e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: "za chlebem"  (Przeczytany 32983 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
"za chlebem"
7 lutego 2006, 08:30
Cytat: "pioteras"
Abstrachując od tego że do mojej wypowiedzi i treści w niej zawartych, w tym niepodważalnych prawd, się nie ustosunkowałyście  :twisted:  to uważam że zachodzi tu jakieś nieporozumienie. System jest dla nas, dla ludzi a nie my dla systemu. To dzięki systemowi ma nam być lepiej, życ dostatniej itd. Niestety inna kolejność nieistnieje bo zawsze jest skazana na odpływ ludzi którzy ciężko pracują, płacą podatki i niewiele z tego mają oprócz bólu głowy jakby tu sobie kupic telewizor z jednej pensji i przeżyc do pierwszego (nie myślę już o gorszych przypadkach).
Doskonale wszyscy wiemy że za granicą też nie jest łatwo, trzeba również ciężko pracować, są problemy itd. tyle że to wszystko za trochę inną płacę.
Jeszcze 4 lata temu byłem zagorzałym przeciwnikiem jakichkolwiek wyjazdów, zmieniło się to gdy skończyłem studia i zobaczyłem co "mam" i co mogę z tym papierkiem zrobić, niewiele, pomimo że bardzo bym chciał oddać systemowi pracą to co zainwestowano we mnie, niestety jest to niemożliwe.  
Jak miałem to zrobić? System mnie odrzucił.
To że system nas wykształcił oznacza że mamy się "spłacić" na słabych warunkach bo innych nie ma? Absurd.
Ludzie wyjeżdżają bo chca dla siebie lepiej, jestem pewien że moja Ania nie chciałaby się ruszać z Polski gdyby miała tu lepsze perspektywy, musi wszak opuścić swoja rodzinę, dom itd. akurat dla niej to najcenniejsze rzeczy.


A ja mam wrażenie pioteras, że zupełnie nie rozumiesz,  o co mi chodziło w pierwszym poście, który napisałam pod adresem Ani .........To wszystko co piszesz, to racja. System jest dla nas, nie odwrotnie i człowiek powinien godnie żyć, zwłaszcza w sytuacji, gdy włożył wiele wysiłku w to, aby sobie na takie życie zasłużyć. I chore jest, że człowiek miesiąc haruje jak wół, a zapłata za to wystarcza mu na życie do 1-go, pod warunkiem, że wypłatę ma 26-go. I jeszcze bardziej chore jest, że zakup zwykłej pralki urasta do rangi inwestycji, która się czkawką jeszcze przez lata odbija. I uwierz, ja naprawdę rozumiem ludzi, którzy wyjeżdzają z kraju w poszukiwaniu lepszego życia.....Sam piszesz, że dzisiaj (po 4 latach po studiach) doszedłeś do pewnych wniosków. A mi tym całym moim wywodzie do Ani chodziło mi jedynie o to, jakiego argumentu uzyła pisząc o swojej chęci wyjazdu, bo przykre jest to, że najwięcej do powiedzenia pod adresem systemu mają ci, którzy tak naprawde niewiele mogą o nim powiedzieć z autopsji, którzy nie dali mu szansy się sprawdzić i którzy tak naprawde nie dostali od tego systemu po dupsku. Ania napisała tego posta tak, że gdybym nie wiedziała, że jeszcze studiuje, pomyślałabym sobie, że jest zmęczona życiem, zmęczona pracą i rozczarowana, bo rzeczywistośc okazała się inna niż wyobrażenia.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
7 lutego 2006, 08:34
nawiet nie wiedziałam,ze tyle medicae jest na forum.. moze się jeszcze jakaś dentycha zaplącze.. plisssss :roll:  

niestety tak jest jak pisze groszek.. faktycznie.. ludzie  z wyższym wykształceniem pracują przy butlach plastikowych itp.. tylko co lepsze.. robić za 1800 w polsce czuy za tyle samo godzić dostać 5x tyle za granicą...

w anglii organizowane są polskie szkoły.. będą potrzebować historyków, polonistów itp.. głowa do góry...

zacytuję wam fragment listu jaki dostałąm wczoraj od kolegi którego żona dzierżawi mi gabinet ( sama pracuje tam jako dentystka)

czesc monis
napisze cos od siebie kinga jest w pracy.
W dalszym ciagu jest zapotrzebowanie na dentystow, najwieksze na polnocy
gdzie pasa sie owce, najlepiej wyjechac przez jakas firme bo ona organizuuje
ci wszystko i o nic sie nie martwisz.

Polnoc niskie koszta zakwaterowania i pewnie niskie koszta zycia, ale
praca tylko na kase chorych tam nikt prywatnie sie nie leczy, (na marginesie
siostra moja na NHS robila koronke porcrlanowa i zaplacila 70 funtow, czyli
tyle co w polsce)
znalezienie pracy dla meza raczej nie mozliwe tam poza owcami nic sie nie
dzieje.

Praca w londynie, jak sie uda zalatwic, tam rynek jest nasycony.
duze koszta zycia wynajem mieszkania/ domu itd
straszna duza metropolia 8 000 000 ludzi tych legalnych i tak wlasciwie to w
londynku to widac tylko hindusow, pakistanczykow itd.

My mieszkamy w Kent 150 km od londku ladne miejsce kilometr od morza.
Ja juz od pol roku szukam pracy i szukam kazdej nawet do tesco napisalem cv
jako IT, wyslalem razem lacznie pewnie ze 150 cv + jastem zapisany w 4
biurach pracy prywatnych i nic.
Wiec bardzo sie zawiodlem mieszkalem 3 lata w londku i myslalem ze tutaj
prace bede mial po 2 tygodniach.

moze odwiedzicie nas?
to 1.5h pociagiem od londku (21Funta za bilet), albo autobusem 2,5h 11funta?

dentysta ma duzo, ale duzo wydaje, ubezpieczenie obowiazkowe + nie
obowiazkowe ale musisz wysokie podatki 40 %.
duzo nie myl duzo ze duzo zwykly lekarz rodzinny zarabia prawie 2 razy
wiecej niz dentysta, kazdy lekarz ma wiecej poczynajc od radiologa konczac
na rodzinnego. + jeszcze w polsce podwojnie musisz sie rozliczac, bo jestes
obywatelem polskim, na razie jeszcze sie nie rozliczala kinga, ksiegowa
pracuje nad tym, moze bedzie musiala sie wymeldowac z naszych nieruchomosci,
bo dla urzedu podatkowego kinga dalej jest osoba do rozliczania

dobra koncze dzieci mi placza. teraz jestem nianka etatowa i przejelem
kobiece obowiazki, na razie zaprzestalem szukania pracy, jak zbiore sily to
na wiosne zaczne sie rozgladac

pa


przykre???? on jest elektronikiem, który pracował już w zawodzie w anglii.. miał pracę.. przyjechała kinga do anglii i musieli zmienić miejsce pracy.. teraz nic nie m,oże dla siebie znaleść  :?

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
"za chlebem"
7 lutego 2006, 08:37
A po co dawać systemowi szansę dac sobie po dupsku skoro wiadomo jak jest? Szkoda na to czasu i nerwów. Juz teraz przyszły lekarz wie jakie ma przeszkody na drodze do upragnionego zawodu (pomijając zazdrosnych lekarzy wykładowców którzy też czują oddech na plecach i boja się nowej konkurencji). Skoro, przykładowo ze 100 nowych lekarzy 20 bedzie miało co robić dzięki systemowi to tych 80 tylko traci czas i nerwy. Szkoda najlepszych lat zycia na tę nerwówkę i niepewność. Lepiej postanowić cos samemu niż czekać.

To co opisała listem monia jest przykre, fakt, dlatego ja jeśli wyjadę to na pewno nie w ciemno bo to zbyt duże ryzyko , dla mnie nie do przyjęcia.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
7 lutego 2006, 08:59
to , piotruś, tyczy si  nie tylko lek. ale rózniez każdego innego zawodu.. pomyśl.. jesteś młody, ambitny, masz pomysły, nie wypaliłes się zawodowo .. co moze pomyśleć starszy kolega o tobie - młody mój wróg... i bedziesz zbijany z obranej drogi tak długo aż ie odpuścisz... jestes dla nich konkurencja a konkurencję trzeba tępić..

ehhhhhhhhhhh..

my , jesli się zdecydujemy na wyjazd,  to napewno pod moim kontem.. pidu będzie musiał sobie pracy szukać.. nie da się wyjechać i miec prace dla obojga ( no chybaże to para architektów cy lekarzy)... męzuś jak pracy nie znajdzie to będzie musiał w chałpie siedziec i obidki gotować ( a uwierzcie mi .. to tragiczna perwspektywa.. on nawet jajka na miękko nei umie ugoptwać  :twisted: )

Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
"za chlebem"
7 lutego 2006, 09:24
Cytat: "pioteras"
A po co dawać systemowi szansę dac sobie po dupsku skoro wiadomo jak jest?


No dokładnie tak!!! Nikt nie jest masochista i jeśli ma szanse na lepsze życie i potrzebną odwagę, to trzeba brać garściami to co dla nas najlepsze......tylko mówić prawde, a nie szukać dziwnych argumentów......

A co do wyjazdów w ciemno...Moja siostra 8 lat temu ( rok czy dwa po studiach) wyjechała do USA. Tu w Polsce pracy nie miała, ale też jakoś specjalnie jej nie szukała bo już na studiach zakładała, ze wyjedzie. 4 lata wcześniej wyjechał tam jej mąż, po zaledwie kilku miesiącach małżeństwa i w kilka tygodni po urodzeniu się ich dziecka. Moja siostra pojechała teoretycznie do męża, ale tak naprawdę jechała w nieznane. Ich małżeństwo po pół roku jej pobytu w Stanach już praktycznie nie istniało. Dopiero po latach dowiedziałam się, co moja Siostra wtedy przeżyła, nigdy nikomu nic nie powiedziała...Musiała wyprowadzić się z domu, z 4-letnim synkiem i dwoma walizkami, praktycznie bez grosza przy duszy. Pracowała fizycznie, ale pieniędzy wystarczało w zasadzie jedynie na przedszkole i opiekunkę do dziecka po południu. Kilka tygodni mieszkała z synkiem na parkingu w samochodzie, później gdzieś z murzynami i meksykanami, bo tylko oni o nic nie pytali, nie chcieli dokumentów, pozwoleń itp.  Nie wiem dlaczego wtedy nie wróciła do Polski (ja bym wróciłą, ale ja zawsze miałam słabszy charakter).......nawet  nigdy nie wygadała się przez telefon, że jej źle, że potrzebuje pomocy czy czegokolwiek. Powiedziała jedynie (już teraz, po latach), że wytyczyła sobie wtedy cel, który chce osiągnąć. Ale wytyczyła sobie też granice dna, której nie może przekroczyć, żeby nie skrzywdzić dziecka. Wtedy miała wrócić....
Dzisiaj moja siostra ma własną firmę, zatrudnia kilkanaście osób, ma też szcześliwą rodzinę i 4 dzieci. Nie są żadnymi bogaczami, ale stać ich na godne życie, kształcenie dzieci, wypoczynek itp...
Bez wątpienia jej się udało, ale ilu ludziom się nie udaje. Ja bym nie zaryzykowała, no ale ja trochę tchórzliwa jestem :wink:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
7 lutego 2006, 09:48
nie tchórzliwa, agus, tylko rozsądna....

ja też w ciemno bymm nie pojechała.. bałbym się jak nie powiem co... :roll:

bije pokłony siostrze,ze ise nie oddała dziewczyna.... praktycznie wszyscy w tej sytuacji wróciliby do polski z podkulonymm ogonem...

Offline anka24 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
"za chlebem"
7 lutego 2006, 14:23
Cytat: "Agnieszka32"
Ania napisała tego posta tak, że gdybym nie wiedziała, że jeszcze studiuje, pomyślałabym sobie, że jest zmęczona życiem, zmęczona pracą i rozczarowana, bo rzeczywistośc okazała się inna niż wyobrażenia.

aguś dokladnie tak jest..mimo że nie zaczęłam jeszcze pracy ( jako lekarz oczywiście) to jestem przertażona i zarazem tym wsyztskim zmęczona..zarwane noce, zakuwanie w święta i żadnych konkretnych perspektyw..ale ok kończe ten temat i nie będe go dalej ciągnęla bo nie ma sensu..na pewnpo jest to temat dla mnei drażliwy..kto nie siedzi w tym wsyztskim to pewne rzeczy jest mu cieżko zrozumieć :wink:

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"za chlebem"
7 lutego 2006, 18:21
Aniu masz rację dość tematu!!! Są weselsze rzeczy w życiu. Łepek do góry.
Wierz mi  - dasz sobie radę.
Wiem co mówię, "troszku" już w zawodzie pracuję. Grunt to się nie poddawać.

Offline anka24 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
"za chlebem"
8 lutego 2006, 12:58
Cytat: "martini"
Dokladnie tak!

W dodatku, jak przypominaja mi kolezanki ze studiow, (wiekszosc z nich jest samotnych), mam przy kim zakuwac w swieta, mam do kogo wracac po zajeciach, mam kogos kto zrobi mi herbaty jak bede miala wszystkiego dosc - i w dodatku wkrotce wyjde za niego za maz! Smile Slowem, one sa w znacznie gorszej sytuacji Smile

i tak trzymać..dobrze że mi też udało sie znależć tak kochanego faceta :wink:


Cytat: "liliann"
Wierz mi - dasz sobie radę.
Wiem co mówię, "troszku" już w zawodzie pracuję. Grunt to się nie poddawać.

pewnei że dam..nie po to tak człwoek tyra żeby potem sie lekko poddał..mogę spytać jaka specjalizacja? troszke odbiegam od tematu ale mam nadzieje że moderatorzy mnei nie zastrzelą :mrgreen:

Offline Sophia

  • zapaleniec
"za chlebem"
8 lutego 2006, 13:31
Ja podpisuję się wszystkimi łapami pod wypowiedziami Agnieszki32.
I wcale nie chcę się czepiać, ale jeśli chodzi o lekarzy to chyba tak naprawdę to nie mają tak źle. Każdy w Polsce nauczył się narzekać (pytanie "hej co słychać" odpowiedź "stara bieda").
 Jeśli ktoś decyduje sie na wyjazd proszę bardzo, w końcu każdemu wolno żyć nawet w Hondurasie :wink: ale też nie ma co robić tego naszego kraju takiego ostatniego gó...a. w końcu tutaj też sie da żyć. Zagranicą moze bywa lepiej, ale też człowiek, który decyduje się na wyjazd sporo za to płaci ( w sensie niematerialnym oczywiście).

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"za chlebem"
8 lutego 2006, 15:23
anka24, interna.......a co potem się zobaczy.....tak se wykombinowałam, że jesteś chyba na VI roku...może spotkamy sie na ćwiczeniach z nefrologii, taka mała czarna to ja.  see you!!!!

Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
"za chlebem"
8 lutego 2006, 20:56
Temat idzie w złym kierunku......jak pisałam tego posta do Ani, to chodziło mi jedynie o to, że wypowiada się jak rasowy pracownik z wieloletnim stażem i że ma dość systemu, który ja oszukał bo nic jej nie daje.....podkresliłam jedynie to, że taki osąd człowieka, który nie pracuje, bo sie dopiero uczy, jest niesprawiedliwe. I tyczy sie to wszystkich (!), nie tylko studentów medycyny. Chodzi o podejście i argumentacje młodych ludzi, którzy zamiast powiedzieć wprost, że chca wyjechac zarobic ludzkie pieniądze bo tak im wyszło z kalkulacji, wolą obwiniać system,to nie był post pod adresem lekarzy czy studentów medycyny :roll: Chodziło mi tylko o dorabianie ideologii do czynu.

Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
"za chlebem"
9 lutego 2006, 08:25
Tak sobie gadałyśmy z monią na temat wyjazdów i opowiadałam Jej o moich znajomych...Ona: anglistka, On:prawnik....w Polsce Ona uczyła języka w szkole, miała też kilka godzinek w tygodniu w prywatnej szkole wyższej, poza tym niewielka własna szkoła językowa. Praca od rana do wieczora, żeby to wszystko jakoś ogarnąć, On siedział na ciepłej posadce za całkiem przyzwoite pieniądze, ale odpowiedzialność ogromna i wieczny stres (zawsze mówił, jak widzieliśmy kosiarza trawy za oknem, że marzy mu się taka praca- facet jeżdzi na kosiarce, dłubie w nosie i niczym się nie przejmuje). Inwentarz żywy: jedno dziecko. Czy było im tu źle? Pewnie nie, a przynajmniej nie najgorzej. Wyjechali do Anglii; Ona pracuje w biurze, odbiera telefony i niczym więcej się nie przejmuje, On pracuje w sieci hipermarketów, jeździ na sztaplarce i sortuje towar (swoją drogą prawie jego wymarzona praca- może jeździć i dłubać w nosie :wink: ). Dziecko jest w przedszkolu....Nie chcą już wracać, chociaż mówią, że w Anglii wcale nie jest różowo i nie będą wiązać przyszłości z tym krajem....mój kolega zamierza skończyć tam jakąś szkołe i opanować język i za kilka lat chcą ruszyć dalej.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
9 lutego 2006, 10:02
Cytat: "martini"
ps. widze, ze "wcielo" kilka wypowiedzi - czyzby dyskusja nie byla wystarczajaco poprawna politycznie?


nieco poszłanie w tym kierunku.. i sama własną łąpką je wykasowałam coby nie zaostrzać dyskusji na temat finansów medicae..

Offline okruszek

  • maniak
"za chlebem"
9 lutego 2006, 10:09
tak sobie podczytuje i widze same narzekania. Monia, masz prace, pensję tez niezłą (na pewno ponad 2 tys masz) i narzekasz ? Co mają powiedziec Ci co nie mają NIC? U nas tez mozna zarobic , tylko trzeba dobrze szukac :) I nie trzeba nigdzie wyjezdzać.
Powodzenia !

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"za chlebem"
9 lutego 2006, 16:18
monia, Masz rację Moniko.........ale jak widzę niewiele to dało....

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
9 lutego 2006, 17:57
tak ..  mam .. nawet więcej niż 2 tyś.. mam dokłądnie tyle żeby zapłacić za dzierżawę w kolejnym m-cu (1500zł) i ZUS ( 760zł)..  więc nie zostaje mi nic na czysto do odłożenia  :twisted:

nieistotne... każdy kto ma własną dzioałalność jest dokłądnie w takiej samej sytuacji jak ja... :?

Offline anka24 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
"za chlebem"
9 lutego 2006, 18:28
liliann ja już po nefrologii...myślę i analizuję wizyty z szefem na oddziale i staram sie wyłapać Ciebie z tłumu..cholirka na pewno żeśmy sie widziały :wink:

Offline anka24 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
"za chlebem"
9 lutego 2006, 18:31
Cytat: "okruszek"
tak sobie podczytuje i widze same narzekania.

jeszcze raz powtarzam kto w tym nie siedzi nie wie jak to jest...zresztą co żeście sie tak tych lekarzy uwzięły? powierdza sie teoria nastawienia społeczeństwa do tego zawodu..weg Was jesteśmy misjonarzami którym można płacić grosze..w końcu ten zawód to powoiłanie..bzdura!! :evil:

Offline Agutka Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 26.08.2006
"za chlebem"
9 lutego 2006, 19:36
Cytuj
w końcu ten zawód to powoiłanie..bzdura!!


No ja akurat uważam, że ten zawód wymaga powołania. To jest szczególny zawód i jak dla mnie jeżeli ktoś nie czuje tego czegoś-chęci pomocy i w jakiś sposób służby i poświęcenia drugiemu człowiekowi  -to nawet nie powinien pukać do drzwi akademii medycznej! i wcale nie twierdzę, że powinnien to robić "za darmo" wręcz przeciwnie -bo to naprawdę ciężki zawód i powinien być odpowiednio wynagrodzony :!:  :!: Ale jak nie ma powołania to ...dla mnie to nie powinno istnieć.
Relacja z tego Jedynego Dnia :) Zapraszam  Gość
http://e-wesele.pl/forum/viewtopic.php?p=119076#119076

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
9 lutego 2006, 20:45
dziewczyny.. pliiiiiiiiiisssssssssssssssssssssssssssssssss.. bo znów edytować będe musiała...

trzymajta się tematu , bo inaczej znów kupa roboty z kasowaniem mnie czeka  :mrgreen:

Offline anka24 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
"za chlebem"
9 lutego 2006, 21:04
Cytat: "Agutka"
Ale jak nie ma powołania to ...dla mnie to nie powinno istnieć.

Agutko zgadzam sie z Toba w 100%.użyłam złego słowa..bez powołanmia nici z zawodu i bycia dobrym lekarzem..i na tym poprzestanę bo mnei monia zasztyletuje :mrgreen:

Offline groszek

  • maniak
"za chlebem"
9 lutego 2006, 21:18
A co powiecie o zawodzie nauczyciela? Czy tu trzeba mieć powołanie? A co sądzicie o tych wakacjach, feriach, świętach i innych dniach wolnych, tzw. 6-cio godzinnym dniu pracy*. Czy 780 zł na rękę jest adekwatnym wynagordzeniem nauczyciela w pierwszych latach pracy? Pytam, jako przedstawicielka tego pieknego zawodu.





* to wcale nie jest 6 godzin!. Mimo, że etat ma 18 godzin, nikt nie liczy ile to godzin pracy w domu, przygotowań, sprawdzania zeszytów i tego typu "zabawna" działalność. Poziom stresu w tej pracy usprawiedliwa moim zdaniem przerwy w pracy, takie, jak ma młodzież. Odpowiedzialność nauczyciela jest olbrzymia "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży wychowanie" itp itd...

Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
"za chlebem"
9 lutego 2006, 21:19
Jak sie nie pozamykacie, to Wam za kare opowiem, dlaczego ja nie chce wyjechac "za chlebem" :wink:  8)

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
9 lutego 2006, 21:37
dawaj aga.. juz mam kafke i pilnie czytam  :mrgreen:

Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
"za chlebem"
9 lutego 2006, 21:46
A bo mi tu dobrze  :terefere:    :skacza:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
10 lutego 2006, 08:15
matko.. ja tu czekałam na super opowieść.. żeś się rozwinęła  :P

mi też tu dobrze.. godyby tylko  :roll:

Offline Agutka Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 26.08.2006
"za chlebem"
10 lutego 2006, 10:03
Cytat: "groszek"
A co powiecie o zawodzie nauczyciela? Czy tu trzeba mieć powołanie? A co sądzicie o tych wakacjach, feriach, świętach i innych dniach wolnych, tzw. 6-cio godzinnym dniu pracy*. Czy 780 zł na rękę jest adekwatnym wynagordzeniem nauczyciela w pierwszych latach pracy? Pytam, jako przedstawicielka tego pieknego zawodu.
...


Groszku moja mama jest nauczycielem i ja na ten temat mogłabym ksiązki pisać. Ale w związku z tym, że boję sie zasztyletowania przez Monię  :D bo to niezłe odejście od tematu, to napiszę tyle, że dopóki ktoś sam nie jest nauczycielem, czy lekarzem to w życiu sobie nie będzie sobie zdawał sprawy jak to jest naprawdę. My tylko widzimy te same plusy a tego jaką cenę za to trzeba płacić to juz nie...A jeszcze co do nauczycieli to jest takie powiedzenie:... Obyś kiedykolwiek cudze dzieci uczył....to jak dla mnie mówi wszystko :D
Relacja z tego Jedynego Dnia :) Zapraszam  Gość
http://e-wesele.pl/forum/viewtopic.php?p=119076#119076

Offline anka24 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
"za chlebem"
12 lutego 2006, 14:14
moja rodzina to w 3/4 sami nauczyciele :wink: książkę można by napisać było o tym zawodzie..codzień jakieś nowe historyjki..ale nei powiem trzeba mieć cierpliwość do tego zawodu.. :wink:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
12 lutego 2006, 17:15
to ja mam podwójnie.. ucze i lecze.. dobijta mnie  :?

a tak poważnie.. w kazdym zawodzie można znaleśc + i - ... jak się w danej tematyce nie siedzi nie widzi się tych minusów...

właśnie miałam interview z anglii.. pod koniec marca mam wyjazd do warszawy na rozmowy.. poczekamy - zobaczymy... :mrgreen: