e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: "za chlebem"  (Przeczytany 33038 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline szajo Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 28.IV.07
"za chlebem"
6 stycznia 2007, 20:50
oj z takim BURACTWEM rowniez sie spotkalam ... bardziej moj Bartek bo ja pracowalam w firmie gdzie nie ma ani jednego Polaka.

80% tekstów to o tym jaki to sobie samochód wypożyczyli... i ile na niego lasek poleciało...

więc bbardzo się cieszyłam że w pracy nie mam z takimi burakami styczności  :brewki:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
6 stycznia 2007, 20:51
tylko pokazali  ile sa warci..

słowem.. są nikim..  :dno:

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
"za chlebem"
7 stycznia 2007, 09:36
Do mieszkania, życia za granicą po prostu trzeba się nadawać... przerabiałam to z moim mężem- za mocno tęsknimy za rodziną, przyjaciółmi i krajem... nie dalibyśmy rady tam zostać.

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"za chlebem"
7 stycznia 2007, 12:46
Cytat: "martini"
Jejku Liliann... widze duze zmiany w tym temacie. Pamietam ze mysleliscie o Irlandii? Czy teraz Skandynawia (Szwecja?) jest na pierwszym planie?


Wiesz stram się obserwować rynek pracy pod kątem moim i męża...wyprzedzając pewne fakty, bo wiadomo, że ja jestem tu jeszcze jakis czas "uziemiona".
Najpierw czeka mnie tzw "inwestycja w siebie" - w końcu nie mogę tutaj marnować czasu nie????

A łosoś....mniam...mniam....

Martini zobaczy się...obecnie jestem otwarta na wszelkie rozwiązania.

Offline redzia Kobieta

  • Gosia
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 02.09.2006
"za chlebem"
7 stycznia 2007, 14:14
Liliann gdyby Twoj Krzys zaczal w Irlandii robic takie zdjecia jak to on potrafi i otworzyl studio, to nie musialabys pracowac, a kasy byscie mieli duzo  :taktak:

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"za chlebem"
7 stycznia 2007, 14:51
redzia, a napisz mu to na priva... chłop mi się psychicznie podbuduje.

 :los:

a co do branży fotograficznej....to na razie rozbudowujemy programistyczną działalność. Dwóch srok za ogon nie da się ciagnąć....zatem profesjonalne foto musi sobie trochę poczekać. Ale na pewno go nie zarzucimy.
Ja ze swojej strony zawsze wesprę męża, jak będe potrafiła najlepiej.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
"za chlebem"
7 stycznia 2007, 17:21
Cytat: "liliann"
Martini zobaczy się...obecnie jestem otwarta na wszelkie rozwiązania.


ja równiez.. juz mam na 100% zaklepana prace w szwecji.. tylko urodzić i wyjechac..

długośc kontraktu dowolna.. od pół roku do kilku lat z mozliwościa przedłużenia.. wystarczy angielski .. szwedzkiego ucza na swój koszt juz na miejscu..


widząc co się dzieje na rynku usług medycznych i nakładów na opieke zdrowotna nic tylko zmienic kraj pracy.. jesi mam na zyczenie nfz komus niszczyc zeby wolę wyjechac i nie patrzec na dziadostwo..

poza tym blokowanie wszelkich specjalizacji  :dno:

ehhhhhhhhhh..  i nic niestety nie zmieni się w najblizszym czasie  :popija:

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"za chlebem"
7 stycznia 2007, 17:55
monia, nie dołuj...nie trza nam tu negatywnej energii...
pamietaj, że w tym wszystkim MY mamy jeden plus - zawód, który można wykonywać wszędzie...
Ty i ja wyjedziemy i nadal będziemy leczyć - wielu naszych rodaków po studiach będzie dygać za barem...

Offline **sloneczko** Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02-05-2007
"za chlebem"
7 stycznia 2007, 18:32
Cytuj
wielu naszych rodaków po studiach będzie dygać za barem...
_________________
o ile się uda choć za barem :(

Offline pyh Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: mężatka od 7.7.7
"za chlebem"
7 stycznia 2007, 23:50
Monia,to straszne,ze masz racje :(

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
"za chlebem"
7 stycznia 2007, 23:56
pyh, bez czarnowidztwa mi tu...ludzie z depresją i barkiem bojowego, ambitnego i optymistycznego podjeścia do życia nigdzie nie dochodzą.
Ani tu w Polsce, ani tam za granicą.

Offline jagodka24 Kobieta

  • Chuck Norris
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 01:12
a wiecie co?
my nie mamy zamiaru nigdzie wyjeżdżać!!!!
nie mam narazie pracy, mąż nas utrzymuje
ale powiem wam szczerze że nie wyobrażam sobie zycia za granicą
nie wiem co by mnie zmusiło do wyjazdu naprawde skrajna bieda

Offline aneta_81 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 22.07.2006
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 08:18
Ja juz bylam  w Anglii. co prawda kolo 2 miesiecy, ale dla mnie to byla wieczosc. Wyjechalam, zeby zarobic cos na wesele. Jak kladlam sie spac, patrzylam w niebo i marzylam, zeby znowu znalezc sie w moim miescie............. tesknilam za moim Miskiem oczywiscie, za rodzinka troszke mniej ;)
ale tez, za polskim jedzonkiem, za polskeim jezykiem i za POLAKAMI bo mentalnosc Anglikow zupelnie mi nie odpowiadala! (ciagle tylko och i ach, a najgorsze ,ze tam wszyscy byli ttttaaaacy szczesliwi, az do ..........ozygania wrecz.)w sumie ja to nie moglam narzekac,mialam taka nawet nawet prace (chodzi mi o place), ale nie chcialabym juz wyjezdzac na dluzej. TU JEST MOJE MiEJSCE....... TU JEST MOJ DOM:)

Teraz jestem szczesliwa, mam tu dobra prace..... moj maz tez. Jestem blisko mojej rodzinki, przyjaciol, i to tutaj jestem szczesliwa :skacza:

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 08:37
Ja również nigdy na stałe bym nie wyjechała z Polski. Dość już, że mieszkamy 300km od Rodziców i nawet, gdy pojawi się dzidziuś nie będziemy mieć z ich strony wielkiej pomocy. Nie wyobrażam więc sobie jakby to mogło być w innym państwie. Dlatego wyjazd na stałe nigdy nie będzie wchodził w grę.
Wg mnie osoby w naszym wieku nie nadają się na wyjazd na stałe. Zbyt dużo kontaktów i nie ma możliwości bezbolesnego wyjazdu. Pieniądze i dobra praca są ważne, ale czy najważniejsze? Pokolenie naszych Rodziców też dość często i gęsto wyjeżdżało, mniej więcej mając tyle lat co my, często z malutkimi dziećmi. Wyjechali do RFN, Austrii, Kanady, Stanów. Jedynie garstce takich ludzi (a oni przecież wyjeżdżali jakby z biletem w jedną stroną) udało się stworzyć na obczyźnie normalny dom, znaleźć SATYSFAKCJONUJĄCĄ pracę. Ale większość została. Byłam kilka lat temu w Kanadzie, u znajomych Rodziców. Widziałam ich tęsknotę za Polską, wiedzieli nawet więcej co się dzieje w polityce niż ja! A w dniu wyjazdu widać było w ich oczach zazdrość, że ja wracam, a oni muszą zostać. Oczywiście, gdyby się zaparli, to by wrócili, ale po 20 latach tam nie byliby wcale szczęśliwi w Polsce już. Stali sie zatem takimi ludźmi "pomiędzy", którzy wszędzie będą czuć się obco. I będą tęsknić i marzyć do końca życia o powrocie do kraju...
Ale wiecie co mnie najbardziej rozbraja? Wyjazd z Polski na stałe, po skończeniu studiów i zatrudnienie się na zmywaku w knajpie, przy zbieraniu ogórków, sortowaniu ryb etc. Wielu ludzi wyjeżdża, zaczyna pracować właśnie w ten sposób i wmawia sobie, że to chwilowe, zaraz awansują (na kogo można awansować sortując krewetki?) i wszystko się ułoży. Tymczasem pracują za dupną pensję (bo może na "nasze" ta pensja jest dobra, ale przecież trzeba za coś żyć skoro już się nie chce wracać) przez miesiąc, trzy, rok i nie widać zmian na horyzoncie. Nie mają też drogi odwrotu, bo w Polsce zaczęliby od zera - rok po studiach, bez doświadczenia, kto ich przyjmie do pracy? I wiecie gdzie te studia mogą sobie wsadzić? No właśnie...
Ja wierzę, że w Polsce można znaleźć pracę. Jak jest się ambitnym, pomysłowym, ma się chęci do szukania i pewność siebie. Czasem nie warto też zniżać poprzeczki. I zostać w Polsce :)

Offline **sloneczko** Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02-05-2007
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 08:57
Cytat: "Beth"
Ja wierzę, że w Polsce można znaleźć pracę. Jak jest się ambitnym, pomysłowym, ma się chęci do szukania i pewność siebie. Czasem nie warto też zniżać poprzeczki. I zostać w Polsce :)

Jak ja Ci zadzdroszczę tego optymizmu. Podzieliłabyś się troszkę  :wink:
Dla mnie Polska czy inny kraj - to bez znaczenia, ale teśkniłabym za ludźmi strasznie. I chyba będę tęsknić. No chyba, że zamist na wyspy najpierw spróbujemy do więszkego miasta uciec  :drapanie:

Offline asia Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 10.09.2005r.
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 17:04
Zgadzam się z Beth - też wierzę, że w Polsce można znaleźć pracę. Wystarczy trochę poszukać...
Pewnie się niektórym narażę (nawet tym bliskim mi tutaj osobom) ale dla mnie wyjazd to trochę "pójście na łatwiznę", nie docenianie swojego kraju (wiem, że bardzo kolorowo to w Polsce nie jest ale nie jest również przeraźliwie beznadziejnie), nie docenianie tego co się ma.... Nie mówiąc już o tym, że kształcą się ludzie w Polsce za pieniądze podatników a zaraz potem wyjeżdżają aby pracować gdzie indziej... To takie jak by nie fair...
Ale to takie moje gdybanie...

Offline **sloneczko** Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02-05-2007
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 17:26
Cytat: "asia"
kształcą się ludzie w Polsce za pieniądze podatników

ojojoj!! za moje studia ( i wielu wielu innych ludzi) płacą w całości rodzice. Nie jestem nic winna temu krajowi. Tu nic nie jest normalne. Jak nauczyciel czy choćby pracownik biurowy z wyzszym wykształceniem po tylu latach rycia zarania dużo mniej niż fryzjerka  zaraz po szkole to chyba nie jest normalne.

Cytat: "asia"
wyjazd to trochę "pójście na łatwiznę", nie docenianie swojego kraju
Cytat: "asia"
Wystarczy trochę poszukać...

Można tu troszkę polemizować. Zależy od miejsca, w którym mieszkasz. W dużych miastach ponoć jest łatwiej. Ponoć.
Mój facet od ponad roku szuka. I wszędzie problemem jest fakt, że studiuje, bo dziś o pracę z wolnymi sobotami bardzo trudno. Jedyne miejsce w jakim by go przyjeli od reki to praca na 3 zmiany, pełny etat za 420 zł!!! I to w magazynie, do którego nie trzeba przecież studiów kończyć. No to sorry ale juz lepiej w Anglii gary zmywać, bo przynajmniej się coś zarobi a nie dostanie jałmużnę!!
Pracy jest u nas masa dla ludzi po szkole zawodowej, w PUP, gazetach roi się od ogłoszeń przyjmę fryzjera, murarza, dekarza, blacharza itepe.

Offline pyh Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: mężatka od 7.7.7
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 17:28
Liliann, wgryzlas sie w moja nature, ciezko byc pesymista i tu i tam, wiosna bedzie lepiej ;)

Ja mysle,ze ze niektorzy lapia sie na mit "wszedzie lepiej, gdzie nas nie ma" i wtedy faktycznie czesto podejmuja decyzje: jakiestam pieniadze wbrew ambicjom. Ale mnie bardziej smuci porownanie zawod w zawod, dochody w dochody. Jesli sie pracuje w kilku miejscach,polykajac w miedzyczasie cos na zimno,nie widuje sie drugiej osoby przez wiekszosc tygodnia i z karteczka w reku planuje wydatki, a ktosz takim samym wyksztalceniem za krotnosc naszej pensji pracuje wielokrotnie mniej,do tego majac niebagatelnie lepsze swiadczenia socjalne,to czemu na ta latwizne nie pojsc?
Owszem, nie znajac dobrze jezyka,bedac bardzo przywiazanym do rodziny, czy zwyczajnie kraju, ciezko sie odwazyc.Dlatego np.ja jestem tu, bo nie mam w sobie przebojowosci. Ale jesli ktos ma szanse, to nie ma co tkwic w tym typowo polskim heroizmie, patriotyzmie i sklonnosci do martyrologii.... Bo jakos w druga strone to nie dziala :(

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 17:57
Z całym przekonaniem popieram Beth i Asię.

Od tego tygodnia zaczęlam szukać poważnej pracy. Daje sobie 2-3, góra 4 miesiące. I choć nie jestem wykształcona w kierunku w którym chcę pracować (studiuje pedagogike co okazało się moją pomyłką :( ) to głęboko wierzę, że mi się uda. Bo niby dlaczego miałoby być inaczej? Póki co nastawiam się bojowo, wysłam aplikacje i grzecznie czekam na odpowiedź- narazie mam jedną-> rozmowa w środę :D

Z resztą wolę tu pracować za tysiąc złotych niż tam za tysiąc, czy 5 tysięcy euro.

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 18:03
Sloneczko - no nie wiem czy zmywanie garów za trochę większe pieniądze w obcym kraju jest lepsze niż zmywanie garów w Polsce..
Właśnie chodzi o to, że często nasi rodacy nie potrafią szukać albo szukają jak im się zachce. Nie chcę wcale tutaj wymyślać jakiś niestworzonych rzeczy, ale ja jestem najlepszym przykładem tego, że jak się chce to można i to dość szybko. A nie skończyłam nie wiadomo jakich studiów (politologia), nie zrobiłam tysiąca staży/praktyk i rozpoczynałam szukanie pracy w mieście, którego praktycznie nie znałam. W którymś momencie powiedziałam sobie po prostu, że MUSI się udać..
Tylko tyle, że ja inwestowałam w siebie od 3 roku studiów - starałam się zdobywać doświadczenie (jako wolontariuszka), dużo czytałam na temat funduszy europejskich (bo wiedziałam, że nimi chcę się zajmować) i starałam się być na bieżąco. Z kolei większość ludzi z mojego roku bimbała sobie do końca. Imprezy, lenistwo, zero pomysłu na siebie po studiach. W naszym kraju studentom wydaje się, że jak się zostanie magistrem to praca powinna już czekać i to najlepiej taka za 3 tys zł na rękę. A tu niestety - trzeba troszkę popracować.
I potem tacy ludzie faktycznie kończą studia (często nawet nie w terminie) i biedni siedzą w domu i psioczą na kraj. Albo jadą na zmywak do Anglii. Naprawdę znam bardzo wiele takich osób..

Offline **sloneczko** Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02-05-2007
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 18:25
Ja akurat mam podstawy do narzekania. I to dość spore. Jak ktoś nie wierzy, zapraszam do mojego miasta. Juz pisałam wyżej dla kogo tu jest praca.
Cytuj
czy zmywanie garów za trochę większe pieniądze w obcym kraju jest lepsze niż zmywanie garów w Polsce..

jesne, że tak. Bo tu za zmywanie garów na opłaty nawet Ci nie starczy, a gdzie indziej dwie osoby na zmywakach potrafią się usamodzielnić

Offline szajo Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 28.IV.07
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 18:47
Cytat: "Beth"
W naszym kraju studentom wydaje się, że jak się zostanie magistrem to praca powinna już czekać i to najlepiej taka za 3 tys zł na rękę.


no nie wydaje mi sie ... nie generalizujmy

Cytat: "**sloneczko**"
esne, że tak. Bo tu za zmywanie garów na opłaty nawet Ci nie starczy, a gdzie indziej dwie osoby na zmywakach potrafią się usamodzielnić


usamodzielnic... to nawet za słabe słowo ;) - niestety ale to prawda... w dwie osoby wynajełoby się mieszkanie... i nie byłoby zmarwień typu czy starczy mi na kurtke na zime???

Offline **sloneczko** Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02-05-2007
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 18:57
Cytat: "szajo"
w dwie osoby wynajełoby się mieszkanie... i nie byłoby zmarwień typu czy starczy mi na kurtke na zime???

Dokładnie o to mi chodzi szajo

Mnóstwo moich znajomych wyjechało. I nie chca wracać. Wiedzą, że nie ma do czego. Tak jak pisałam wcześniej może w wiekszych miastach jest lepiej. Moja psiapsiółka studiuje w Warszawie i mówi, że rzeczywiście nie jest tak źle z tą pracą tam. Pomijam kwestię wysokości zarobków i utrzymania się. Ale przynajmniej można coś znaleźć.
Niedowiarkom proponuję pochodzić po stronach z ofertami i wpisać miasto Oświęcim albo zajrzeć na stronę http://www.pup.oswiecim.pl/  :popija:

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • data ślubu: 17.09.2005r.
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 19:06
Czesem Konrad mnie namawia na wyjazd za granicę, ale ja kompletnie tego nie widzę,,, nie znam języka, co ja tam będę robić? do ludzi nie wyjdę,  bo jak się dogadam?? cóż.. ja w swoim zawodzie za granicą pracować i tak bym nie mogła.. nic innego robić nie chcę..Kodi czasem mówi, żeby się przenieść na jakąś mieścinę, gdzie tańsze mieszkania (np. Goleniów), ale to jeszcze bardziej mu z głowy wybijam..

Cytuj
Z resztą wolę tu pracować za tysiąc złotych niż tam za tysiąc, czy 5 tysięcy euro.


 piszesz 1000zł.. do tej kwoty to mi sporo brakuje, mimo 5 lat studiów.. cóż.. Polska to popier.. (sorrry) kraj, w którym traktują nas jako najgorsze zło, które tylko domaga się kasy, a całe dnie się obija, ma lekką pracę, całą masę wolnego czasu i jeszcze nie potrafi sobie poradzić z dzieciakami..  wg społeczeństwa my tylko ciągle wymagamy nie dając nic w zamian... póki co z dumą przyznaję się do tego co robię, gdzie pracuję.. tylko nie wiem,jak długo jeszcze starczy mi sił.....cóż.. ja zawsze chciałam  robić  to, co robię i dobrze się czuję w mojej pracy.. ..  [/color]

Offline **sloneczko** Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02-05-2007
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 20:43
Cytat: "Madzialena"
Polska to popier.. (sorrry) kraj

doskonale to ujęłaś

A można wiedzieć czym się zajmujesz?

Offline asia Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 10.09.2005r.
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 21:17
Cytat: **sloneczko**
Cytat: "asia"
kształcą się ludzie w Polsce za pieniądze podatników

ojojoj!! za moje studia ( i wielu wielu innych ludzi) płacą w całości rodzice. Nie jestem nic winna temu krajowi. Tu nic nie jest normalne.

Widzisz - za moje studia zapłaciłam sama pracując bardzo ciężko, jako młoda dziewczyna w szpitalu psychiatrycznym... Ale wiele osób nie płaci za studia, bo o ile mi wiadomo studia dzienne są bezpłatne w naszym kraju... A może się mylę?

Beth napisał/a:
W naszym kraju studentom wydaje się, że jak się zostanie magistrem to praca powinna już czekać i to najlepiej taka za 3 tys zł na rękę.

Szajo:
no nie wydaje mi sie ... nie generalizujmy

Hmmm... z całym szacunkiem Szajo... a czy to czasem nie Ty mówiłaś coś o tym, że w Polsce nikt Ci nie da 4 tys. na rękę? To chyba spora kasa - większa niż 3 tys., prawda?
A jesteś jeszcze taka młodziutka...22 lata - czyli wiek studencki. Nawet jeszcze nie masz mgr... Chyba, że już masz...ale to i tak nie zmienia faktu, ze tak napisałaś wiec mam prawo mysleć, ze masz spore wymagania...

Powiem tak - ja też uważam, że w Polsce nie jest kolorowo...zresztą już o tym pisałam...
Życie też juz mi dało nieźle po dupie i dlatego wcale nie gloryfikuę naszej Ojczyzny...
Pracuję od 7 lat w zawodzie (jako pedagog szkolny) i zarabiam ze wszystkimi dodatkami 1300 zł... ze stażem pracy (12 lat), z dodatkiem za wychowawstwo, po zrobieniu dodatkowo studiów podyplomowych (seksuologia i pedagogika ogólna), po zdobyciu stopnia nauczyciela mianowanego...
I może właśnie dlatego tak zareagowałam na sądy niektórych z Was....  Bo niestety ale życie nie jest łatwe i nikt nie obiecywał, że takie będzie...
Oczywiście, żeby było jasne - jeszcze raz podkreślam - nie krytykuję NIKOGO kto zamierza wyjechać z kraju i zamierza żyć lepiej... Życie jest jedno i trzeba z niego czerpać garściami...

Offline szajo Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 28.IV.07
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 21:31
Cytat: "asia"
Beth napisał/a:
W naszym kraju studentom wydaje się, że jak się zostanie magistrem to praca powinna już czekać i to najlepiej taka za 3 tys zł na rękę.

Szajo:
no nie wydaje mi sie ... nie generalizujmy

Hmmm... z całym szacunkiem Szajo... a czy to czasem nie Ty mówiłaś coś o tym, że w Polsce nikt Ci nie da 4 tys. na rękę? To chyba spora kasa - większa niż 3 tys., prawda?
A jesteś jeszcze taka młodziutka...22 lata - czyli wiek studencki. Nawet jeszcze nie masz mgr... Chyba, że już masz...ale to i tak nie zmienia faktu, ze tak napisałaś wiec mam prawo mysleć, ze masz spore wymagania...



hehe nie rozumiem.. magistra nie mam...

no mówiłam ze mi nikt nie ta 4 tys. wiec jak napisala Beth nie jestem w tej grupie studentow ktorzy mysla ze magister = praca dobrze płatna. Mysle ze studentow ktorzy stawiaja znak rownosci pomiedzy magistrem a praca jest mało. Więc nie zgodziłam się z Beth

A wymagania mam. A to chyba dobrze. Mam prawo wymagać zwłaszcza że mój przyszły zawód jest jednym z najbardziej opłacanych zawodów. np. w Anglii... tylko niestety nie koniecznie w Polsce :)

Offline asia Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 10.09.2005r.
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 21:44
Oczywiście, że możesz mieć wymagania. Skoro masz świetny zawód - tym bardziej...ale jak sama napisałaś - jest on świetnie opłacany np. w Anglii a nie w Polsce. Jesteś bardzo młoda więc kształcąc się w tym zawodzie na pewno o tym wiedziałaś (o tych zarobkach) więc chyba Polska Ciebie w tym względzie nie rozczarowała?
A co do magistra....hmmm... Beth pisała o ludziach po studiach - tych w trakcie nie brała pod uwagę... A ja myślę, że ten z mgr ma prawo mieć większe wymagania od tego, który jeszcze studiuje... To chyba logiczne...skoro ma większe wykształcenie.

Offline **sloneczko** Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02-05-2007
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 21:44
Cytat: "asia"
racuję od 7 lat w zawodzie (jako pedagog szkolny) i zarabiam ze wszystkimi dodatkami 1300 zł...

I myślisz, że to normalne? Tyle samo potrafią zarobić dziewczyny na kasie w supermarkecie czy w jakimś sklepie. Sama kończę pedagogikę i przeraża mnie to, co się tu dzieje.
Cytat: "asia"
Ale wiele osób nie płaci za studia, bo o ile mi wiadomo studia dzienne są bezpłatne w naszym kraju...

Niby nie są płatne, ale nie każdy może sobie na nie pozwolić. Studentom dziennym znaleźć pracę jest jeszcze trudniej, a za coś muszą żyć.

Offline asia Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 10.09.2005r.
"za chlebem"
8 stycznia 2007, 21:55
Nie uważam, że to normalne, że tyle zarabiam... Ale takie są realia - podejmując taki kierunek studiów i zamierzając pracować później w zawodzie zdawałam sobie sprawę z zarobków jakie będę miała... Nauczyciele nie zaczęli nagle mało zarabiać...tak było chyba od zawsze... Dlatego nie przeżyłam jakiegos szczególnego szoku... Oczywiscie - wolałabym zarabiać więcej, to chyba normalne.... Ale lubie to co robię i narazie szukam dobrych stron tego zawodu - chociaż faktycznie jest ich coraz mniej...

Co do studiów - zazwyczaj studenci studiów dziennych są na utrzymaniu rodziców. Przynajmniej ja w większości właśnie takie osoby znam... Ale ja jestem ze Szczecina a Ty wspominałaś, że pochodzisz z małego miasta tak więc rozumiem, że mozesz mieć inne doświadczenia w tym względzie. I tutaj faktycznie się z Toba zgodzę, że ci studenci mają utrudniony start...