc domowa, pracownik niewykfalifikowany, przy taśmie i tak dalej.
Jakbym tam pracowała, jako nauczycielka to pewnie miałabym lepiej.


no właśnie to jest ta drobna różnica,

zresztą chamstwo jest wszędzie niestety... ja się czułam jak biały murzyn w Polsce...
a tu traktują mnie jak czlowieka i profesjonalistkę... więc myślę, że nie można generalizować.

Offline Dorota77

  • entuzjasta
  • data ślubu: 12.08.2006
"za chlebem"
1 kwietnia 2006, 16:48
Ja byłam 4 miesiące w Hiszpanii, pilnowałam 90-cio letniej pani. Wszystko było na miejscu, kasa, mieszkanie, jedzenie, ale najgorzej było z językiem (jak się go nie nauczysz to nie zrozumiesz co do ciebie mówią). Oczywiście brakowało mi rodziny i mojego Rafałka. Jedno co mnie tam trzymało to, to że była ze mną nasza córeczka. Ale powiem szczerze jak jechać to tylko razem, a nie osobno. To nie jest życie daleko od siebie. Ja już powiedziałam, że jak wyjedziemy to tylko i wyłącznie razem. Mówili mi, że to tylko 4 miesiące, ale dla mnie to była wieczność, a jak wracałam do kraju i mojego Rafałka, to byłam bardzo szczęśliwa.
Hiszpania jest piękna i zamierzamy tam pojechać w następnym roku. Może być tak, że zostaniemy tam już na zawsze, a do Polski wrócimy tylko w odwiedziny, do rodzinki. Ale jak wyjedziemy, to razem i tylko razem.

Offline madziula 22 Kobieta

  • użytkownik
"za chlebem"
3 kwietnia 2006, 13:25
No, no no....Ale temat...
Widzę wypowiedzi, w których jest dużo racji.Ale ja nie o tym.Nie chcę generalizować, bo mogę opowiedzię tylko moją własną historię.
Wyjechaliśmy do UK w grudniu 2004.Oczywiście miało byc tylko na 4 miesiące, praca dla mnie załatwiona.Ja nie bardzo chciałam jechać, ale mój narzeczony się uparł-ostatecznie przekonał mnie argumentem, że pojedziemy zarobić kasę na wesele, żeby odciązyć rodziców, no i wtedy oboje nie mieliśmy pracy.Pojechaliśmy...
Przez pierwsze parę miesięcy było okropnie :cry: Ja raczej mniej niż więcej mówiłam po angielsku, ale do mojej pracy wystarczająco.( nie miałam wielkich ambicji-mam tylko maturę i robię dokładnie to, co mogłam robić w Polsce, czyli nic wielkiego ani ambitnego)Adam radził sobie z językiem lepiej ode mnie, ale co z tego-nie mógł znależć pracy ani w swoim zawodzie( komputerowiec), ani jak to ładnie określiliście- przy taśmie  w fabryce.Dopiero po trzech niesamowicie ciężkich miesiącach znalazł pracę w...fabryce podłog drewnianych.Ale i tak byłam z niego niesamowicie dumna :P , bo znalazl ją bez niczyjej pomocy.Donia wspomniała coś o Polakach za granicą-rzeczywiście, tutaj prędzej pomożoe ci obcy Anglik, niz "swój", Polak.
Przedłużyli mi kontrakt po tych 4 miesiącach na nieograniczony czasowo, Adas pracował nadal w tych podłogach.W lipcu przyjechałam do Polski załatwiać wszystkie ślubne pieriepałki, w sierpniu Adas przyjechał, wżięliśmy ślub( było cudownie :oops: , i mielismy komfort jeśli chodzi o kasę-nie ciąnęlismy od rodziców, większość płaciliśmy sami).
A potem...wróciliśmy do Anglii, do pracy.Ja zmieniłam pracę miesiąc po ślubie, pracuję w hotelu-żaden Hilton, ale ....mnie się ta praca naprawdę podoba.Mam spokojną głowę, mój mąż teraz niedawno dostał lepszą pracę( choć nie w zawodzie), zyjemy normalnie niczego sobie nie odmawiając, możemy pomagać rodzinie w Polsce, mamy jakieś oszczędności, chcemy wrócić do Polski, zbudować dom i mieć dzieci, a to kosztuje.I wiem, że to będzie dopiero za kilka lat, być może nasze pierwsze dziecko urodzi sie tutaj...Ale...jest też druga strona medalu...tęsknota....tęsknota...Co z tego ,że mam polską tv, internet...Tęknię za rodziną przde wszystkim, za wydarzeniami rodzinnymi-rodzą się kolejne dzieci, chrzciny, komunie, śluby-nie we wszystkim możemy uczestniczyć tak, jak byśmy chcieli :( Ostatnio zmarła moja Babcia-a ja nawte się z nią nie pożegnałam, nie byłam na pogrzebie... :cry: Brakuje mi moich przyjaciół.
Brakuje mi Polski, prawdziwych Polaków( nie mówię już o naszej Polonii tutaj... :evil: ), polskiego powietrza, domów, normalnego kranu w łazience, całej masy istotnych, choć maleńkich drobiazgów.Czuję się rozdarta...Jestem tylko normalną młodą kobietą, mam marzenia-nie tylko o tym, żeby mieć kasę i zeby mnie było dobrze-zastanawiam się, dlaczego wyjechaliśmy z Polski, bo tam nie mieliśmy żadnych normalnych perspektyw...Dlaczego jest tak, jak jest?I jak będzie???
Ech.....
To by było na tyle, jeśli chodzi o mnie.

Offline AniaX

  • forumowicz
"za chlebem"
3 kwietnia 2006, 18:46
Smutno mi madziula22 jak czytam twoja historię, ale twoje zdanie podziela chyba większość młodych Polaków pracujących za granicą. Niewielu z nich zdecydowało by się na wyjazd gdyby w Polsce można było pracować.

Mnie równiez czekają zagraniczne rozterki, gdyż poważnie zastanawiam się nad wyjazdem; nie na długo - chciałabym pobyć chociaż parę miesięcy przed ślubem, żeby zarobić na weselne wydatki. W czerwsu kończę studia - jednak widoków na pracę żadnych :( Po ślubie jakoś nie wyobrażam sobie mieszkania poza Polską. Chcę mieć normalną rodzinę, dziecko  a naprawdę nie mam "strasznych" ambicji. Małe mieszkanko - ciasne ale własne, praca i rodzinka blisko ----czy to tak wiele??? To głupie--------nie wyobrażam sobie mieszkania poza Polską---------co ja gadam??? przecież jak nie będzie z czego żyć tutaj to czy ktos z nas ma inne wyjście?

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
"za chlebem"
3 kwietnia 2006, 22:09
Cytat: "AniaX"
przecież jak nie będzie z czego żyć tutaj to czy ktos z nas ma inne wyjście?


no właśnie  :roll: a pozatym fakt jest faktem nawet w Polsce sprzątaczki traktowane są okropnie, czasami jak widzę w tych marketach ludzi i ich sposób odniszenia się do pracujących w obsłudze przy sprzątaniu to nóż się w kieszeni otwiera, no i jeszcze jedno niestety ale niektórzy już potrafią opinię wyrobić i metkę przykleić wszystim rodakom za granicą...życie....  :evil:

Offline AniaX

  • forumowicz
"za chlebem"
4 kwietnia 2006, 19:56
No tak kochana, zgadzam się --ale jakbyśmy się mieli przejmować tym, co ludzie powiedzą to pewnie musielibyśmy umrzeć z głodu albo kraść! Dla mnie każdy jest w równym stopniu wartościowy, nieważne czy sprząta, sprzedaje, uczy czy ma własny biznes. W końcu muszą być i tacy, co sprzątają, nie prawdaż???

Offline donia

  • entuzjasta
"za chlebem"
4 kwietnia 2006, 20:05
Przecież żadna praca nie hańbi... a co to za wstyd sprzątać?
ale głupotą jest dla mnie się tego wypierać.
a znam parę osób które np. w Holandii kroją kapustę a w Polsce paniska bmw zimne łokcie wożą... :auto:  i słowem nie wspomną jak na to pracują (tylko ile to nie zarabiają)

tego nie cierpię  grrrrrrrrrrrrr :evil:

Offline Pieron

  • nowicjusz
"za chlebem"
4 kwietnia 2006, 20:21
Ja tez przez krotki okres pracowalem w Angli i nie narzekam choc to byla fizyczna praca to nikt nigdy w zaden sposob nie obrazil ani w zaden sposob nie dla mi do zrozumienia ze jestem gorszy.A gdy odchodzilem bo musialem wracac do Polski to zegnali mnie z usmiechem na ustach i pytali sie kiedy znowu przyjade i ich odwiedze.Wiec nie moge powiedziec zlego slowa o Anglikach.A ludzie przeciesz sa wszedzie rozni i to nie zalezy od kraju jak cie  traktuja.Bo i w Polsce wielokrotnie zdarza sie traktowanie ludzi parobasow.Pozdrawiam

Offline Wercia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 03.05.2003r
"za chlebem"
4 kwietnia 2006, 23:02
Cześc! Ja już od trzech lat pracuję w Irlandii i jestem zadowolona. Jedynym minusem jest brak rodziny, ale mam przy sobie swojego Marcina. Razem pracujemy w jednej fabryce okien i muszę przyznac że spotykamy się z dużą życzliwością Irlandczyków. Są oni naprawdę sympatycznym narodem chociaż jak wszędzie trafiają się wyjątki.Serdeczne pozdrowienia z "zielonej wyspy"!!!! :jupi: