e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: NASZE PORODY..czyli co? jak? kiedy ?i czemu tak bolało:)....  (Przeczytany 72745 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Vall Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 07.07.2007 :smile:
ehh - to sobie poczytalam :D
Sandrunia - zycze drugiego tkaieog proodu ale z męzme u boku :D
Evcia - tez mialas przezycia!! ale wazne ze jak juz wystartowalo to sprawnei dosc poszło :D

Offline Jagna77 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.04.2007 *WIELKANOC*
Tak wiec moja relacyjka porodowa.

7 listopada (sroda) mialam wizyte u ginki , na badanku wyszlo male rozwarcie i ,ze szyjka zaczela sie skracac a najgorsze to ,ze pojawily sie dosc mocna obrzeki i jak to stwierdzila ginka mialam szklista skore wiec wypisala mi skierowanie do szpotala z rozpoznaniem GESTOZA . Tak jak rozmawialismy planowala cc gdzies za tydzien kolo 14 listopada . Kazala mi sie wstawic do szpotala dnia nastepnego .

Tak wiec 8 listopada (czwartek) jak tylko maz wrocil z pracy wzielam swoja spakowana torbe i zawiozl mnie na izbe przyjec . Po wszelkich formalnosciach wraz z mezem znalazlam sie na oddziale polozniczym , tam byly nastepne formalnosci i w koncu podlaczono mnie do KTG (pierwsze w moim zyciu    ) , siostra zapytala sie czy chcialabym aby maz przyszedl do mnie podczas tego KTG wiec sie zgodzilam i zawolala mi meza. W trakcie tego KTG przyszedl lekarz dyzurujacy , on takze wykonywal USG podczas mojej ciazy wiec znal cala moja historie z miesniakami . Jak mnie zobaczyl to sie usmiechnal i powiedzial ,ze  widzi znajoma twarz   Potym z usmiechem mowi do mnie "To co jutro tniemy  " Bylam w lekkim szoku bo przygotowana bylam na tygodniowe lezenie , przeciez zaczal sie u mnie dopiero 38tc a ja chcialam jak najdluzej wytrzymac chocby do 40tc   Maz uslyszawszy to pytanie zapytal sie tylko " Ktory jutro mamy ??" Stwierdzil ,ze jutro jest 9 listopada a my ogolnie mamy szczescie do liczby 9 (on i ja cela szkole mielismy nr w dziennku 9 , mieszkalismy w blloku w mieszkaniu nr 9 , poprawiny wesela byly 9-tego no i nasz nowy domek bedzie mial nr 9   ) Tak wiec tak naprawde date zaproponowal lekarz a zdecydowal maz ,ze  taka ewentualnosc moze byc   Tak wiec lekarz poinformowal nas o wszytstkich zagrozeniach wynikajacych z cc , maz byl z lekka przerazony i sam sie jeszcze dokaldniej wypytywal o szczegoly .I decyzja zapadla ,z e nastepnego dnia o godzinie 9 bedzie cc. Pozniej dostalam papierki do przeczytania i podpisania . Nawet nie stresowalam sie tym zbytnio.
Nakazano mi zjesc lekka kolacje a na wieczornym obchodzie polozna dostala zlecenie na zrobienie mi fryzurki   w nocy troche pospalam ale nad ranem juz sie obudzilam i nie moglam juz zasnac , chyba moja podswiadomosc juz miala pole do popisu.
Rano po porannym prysznicu juz po 7 bylam u poloznej aby zalozyli mi wenflon , spakowalam reszte swoich rzeczy spowrotem do torby , dostalam szpitalna koszule i sie w nia przebralam. Pozniej przyszla po mnie polozna i poszlam sobie z nia na porodowke    Wziela ze soba moj koc abym mogla sie tam okryc i odpoczywac 
Tak wiec zaczelo sie przetaczanie hektolitrow plynow i zalozyla mi cewnik, polozna byla super przyjemna i wesola , pogadalismy sobie , co chwile sprawdzala mi tetno maluszka a ja sie cieszylam ostatnimi kopniaczkami malego.
    Zblizala sie godzina 0   
 Tak wiec zostalam zaproszona o przejscie do sali operacyjnej , niewielka sala , juz krzataly sie dwie pielegniarki od instrumentow , jedna siostra od monitorow , zaraz przyszedl anestezjolog (poinformowalam jego ,z ejestem alergiczka na Niesteroidowe  leki zapalne oraz Ketonal ) i zaczelo sie wkluwanie w kregoslup, przy czym bylo dosc wesolo bo zobaczyli moj tatuaz , smiali sie ,ze musi uwazac aby mi go nie zniszczyc , ze dobrze ,z enie mam go na brzuchu gdzie bedzie ciecie bo bylo by ciezko zachowac ten ladny ksztalt i kolorystyke tatuazu   Po dwuch probach przy pozycji siedzacej , polozyli mnie na boku i stwierdzili ,ze po raz ostatni probojemy i sie w koncu udalo. Samo uklucie nie bylo zle co prawda przy nieudanych probach czulam maly dyskomfort jakby cos mi usiskalo w lea strone nogi. Tak wiec slysze ,ze  w koncu sie udalo wkluc i polozyli mnie na pleckach , dostalam tlen do nosa i pojawili sie lekarze , tzn lekarz i lekarka   Zalozyli mi zaslonke abym nic nie widziala , lewa reke anestezjolog wlozyl mi w specjalny rekaw bo stwierdzil ,ze lekarz nie lubi jak sie go smyra po jajkach   wiec ja mu odpowiedzialam ,z enawet nie mialam takiego zamiaru   No i sie zaczelo , nic a nic nie czulam , tak wiec mysle sobie znieczulenie swietnie dziala   Za jakis czas czuje jak mi lewa i prawa reka zaczyna dretwiec , informuje o tym anestezjologa , on wyjmuje mi ta reke z rekawa pod warunkiem ,z emu obiecam ,z enie powedruje ona ponizej wysokosci moich piersi , polozyl mi ja na nich a mi sie nagle zaczelo robic niedobrze   mialam mdlosci , odruchy wymiotne , myslalam ,ze zwymiotuje , poinformowalam niezwlocznie o tym i obrucono mi glowe na prawy bok , kazano sie zrelaksowac i powiedziano ,ze podczas wkladania chust do brzucha i wyciagania dziecka wlasnie tak moze byc a ja jeszcze nagle czuje jak mnie duzi , ze brak mi tchu , mowie im ,ze sie dusze, ze brak mi powietrza , kazal sie zrelaksowac , nie denerowac a ja myslami bylam przy moim dziecku ,ze zaraz tu normalnie popadne w jakas zapasc , ze sie udusze , uslyszalam tylko jak anestezjolog powiedzial do pielegniarki , "Podac 2 jednostki relanium" i slysze ,jak mowia godzina 9:18 jest dziecko a ja prawie ze lzami w oczach pytam sie dlaczego maly nie placze to powiedziano mi ,ze jest zasluzowany i za chwilke bedzie plakal , nie minela chwilka jak z drugiej sali slysze placz mojego dziecka , pytaja sie czy slysze jak placze a ja szczesliwa mowie ,ze tak , teraz juz slysze . Po chwili przyniesiono mi mojego kochanego Mateuszka , pokazano mi zawiniete  , widzialam tylko dobrze jego profil glowki , przyblizono mi jego glowke abym mogla go pocalowac bo nawet reki nie moglam jeszcze ruszyc aby go poglaskac. Ucalowalam moje kochanie i popatrzylam chwilke na niego i go zabrali   Po tym wszytskim nagle zaczelo mi sie strasznie spac , wiec znowu informuje anestezjologa ,z ejestem bardzo seena , wiec on mi na to ,z espokojnie moge sobie zasnac i tak sie stalo, gdy sie obudzilam uslyszalam ,z eja to wiem kiedy sie obudzic bo juz jest po wszystkim i beda mnie transportowac na sale pooperacyjna . Przywiezli mnie na sale , przelozili na drugie lozko , dostalam od razu jakies kroplowki . Odrazu byla przy mnie tesciowa , po jakims czasie przyszedl maz i przywiezli nam Mateuszka aby oni mogli tez go zobaczyc   Poinformowano nas ,ze maly musi byc troche dogrzewany w cieplarce bo sie urodzil caly w mazi co wzkazywalo na wczesniactwo pomimo 38tc.Dostal 7/8 punktow Appgar . Ja tez moglam troche dluzje na niego popatrzec i tak dokladniej sie mu przyjrzec 
Chyba po jakiejs pol godzinie zaczelam czuc palce u stop a poeniej stopy i nogi , czucie wracalo i pojawila sie bol , dostalam dozylnie zastrzyk przeciwbolowy Morfine bo nic innego nie mogli mi podac z powodu mojej alergi. Co chila byly u mie z wizyta polozne , kontrolowaly co i jak. Maz musial wrocic do pracy ale ciagle przy mnie siedziala tesciowa co bylo dobrym krokiem bo nie poszlam odrazu spac tylko znia rozmawialam i nie myslalam tak badzo o bolu, pomimo morfiny jednak go czulam. Po 5 godzinach po cc przyszla polozna i powiedziala ,z ebedzie pierwsze wstawanie i odsierzenie sie pod zlewem na sali   Bylam w szoku ,z etak szybko musze wstac , przy pomocy tej wspanialej poloznej wstalam , po trzech malych krochach bylam juz przy zlewie , polozna zmieniala wszystko na lozku , rozebrala mnie i obmyla cala , podala mi moja paste i szczoteczke co moglam sobie umyc zeby , odswierzylam twarz i strasznie mi sie zrobilo zimno , trzeslam sie jak galareta , normalnie mialam taka delirke jak na jakims glodzie narkowtykowym. Polozna mnie ubrala w czysta koszule i pomogla sie spowrotem polozyc , no i przyszedl wieczor , zasnelam sobie ale tylko do godziny 2  nocy a pozniej juz nie moglam spac z bolu , choc jakos go wytzrymywalam pomimo podawanej mi morfiny 
Nastepnego dnia po poludniu ponowne wstawanie przy pomocy poloznej , i tak jak juz wstalam to jakos sie doczlapalam do pokoju widzen , przywiezli nam Mateuszka byla ze mna tesciowa i maz , (zaczela sie sesja zdieciowa  )  poznienj przyszla siostra z corka i mezem i mialam telefon ,ze jedzie nastepna siostra z wizyta tak wiec ja nadla w tym pokoju widzen , jak tylko przyjechala ta nastepna siostra to polozna sie tylko zasmiala ile jeszcze bedzie tych siostr przyjezdzalo i poprosila aby w koncu dali mi odpoczac bo ja juz tyle czasu jestem na nogach dobe po cc . Tak wiec wizyta szybko sie skonczyla co tak naprawde bylam wdzieczna tej poloznej ,bo juz po prostu sama mialam dosc gosci ale nie chcialam byc niemila , nich oni tez sie naciesza ta moja kruszynka 
Pozniej co jakis czas przywozono mi Mateuszka i przystawiano do cycusia ale ja nadal nie mialam pokarmu a i on nie chcial ssac bo moje sutki byly bardzo krociotkie i on  nawet nie mogl je dobrze zlapac w te male usteczka.
Nastepnego dnia zostalam przeniesiona na sale ogolna i musialam sobie sama radzic , anajgorsze bylo wstawanie bez niczyjej pomocy ale to prawda ,ze zdnia na dzien bylo coraz lepiej i tak juz w 4 dobie po cc  moglam sobie siedziec po turecku i przystawiac melego do cycusia bo wlasnie w 4 dobie dostalam pokarm i zaczela sie walka nauki jak tu poradzic sobie z karmieniem.Polozne od noworodkow byly wspaniale , bo wlozyly tyle ciezkiej swojej pracy aby mi pomoc z tymi karmieniami , tyle mialy cierpliwosci i dobrego slowa , podnosily na duchu i chyba dzieki temu nie poddalam sie tak calkowicie i pojawil sie w koncu pokarm .
W 5 dobie po badaniu malego pediatra stwierdzila ,z emaly ma mala zoltaczke i moge isc z nim do domu ale po tym jak pobiora kontrolnie mu krew i dokladnie okresla poziom birulbiny , byl w normie wiec dostalismy pozwolenie na wyjscie. Mezowi kazalam kupic dwie bombonierki i dalam poloznym na poloznictwie i poloznym od noworodkow za ta wspaniala opieke i pomoc , naprawde nie zaluje ,ze rodzilam u nas , nie czulam sie jak pacjent ale jak czlowiek , polozne sa rewelacyjne , tak przyjemne , pomocne .Z calym cercem polecam rodzic u nas , te stare stereotymy ,ze poloznictwo i porodowa w Pyrzycach ma wiele do zyczenie jest juz calkiem nieprawda. Z czystym sumieniem moge wystawic im  ocene 5 za caloksztalt 
Dzieki Boku Mteusz jest z nami caly zdrowiutki i ja tez przezylam pomimo moich wielich obaw 

Troche sie rozpisalam ale chcialam jak najbardziej szczegolowo opisac to co czulam 
 

Offline tete Kobieta

  • "Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań."
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.06.2007
wiecie co?powiem ze czytam Wasze relacje podsywpane wzruszeniem troską i z łezką w oku :-*
Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań.

Offline Antalis

  • Chuck Norris
I juz niedlugo sama zamiescisz tutaj swoja :)

Offline jagodka24 Kobieta

  • Chuck Norris
tetus ja powiem ci szczerze że bąaaaaardzo milo wspominam swój poród
drugi chce taki sam
i nie boj sie oksytocyny ja bym chyba 2 lata w ciazy chodzila gdyby nie ta boska substancja

termin mialam na 26 maja i juz tupoałam nogami a tu nic
poszlam do lekarza i kazal mi isc w czwartek 7 czerwca do szpitrala ale ze to bylo boze cialo to w piatek
ja niestety troszke niecierpliwa jestem i w poniedzialek pojechalam
w niedziele poszlismy jeszcze na kolacje z okazji rocznicy slubu a w pon na oddzial
oczywiscie pierwsze pyanie bylo po co pani tu przyszla?
a ja na to ze juz po terminie  no to co?- usłyszałam

zrobili mi badania i dopiero wtedy zroeumieli z kim mają do czynienia
tzn mała według nich miala 4300 wagi wiec stwierdzili ze jutro bedziemy rodzic
jedna nocke spalam sobie na patologii, nie polecam
dodam ze nie mialam zadnej ale to zadnej akcji
rozwarcie mialam 2cm juz od 5 mies

ok 6 przyjechala po mnie pani i zawiozla mnie na porodówke
tam juz czekam moj kochany maz z takim usmiechem jakby wygral w totka :)
zrobili mi lewatywke (nic strasznego)
juz bylam podlaczona do ktg
ok 9 przyszedl lekarz i pozwolil podac mi oksy
no to sie zaczelo

caly czas byla z nami studentka i michal zasypywal ja biedulke mnóstwem pytan
ona troszke zmieszana ale odpowiadala
nudzilo nam sie strasznie
miseik podawal mi picie i gadalismy i robilismy sobie foty

ok 12 sie zaczelo tzn w koncu to co sie dzialo zaczelo przeypominac skurcze
zaczelo troszke bolec ale ztaralam sie oddychac tak jak nas uczyli w szkole rodzenia i to bardzo pomagalo
dostalam zastrzyk chyba z nospy i potem polecialo
nagle bylo juz 7 cm rozwarcia i skurcze co 3 min
polozna odłaczyla mnie od ktg i oksy bo zaczely sie parte i ciezko mi bylo
kazala kucac w czasie skurczu
przyznam ze to byl najgrszy okres poniewaz masz nieodparta ochote zeby przec a nie mozesz

nagle ja zaczelam czuc ze juz nie wytrzymam i musze rodzic
polozna mnie zbadala i miala juz prawei 10cm
jeszcze tylko czopeczek lekarz potwierdzil i nagle sala porodowa zmienila sie w rzeźnika i panie w foliowych fartuchach
zaczelam przec i glowke bylo juz szybko widac ale niestety nie mialam sily jej wypchnąć
zaczely mi zanikac skurcze i przerwy stawały sie coraz dluższe
przktycznie parłam bez skurczy
ale od razu mowie ze moj poród (gdyby nie glosy poloznej) odbywalby sie w gluchej ciszy
nie krzyczałam bo czulam ze to zabiera mi sily a potrzebowalam ich baaaaaaaaaardzo duzo

w ten dzien obsada na porodówce byla pelna
wiec 6 sal zajetych i jeszcze operacyjna tez
dookola krzyki jak zabijanych zwierząt wiec moj przerazony maz pyta
-kochanie kiedy ty zaczniesz tak krzyczec?
myslał ze jestesmy daleko w polu

widzial glowke i dodawal mi sily mowiac ze mala ma ciemne wloski

w koncu ok 14 wezwali lekarza bo juz to strasznie dlugo trwalo
i uslyszalam tylko slowo "vacum" to tak sie spiełam (lekarz mi troche pomogl) ze o 14:30 jagodzia zawitała na tym swiecie
byla sina wiec dostala 9/10 punktów
ale zdrowa i jak ja zwazyli to sie przerazili bo wazyla 4500 i mierzyla 55 cm
mały klocuszek

ten opis na pocieszenie zebyscie wiedzialy ze kazde dziecko mozna urodzic i jesli poród wywolywany boli bardziej to ja nie wiem
w takim razie moge rodzic co tydzien
ale potem oddac dziecko na 2 mies na wychowanie komus ;D

Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
hehe oddać to było dobre ;D to ja też mogę rodzić tez miałam właśnie wywoływane zastrzykami i tez nie mogę powiedzieć ze to tragiczne było,fajnie szybko bardzo poszło...

Offline ~Ania~ Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2006-10-07
Ja się nie bałam bo i tak nie wiedzałam co mnie czeka, jak to boli i jak to jest, przy drugim porodzie będzie pewnie inaczej ale przecież też moze być całkiem inny. Zresztą to jest nieuniknione, urodzić trzeba  ;D

No to teraz moja relacyjka :) Byłam nastawiona na poród naturlny, skończyło się cc, jednak mam nadzieję ze drugi poród bedzie taki sam, szybki i bez zadnych wspomagaczy, oby tylko skończył się inaczej :) W kazdym razie kazdej kobiecie zycze takiego ekspresowego porodu bo 4 godzinki to szybko bardzo :) Szymek już wychodził ale musiałam zacisnąć zęby i nie przec bo sie wieszał na pępowinie... Jednak gdyby nie to to ok.19 bym Go urodziła sama.

 Pojechaliśmy w poniedziałek rano do szpitala, tak jak się umówiłam z moim ginem. Przyszedł mnie zbadać (nie miał tego dnia dyżuru na porodówce) i było ciągle 3cm rozwarcia ale szyjka 0,5cm. Byłam przekonana że od razu da mi kroplówkę, ale On powiedziął że zrobimy najpierw ktg i zobaczymy jak wyjdzie, w każdym razie do wtorku urodzę. Poszliśmy na salę przedporodową i okazało się, że mam skurcze, jednak ja ich za bardzo nie czułam. takie tam jak zwykle przy okresie. Przyszedł do mnie bardzo fajny lekarz i powiedział że idziemy na badanie i zbada też wody. Okazało się że rozwarcie było już na 3,5 cm. Dał mi zastrzyk i powiedział, że jeśli to faktycznie poród się zaczął, to się po nim rozkręci, a jeśli nie to czekamy do jutra. Podłączyli mnie znowu pod ktg, po tym zastrzyku czułam się jak po mocnym drinku. No i po godzinie znowu na badanie i okazało się, że się zaczyna. Rozwarcie już na 4cm i czułam coraz mocniejsze skurcze, ale naprawdę bardzo słabiutkie jeszcze. Zadecydowali że robimy lewatwę i mam dzwonić po męża (bo na tej sali przedporodowej nie mógł być). Po wszystkim Kuba pomógł mi się wykąpać i poszliśmy na porodówkę. Położyłam się, podłączyli ktg i mówię do Kuby, że jak tak wygląda poród to super. Była ok. 14:30. O 15 przyszła pani dr i przebiła mi wody. No i się zaczęło.......... Myślałam, że oszaleję z bólu. Jak już wcześniej pisałam skurcze przesżły moje najśmielsze oczekiwania. były momenty że gryzłam mężowi ręce. przez cały czas jak miałam skurcze tętno Małego trochę słabło i położna kazał mi oddychać do brzuszka. Ciężko było bo z bólu nie dało się oddychac ale musiałam dla Szymka. około 18:30 przyszła jeszcze inna pani dr, robiła mi masaż szyjki!!! O MATKO JAK JAK TO BOLI!!!... Było już ponad 8cm rozwarcia, ale zleciała się ekipa bo z tętnem ciągle było źle. Podłączyli mi tlen. Kazali wstać żeby szybciej pełne rozwarcie się zrobiło. Wstałam i też myślałam że padnę z bólu. Dali mi piłkę, poskakałam na niej i jak położyłam się na fotel to było już pełne rozwarcie. Kazali  przeć więc parłam ale tętno ciągle było nieciekawe. Po ok. 7 parciu szybko na wózek i na sale do cięć cesarskich. Jak się położyłam to przyszedł party skurcz, zaczęłam krzyczeć że już nie mogę. Lekarka do mnie krzyczy "Anka błagam Cię nie przyj" a to łatwo powiedzieć, jednak jakoś wytrzymałam. Anestezjolog przygotowywał mnie szybko do znieczulenia, nie czułam jak się wkłuwał. Założyli mi te płachty na brzuch i zaczęli kroić, a ja to czułam. Anestezjolog krzyknął żeby poczekali 30 sekund, dał mi coś w wenflon i przyłożył maskę i byłam całkiem nieprzytomna. I to mnie boli najbardziej... Nie usłyszałam pierwszego krzyku mojego Skarba, zobaczyłam go dopiero jak się troszkę wybudziłam jak wyjeżdżaliśmy z sali. Pokazali mi Go na sekundę, ucałowałam Go i Go zabrali. A Kuba Go trzymał od początku, jak Go tylko z brzuszka wyciągnęli i ciągle powtarzał jakiego mamy cudownego synka....no a potem ten ogromny ból po cięciu... Najgorzej wstać po 12 godzinach. były chwile załamki bo chciałam wszystko od razu sama robić przy Szymku a przynosili Go tylko do cyca. Jednak jest już ze mną lepiej (chodzi o psychikę) mimo iż nadal bardzo to przeżywam. tak bardzo chciałam urodzić naturalnie.... Ale Szymek był barrdo nietypowo okręcony w pępowinę, poprzecznie. Tak jakby między nóżkami i za barki, że za żadne skarby bym Go nie urodziła. Grunt że wszystko z Nim dobrze. uciekam już. Trzymajcie się cieplutko i czekajcie cierpliwie na zdjęcia bo na razie nie mam czasu a mam wolny net i wszystko działa okropnie powoli. Buziaki i dziękuję za wszystkie ciepłe słowa.

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
No to i moja relacja :) Tetus na samym poczatku powiem Ci że życzę Ci porodu naturalnego bo jak dzidzia położona na piersiach mamy taka w mazi wije sie do cyca i do szyi jak robaczek ..tego sie nnie da opisać taaa chwila wraca do mnie co wieczór jak patrze na śpiącego Kubusia ...coś wspaniałego ...chociaż ból który nie jest do opisania bo nawet jak ci napisze ze mega mocno bolało to i tak nie jestes w stanie sobie tego wyobrazić to i tak jest nieważne ponieważ ogólnie poród wspominam ssuuuuuuper i jeśli o to chodzi to mogłabym juz dzisiaj leżeć i rodzić kolejne dziecko ...

no ale od poczatku..
tydzień wcześniej znalazłam się już wszpitalu ponieważ zero rozwarcia ale skurcze sie pisałay i to nie małe wcale choć to pikuś był :) no i tak sobie przeleżałam tydzień w międzyczasie byłam raz na porodówce dali mi jakiś zastrzyk na rozwarcie ale nie podziałał wiec spowrotem wróciłam na oddział .. no ale 25 lipca  po rannym obchodzie wzięto mnie na badanie (czop odpadł mi 2 dni wczesniej) miałam już 1,5 cm rozwarcia no i ciagle te skurcze i wspaniały pan ordynator powiedział ze widacze u mnie akcja porodowa sie toczy ale nie ma rozwarcia prawie i ze trzeba mi pomów i ze podadzą mi oksytocyne ...ale to była pełna indukcja nie test :) a więc spakowałam torbe wziąłam wode (której i tak nie wolno mi było pić) ręczniczek i zjechałam na porodówke (w zdrojach zjezdza sie windą na porodówke z oddziału) no i o godzinie równiuteńko 10.00 podłączono mi kroplóweczke .. o godzinie 10.15miałam już regularne skurcze co 2 minuty i były one już na tyle silne ze bolały baaardzoooo no ale mysle sobie ..phi jak to tylko tak boli to dam rade..hehehe głupie myślenie bo nie wiedziałam co czeka mnie potem ...nie było juz tak wesoło .polezałam godzine na ktg i pozwolili mi chodzić wiec chodziłam z przystankiem co 2 minuty bo na skurczu sie zwijałam... niestety nie zdążyli mni zrobić ktg nie mogłam iść pod prysznic ale to co ..po godzinie podłaczyli mnie znów pod ktg ...dokładnie o 12.00 zaczęło spadać tętno Kubusia ..ja czerwona panika na twarzy raptem zlecieli sie wszyscy przebrali mnie w piżame szpitalną jedna połozna pobiegła po lekarzy druga zaczęła golić - zaceli mnie szykowac na cesarke ... zbiegli sie anestazjolodzy i  no i przyszedł pan ordynator który powiedział ze po zapisie na ktg nie widac zeby było zagrozenie zycia dziecka wiec jeszcze nie kroimy za to powiedział mi ze napewno dzis urodze czy siłami natury czy cesarką :) no ale na moje nieszczescie musiałam juz cały czas lezec plackiem ... wyłam z bólu darłam sie na cały szpital hehehe ..i powiemCi ze jak musisz krzczec to nie da sie tego opanowac w zaden sposób poprostu jest taka potrzeba i tyle ..no ale cuż jak trzeba to trzeba ..darłam sobie włosy poduszka atała po całej sali :D połozna suuuper pani Agnieszka trzymała mnie za reke i agadywała mnie w najgorszych momentach ...wkońcu poprosiłam doktorke o znieczulenie ...dali mi cos do kroplówki i połozna powiedziala ze moze teraz szybko pójdzie rozwarcie no cuda sie zdarzają  a była godzina 16 ... no i oczywiscie to całe znieczulenie to jakis pic na wode hehehe nic nie poczułam zeby mi pomogło no ale rozwarcie poszło migusiem bo o 16.30 krzyczałam do połoznej ze już musze przec ..no i przyszła i powiedziała ze mam juz pełne rozwarcie ale głowa wysoko musiałam sie połozyc na boku i lekko przec no i główka zeszła no i przyszli wszyscy połozne pediatra lekarka no i raz dwa trzy parcia i kubi wyszedł ...co ciekawego pierwsza urodziła sie raczka ..heheheheh no i połozyli mi robaka na brzuszku oczywiscie pierw usłyszałam płacz ..od razu maluch zaczął pełzać mi do szyi ...no i ten zapach jakiego nigdy nie czułam taki dziwny taki specyficzny ..zauważyłam tylko ze kubi ma długie paluszki pokazali pupe potwierdzili ze chłopczyk i zabrali go na ważenie , mierzenie itp.. wspaniale po 10 minutach przyniesli mi go owinietego w kokon :) przystawili do piersi ..w międzyczasie doktorka mnie zszyła bo miłam nacięcie krocza nawet nie wiem kiedy okazało sietez ze nie urodizło sie całe łożysko i łyżeczkowali mi jame macicy - na żywca ...masakra mysślałam ze lekarke ubije no ale to wszystko nie ważne ..bo w jednej sekundzie nie czułam już bulu tylko radość miłość i zmęczeni ...położyli mnie uż przykryta i leżałam sobie z kubim i dzwoniłam do wszystkich z wiadomością :) cała noc nie spałam onieważ nie mogłam uwierzyc że ta mała istotka co leży koło mnie jest moja..na zawsze moja :) i kocham ją ponad zycie :)


a teraz kubi ma 9 m-cy i jest wspaniały radosny :)

Offline tete Kobieta

  • "Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań."
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.06.2007
Niewiem jak dla reszty foremek..ale dlamnie ten temat to strzał w 10.
pochłaniam Wasze opowiesci(zdaje sobie oczywiscie sprawe ze kazdy poród jest inny) z wypiekami na twarzy...dzięki ze zechciałyscie opisac to wszystko.Powiem Wam w tajemnicy ze mam przeczucie iz moja Maje będzie trzeba zaprosic na te strone brzuszka.... ;) bo sie sama królewna ruszyc nie raczy ;D ;D ;D
Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań.

Offline *Ewelina* Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 29.12.2007
Ja tez z zapartym tchem czytam Wasze opowiadania :)

No ciekawa jestem tetus ktora z nas pierwsza :)

Offline :martyna: Kobieta

  • Chuck Norris
Tete, ja sama czytalam takie opowieści...i tez nienapedzaly mi stracha. Ja trzeźwo podchodziłam do sprawy, ze musze urodzic i wiem, ze bedzie bolalo. Jak znajde gdzies swoja relacje to podesle:)

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
Tak tete kazdy poród jest inny co jedno je łaczy to chyba ból ... ale każda z nas inaczej go przechodzi i radzi sobie z nim :) ale to naprawde nie ważne bo każda z nas powie ci ze jak jest maluszek to juz nic sie nie pamieta nic nie jest ważne tylko dzidziuś - i to jest świeta prawda :)
co Ci jedno poradze jeszcze nie patrz na zegar bo wtedy czas wydaje sie jakby stanął w miejscu patrzysz na wskazówke i dokladnie wiesz kiedy znów nadejdzie skórcz i znów bedzie bolało... :)

mi nie zdążyli zrobić lewatywy wiec nie wiem co to znaczy :) pecherz mi przekłóli wiec nie wiem co to znaczy odejście wód no i widzisz mojego Kubusia też trzeba było zaprosić :) no ale ładnie przyjał zaproszenie i przywuitał świat z drugiej strony brzuszka :)

połóg to nic strasznego bynajmniej dla mnie u mnie trwał dokladnie 6 tygodni ... ja mimo tego ze miałam zszywane krocze od razu mogłam siedzieć i w miare dobrze szło mi chodzenie i siadanie :)  nie wiem jeśli jeszcze coś Cie tete interesuje to pisz :)

napewno odpowiem i coś poradze w miare możliwości :) a gdzie chcesz rodzić??

Offline Vall Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 07.07.2007 :smile:
anulka - miałam to samo - nagła cc - a tu zakaz parcia - koszmar - wtedy juz klełam.... poszła wiazanka 'k...nie moge, dajcie mi cos" .. byłam po 3 godzinach 2 fazy - parycia... bryyy  ;)

Parcie, przy tych bólach - przynosi wg mnie ulge..skupia sie człowiek na czynnosci, bol chwilowo ustaje..a tu nagle ZAKAZ!!!!
« Ostatnia zmiana: 14 maja 2008, 08:22 wysłana przez Vall »

Offline Antalis

  • Chuck Norris
Porody laczy bol ale i nieopisana radosc po  wszystkim :)
I nie wiem jak Was ale jak mi kazano przec podczas skurczu to  nie bolalo bo wlasnie tzreba sie bylo skupic na czynnosci.

Polog u mnie trwal ktorto.Bardzo szybko przestalam krwawic choc z siadaniem bylo ciezkawo - dopiero po zdjeciu szwow poszulam ulge :).Ale zle nie bylo skoro 5 dni po porodzie wybralam sie pieszo do rodzicow - spacer zajam nam prawie godzine ale jaka dumna bylam jak szlam z mezem i wozeczkiem :)

Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
szybko się wraca do siebie :) ja po kilku dniach poszłam na pierwsze najważniejsze lekcje niestety musiałam półrocze się zbliżało...i usiedzenie nie było koszmarem nic, bo odliczałam lekcje do powrotu do domu do małej :)

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
tak to prawda bóle parte to juz ulga na maxa :)

Eva*

  • Gość
jeśli przesz to tak prawie jakby było po....
ja tam się zastanawiałam czy w ogle jest jakiś skurcz party.....każe przec a  ja nie czuje bólu ;)

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
a mnie ból przerósł na maxa
cały poród miałam podłączoną oxy; jak ubłagałam położną , zebym mogła pójść pod prysznic to po odłączeniu kropłówki cała akcja ustała. ja na porodówce wylądowałam ok. 19tej bo odeszły mi wody (zielonkawe) oczywiście skurczy prawie nie było. do godz 4rano skurcze miałam nieregularne, bolesne ale rozwarcie nie postępowało. cały czas się bałam, że i tak na koniec mnie pokroją. było mi zimno, słabo, niedobrze - a marzył mi się aktywny poród - na drabinkach, piłce a w rzeczywiśtości ciężko było mi ustac bo zaraz miałam zawroty głowy. tak jak pisałam coś ok. 4 zaczęło się robić rozwarcie ale przez 3 dni któe leżałam na patologii tak mi zmasakrowałi szyjke, ze nad ranem już nie pozwoliłam sobie jej wymasować - to dla mnie był najgorszy ból z całego porodu. przy 7 cm błagałam o cc - byłam już zmęczona i strasznie obolała. oczywiście nic z tego ale po  rozmowie z lekarką dostałam glukozę dożylnie (nareszcie nabrałam sił) i jeszcze jakiś lek przeciwbólowy i niedługo potem sie zaczęło. bóle parte to była nieziemska ulga no i wizja, ze w końcu urodzę  ;)
u mnie parte trwały 45 min. darłam sie nieziemsko ale mi to przynosiło ulgę.
maciek powiedział, że jak położno mi mateuszka na piersi to całe zmęczenie ze mnie zeszło.
poszywali mnie elegancko - tego samego dnia popołudniu siedziałam z rodzicami bez żadnego dyskomfortu.


Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
Szkoda że nie mogła natura tego zrobić łatwiej, efekt porodu jest super,te nasze maluszki, ale jak czytam o tych męczarniach...no cóż z naturą nie wygramy.

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
nie ma dwóch identycznych porodów...
Czytanie co było u tej czy tamtej niewiele wniesie. Trzeba sie nastawić na ciężką robotę i niestety na fizyczne cierpienie.
A przewodnią myślą powinna być myśl  o dziecku i jego dobrostanie....nie o sobie.

Ja boję się tak naprawdę tylko decelereacji, CC na szybko, kleszczy ....(nie daj Boże)...
Wszystko zniosę byle mi Mała z tego bez szwanku wyszła....

Offline tete Kobieta

  • "Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań."
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.06.2007
nie ma dwóch identycznych porodów...
Czytanie co było u tej czy tamtej niewiele wniesie. Trzeba sie nastawić na ciężką robotę i niestety na fizyczne cierpienie.
A przewodnią myślą powinna być myśl  o dziecku i jego dobrostanie...
Lila a czy ktos tu napisał ze są dwa identyczne porody ;)?Mysle ze i zresztą Twojej wypowiedzi nikt nie będzie polezmizowal...wiadomo ze priorytetem jest DOBRO dziecka,,,
mysle ze TU kobiety dzielą sie poprostu swoimi przeżyciami odnosnie tego dnia..nic więcej.
Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań.

Offline Antalis

  • Chuck Norris
Porod - kazdy konczy sie tak samo - narodzinami dziecka ale kazda z nas pzrezywa go po swojemu i o tym tutaj piszemy :)

Tete a Ty juz pewnie na walizkach siedzisz :)

Offline ricardo Kobieta

  • Patrycja
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.09.2007
Przeczytałam wszystko jednym tchem, pięknie wszystko opisywałyście  :-*

jak czytałam o każdej że miała skurcze to już automatycznie mnie brzuch bolał :)

Siedzę w pracy a łezki już mi poleciały

Offline Ania P. Kobieta

  • Dopóki miłość nas dwoje łączy, świat się zaczyna, świat się nie kończy...
  • uzależniony
  • data ślubu: 11.08.2007 :*
Siedzę w pracy a łezki już mi poleciały
A myślałam, że tylko ze mnie taka płaczka :) czytam te opisy i wcale nie wzbudzają one we mnie strachu, ale wprost przeciwnie dodają mi sił, bo każda z taką miłością opisuje moment pierwszego spotkania ze swoim maleństwem, że cały strach przed bólem mija. Dobrze, że powstał ten wątek :)

Offline tete Kobieta

  • "Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań."
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.06.2007
Antalis-eee tam siedze ;D ;D ;D juz przestałam myslec kiedy Maja zdecyduje sie wyjsc....staram sie czyms zając..a to ksiązka a to meile zaległe do znajomych..choc przyznam ze torba spakowana jest!czasem jeszcze mysle ze to dotyczy kogos innego,,ze ja mam jeszcze duzo czasu do porodu ;)
dlatego z taką niekłamaną ciekawoscią Was czytam.. :-*
Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań.

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
mOZE mAJA URODZI SIE W SWOIM TERMINIE :) mój Kubi był taki terminowy chłopak :) jak mu wyliczyli tak wyszedł ...hehehe  ;D

Offline Ninka Kobieta

  • Chuck Norris
Też pochłonęłam ten wątek.

Nie boję się porodu... tzn bólu. Jestem gotowa do współpracy i działania nawet przy wielkim cierpieniu byle dzieciątko było całe i zdrowe.

A Wy dziewczyny pięknie piszecie. Ciężko mi uwierzyć, że za 2 miesiące i ja będę mogła zamieścić tu swoją relację :D

Offline ~Ania~ Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2006-10-07
A ja już sie doczekać nie mogę zeby znowu to wszytko przeżyć :) Bo ból jest OGROMNY ale to naprawdę nic :) Najwspanialszym uczuciem jest zobaczenie po raz pierwszy swojego dziecka, aż mi łzy w oczach stanęły..... Nie da sie tego opisać.... Ten zapach, pierwsze karmienie, przytulanie... Ech... rozmarzyłam się ;D Mój Bąbel zaraz rok skończy i z dnia na dzien mocniej Go kocham! Moja mama się śmieje że Go kiedyś zacałuję ;D

I prawda ze przy bólach partych jest już super :)

Offline Oleńka81 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
Mój poród był w miare szybki i lekki..

Termin miałam na 21 maja.. ale przedłuzył sie 2 czerwca ;)

Przez okres 2 tyg po terminie,  chodziłam do połoznej na wizyty. Smieli sie ze mnie, ze brzuch mnie przewali, zebym juz rodziła.. bo byłam szczupła, tylko ten olbrzymi brzuchol..

Wiec, juz po tych 2 tyg, prosiłam polozna, aby mi "pomogła" juz urodzic, bo nie moge sie doczekac, a tez było mi juz ciezko..
Tak wiec, przyszłam, połozyłam sie na łóżeczko.. ;) i i wsadziła mi dwa paluszki z jakims żelem ... hehehe.. i pomasowała mi tam w srodku.. nie było to zbyt miłe.. polozna powiedziala, ze do wieczora cos zacznie, przynajmniej powinno sie dziac.. potem do wieczora krwawiłam.. i okropnie brzuch mnie bolał.. i pomyslalam ze nie był to zbyt dobry pomysł.. marcin to ciagle mi powtarzał, ze to Ola powinna zadecydowac kiedys wyjsc.. ale niestety czasem trzeba pomóc naturze.. ale niestety.. cisza.......

Tak wiec, po nieudanej próbie, ponownie przyszłam do poloznej, i wtedy juz zadzwoniła do szpitala gdzie mialam rodzic, ze przyjde, i tam juz sie mna zajma..

Tak wiec, miałam przyjsc na 15.
Przyszłam..

W skrócie, to samo mi zrobili co wtedy tamta polozna.. tym razem było bezboslesnie.. ;) kazali isc do domu, wziasc torbe z rzeczami.. i wrócic... bo juz mnie poloza na sale..

Wróciłam,  było ok 17, załatwiłam sparwy papierkowe.. i poszłam na sale.

Przebrałam sie,  połozyłam sie... tylko troche nudno mi było..  a ze miałam ipoda.. muzyczki sobie posłuchałam.. strasznie sie nudziłam..
ale juz wieczorem zaczeły sie krzyki, kobiet obok... miały bóle..

Ok godziny 24-1, bo juz nie pamietam dokładnie.. wzieły mnie bóle..  nie wiedziałam gdzie wlesc... ja miałam bóle z pleców i brzucha..
przyszła pielegniarka i dała mi zastrzyk przeciwbólowy.. na chwile zadziałał, ale potem to juz nic nie pomagało..
trwały około 4 godzin.. z przerwami któtkimi.. nie wiem kiedy nawet zasnełam, bo lezałam dosłownie na ziemi, a jak sie obudziłam to lezałam na łózku.. (?)
o 6 rano obudziła mnie polozna sprawdzała mi rozwarcie, miałam 6 cm!!
jak mi powiedziala ze juz niedługo bede rodzic, przeszedł mnie strach! pomysłałam.. kurcze to juz..?
byłam jako-tako przygotowana na to.. ale w tamtym momencie.. przestarszyłam sie.. i zarazem ucieszyłam.. jejku, juz niedługo bede miala dziecko.. moje i tylko moje.. ;)

zaprowadziła mnie na sale, byłam tam sama.
przyszła anestozjolog, miałam znieczulenie w kregosłup.. (nic nie czułam jak mi wbijała igłe).
wtedy przyszła polozna która miała odbierac poród.

podłaczyli mi kroplówke.. i wtedy czekałam na pełne rozwarcie..
niedługo potem przyszedł Marcin..
rozmawialismy, smialismy sie.. duzo mi pomógł, bo to ze nic nie czułam, nie znaczy ze nic mi nie było.. denerwowałam sie, ale moj kochany maz, sprawil ze szybko zapomnialam o tym..

najzabawniejsza historie to miałam, ze lezac na lozku, poczułam ze musze isc do kibelka.. ;P i poprosiłam marcina zeby mi pomógł tam dosc..
usiadłam na sedesie.. no i... zaczełam przec.. heheh
przyszła połozna, i pyta sie mnie co ja robie..? a ja ze zachciało mi sie na kibelek.. a ona, ze to dziecko pcha sie na swiat, zebym biegła na łózko, bo urodze w toalecie!! zebym kładła sie na łózko, bo bede rodzic..

polozyłam sie.. i po jakims czasie, poczułam parcie.. nie czułam nic, poza parciem.. polozna mówiła mi tylko kiedy przec.
marcin był obok mnie, trzymał mnie za reke, czasem zagladajac mi miedzy nogi.. hahah..!!
gdy wyszła połowa główki, nie mialam juz siły, byłam zmeczona.. prosiłam polozna aby mnie nacieła.. ona odmówiła, zagrzewała mnie do "walki".. ze potrafie to zrobic, ze jestem dzielna, ze nie potrzebuje pomocy..
 wtedy marcin powiedzial, mi do ucha, zebym wzieła sie w garsc, ze on mi pomoze, pocałował mnie w czoło..

wtedy nabrałam najwiecej powietrza w płuca i wtedy ostatnim parciem urodziłam Ole..  02.06.2005 o 13.04.

samo "wyjscie" Oli trwało 40min.

(pamietam jedna mysl.. ze nie wiem dlaczego, ale myslalam o tym, jak ja ja wezme, chcialam zeby ja wpierw umyli, zanim mi ja dadza.. bo ona bedzie we krwi, i tym wszystkim.. ale kiedy mi ja podała, nawet mi to przez mysl nie przeszło.. nie mogłam sie doczekac aby ja wziasc na rece.. nawet jak przed samym wyjsciem, złapałam ja pod raczki i jak dosłownie wyjełam z siebie.. była taka ciepła i miekka... najcudowniejsze uczucie..)

od razu polozna dała mi ja na brzuch.. nie potrafiłam powstrzymac łez.. tuliłam ja do siebie, i płakałam jak bóbr.. byłam taka szczesliwa!!
marcin pstryknał nam kilka fotek, potem polozna naszej trójce.

za chwile przyszła inna polozna, i uczyła mnie karmic.. choc nie było tak zle u mnie, bo chodziłam z siostra na szkołe rodzenia, jak ona była w ciazy.. wiec wiele sie nauczyłam..

po umyciu, przebraniu, zawiezli nas na inne pietro do pokoju.. tam polozyłam Ole do łózeczka.. i przed dłuzszy czas wpatrywałam sie w jej buzke.. nie mogłam oderwac wzroku!
po 2 dniach przyjechał marcin po nas.. i pojechalismy do domu.

Ole karmiłam jakos 2 tyg. bo po 3 dniach po porodzie, musialam wrócic do pracy.. zciagałam jakis czas, ale potem zrezygnowałam..
miałam za duzo pokarmu, mogłam wykarmic 2 dzieci..!
leciało ze mnie jak z kranu.. tak wiec musiałam przestac zeby mi znikneło mleko.
nie mialam problemów takze w trakcie zanikania mleka, nie bolało mnie..
Ola spała dosłownie z zegarkiem w reku co 3 godziny, takze wysypiałam sie.. była kochanym maluszkiem!

tak wiec, szybki poród, bezbolesny, bez zadnych pekniec, naciec. miałam szczescie,
mam nadzieje ze nastepna ciaze tez bede miala tak "dobra" jak pierwsza..









i niedługo ...  powieksze grono ciezarówek.. ;)

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
przeczytałam jednym tchem- jesteście mega dzielne!!!